Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Tomasz M. odwołał się od wyroku Sądu Rejonowego w Gnieźnie, ale Sąd Okręgowy w Poznaniu podtrzymał zaskarżony wyrok.

EKSPERT NA SKRZYŻOWANIU
Uprawomocnił się wyrok w sprawie wypadku, do jakiego doszło 1 kwietnia 2012 r. w Trzemesznie na skrzyżowaniu ul. Gnieźnieńskiej z al. Odzyskania Niepodległości. Jadący wtedy od strony Gniezna samochód kia ceed zderzył się z wjeżdżającym na skrzyżowanie od strony dworca kolejowego peugeotem 206. Obrażeń doznała pasażerka peugeota Emilia K. z Trzemeszna. Samochodem kierował jej syn Marcin. Policja po zbadaniu sprawy uznała, że sprawcą wypadku jest 41-letni obecnie Tomasz M. z Włocławka, kierowca kia ceed, który miał wjechać na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Ten jednak nie przyznał się. Wyjaśniał, że sygnalizacja ta od czasu do czasu działała nieprawidłowo doprowadzając do wypadków i kolizji. Winą za to obarczał Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, a pośrednio także policję.
Tomasz M. w ostatnich latach stawał się osobą znaną i medialną. Wyrósł na pogromcę radarów i fotoradarów. Jako znawca w tej materii występował w ogólnopolskich programach telewizyjnych. Deklarował w nich, że jest wrogiem policji. Twierdził, że radary źle mierzą prędkość, a Główny Inspektorat Transportu Drogowego, policja i straż miejska łamią prawo. W programach tych komentował, że w Głównym Urzędzie Miar, który dopuszcza radary do użytku, pracuje banda idiotów. Według opinii Tomasza M. zaprezentowanej w jednym z programów telewizyjnych, około 70% fotoradarów zostało dopuszczonych do użytku na podstawie poświadczenia nieprawdy.
IGNORUJĄ CZERWONE ŚWIATŁO
Zdarzenie z 1 kwietnia 2012 r. zostało najpierw zakwalifikowane jako wykroczenie i było rozstrzygane przez Sąd Rejonowy w Gnieźnie. Tomasz M. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu spowodowania kolizji. Jego tłumaczeniu, że wjechał na zielonym świetle, zaprzeczyła opinia biegłych oraz materiał dowodowy. Z opinii biegłych wynikało, że mieszkaniec Włocławka wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle i z nadmierną prędkością. Wynikało z niej także, że otwarcie ruchu dla samochodu peugeot poprzedzone było 4-sekundowym zamknięciem ruchu z kierunku Gniezna, z którego wjechał na skrzyżowanie samochód kia, a sygnalizacja działała dobrze.
Wyrywkowe badania zlecone przez GDDKiA wykazały, że na tym skrzyżowaniu, z kierunku ruchu, którym poruszał się oskarżony, w ciągu 3 godzin aż 32 kierowców przejechało na czerwonym świetle.
LOKALNY BOHATER
Po zakończeniu jednej z rozpraw mieszkaniec Włocławka powiedział reporterowi Pałuk, że w Trzemesznie jest traktowany jak lokalny bohater, bo zdecydował się walczyć o sprawę źle działającej sygnalizacji. Wyrok w tej sprawie zapadł 15 stycznia 2014 r. Sąd nie podzielił opinii o bohaterskiej postawie mieszkańca Włocławka i uznał go winnym zarzucanemu mu czynu, czyli wykroczenia z artykułu 86 kodeksu wykroczeń i skazał go na karę grzywny w wysokości 2.500 zł i opłatę 250 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.
Sąd stwierdził, że nie ulega wątpliwości, iż kierowca samochodu peugeot miał zielone światło i wjechał na skrzyżowanie, po czym uderzony został przez samochód obwinionego, który wjechał na czerwonym świetle. Uznał także, że obwiniony przekroczył dopuszczalną prędkość. Obrońca Tomasza M. odwołał się od tego wyroku. Apelacja trafiła do Sądu Okręgowego w Poznaniu.
Sąd nie zdążył jednak zbadać sprawy wypadku z Trzemeszna. W postępowaniu uznano bowiem, że ranna w wypadku Emilia K. doznała obrażeń powodujących naruszenie czynności narządu ciała na okres poniżej 7 dni. Doszło więc tylko do wykroczenia, które uległo przedawnieniu po 2 latach. Karalność wykroczenia ustała więc z dniem 1 kwietnia 2014 r. W związku z tym Sąd Okręgowy w Poznaniu postępowanie umorzył.
UZNANY ZA WINNEGO
Jednak cała sprawa się wtedy nie zakończyła. Poszkodowana w tym zdarzeniu Emilia K. złożyła bowiem do Prokuratury Rejonowej pismo, w którym wskazała, że jej obrażenia powstałe w zderzeniu spowodowały naruszenie czynności narządu ciała na okres powyżej 7 dni, a więc doszło do popełnienia przestępstwa, a nie wykroczenia. A w takim przypadku sprawa nie ulega jeszcze przedawnieniu, więc Tomasz M. oskarżony został o spowodowanie wypadku drogowego, czyli o przestępstwo z artykułu 177 paragraf 1 Kodeksu Karnego.
Sprawa ciągnęła się w gnieźnieńskim sądzie aż do września ubiegłego roku. Wyrok zapadł 6 i pół roku po wypadku. Sąd Rejonowy w Gnieźnie uznał Tomasza M. za winnego zarzucanego mu czynu i że naruszył on zasady bezpieczeństwa w ruchu, zaznaczając iż doprowadził do tego nieumyślnie. Skazał go za to na karę grzywny w wysokości 3.000 zł oraz zasądził wobec oskarżonego zapłatę kosztów sądowych w wysokości 4.361,49 zł.
WJECHAŁ NIEUMYŚLNIE
Sędzie Paweł Longier w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że z ustaleń podjętych na podstawie zeznań przesłuchanych osób, nagrania monitoringu oraz opinii biegłego wykazano jednoznacznie, że samochód peugeot wjechał na skrzyżowanie, gdy paliło się dla jego kierunku zielone światło na sygnalizatorze. Według sędziego, linia obrony oskarżonego opierająca się na tym, że ktoś celowo ingerował w sterownik sygnalizacji świetlnej, aby ukryć swój błąd, to klasyczna teoria spiskowa.
Zdaniem sądu, nie było również tak - jak uważał oskarżony - że wszystkie osoby twierdziły, iż sygnalizacja na tym skrzyżowaniu działała nieprawidłowo. W środowisku lokalnym były zdania na ten temat podzielone i część osób uważa, iż nie dochodziłoby tam do kolizji, gdyby kierowcy nie łamali przepisów ruchu drogowego. Potwierdziły to badania na tym skrzyżowaniu wykazujące, że kierowcy wjeżdżają na nie na czerwonym świetle.
Przy określeniu wymiaru kary wzięto pod uwagę skutki zdarzenia oraz to, że oskarżony działał nieumyślnie. Zdaniem sądu, kara grzywny była w tym wypadku wystarczająca i odpowiednia za popełniony czyn. Sąd nie zasądził wobec Tomasza M. zakazu prowadzenia pojazdów i nawiązki na rzecz pokrzywdzonej.
Co do rekompensaty wobec pokrzywdzonej w wypadku Emilii K., sędzie uzasadnił, iż sama pokrzywdzona nie potrafiła zdecydować, czy domaga się odszkodowania czy też nie. Poza tym sąd wziął pod uwagę, iż pokrzywdzona otrzymała już odszkodowanie z ZUS oraz, że ma otwartą drogę do postępowania cywilnego, gdzie może domagać się wyższego odszkodowania.
WYROK UTRZYMANY
Obrońca oskarżonego wniósł jednak apelację od wyroku Sądu Rejonowego w Gnieźnie. Dlatego też sprawa była ponownie badana przez IV wydział karny odwoławczy Sądu Okręgowego w Poznaniu. Po rozpatrzeniu apelacji Sąd Okręgowy w Poznaniu utrzymał w mocy zaskarżony wyrok oraz zasądził od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe za postępowanie odwoławcze w kwocie 20 zł i wymierzył mu opłatę za drugą instancję w kwocie 300 zł. Wyrok jest prawomocny.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1446 (44/2019)

Reklama na stronie

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukimogilno.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.