Tak obecnie, po 10 latach od budowy wyglądają mogilenskie "Sukiennice"   fot. Marek Holak

Drewniane zadaszenie, potocznie nazywane przez mogilnian "Sukiennicami", zostało wybudowane z udziałem gminy w marcu 2012 roku, by zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom i uchronić ich przez spadającymi dachówkami z budynku "Wrzosu". Według radnych zadaszenie z desek zaczyna powoli gnić. Radny Robert Przepiórka apeluje do władz miasta i do radnych, żeby pomimo tego, iż budynek ma prywatnego właściciela, zacząć coś w sprawie kamienicy robić. - Mam wrażenie, że czekamy na jakąś tragedię ludzką. Wtedy zareagujemy i wtedy będzie można wszystko załatwić - mówi.

CORAZ GORSZY STAN BUDYNKU

Radny mogileński Robert Przepiórka ma taki zwyczaj, że co jakiś czas robi zdjęcie budynku na styku ulicy plac Wolności i ulicy Hallera w Mogilnie, czyli popularnego Wrzosu. Najbardziej reprezentacyjnego budynku w centrum Mogilna, za którego stan i wygląd od ponad 20 lat mieszkańcy muszą się wstydzić. Radny zauważył, że z każdym zdjęciem widać, jak pogarsza się stan budynku. Jest coraz więcej miejsc na dachu, w których widać ubytki dachówek.

- To prowizoryczne zadaszenie też już gnije - radny mówił tak 20 czerwca, podczas poniedziałkowych komisji Rady Miejskiej o tunelu zbudowanym nad chodnikiem wzdłuż budynku Wrzosu. Radny zdając sobie sprawę z tego, że budynek jest w rękach prywatnych (właścicielem jest Piiotr Borowiak), pytał, na co właściwie czekamy. - Mam wrażenie, że czekamy na jakąś tragedię ludzką. Wtedy zareagujemy i wtedy będzie można wszystko załatwić - mówił, Radny przyrównywał sytuację budynku i zagrożenia, jakie stwarza, do obwodnicy, gdzie dopkóki nie zbudowano ronda dochodzilo do tragicznych zdarzeń drogowych, także śmiertelnych. Dopiero wtedy zaczęto działać. Robert Przepiórka zwrócił uwagę na to, że choć budynek jest w prywatnych rękach, mieszkańcy obwiniają samorząd i lokalną władzę, że jest bezsilna i nic nie robi z reprezentacyjnym budynkiem, który straszy w centrum miasta. Radny przypomniał, że oprócz tego, iż miasto przekazało właścicielowi kamienicy teren podwórza kamienicy, to nic innego w tej sprawie nie robi.

REKLAMA

NIE CZEKAĆ AŻ DOJDZIE DO TRAGEDII

Robert Przepiórka zaproponował, by to gmina wykonała niezbędne remonty budynku, a potem weszła na hipotekę, by obciążyć kosztami właściciela.

Wiceburmistrz Jarosław Ciesielski uznał ten pomysł za chybiony. Radny Przepiórka nie ustępował: - Czy my naprawdę musimy czekać, aż komuś coś spadnie na głowę i dojdzie do tragedii - pytał. Mówił, że coraz gorszy stan zadaszenia nad chodnikiem, nie gwarantuje już takiego zabezpieczenia dla przechodniów. - Ludzie będą mieli do nas pretensje, że nic nie zrobiliśmy - mówił.

Radny zaproponował, by gmina w takim razie wykonała na dzień dzisiejszy chociaż ekspertyzę stanu technicznego budynku. Zdaniem radnego Przepiórki, finansowo gminę stać na taki wydatek. Według wiceburmistrza Ciesielskiego, od ekspertyzy nie poprawi się sytuacja budynku, zapewnił jednak radnego, że propozycję przedstawi burmistrzowi Leszkowi Duszyńskiemu.

Przewodniczący Rady Miejskiej Paweł Molenda przypomniał, że gmina przeznaczyla w przeszłości pieniądze na budowę zadaszenia nad chodnikiem przy Wrzosie. - Stan tego zadaszenia jest dzisiaj tak kiepski, że jak spadną cegły, to deski nie wytrzymają - mówił.

Wiceburmistrz Ciesielski za chybiony uznał także pomysł, by to gmina kupiła od obecnego właściciela budynek Wrzosu. - Pomysł jest niemożliwy do zrealizowania. Tam są tak gigantyczne nakłady potrzebne - mówił. O możliwość kupna przez gminę budynku pytał na jednej z poprzednich komisji Rady Miejskiej, radny Waldemar Krystkowiak.

 

Przed 2012 rokiem zadaszenia nie było. Strażacy wiele razy interweniowali, ściągając luźne dachówki z dachu Wrzosu fot. arch. Pałuk

 

TUNEL PRZY WRZOSIE MA JUŻ 10 LAT

To niewiarygodne, ale zadaszeniu właśnie stuknęło 10 lat. Budowa drewnianego zadaszenia przy budynku Wrzosu rozpoczęła się dokładnie 12 marca 2012 roku. Dlaczego w ogóle zostal wybudowany?

Mogileńscy strażacy przed budową zadaszenia, z dachu budynku po byłym Wrzosie ściągali każdego roku kilkadziesiąt luźno przymocowanych dachówek, które stanowiły zagrożenie dla pieszych. Brak jakichkolwiek remontów powodował, że stan budynku zaczynał być zagrożeniem dla przechodniów. "Wiele razy w ostatnich latach pisaliśmy o fruwających i spadających dachówkach na głowy przechodniów. Zwłaszcza przy wietrznej pogodzie. Na szczęście żadna z nich nie wyrządziła nikomu krzywdy. Wiele razy chodnik przy kamienicy był zamykany i przechodnie chodzili drugą stroną wokół skrzyżowania albo bezpośrednio po ulicy. Wtedy strażacy ściągali z dachu przy pomocy podnośnika hydraulicznego luźne dachówki. W związku z tym, że dach nie jest w dobrej kondycji strażacy zalecali także jego częste kontrole" - tak pisaliśmy w Pałukach 10 lat temu. Właścicielem budynku był wtedy Bolesław Wojtasik.

W gabinecie burmistrza Leszka Duszyńskiego wielokrotnie odbywały się spotkania poświęcone znalezieniu najlepszego sposobu odpowiedniego zabezpieczenia przechodniów przed spadającymi dachówkami oraz sposobu jego sfinansowania. Rozmawiali o tym wtedy, przezd 2012 rokiem: Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, ówcześni zarządcy przymusowi zabezpieczanej nieruchomości oraz mająca udziały w nieruchomości poznańska firma PB Stal, gdzie prezesem był Piotr Borowiak.

 

Po 12 marca 2012 roku rozpoczęła się budowa zadaszenia przy kamienicy fot. arch. Pałuk

 

KONCEPCJA OCHRONNEGO ZADASZENIA

Ostatecznie 10 lat temu wybrano koncepcję wykonania ochronnego zadaszenia o powierzchni 143,5 m2. Koszt wykonania zadaszenia wyniósł wtedy 15.951,62 zł plus podatek VAT. W kosztach partycypowali: gmina Mogilno - 6.000 zł, zarządca przymusowy budynku - 1.500 zł, przedsiębiorstwo PB Stal - 5.000 zł oraz pozostała do zapłacenia część - Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Mogilnie.

Umowę z wykonawcą zadaszenia nad chodnikiem - Przedsiębiorstwem Budowlanym Rebud Sp. z o.o. w Mogilnie zawarł wtedy Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Mogilnie - Maciej Matuszkiewicz. Prace związane z budową daszku ruszyły w poniedziałek 12 marca 2012 roku i trwały kilka dni.

 

Marzec 2012 roku - szkielet konstrukcji zadaszenia przy kamienicy gotowy fot. arch. Pałuk

 

10 lat temu, tak o pomyśle z budową zadaszenia mówił burmistrz Leszek Duszynski: - Nie byłem zwolennikiem takiej koncepcji, skłaniając się bardziej na zabezpieczeniu odpowiednimi siatkami wzdłuż krawędzi dachu. Jednak Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego stanowczo zalecił zabezpieczenie na poziomie chodnika. No cóż, chodzi tu o kwestią bezpieczeństwa mieszkańców (przechodniów), zatem należało podporządkować się decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, a estetyka musiała zejść na plan dalszy. Ważne, by nikomu nic złego się nie stało, w związku z fatalnym stanem tego budynku położonego w centrum Mogilna.

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukimogilno.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.