W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukimogilno.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President
Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

Sprawę prowadzi Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Wtargnięcie na prywatne pole i próba zasypania zbiorników toczy się w ramach tego samego postępowania dotyczącego sprowadzenia do Wszednia nielegalnych niebezpiecznych odpadów, w tym chemicznych.

W PIĄTEK
19 października na terenie pola okalającego teren składowiska odpadów niebezpiecznych we Wszedniu mogło dojść do popełnienia przestępstwa, w które bezpośrednio zaangażowane może być Starostwo Powiatowe w Mogilnie. Sprawę policji zgłosił właściciel pola Paweł Mikołajczyk, który na sytuację natrafił całkiem przypadkowo. O wydarzeniach z tamtego dnia szerzej piszemy na stronie internetowej www.palukimogilno.pl.
Na terenie składowiska pracowali przedstawciiele firmy z Bydgoszczy, wybrani w drodze przetargu, którzy usuwali spalone odpady
Na terenie pola Pawła Mikołajczyka znajdowały się trzy wykopane i wyłożone folią doły, w których znajdowała się zanieczyszczona chemikaliami woda, spływająca do nich w trakcie akcji gaszenia pożaru składowiska.
Starostwo Powiatowe w Mogilnie miało zlecić jakiejś firmie zasypanie tych dołów, tak przynajmniej wyglądało to na miejscu. Folia wyłożona w zbiornikach została wyciągnięta i chemikalia są teraz w bezpośrednim kontakcie z gruntem. Całą akcją na miejscu miał zarządzać naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Andrzej Stachowiak. Przed zasypaniem dołów cudem powstrzymał pracowników Paweł Mikołajczyk. Na polu były widoczne ślady po przesuwaniu ziemi w stronę dołów przez spycharkę, o czym reporterowi mówił komendant Straży Miejskiej Mirosław Kuss, który sporządził z tego miejsca dokumentację fotograficzną.
Na miejscu dopiero po upływie kilku godzin pojawił się starosta Tomasz Barczak, który tłumaczył wtedy: - To jest na gruncie prywatnym, ale mówimy wyciągniemy tą folię i przykryjemy te resztki, które zostaną. Obecni na miejscu tłumaczenie starosty brali jako irracjonalne. Przedstawiciel z Wojewódzkiego Sztabu Zarządzania Kryzysowego mówił staroście: - Wypompować, wyciągnąć folię, wybrać, zasypać czystą ziemią, nie no tutaj filozofii nie ma, to się nie obroni za nic, taka jest prawda.
Zakończyło to się tak, że starosta Tomasz Barczak w eskorcie policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy odjechał do swojego gabinetu starosty przy ul. Narutowicza i tam był przesłuchiwany. Obecnych na miejscu mieszkańców Wszednia m.in. właściciela pola Pawła Mikołajczyka i jego siostrę Agnieszkę Mikołajczyk przesłuchiwali mogileńscy policjanci.
Warto przypomnieć, że od poniedziałku 15 października na terenie pogorzeliska po pożarze niebezpiecznych odpadów w miejscowości Wszedzień trwa legalna akcja wywożenia i utylizacji tej części odpadów, która uległa spaleniu i znajdowały się na zewnątrz. Odpady, które uległy spaleniu wywozi firma legalnie wybrana w przetargu. Prace za kwotę 486.000 zł wykonuje firma MD-PROECO Sp. z o.o. z Bydgoszczy. Na terenie pola Pawła Mikołajczyka pracowali zupełnie inni ludzie - z jakiej firmy, nie wiemy.
PO PIĘCIU DNIACH
Jak ta sprawa wyglądała na dzień 24 października, 5 dni po tej akcji? Jak dowiedzieliśmy się od mieszkańców zanieczyszczone chemikaliami ścieki nadal znajdują się w wykonanych zbiornikach i nikt prawdopodobnie nie zlecił ich wywózki, chociaż rozmowy na ten temat były prowadzone na miejscu. Starosta Tomasz Barczak mówił wtedy, że taką wywózkę mógłby zlecić najwcześniej w poniedziałek. W każdym bądź razie ścieki dalej swobodnie wnikają do gruntu. Dodatkowo, jak dowiedzieliśmy się od Pawła Mikołajczyka, przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska pobrali już próby do badań. Sam właściciel pola z kolei rozważa skierowanie osobnego wytoczenia sprawy w sądzie odnośnie zadośćuczynienia za poniesione przez niego szkody przeciwko Starostwu Powiatowemu w Mogilnie. Wtargnięto na jego pole bez jakiejkolwiek zgody i doprowadzono do tego, że chemikalia mogą wnikać w grunt.
Na jakim etapie jest z kolei postępowanie policji. Tak, jak pisaliśmy wyżej, przesłuchani zostali w tej sprawie świadkowie. Jak powiedział nam rzecznik prasowy KPP w Mogilno - Tomasz Bartecki, świadkowie zostali przesłuchani, dokonano oględzin miejsca i sporządzono materiały poglądowe. Materiały przekazano do Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.
W tej sprawie skierowaliśmy się więc do rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji podinsp. Moniki Chlebicz. Jak powiedziała nam rzecznik, śledczy cały czas badają kwestię tego, skąd śmieci znalazły się we Wszedniu. Próba zasypania zbiorników toczy się w ramach tego samego postępowania. - Powierzone to zostało Wydziałowi do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej. Na tym etapie sprawy nie przedstawiono nikomu zarzutów - usłyszeliśmy.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1393 (43/2018)

Naprawdę - DK