Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Pierwsza Rzeczpospolita upadła przez to (między innymi), że nie było egzekucji praw. W Wolicach właśnie obserwujemy to samo zjawisko.

Było pole, jest tor motocrossowy. Jest plan obozów rowerowych i motorowerowych na całe lato. Może się na nie zapisać każdy, kogo skusi okazja do atrakcyjnego pojeżdżenia rowerem lub motorem. A organizatorzy chcą zarobić - nie jest to przecież motywacja naganna. Ale są sąsiedzi, którym tor przeszkadza. Przeszkadza im hałas, unoszący się w powietrzu pył.

Mamy więc konflikt społeczny. I mamy instytucje powołane do organizacji życia społecznego, do kontroli czy prawo jest przestrzegane. Arbitrów. Którzy w przypadku wątpliwości stwierdzą: tak lub tak.

Jeden arbiter głos już zabrał. To powiatowy inspektorat nadzoru budowlanego. Orzekł, że tor jest nielegalny i nakazał rozbiórkę. Za to inspektorat ma plusa. Za dalsze bezczynne patrzenie na rozwój wydarzeń - już nie.

Popatrzmy na to, co się dzieje. Wypoczynek dzieci i młodzieży podlega kuratoryjnej kontroli. Nowe rozporządzenie dotyczące warunków organizowania wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej miało nawet na celu "wzmocnienie nadzoru nad organizatorami wypoczynku dzieci i młodzieży".

Ale nie wtedy, jeśli organizator wypoczynku nie zgłosi obozu. Wtedy kuratorium oficjalnie nic nie wie i śpi spokojnie. Takiego obozu skontrolować nie może. Straż pożarna - gdyby obóz został zgłoszony 21 dni przed rozpoczęciem - musiałaby wydać opinię, czy bezpieczeństwo przeciwpożarowe jest zachowane. Czy drogi ewakuacyjne w sypialniach są odpowiednie, czy jest wyznaczony punkt zbiórki w razie nieoczekiwanego zdarzenia... Ale straż oficjalnie nic nie wie i śpi spokojnie. 

Sanepid to groźna instytucja. Pamiętam szczegółowe kontrole Pałuckich Targów Rolnych, zalecenia, które pokornie wykonywaliśmy, uwagi i napomnienia. Pamiętam opowieści harcmistrzów, narzekających na konieczność badań kucharek, zakaz używania naczyń z uszkodzoną emalią, oznaczanie desek do krojenia (osobno dla warzyw i mięs), na przepisy sanitarne, które praktycznie uniemożliwiały tanią organizację obozu harcerskiego. Ale sanepidu nie interesuje, czy w Wolicach deski do krojenia mięsa nie są przypadkiem używane do krojenia warzyw, bo sanepid oficjalnie nic nie wie i śpi spokojnie. Ba! Więcej! Sanepid nas przekonuje, że gdyby skontrolował nielegalny obóz, zalegalizowałby go!

Policja? Nie widzi dla siebie pola do działania, bo nikt nie zgłosił, że w Wolicach dochodzi do łamania prawa. To nic, że policja wie, co się dzieje (chociażby stąd, że dzień wcześniej pytaliśmy o to). Oficjalnie nie wie. Wszyscy śpią spokojnie.

Spokojnie nie śpią tylko sąsiedzi toru motocrossowego, którzy już chyba nie mają wątpliwości, że zapowiadane na ten rok obozy motocrossowe w gospodarstwie agroturystycznym odbędą się zgodnie z harmonogramem. Ja też nie śpię spokojnie, gdyż otrzymuję telefony: "- Panie Księski, niech pan coś z tym zrobi!". Odpowiadam, że mógłbym coś zrobić tylko wtedy, gdyby powiatowy sanepid, straż, nadzór budowlany,  komenda policji i inspektorat oświaty były podporządkowane w każdym powiecie pod redaktora naczelnego lokalnej gazety. Ale nie są.   

Wszystkie instytucje, powołane do nadzoru nad organizatorami wypoczynku dzieci i młodzieży (który - przypomnę - wymagał parę lat temu "wzmocnienia" rozporządzeniem), nie czują się, aby do czegoś były zobowiązane. Nie zaciekawia ich, czy w stodole benzyna nie stoi obok siana (straż). Czy nie posiadająca atestu rampa do skoków nie jest czasem używana przez rowerzystów (inspektorat budowlany). Czy młodzież szkolą osoby o odpowiednich kwalifikacjach (kuratorium). Czy zapewnienie uczestnikom wypoczynku opieki medycznej (lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny) odbywa się całodobowo w miejscu wypoczynku czy też inaczej (sanepid).

Praw, ustaw, uchwał, rozporządzeń mamy aż za dużo. Instytucji - całą masę. Ale jeśli jawnie, w biały dzień ktoś naigrawa się ze wszystkiego - nikt nic nie widzi, a my otrzymujemy gładkie wyjaśnienia. Każda instytucja ma podkładkę, każdy ma wyjaśnienie bezczynności.

Prawa są. Egzekucji praw - nie ma.

Dominik Księski, Pałuki nr 1586 (nr 27/2022), 7 VII 2022

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukimogilno.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.