Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Nawet najmłodsi pacjenci przyjmowali szczepionki, aby ich odporność na COVID-19 się wzmocniła fot. Justyna Kulpińska z archiwum "Pałuk"

- Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że pandemia wróci. Musimy pamiętać, że wirus ulega ciągle mutacji i może pojawić się wariant bardziej chorobotwórczy. Obecnie raczej strach ludzi przed zachorowaniem jest niewielki. Niewiele osób boi się pandemii, tak jak to było na początku, gdy baliśmy się niewiadomego. Ale należy też powiedzieć, że obecnie mamy dość dobre metody walki z zachorowaniami na COVID-19. Posiadamy więcej informacji na temat samego wirusa - mówi Piotr Chodkiewicz.

REKLAMA

Szef Przychodni Rodzinnej Paweł Hałas przekazał nam, że ci, którzy nie zaszczepili się (jakąkolwiek dawką), nadal mogą to zrobić i uzupełnić szczepienie, jednak nie zawsze zostaną przyjęci od ręki. Ze względu na niewielki popyt, punty szczepień zamawiają szczepionki dopiero wtedy, gdy uzbierają grupę. Czwarta dawka (czyli druga przypominająca) zalecana jest dla osób z grup ryzyka (przewlekle chorzy, w zaawansowanym wieku itp). Jeśli chcą ją przyjąć, muszą się zgłosić do lekarza pierwszego kontaktu, który ich na to szczepienie skieruje. Dla tych, którzy szczepili się zgodnie z harmonogramem szczepień przeciwko COVID-19 i przyjęli trzy szczepienia nie ma w tej chwili żadnych nowych propozycji. Z zapowiedzi Ministra Zdrowia wynika jednak, że rozważane jest objęcie ich czwartą dawką w październiku.

PRZYPOMINAMY

Gdy pojawiły się pierwsze informacje na temat nowego wirusa w Wuhan z Chin, wszyscy przyjęli to z niepokojem. Było to pod koniec roku 2019. Wtedy wszelkie media zaczęły przekazywać komunikaty o krytycznej sytuacji w Wuhan. Jednak prawdziwa panika rozpoczęła się, gdy pierwsze przypadki dotarły do Polski w 2020 roku. Liczba zachorowań z dnia na dzień wzrastała, pojawiały się nowe restrykcje, a do tego człowiek został całkowicie odizolowany od społeczeństwa, zanikło życie towarzyskie. Nie da się ukryć, że COVID-19 bardzo utrudnił życie. W pewnym momencie nie można było w ogóle wychodzić z domu, wszelkie sprawy trzeba było załatwiać przez Internet, a dzieci musiały przejść na nauczanie zdalne. Panika była tak wielka, że ludzie robili zapasy, aby przetrwać ten trudny okres. Wszelkie instytucje kulturalne zamknęły swoją działalność. Mniejsze przedsiębiorstwa miały problem z utrzymaniem się na rynku. Pojawił się ogromny strach przed zarażaniem, które mogło zakończyć się wizytą w szpitalu lub śmiercią. Przez COVID-19 życie każdego z nas zmieniło się drastycznie na wielu płaszczyznach.

Na początku pandemii lekarze mieli niezwykle trudne zadanie, ponieważ jako służba zdrowia musiali mierzyć się z wirusem, o którym prawie nic nie wiedziali. Z jednej strony musiali nieść pomoc chorym, którzy bez tego mogli zostać skazani w najgorszym przypadku na śmierć, a z drugiej walczyli ze strachem przed zarażeniem się. Ten strach potęgował się, gdy lekarze oraz pielegniarki mieli świadomość, że w domu czekają dzieci lub osoby starsze, których odporność nie była zbyt wysoka. Jednak z czasem, gdy wszelkie badania pozwoliły ustalić informację o COVID-19, praca zmieniała się na lepsze. - Nasza praca z dnia na dzień się zmieniła. Trzeba było przeorganizować sposób przyjęć pacjentów, wiemy, że przez pewien czas większość porad to były e-porady, ale nie zawsze można było pomóc pacjentowi przez telefon. Były więc również wizyty na miejscu w izolatkach. Codzienne zmiany w organizacji poradni, aby dostosować pracę do zmieniającej się rzeczywistości, wymagały bardzo wiele wysiłku od całego personelu - mówi Piotr Chodkiewicz właściciel Przychodni EPOKA w Żninie.

 

Agnieszka Łasecka fot. Magdalena Kruszka z archiwum "Pałuk"

 

Po długich miesiącach walki, COVID-19 nie zniknął, ale jego obecność stała się mniej uciążliwa. Mieszkańcy nie muszą nosić maseczek, gdy wchodzą do urzędu czy sklepu, a wiele instytucji otworzyło się na innych. Zaczęło się to bardzo stopniowo, ponieważ na początku wchodziła ograniczona liczba osób, co np. utrudniało próby orkiestr. Wydaje się, że wszystko wraca do normy. Nie wspomina się już o wysokiej liczbie zachorowań.

- Było bardzo trudno, ale byliśmy zabezpieczeni w odzież ochroną, środki do dezynfekcji rąk i powierzchni. W naszej przychodni został stworzony odizolowany gabinet lekarski z osobnym wejściem, w którym byli przyjmowani pacjenci z podejrzeniem COVID-19 po wstępnej e-poradzie lekarskiej. Obecnie przygotowujemy się do okresu jesiennego, w którym być może liczba zachorowań wzrośnie - mówi Radzisław Panek, prezes Spółki "MEDYK" z siedzibą w Kcyni.

AKTUALNA SYTUACJA

Warto zaznaczyć, że walka z COVID-19 nigdy nie była równa, ponieważ organizm musiał zmierzyć się z czymś nowym, groźnym, niezbadanym. Jak podkreśla Agnieszka Łasecka, szefowa NZOZ Agamed w Łabiszynie, świat nie miał żadnej wiedzy. Z tego też powodu wiele działań i decyzji było wydawanych na początku trochę na wyrost, w ciemno, żeby dmuchać na zimne. Jednak z czasem leczenie COVID-19 nabrało kształtów oraz wartości, ponieważ lekarze nabierali doświadczenia oraz wiedzy na temat wirusa, czyli m.in. jakie są objawy, co wywołuje. Pacjenci różnie reagowali. Niektórzy byli bardzo przerażeni, a znów część z nich uważała, że pandemii nie ma ia wszelkie informacje o niej to kłamstwa. Ze względu na podejście tej drugiej grupy, nie chcieli stosować się do panujących restrykcji. Personel medyczny musiał mierzyć się z agresją.

- Aktualnie pacjenci nie chcą się testować w kierunku COVID-19. Większość wizyt związanych z COVID-19 to aktualnie skutki przechorowania COVID-19 i jego powikłania. Ich skala jest olbrzymia, obejmuje wiele narządów i jak się okazuje, nie zależy od wieku. Większość z tych powikłań już się nie cofnie i nie minie - mówi Agnieszka Łasecka.

 

Piotr Chodkiewicz fot. Karol Gapiński z archiwum "Pałuk"

 

Jak informuje Piotr Chodkiewicz właściciel Przychodni EPOKA w Żninie, obecnie ilość zachorowań jest niewielka. Co miesiąc wyłącznie u kilku osób diagnozowany jest COVID-19. Na szczęście objawy nie są na tyle krytyczne, aby wymagało to leczenia szpitalnego. Jest to niezwykle dobra informacja, ponieważ jeszcze rok temu szpitale były przepełnione, a liczba zachorowań dziennie przekraczała tysiące osób w całej Polsce. Jeszcze w październiku 2021 roku na łamach gazety pisaliśmy, że w powiecie żnińskim liczba zachorowań wzrosła o 1-2 przypadki na dobę.
- Ale trzeba też zaznaczyć, że poradnie POZ mają ograniczone możliwości wykonywania testów p. COVID-19. W podstawowej opiece zdrowotnej nie zlecamy już testów PCR jak dotychczas, wobec czego wykorzystujemy tylko testy antygenowe, co przy wzrastających ilościach zakażeń może nie być wystarczające - mówi Piotr Chodkiewicz.

SZCZEPIENIA

Jednym ze sposobów zwalczania liczby zakażeń w Polsce, były szczepienia przeciw COVID-19. Dzięki temu również istniała szansa, że zaszczepiona osoba wszystkie te objawy przejdzie łagodniej. Do dyspozycji były cztery szczepionki, niektóre z nich wymagały podwójnej dawki. Z czasem pojawiła się również informacja, że warto zaszczepić się trzeci raz. Z tego powodu punkty szczepień przeciw COVID-19 były otwierane nie tylko przy instytucjach medycznych, ale wykorzystywano inne miejsca, jak boiska. Z czasem nawet poprzez wydarzenia kulturalne zachęcano do szczepień.

Na ten moment Przychodnia EPOKA nie prowadzi szczepień, ponieważ nie ma zbyt wielu zainteresowanych osób, choć szczepienia są istotne dla powstrzymania epidemii. Jak twierdzi Piotr Chodkiewicz, osoby, które miały się zaszczepić, dawno wykorzystały tę możliwość. Jednak, gdyby zaszła konieczność ponownej walki z pandemią COVID-19, żnińska epoka jest gotowa do działania. Tym bardziej, że szczepienia są zawsze ważną częścią walki z pandemią.

 

Aktualnie maseczki nie są już tak potrzebne, jednak w trakcie trwania COVID-19 były niezbędne. Bez maseczek nie można było wejść do wielu instytucji. fot. Angelika Uścińska

 

W łabiszyńskiej przychodni nie prowadzi się już szczepień od kilku miesięcy, ponieważ zainteresowanie całkowicie zniknęło. W ostatnim czasie starsze osoby dopytują o możliwość zaszczepienia się czwartą dawką. - Większość pytanych pacjentów deklaruje niechęć do szczepień. Pacjenci oczekują od szczepionki, żeby nie zarażać się i nie chorować po zaszczepieniu, nie rozumiejąc, że jej rola jest inna. Szczepienie powinno spowodować mniejsze ryzyko zakażenia, ale przed nim nie chroni, powinno spowodować łagodniejszy przebieg choroby i znaczny spadek śmiertelności. Tak się właśnie działo u zaszczepionych prawidłowo pacjentów - min 2 dawki, a najlepiej 3 dawki - mówi Agnieszka Łasecka.

Inaczej sytuacja przedstawia się w SPZOZ w Mogilnie, ponieważ - jak przekazała nam koordynator szczepień Barbara Buzała - choć godziny zostały skrócone, to jednak chętnych do szczepień nadal nie brakuje. Nawet istnieje możliwość zapisania się na inną godzinę poza tymi wyznaczonymi po wcześniejszym umówieniu się przez telefon. Głównie przychodzą osoby, które szczepią się po raz trzeci. Jednak są i przypadki, w których Polacy chcą szczepić się po raz pierwszy. Pacjenci nie skarżą się na poważne dolegliwości po szczepieniu. Oczywiście niektórzy mogą źle się poczuć i mieć przez pół dnia lub dzień gorączkę czy bóle mięśni, te objawy są skutkiem działania szczepionki. Jednak nie zanotowano ani jednego poważnego przypadku poszczepiennego, który wymagałby hospitalizacji. Nadal działają punkty szczepień w Mogilnie, Strzelnie i Dąbrowie.

Jak poinformował nas Radzisław Panek Prezes Spółki "MEDYK" z siedzibą w Kcyni, szczepienia przeciwko COVID-19 odbywają się nadal, ale w zmniejszonej liczbie. Przy okazji zwraca uwagę na to, że nie można zapomnieć o innych szczepieniach, które zawarte są w kalendarzu szczepień obowiązkowych dla dzieci i młodzieży np. przeciwko gruźlicy, polio, durowi brzusznemu i innym groźnym chorobom.

RESTRYKCJE

Obecnie nie trzeba zakładać masek w supermarketach czy instytucjach kulturalnych, urzędach, ale obowiązują na terenach zakładów opieki zdrowotnej, czyli w przychodniach i w szpitalach. Pozwala to chronić organizm przed innymi chorobami, które mogą roznosić się drogą kropelkową. Tak samo jest w przypadku dezynfekcji rąk, która wytworzyła potrzebę dbania o higienę dłoni. Choć nie jest to wymagane już przy wejściu do budynku, to wielu chętnie używa płynów podczas np. zakupów.
Niektórzy pacjenci nadal nie chcą się pogodzić z tym, że muszą nosić maseczkę w przychodniach czy szpitalach. Agnieszka Łasecka wspomina, że takie osoby bywają agresywne i nie jest łatwo im wytłumaczyć, że maseczka jest wyłącznie dla ich zdrowia. Według pacjentów noszenie jej jest nienormalne i nie zamierzają się stosować do tego, bo przecież pandemii nie ma.

PRAKTYKA LEKARSKA

W trakcie trwania najgroźniejszych fal COVID-19, jedyną możliwością były konsultacje z lekarzem przez telefon. Było to nie tylko stresujące dla pacjentów, ale również dla lekarzy. - To były ciężkie czasy, ponieważ nigdy w mojej karierze nie przyszło mi pomagać chorym, często ciężko, pacjentom w POZ nie mając możliwości ich zbadania. Wbrew niektórym opiniom nie siedzieliśmy i nie spijaliśmy kawek za zamkniętymi na początku drzwiami, a same teleporady, które wtedy obowiązywały nie były dla nas przyjemnością. W naszej przychodni nawet w największym okresie restrykcji i zamknięcia zdarzały się niejednokrotnie przypadki, kiedy zapraszaliśmy pacjenta na wizytę osobistą i w maksymalnym reżimie ochronnym badaliśmy go, ponieważ nie wszystko da się rozpoznać przez telefon - mówi Agnieszka Łasecka.

Aktualnie wizyty wróciły do normy. Pacjent może umówić się do lekarza, który go dokładnie zbada, postawi diagnozę, a także przepisze odpowiednie leki. Dla pacjenta z chorobą, która wymaga konkretnego badania i sprawdzenia jej stanu, jest to bezpieczniejsze. Jednak, jak zauważył Piotr Chodkiewicz, teraz pacjenci chętniej korzystają z e-porad niż przed pandemią. Mowa jest tutaj o e-poradach, e-rejestracji czy innych udogodnieniach, jak np. zamawianie powtórek recept online. Pandemia przyczyniła się do rozwoju e-usług, dzięki czemu pacjenci mogą załatwiać szybko i wygodnie pewne sprawy, a lekarze są dostępni dla wszystkich grup pacjentów.

NIEPEWNA PRZYSZŁOŚĆ

Sytuacja z COVID-19 nie jest już tak przerażająca, co napawa nadzieją, że kolejne fale nie nadejdą. Jednak kluczowa będzie jesień, ponieważ wtedy zmienia się pogoda, a ryzyko zachorowania jest o wiele większe. Jeżeli liczba zachorowań nie wzrośnie, to będzie oznaczać, że system zdrowotny jest na tyle stabilny, aby poradzić sobie z COVID-19 dzięki zdobytemu doświadczeniu. - Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że pandemia wróci. Musimy pamiętać, że wirus ulega ciągle mutacji i może pojawić się wariant bardziej chorobotwórczy. Obecnie raczej strach ludzi przed zachorowaniem jest niewielki. Niewiele osób boi się pandemii, tak jak to było na początku, gdy baliśmy się niewiadomego. Ale należy też powiedzieć, że obecnie mamy dość dobre metody walki z zachorowaniami na COVID-19. Posiadamy więcej informacji na temat samego wirusa - mówi Piotr Chodkiewicz.

 

COVID-19 był trudnym momentem w życiu fot. Justyna Kulpińska z archiwum "Pałuk"

 

Warto również podkreślić, że Sars-Cov 2 nie zniknie, ale zostanie z nami na zawsze. - Obawiam się, że takich restrykcji, jakie były już nie będzie, a jeśli się pojawią, to większość pacjentów nie będzie się do nich stosowała. Również pomoc dla przychodni dotycząca walki z COVID-19 już ustała i będziemy się zapewne mierzyć z nim już teraz sami, w miarę własnych możliwości - dodaje Agnieszka Łasecka.

Angelika Uścińska, 5 VII 2022

Reklama na stronie

Zdrowie: artykuły sponsorowane

loading...
Sponsorowane: Zdrowie

Więcej: Zdrowie

loading...
Więcej: Zdrowie

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukimogilno.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.