Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Chcesz wysłać wiadomość do redakcji? Napisz na nasz adres e-mail

W okresie świąteczno-noworocznym często myślimy o upływającym czasie i tym, co przyniesie kolejne 12 miesięcy w naszym życiu. Roman Miler z Łabiszyna mijające sekundy, minuty i godziny widzi codziennie na zabytkowych zegarach bijących, których jest kolekcjonerem. Najlepiej czuje się w pokoju wypełnionym tykaniem zegarów fot. Magdalena Kruszka

- Tykanie wszystkich zegarów w jednym pomieszczeniu uspokaja mnie - mówi Roman Miler z Łabiszyna, kolekcjoner zegarów bijących. W swojej kolekcji ma około 100 zegarów, z których 90% ma mechanizmy działające od ponad 100 lat. Marzy mu się zegar kaflowy, czyli mały, poziomy z XVII-XVIII wieku, jednak jest ich bardzo mało i kosztują nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Roman Miler jest z zawodu elektrykiem. Jego pasją jest kolekcjonerstwo. Imponująca jest jego kolekcja zegarów bijących. Ma ich w tej chwili około 100, z czego 50 zegarów wiszących, 17 kominkowych. Do tego około 30 zegarów jest w piwnicy i czeka na odnowienie.
POCZĄTKI
Pierwszy zegar pozyskał w latach 90. ubiegłego wieku. Był to zegar z 1897 roku, ale obudowany we współczesną skrzynkę na wysoki połysk. Posiadali go znajomi z Nakła. Nie podobał się im, więc chętnie wymienili go na dwa zegary elektroniczne. Przez długi czas był to jedyny zegar bijący w jego domu.
Kolekcjonowanie zaczęło się po 20 latach, kiedy Polacy zaczęli wyjeżdżać za granicę i możliwość pozyskania różnych rzeczy z innych krajów okazała się łatwiejsza. Drugi zegar bijący przywiózł Romanowi Milerowi z Anglii syn. Zegar był prezentem gwiazdkowym. Początkowo kolekcjoner zaczął nabywać zegary kieszonkowe i naręczne, ale to nie sprawiało mu takiej satysfakcji. Z czasem zaczął już samodzielnie nabywać kolejne zegary bijące, a szukał ich głównie na aukcjach internetowych.
NAPRAWY U FACHOWCA
Zegary przeważnie wymagały odnowienia. Roman Miler pilnował, żeby mechanizmy były oryginalne, sprawne i jak najstarsze. Sam ich nie naprawia. Kiedy tego wymagają, oddaje je do znanego zegarmistrza z Barcina, czyli Krzysztofa Pałki. Obudowy i korony wykonuje samodzielnie. Dokupuje jedynie zdobienia koron.
- Głównie zegary przychodzą bez koron, ale te jestem w stanie wykonać samodzielnie - mówi Roman Miler. - Skrzynkę też mogę dociąć czy wyfrezować. Ozdobne elementy muszę dokupować. Na razie nie odnawiam kolejnych zegarów. Czekają w piwnicy, a ja nie mam motywacji, bo właściwie nie mam ich gdzie zawiesić. W pokoju, w którym są, zmieszczą się jeszcze tylko dwa, może trzy zegary.
WYBIJANIE GODZIN WYŁĄCZONE
W pokoju, oprócz zegarów znajduje się także kanapa, fotel i biurko z laptopem. Większość zegarów wskazuje prawidłową godzinę. Kolekcjoner tłumaczy, że czasem zegary zatrzymują się podczas odkurzania. Niektóre są bardzo wrażliwe na ruch, jak choćby roczniaki, które po nakręceniu chodzą 400 dni, ale są bardzo czułe na drgania. Wyłączona jest w nich funkcja wybijania godziny, bo budziło to wnuka śpiącego w pokoju znajdującym się bezpośrednio nad gabinetem z zegarami.
Zdecydowana większość zegarów, bo aż 95%, ma mechanizmy niemieckie. Są to zegary między innymi Gustava Beckera, Junghansa i Lenzkircha. Tego ostatniego ma tylko dwa, bo są drogie. Z wyglądu niczym się nie różnią od pozostałych, ale wykonane są z drogich materiałów. Ogólnie jednak cena zegarów bijących nie jest zaporowa, mimo że są one zabytkowe. Najdroższy, jaki nabył mieszkaniec Łabiszyna, kosztował 1.600 zł.
MARZENIE
- Marzy mi się zegar kaflowy, czyli mały, poziomy zegar z XVII-XVIII wieku, ale po pierwsze jest ich bardzo mało, a po drugie kosztują nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych - mówi Roman Miler.
W swojej kolekcji ma jednak okazy, które z dumą prezentuje, jak choćby zegar wartowniczy ze swastyką, za pomocą którego wartownik na papierowych tarczkach odbijał czas swojej straży. Innym ciekawym zegarem jest drewniany zegar wiszący z 1920 roku, który został wystylizowany na zegar z 1672 roku. Jest prawie kompletny, brakuje mu tylko obciążników. Dwa zegary, w tym jeden zakonny, pochodzą z 1840 roku. Kolekcjoner zaznacza, że one bardzo głośno biją.
ZAKUPY W INTERNECIE
Większość zegarów Roman Miler nabywa na licytacjach internetowych. Kiedy rzucił palenie papierosów, zaczął odkładać po 200 zł miesięcznie. Czasem jego pasję wspiera finansowo żona, więc dysponuje budżetem na zakup kolejnych okazów. Na licytacjach zwraca uwagę głównie na to, żeby mechanizm był sprawny. Resztę jest w stanie samodzielnie zrekonstruować. Zwraca uwagę, że czasem sprzedawane są zegary podzielone na fragmenty, czyli osobno mechanizm, osobno skrzynka i osobno korona. Nie zawsze uda się wylicytować komplet. Wtedy brakujący element trzeba dorabiać. Przyznaje, że w antykwariatach nie bywa, bo ceny tam są wysokie, podczas kiedy zdecydowanie taniej może nabyć zegar za pośrednictwem internetu.
- Może się wydawać, że to drogie hobby, ale wcale tak nie jest, wystarczy śledzić na bieżąco aukcje internetowe, a ja tak właśnie robię - powiedział Roman Miler.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1507 (53/2020)

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukimogilno.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.