Leśniczy Jacek Piskorski pracuje w Leśnictwie Szczepanowo od 10 lat. Las zna jak własną kieszeń. fot. Justyna Kulpińska

Zimowy las otulony śniegiem wbrew pozorom tętni życiem, a leśnicy również o tej porze roku mają pełne ręce pracy. W ostatnich dniach złożyliśmy wizytę w Leśnictwie Szczepanowo, które wchodzi w skład Nadleśnictwa Gołąbki. Mieliśmy okazję podziwiać piękno rodzimych lasów i wiele nieoczywistości z nimi związanych, obserwować tropy leśnych zwierząt i je same, ale też na własne oczy przekonać się, jak od kuchni wygląda praca na rzecz natury.

Na pytanie od jakich czynności zaczyna się dzień leśniczego Jacek Piskorski odpowiada śmiejąc się: - Od kawy. To tak na dobry początek. Później w zależności od pory roku musi sprostać wielu obowiązkom. Należy do nich nadzór nad wycinką drzew, dosadzanie lasu, obserwacja i ochrona drzewostanu, opieka nad dzikimi zwierzętami, mierzenie, klasyfikowanie, liczenie i planowanie całokształtu działań na swoim terenie z rocznym wyprzedzeniem. W Leśnictwie Szczepanowo, z dala od zgiełku miasta od dekady mieszka i pracuje leśniczy pochodzący z Szelejewa (gm. Gąsawa) Jacek Piskorski, który z zawodem związany jest już od 16 lat i nie wyobraża sobie, żeby mogło być inaczej. Ukończył (jedno z niewielu w kraju) Technikum Leśne w Tucholi, a następnie studia wyższe w Poznaniu. Z lasem połączyło go zamiłowanie do przyrody, jednak w tym przypadku to nie wystarczy. Każdego dnia musi być bardzo dobrze zorganizowany, mieć przysłowiowe oczy dookoła głowy, umiejętność przewidywania, a także sprawnego zarządzania. Nie mogą być mu straszne złe warunki pogodowe i praca fizyczna. Jacek Piskorski zwraca szczególną uwagę na edukację młodego pokolenia, w tym swoich córek. Nawet najmłodsza z nich wie, że mazurek to nie tylko taniec, ale też wróbel polny. W czasach kiedy świat był jeszcze wolny od pandemii do Leśnictwa Szczepanowo bardzo chętnie przyjeżdżały wycieczki szkolne z Barcina czy Dąbrowy. Leśniczy wielokrotnie odwiedzał też placówki oświatowe osobiście, a zmierzając z duchem czasu pokusił się nawet o organizację zajęć online. Wszystko po to, aby krzewić wiedzę o potędze polskich lasów wśród najmłodszego pokolenia i uświadamiać mu m.in. to, że mimo wszechobecnej wycinki drzew lasów nie ubywa, a wręcz przeciwnie - każdego roku przybywa. - Dzieciaki lubią leśniczego, ma dar przekazywania wiedzy - przyznał obecny podczas naszego spotkania Józef Popiel z Nadleśnictwa w Gołąbkach.
To również dla celów edukacyjnych przed leśniczówką znajduję okazały karmnik dla ptaków, które podczas zimy mogą liczyć na odpowiednio dobrany i zbilansowany pokarm. W tym roku do całego nadleśnictwa trafiło pół tony specjalnych kubeczków ze słonecznikiem, prosem i nasionami zalanymi tłuszczem, które rozmieszczane są na leśnych drzewach. Mimo sporej warstwy białego puchu w oczy rzucają się też nasadzenia i krzewy, które owocują właśnie dla ptactwa. Przykładem jest irga. Na terenie w pobliżu leśniczówki znajduje się ponadto niezwykle pożyteczny hotel dla pszczół, a nieopodal młody sad, z którego dobroci już niedługo będą korzystać nie tylko ludzie, ale też zwierzęta. Co ciekawe, pojedyncze okazy drzew owocowych i krzewów biocenotycznych są regularnie sadzone w samym lesie. W wielu miejscach można spotkać pozostawione po wycince drzewa zgryzowe. Ich kora zawiera cenne składniki uzupełniające pożywienie dzikiej zwierzyny (głównie gatunków jeleniowatych). Las jest również pełen budek dla ptactwa oraz nietoperzy, a na przykład drzewo oznaczone literą "E" to sygnał, że w jego wnętrzu znajduje się dziupla, którą należy chronić.
Zima jest czasem, kiedy leśnictwa pozyskują najwięcej drewna. Jak się dowiedzieliśmy, o tej porze roku ma ono inne właściwości i tym samym wpływa to na jego wartość. W skali roku w Nadleśnictwie Gołąbki wyciętych zostaje 80.000 metrów sześciennych lasu - 40% pochodzi z wyrębów całkowitych, a reszta z pielęgnacyjnych i sanitarnych. Każdego roku Lasy Państwowe tworzą 2.000 ha rezerwatu, co jest doskonale widoczne podczas wędrówki po lesie w Szczepanowie. W odpowiednich odstępach leśnicy pozostawiają 5% drzewostanu, umożliwiając mu naturalny rozkład. - Własność i podejście - to dwie kluczowe sprawy. My cały czas pracujemy na najlepsze drzewo, działamy przyszłościowo. Możemy pozwolić sobie na to, żeby drzewo czekało na wycięcie do odpowiedniego momentu. Udało nam się osiągnąć przyrodnicze perpetuum mobile. Zupełnie inaczej jest w lasach prywatnych. Tam liczy się zysk - tłumaczy leśniczy. Pałuckie lasy są w tej chwili na etapie przebudowy. Drzewa sosnowe stanowiły 80% ich powierzchni, ale dobra gleba pozwala na to, żeby przekształcić je w liściaste. Kolejne pokolenia krajan będą spacerować wśród dębów, buków, świerków i modrzewiów.
Lasy Nadleśnictwa Gołąbki stanowią dom dla jeleni, dzików, wilków, danieli, borsuków, jenotów, zajęcy i lisów. Nie brakuje w nich saren i muflonów, które dzięki cierpliwości Jacka Piskorskiego udało nam się zobaczyć. W szczepanowskich lasach na stałe zamieszkują też wilki, których stado leśniczy spotkał we wrześniu minionego roku. - Kilka dni temu natomiast widziałem trzy osobniki. My się cieszymy bardzo, że mamy wilki, bo to naturalny regulator, myśliwy. Utrzymuje w kondycji populację zwierzyny. Nie mamy tylko żubra i niedźwiedzia - opowiada. Ciekawostką, którą nam pokazał było też legowisko lochy i młodych dzików, czyli tzw. barłóg wysłany liśćmi i gałęziami.
Jedno jest pewne - las zimą skrywa wiele tajemnic i zaskakuje urokiem, więc czasem warto zobaczyć to, co ma się na wyciągnięcie ręki.
Więcej zdjęć z wizyty w Leśnictwie Szczepanowo w naszej galerii.

Justyna Kulpińska, 12 II 2021

W związku z nowelizacją ustawy Prawo telekomunikacyjne informujemy o korzystaniu przez stronę palukimogilno.pl z plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie.