Kwieciszewo
100 lat Władysława Wojtasa
Urodził się w okresie rozbiorów. Przeżył I wojnę światową, II wojnę światową, okres stalinizmu i komunizmu. W końcu doczekał wolnej Polski.
Władze sołeckie Kwieciszewa oraz władze samorządowe Mogilna złożyły jubilatowi Władysławowi Wojtasowi moc życzeń na drugie sto lat życia 100 lat ukończył najstarszy mieszkaniec Kwieciszewa (gmina Mogilno) Władysław Wojtas. Rodzina jubilata wyprawiła mu w sobotę 21 marca uroczyste obchody tych niezwykłych urodzin.
Uroczystość poprzedziła msza św., którą w miejscowej parafii odprawił w intencji dostojnego jubilata proboszcz ks. Jarosław Zimny. Podczas mszy, w trakcie której licznie zgromadzeni wierni modlili się za jubilata, proboszcz przekazał również życzenia od arcybiskupa ks. Henryka Muszyńskiego, metropolity gnieźnieńskiego. Proboszcz nie szczędził słów uznania dla swojego parafianina. - Chciałbym na początku odwołać się do tego głębokiego dwuwiersza: „Wieczność przed nami, wieczność za nami, życie to tylko chwilka między wiecznościami”. Dzisiaj ludzie coraz rzadziej dożywają tak wspaniałych sędziwych lat. My mamy tę radość, że jest wśród nas jubilat, który świętuje swoje 100 lat. To jest dar życia, a jednocześnie wyjątkowe zadanie, które każdy z nas powinien realizować, bo otrzymał je od Pana Boga. Ja rozpocząłem pracę w tej parafii 6 lat temu i od tamtej pory obserwuję Dostojnego Jubilata i jestem pełen uznania. Pan Władysław jest bardzo oddany Bogu. Niech dla nas te 100. urodziny pana Władysława będą źródłem refleksji nad sensem naszego życia. Niech Pan Bóg darzy cię, Dostojny Jubilacie, wszelkimi łaskami i ma w swojej opiece - mówił w trakcie kazania proboszcz ks. Jarosław Zimny.
Jubilat w otoczeniu najbliższej rodziny opuszcza kościół w Kwieciszewie Pierwsza setka życia, którą pan Władysław ma już za sobą, była bardzo pracowita. Przyszedł na świat 23 marca 1909 r. na południu Polski, na pograniczu województw podkarpackiego i małopolskiego. Był jednym z czworga dzieci Antoniny i Aleksandra Wojtasów, którzy prowadzili własne gospodarstwo rolne. Miał 2 siostry i brata, wszyscy już nie żyją. W 1936 r. ożenił się z Marią z domu Dyngosz, mieszkanką województwa małopolskiego. Tam też urodziła się 2 z 4 ich dzieci: mieszkająca dziś w Mogilnie 72-letnia Leokadia Dłutkowska oraz 67-letni Marian Wojtas. W 1945 r. w ramach migracji ludności pan Władysław wraz z rodziną przeprowadził się do Gozdanina (gm. Mogilno), gdzie państwo Wojtasowie kupili małe gospodarstwo rolne. Dostojny jubilat prowadził je wspólnie z żoną. W Gozdaninie na świat przyszło 2 synów: 62-letni dziś Stefan Wojtas i 56-letni Wiesław Wojtas. Jak dowiedzieliśmy się od córki seniora Leokadii Dłutkowskiej, pod koniec lat 60. rodzice sprzedali gospodarstwo w Gozdaninie i przeprowadzili się do Kwieciszewa, gdzie kupili nowe, mniejsze gospodarstwo, ponieważ dzieci poszły już na swoje i nie miał już kto pracować na starym gospodarstwie.
Od 1995 r. pan Władysław jest wdowcem. Żona zmarła mając 85 lat. Małżeństwem byli 59 lat. Solenizant doczekał: 4 wnucząt, 7 prawnucząt i 1 praprawnuczki, która obecnie ma 5 lat.
W kwieciszewskiej parafii prowadził m.in. różaniec oraz śpiewał w kościele, gdy nie było organisty. Warto dodać, że senior nigdy nie leżał w szpitalu. W okresie stalinizmu trafił do więzienia, ponieważ nie wywiązał się z planów dostaw, jakie były narzucone przez państwo na jego gospodarstwo rolne. Jak dowiedzieliśmy się od naszej rozmówczyni, do więzienia w Trzeciewnicy zabrano pana Władysława zimą, a po około 3 miesiącach, na wiosnę wypuszczono, bo zaczynała się praca w gospodarstwie. - To był chyba 1954 r., ja byłam wtedy w liceum, a mój najmłodszy brat miał kilka miesięcy. Zabrali tatę i nikt się nie przejmował, że mama została sama z czwórką dzieci. Za czasów stalinizmu były narzucone plany i jeżeli rolnik się nie wywiązał, to zamykano go w więzieniu. Takie były wtedy czasy i wszystko trzeba było przeżyć - mówi reporterowi Leokadia Dłutkowska.
- Obecnie tata wymaga już całodobowej opieki. Od marca ubiegłego roku sam już nie chodzi, ale z naszą pomocą przejdzie kilka kroków. Wstaje zazwyczaj około 1000, sam się ubiera. Potem czyta gazetę i dużo się modli. Telewizji już nie ogląda, nie słucha też radia, ponieważ trochę nie dosłyszy. Lubi posiedzieć sobie w fotelu, a także poleżeć na kanapie. Obecnie czyta już znacznie mniej niż kiedyś, ponieważ mówi, że się męczy. Ten wiek go już troszeczkę przygniata - powiedziała reporterowi Pałuk córka pana Władysława.
Sędziwy jubilat jest niewątpliwie najstarszym mieszkańcem Kwieciszewa. Mieszkańcy znają go doskonale, ponieważ bardzo lubił spacerować po okolicy. Mieszka z synem Stefanem. Tuż po mszy św. senior, rodzina i zaproszeni goście udali się na uroczystość, która odbyła się w Chacie Wiejskiej w Kwieciszewie. Był tort, tradycyjna lampka szampana i miłe słowa. Z okazji urodzin życzenia i gratulacje Dostojnemu Jubilatowi złożyli m.in. przedstawiciele Rady Duszpasterskiej, Rady Sołeckiej, Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów, KGW, kwieciszewskiej podstawówki. Nie zabrakło również wiceburmistrza Mogilna Jarosława Ciesielskiego i przewodniczącej Rady Miejskiej w Mogilnie Elżbiety Sarnowskiej. Wszyscy życzyli jubilatowi dużo zdrowia i jeszcze wielu pogodnych lat życia. Pan Władysław dziękując wszystkim odpowiadał: - Bóg zapłać.
Warto podkreślić, że mimo sędziwego wieku pan Władysław nie narzeka i wcześniej również nie cierpiał na poważniejsze choroby i dolegliwości. Miał jedynie kłopoty z powodu bólu kręgosłupa - Tata nigdy w życiu nie leżał w szpitalu. Chorował jedynie na grypę. Wszystkie inne schorzenia tatę omijały - dodała córka Leokadia.
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 893 (12/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze