Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Radny Marcin Czaplicki broni mogileńską policję przed atakami wójta. Jego zdaniem, to co opowiada o pracy policji wójt Ciesielczyk, to są zwykłe plotki fot. Paweł Lachowicz

Minęły 4 miesiące i nadal nie milkną rozmowy dotyczące kontrowersyjnego wystąpienia wójta Jezior Wielkich Dariusza Ciesielczyka podczas uroczystości Święta Policji, która odbyła się w Mogilnie, 15 lipca.  Dariusz Ciesielczyk stwierdził wówczas z pełnym przekonaniem, że policjanci w powiecie mogileńskim nie cieszą się dobrą opinią i zaufaniem wśród mieszkańców. Jak podkreślił, sam odczuł na własnej skórze bezradność policji, kiedy wielokrotnie interweniował w sprawie łamania prawa, a policja bagatelizowała sprawę, co jest dla niego niezrozumiałe. Następnie sam został bezpodstawnie oskarżany. Jako przykład podał  jego interwencje w sprawie łamania prawa przez mieszkańca gminy Jeziora Wielkie. Mogileńską policję broni Marcin Czaplicki. Jego zdaniem, to co wójt opowiada o pracy policji, to są zwykłe plotki.

Od tego czasu minęły już przeszło 4 miesiące, a wójt zdania o policji nie zmienił. Najpierw do sprawy powrócił podczas obrad komisji Rady Gminy. Pisaliśmy o tym w 35/2022 numerze Pałuk, w artykule pt. Jacek Siwek nie wyklucza oddania wójta Ciesielczyka do sądu.

Przypomnijmy, że podejściem wójta do wykonywania obowiązków przez policjantów zbulwersowany był radny Marcin Czaplicki, który tuż po wystąpieniu wójta bronił policjantów, w tym swojego brata Tomasza Czaplickiego, który w ostatnim czasie był kierownikiem Posterunku Policji w Jeziorach Wielkich. Dyskusja i przepychanka między panami była tak ożywiona, że przewodniczący Rady Gminy musiał ją definitywnie przerwać.

RADNY CZAPLICKI PUNKTUJE

Na tym jednak sprawa się nie zakończyła, szczególnie dla Marcina Czaplickiego, który do tematu powrócił podczas ostatniej sesji Rady Gminy. Gdy wójt wychwalał działalność gminnej spółki komunalnej twierdził, że nie lubi, gdy rozpowszechniane są plotki. Wtedy radny Czaplicki spytał wójta, że skoro ten nie lubi plotek, to dlaczego sam je roznosi. - Chciałbym, aby pan się odniósł do tego, jak odpowiedział na pana wystąpienie na święcie policji (dla tygodnika Pałuki przyp. pal) pan rzecznik powiatowy policji. On tam udowodnił, że to co pan zarzucał czyli, że na osobę z Siedlimowa nie było żadnych wyegzekwowanych mandatów, czy innych kar. Rzecznik udowodnił, że były takie i wypunktował. Pan mówił na święcie policji, że nie było nic robione. Chodzi o te śmieci, wie pan dobrze. Może się pan odnieść do tego. Bo moim zdaniem to są też plotki, a fakty są inne. Ten pan może nie został skazany, ale mandaty na pewno otrzymał. Na każde pana zawiadomienie była reakcja policji. Nie możemy mówić, że nie było reakcji. Jak pan na komisji wypowiedział się, że ten pan wozi wapno, a pod wapnem śmieci, to po kilku dniach było kilka interwencji policji u tego pana. Tu pan mówi, że to nieładnie, a mi jest przykro jak pan tak się wypowiada o policji - mówił radny Marcin Czaplicki.

WÓJT PODAJE PRZYKŁADY

Wójt stwierdził, że jeżeli chodzi o funkcjonowanie policji to powiedział, że nie mówił, iż policjanci nic nie robili tylko, że nic się nie działo w tym kierunku, aby udaremnić wożenie tych śmieci. - Wszyscy wiedzieli o tym, że wozi. Ucinano sprawę cały czas. Powiem panu tylko jeden przykład, co działo się w  Kożuszkowie. Myślę, że to jest najbardziej obrazowy przykład tego co się działo. Zostałem wezwany przez mieszkańców do miejscowości Kożuszkowo. Pojechałem tam była godzina dziesiąta z kawałkiem. To co zobaczyłem, to mnie przeraziło. Była koparka wynajęta, kopała doły. Wykopane były stawy. Kilka ciężarówek kipowało do tych stawów, wiemy co, ładowarka, tir i zapychane było to wszystko. Zrobiłem zdjęcia. Nagle pojawił się ten pan, o którym tu mówimy. "Co tu ku… robisz" spytał mnie. Zrobiłem zdjęcia, byłem tam z pracownikiem. Zadzwoniłem na Komisariat Policji, aby przyjechali, bo to była taka sytuacja, że w biały, słoneczny dzień sobie kopie dziury i robi to co robi bezkarnie i to po kilku już interwencjach policji. Czyli bezkarny był i nabierał siły i mocy. Powiem panu tylko tyle. Odjechałem z tego miejsca. Policja powiedziała mi, że będą za 15 minut. Mieszkańcy nadzorowali całą akcję i dostałem informację, że policja przyjechała po 3 godzinach, a mieli być za 15 minut, wtedy już nie było żadnej koparki, żadnego tira, wszystko zasypane, zagarnięte. Wtedy dostałem informację od policji, że oni nic nie widzą, że nic się tam nie dzieje. Później pytałem policję dlaczego nic nie było z tym robione. Byłem na spotkaniu w Mogilnie i taką samą informację otrzymałem, że nic nie było. W 15 minut nie można zasypać kilku dołów, potężnych jak stawy. Zniknęła koparka na gąsienicach. Nie było nawet samochodu transportowego tej koparki. Na święcie policji powiedziałem tylko to, co mnie bolało, że ja byłem linczowany przez mieszkańców telefonami. Powiedzieli mi, że oni już nie będą reagować na to. Przepraszam, to co ja miałem zrobić, miałem policję zaprowadzić na miejsce i kazać im grzebać w tym i jakiekolwiek czynności wykonywać. Przecież to jest w ich obowiązku. Niech pan zrozumie to. Kolejna sytuacja była w Berlinku. Dzwoni do mnie wójt ze Skulska i informuje, że są śmieci na terenie gminy Jeziora Wielkie od strony gminy Skulsk wyrzucone. Pojechałem z policją od razu na miejsce. Były tam śmieci, zatrzymano ładowarkę, zatrzymano tego gościa, który te śmieci zakopywał. Kilka dni później śmieci zniknęły w dziwnych okolicznościach. Ten osobnik będąc w Wójcinie pod sklepem chwali się. Na pytanie, co tam się dzieje, cały czas mówi, że nic mu nie mogą zrobić, bo nie ma dowodu przestępstwa, to nie ma przestępstwa - tłumaczył wójt.

REKLAMA
 

RADBY WIE SWOJE, WÓJT WIE SWOJE

Zdaniem Marcina Czaplickiego, to o czym w tej chwili opowiada wójt, to są właśnie plotki. Przypominał, że postępowanie względem mieszkańca Siedlimowa cały czas się toczy, a sprawa zajmuje się prokuratura. - To nie ma tak, że on sobie zabrał śmieci i jest koniec. On miał nakaz zabrania tych śmieci, a postępowanie się cały czas toczy. Pan mówi, że nic się nie dzieje, że pan gdzieś słyszał pod sklepem, że on się chwali. To są właśnie plotki - powiedział radny Czaplicki.

Wójt odpowiedział, że już wcześniej zastanawiał się, czy wystąpić na święcie policji, czy nie. - Jeżeli wystąpiłem, to powiedziałem to co mnie boli. Ja nie wskazałem personalnie osób. Tylko powiedziałem o działaniach policji, że nie cieszą się zaufaniem publicznym i tak dalej, więc miałem prawo powiedzieć, to co powiedziałem. Ja wiem, że pan broni policję z pewnych powodów. Ja uważam, że policja jest potrzebna, tyko powinni właściwie wykonywać obowiązki i interweniować we właściwy sposób. Na szczęście ten człowiek wyprowadził się z Siedlimowa. Zniknęły ciężarówki. Nie wiem, gdzie się przeniósł. Podejrzewam, że po tej mojej wypowiedzi troszeczkę przemyślał, albo został poinstruowany, żeby stąd zniknąć i nie razić w oczy, bo akurat mieszkał niedaleko mojej siostry, gdzie ja codziennie jestem, więc zniknął. Ja widziałem, o której przyjeżdża, o której odjeżdża. Po kilku rozmowach z tym człowiekiem, mówię rób co chcesz, a on mówił, że nikt go nie rusza. Czuł się nietykalny, tylko nie wóź tego na teren naszej gminy. Niech inna gmina będzie zatruwana, może tam policja będzie reagowała w inny sposób i prokuratura i wszystkie organy ścigania. O to mi chodzi. Już teraz mija piąty rok, jak z tym człowiekiem walczę. Czy pan sobie zdaje sprawę ile otrzymałem telefonów. Ile informacji i zapytań mieszkańców - mówił wójt Ciesielczyk.

Radny Czaplicki naciskał na wójta, by ten powiedział czego oczekuje od policji. - Co policja powinna zrobić? Albo co prokuratura powinna zrobić? Oni zrobili wszystko to, co mieli zrobić. Wszczęli postępowanie i przekazali prokuraturze. Wszystko było jak należy i to cały czas się toczy - dodał radny Czaplicki.

Zdaniem wójta najgorsze jest to, że jak ten człowiek go widzi, to się śmieje mu prosto w twarz. - Nie wiem o co tu chodzi, czy aż tak czuje się bezkarny. Nie mam pojęcia. Przecież w cywilizowanym normalnym świecie takie rzeczy powinny być od razu ucięte, a on nadal wozi śmieci, a wszyscy udają, że nic się nie dzieje. Nie dziwię się, że mieszkańcy mnie nie informują, bo to nic nie zmieni. Każdy się boi - mówił wójt.

Marcin Czaplicki cały czas próbował udowodnić wójtowi, że policja ma wszystko udokumentowane i zarejestrowane, dlatego wójt jego zdaniem nie powinien mówić publicznie, że policja nic nie robi. - Dobrze panie radny, pan wie swoje, a ja wiem swoje. Mieszkańcy też wiedzą swoje - skwitował wójt

Kolejny raz przepychankę obu panów zakończył przewodniczący Rady Gminy Jerzy Kamelski. Uciszył wszystkich i zakończył dyskusję.

Paweł Lachowicz, 17 XI 2022

Polityka: artykuły sponsorowane

loading...
Sponsorowane: Polityka

Więcej: Polityka

loading...
Więcej: Polityka

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukimogilno.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.