Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Jubilaci przed budynkiem strzeleńskiego ratusza z rodzinami, burmistrzem Strzelna Dariuszem Chudzińskim, przewodniczącym Rady Miejskiej Piotrem Dubickim, wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej Emilią Walkowiak,kierowniczką USC Joanną Stranc i Honorowym Obywatelem Strzelna Janem Harasimowiczem fot. Paweł Lachowicz

Szczególne święto 65-lecia małżeństwa obchodzili Irena i Eugeniusz Wegner ze Strzelna, natomiast 60-lecie pożycia małżeńskiego obchodziły 4 pary: Łucja i Jerzy Kruszyna z Bożejewic, Halina i Bolesław Kowalscy ze Sławska Dolnego, Leokadia i Marian Kasprzykowie ze Strzelna oraz Bożena i Marian Mąka ze Strzelna.

O tym, czy istnieje recepta na doskonały związek i czy sprawdza się ona w codziennym życiu mówili dostojni Jubilaci, którzy 21 czerwca w sali sesyjnej Urzędu Miejskiego w Strzelnie obchodzili 60-lecie i 65-lecie pożycia małżeńskiego.

Szczególne święto 65-lecia małżeństwa obchodzili Irena i Eugeniusz Wegner ze Strzelna, natomiast 60-lecie pożycia małżeńskiego obchodziły 4 pary: Łucja i Jerzy Kruszyna z Bożejewic, Halina i Bolesław Kowalscy ze Sławska Dolnego, Leokadia i Marian Kasprzykowie ze Strzelna oraz Bożena i Marian Mąka ze Strzelna, którzy nie przybyli na uroczystość ze względów zdrowotnych, ale na ich adres wysłane zostały z Urzędu Miejskiego życzenia. Pozostałe pary małżeńskie odebrały nie tylko szczere życzenia i kwiaty, ale także okolicznościowe grawertony ufundowane przez burmistrza Strzelna Dariusza Chudzińskiego. Uroczystość rozpoczęła kierownik USC Joanna Stranc, która zaznaczyła, że 60. i 65. rocznica zawarcia związku małżeńskiego to niezwykle piękna i niecodzienna uroczystość. Z życzeniami wystąpił również burmistrz Dariusz Chudziński, który pogratulował Jubilatom długich lat wspólnego życia, życzył wszystkim parom zdrowia, wszelkiej pomyślności, pogody ducha i doczekania następnych pięknych jubileuszy. Po czym uhonorował Jubilatów grawertonami. Natomiast przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Dubicki i wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Emilia Walkowiak po złożeniu życzeń, wręczyli Jubilatom listy gratulacyjne oraz kwiaty.

Następnie przy symbolicznej lampce szampana odśpiewano uhonorowanym Sto lat. Do życzeń dołączyli się Waldemar Krystkowiak, którzy przygrywał na akordeonie i Patrycja Politowska, która śpiewała znane jubilatom dawne przeboje. Przy okolicznościowym torcie, ufundowanym przez Urząd Miejski dostojne pary małżeńskie opowiadały o tym, jak zgodnie przeżyli bardzo długi okres życia.

REKLAMA

HALINA I BOLESŁAW KOWALSCY

Halina i Bolesław Kowalscy mieszkają w Sławsku Dolnym. Poznali się w 1959 roku, gdy pani Halina przybyła do pracy do Sławska Dolnego, gdzie mieszkał pan Bolesław. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Ich wielka miłość zaowocowała zawarciem 28 stycznia 1961 roku w USC związku małżeńskiego. Natomiast ślub kościelny odbył się w 3 kwietnia 1961 roku w miejscowości Kikuł w pow. lipnowskim, w rodzinnej parafii pani Haliny. Pan Bóg pobłogosławił ich związek trójką synów Leszkiem, Karolem i Pawłem. Doczekali się pięciorga wnucząt oraz trójki prawnucząt. Pan Bolesław pracował jako tokarz w Zakładach Chemicznych w Janikowie. Pani Halina natomiast była nauczycielem w Szkole Podstawowej w Sławsku Dolnym. Oboje twierdzą, że w związku musi być wzajemne zrozumienie, kompromis, miłość i tolerancja. - Bardzo dobrze się żyło. Bez zatargów, bez jakiś zgrzytów we wzajemnej miłości i pomocy. A receptą jest kochać, kochać i jeszcze raz kochać i nawzajem sobie ustępować - powiedział pan Bolesław, który obecnie przejął wszystkie obowiązki, jeżeli chodzi o przygotowywanie posiłków. - Ja zajmuje się kuchnią. Gotuję sam, tylko nie piekę - dodał.

- Tak to prawda, mąż przejął wszystkie obowiązki jeżeli chodzi o gotowanie, ja jestem tylko od zmywania naczyń. Ma talent do tego, lubi i umie. Nawet nie wiem, kiedy to nasze życie przebiegło, wydaje się, że było to tak niedawno, aż się dziwię, że jest to już 60 lat. Całe życie idziemy razem i myślę, że jeszcze trochę wspólnie pożyjemy - mówiła pani Halina.

.

 

Halina i Bolesław Kowalscy fot. Paweł Lachowicz

 

IRENA I EUGENIUSZ WEGNER

Irena i Eugeniusz Wegner w tym dniu, jako jedyna para obchodzili 65-lecie ślubu. Mieszkają w Strzelnie. Pani Irena pochodzi z Tarnopola koło Lwowa, a pan Eugeniusz jest rodowitym mieszkańcem Strzelna. - Myśmy z rodziną uciekli jak miałam 5 lat. Uciekaliśmy w czasie wojny przed banderowcami - mówiła pani Irena.

Z przyszłym mężem poznali się w szkole średniej w Inowrocławiu, do której oboje uczęszczali. Sakramentalne tak wypowiedzieli 11 czerwca 1957 roku w Strzelnie. Wychowali trójkę dzieci, doczekali się także pięciorga wnucząt oraz trójki prawnucząt. Oboje pracowali w strzeleńskiej oświacie. Pani Irena uczyła w klasach I-III szkoły podstawowej, a pan Eugeniusz jest polonistą i uczył języka ojczystego kolejne pokolenia młodych mieszkańców gminy Strzelno. - Odeszliśmy na emeryturę, tak jak nam przysługiwało. Mąż dostał nawet odznaczenie. Odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski. Jesteśmy z tego dumni, tak samo jak i z naszego pożycia i ogólnie z całej naszej rodziny - powiedziała pani Irena. Natomiast pan Eugeniusz dodał: - Recepta na tak długi związek jest w ramach cudu, bo przy tak różnych charakterach wytrzymać tyle lat, to trzeba uwierzyć w cuda - powiedział pan Eugeniusz.

 

Irena i Eugeniusz Wegner fot. Paweł Lachowicz

 

LEOKADIA I MARIAN KASPRZYKOWIE

Leokadia i Marian Kasprzykowie są mieszkańcami Strzelna. Pani Leokadia pochodzi Chrostkowa, malowniczej miejscowości leżącej między Lipnem, a Rypinem. Oboje są nauczycielami. Poznali się, gdy pani Leokadia przybyła do pracy do Szkoły Podstawowej w Sławsku Dolnym. - Niedługo po wojnie zaprosili nas tutaj do pracy i tak się to wszystko zaczęło. Wówczas były konferencje dla nauczycieli i właśnie na takiej konferencji się z mężem poznaliśmy. Po dwóch latach znajomości wzięliśmy ślub - opowiada pani Leokadia.

To pan Marian podczas tego pierwszego wejrzenia zagadał i zaproponował pani Leokadii wspólne spotkania. Ślubowali 6 maja 1961 roku w USC w Strzelnie. Jak mówił pan Marian jest to miesiąc, w którym wedle przesądów nie powinno się zawierać związków małżeńskich. - My jesteśmy przykładem tego, że to nieprawda. Szczęśliwie doczekaliśmy diamentowego jubileuszu i jest nam ze sobą bardzo dobrze - mówił pan Marian podczas uroczystości. Ślub kościelny państwa Kasprzyków odbył się 1 lipca 1961 roku w parafialnym kościele w Chrostkowie. Los jednak nie na każdym kroku ich oszczędzał, bowiem zmarło dwoje ich dzieci syn i córka. Małżeństwo wychowało syna Marka. Doczekali się trójki wnucząt. Są też szczęśliwymi pradziadkami dla pięciorga prawnucząt. Pani Leokadia pracowała jako nauczyciel w Szkole Podstawowej w Sławsku Dolnym. Pan Marian - również nauczyciel pracował w kilku placówkach oświatowych na terenie gminy Strzelno, w tym w Liceum Ogólnokształcącym. Ponadto do 1994 roku był przewodniczącym Rady Miejskiej w Strzelnie, a w latach 1994-1998 wiceburmistrzem Strzelna. Receptą na zgodne pożycie małżeńskie jest zdaniem państwa Kasprzyków oprócz miłości i tolerancji dobre samopoczucie, uśmiech, zrozumienie i wspieranie się w każdej chwili życia. Ważne jest także częste przebywanie ze sobą, wspólna praca i podróże

 

Leokadia i Marian Kasprzykowie fot. Paweł Lachowicz

 

ŁUCJA I JERZY KRUSZYNA

Łucja i Jerzy Kruszyna mieszkają w Bożejewicach. Pani Łucja od urodzenia mieszka w Bożejewicach, natomiast pan Jerzy przeprowadził się do Bożejewic z powiatu radziejowskiego. Poznali się na zabawie w Bożejewicach. Ich wielka miłość zaowocowała zawarciem 7 kwietnia 1962 roku w strzeleńskim USC związku małżeńskiego. Natomiast ślub kościelny odbył się w 29 kwietnia 1962 roku w parafii w Sławsku Wielkim. Pan Bóg pobłogosławił ich związek dwójką dzieci, córką Renatą i synem Ireneuszem. Doczekali się pięciorga wnucząt i jednego prawnuka.

Oboje pracowali na własnym gospodarstwie rolnym, twierdzą, że w związku musi być zgoda, wzajemne zrozumienie, miłość i tolerancja. - Cieszymy się, że jesteśmy razem. Miło jest wracać do domu, gdzie ktoś na nas czeka, gdzie jest to ciepło rodzinne - mówił pan Jerzy. Jako receptę na przeżycie wspólnie półwiecza pani Łucja powiedziała: - Trzeba czasami być głuchym i ślepym, a będzie dobrze.

Pan Jerzy powiedział nam, że ich spotkania przedmałżeńskie były krótkie, ale małżeństwo trwa długo. Bardzo kocha swoją żonę, która mu zawsze pomagała. - Żyliśmy skromnie, dorabialiśmy się po wojnie nie mając prawie nic. Do dzisiaj nie żałuję tej miłości, która trwa do dzisiaj. Mamy wspaniałe dzieci, mamy zięcia wspaniałego, synową, wnuków i prawnuków. Cieszymy się każdą chwilą. Ja pochodzę z rodziny chłopskiej, rolniczej i moim marzeniem zawsze było, żeby mieszkać i pracować na wsi. Kocham ziemię, zwierzęta i to jest moje całe życie. Nigdy bym się nie zamienił na żaden inny zawód. Bo życie na wsi jest codziennie inne, co dzień ciekawsze i nie ma monotonnego życia. Wierzę również w przeznaczenie. Bóg dał mi taką żonę i oby tak zostało i zdrady już nie będzie, bo jest za późno - powiedział pan Jerzy.

 

Łucja i Jerzy Kruszyna fot. Paweł Lachowicz

 

BOŻENA I MARIAN MĄKA

Bożena i Marian Mąka mieszają w Strzelnie. Oboje pochodzą z gminy Mogilno, pan Marian ze Strzelec, a pani Bożena z Kunówka k. Kunowa. Poznali się na zabawie tanecznej w Strzelcach. - Zobaczyłem, że taka ładna dziewuszka sobie biega, od razu mi się spodobała - opowiada pan Marian. 28 kwietnia 1962 roku wzięli ślub, najpierw w mogileńskim USC, a następnego dnia 29 kwietnia w kościele parafialnym w Strzelcach. Po ślubie przeprowadzili się do Strzelna, gdzie mieszkają do dzisiejszego dnia. Pani Bożena pracowała w domu i zajmowała się wychowywaniem dzieci, natomiast pan Marian był kierowcą najpierw w POM w Mogilnie, później w Wydziale Komunikacji, gdzie pracował jako kierowca przy budowie dróg, a następnie w Zakładzie Budowlanym przy PGR w Strzelnie.

Film, fot. Paweł Lachowicz

Ze związku urodziło im się troje dzieci Mariola, Lidia i Waldemar. Doczekali się też sporej gromadki wnucząt. Wzajemne wyrozumiałość, prawdomówność i zgoda to recepta państwa Mąka na przeżycie wspólnie półwiecza. Ich zdaniem trzeba być dla siebie wyrozumiałym, a małżeństwo przetrwa długie lata. Pan Marian zdradził naszemu reporterowi receptę na szczęśliwy i trwały związek. - Zawsze mi żona powtarzała, że apetyt mogę mieć w terenie, ale jeść mam w domu. I to jest święta prawda. Skoro wybrałem tą jedną jedyną, to po co mi oglądać się za innymi. Żona dla męża zawsze powinna być tą najpiękniejszą - powiedział pan Marian.

Paweł Lachowicz, 22 VI 2022

Uroczystości: artykuły sponsorowane

loading...
Sponsorowane: Uroczystości

Więcej: Uroczystości

loading...
Więcej: Uroczystości

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukimogilno.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.