Patrzył nieruchomo w jeden punkt
25 lat dla mordercy
Adam M. z Trzemeszna, jeśli odsiedzi cały wyrok, to wyjdzie na wolność dopiero jesienią 2033 r. i będzie miał wtedy 63 lata.
Policjant wyprowadza skazanego Adama M. z sali poznańskiego sądu do celi po usłyszeniu wyroku 29 września w Sądzie Okręgowym w Poznaniu zapadł wyrok w sprawie morderstwa, do jakiego doszło 26 listopada ubiegłego roku w Trzemesznie. Obecnie 39-letni Adam M., syn byłego funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej, zabił wtedy swoją żonę 38-letnią Magdalenę M.
Wyrok ogłoszony został po 10 miesiącach od popełnienia zbrodni. Sprawca zabójstwa Adam M. skazany został na 25 lat więzienia.
Czytając uzasadnienie wyroku sędzia Magdalena Grzybek wyjaśniała, że wina oskarżonego nie może budzić wątpliwości. Przypomniała, że ofiara Magdalena M. miała 8 dzieci, a w małżeństwie nie układało się dobrze. Pokrzywdzona chociaż w ciągu dnia starała się być trzeźwa, natomiast oskarżony prawie w ogóle nie trzeźwiał. Nie interesował się rodziną i bardzo rzadko pracował. Większość życia spędzał na piciu alkoholu. Zamordowana wcześniej związała się ze znajomym Tadeuszem Dz. Planowali razem ślub i już nawet wystąpiła o rozwód. Wtedy Adam M. zaczął jeszcze więcej pić.
Sędzia Magdalena Grzybek podczas uzasadniania wyroku przypomniała wydarzenia, do jakich doszło 26 listopada 2008 r. w Trzemesznie. Wtedy to, gdy Magdalena M. paliła w piecu, podszedł do niej oskarżony. Był pijany. Nie budzi wątpliwości, że Adam M zadał jej cios nożem w plecy. Oskarżony w toku postępowania twierdził, że tylko rzucił nożem.
Sąd uznał to wyjaśnienie za całkowicie niewiarygodne, gdyż oskarżony zadał żonie bardzo silny cios.
W obawie, że ich dzieci zobaczą zwłoki, schował ciało małżonki w tapczanie. Po zabójstwie kontynuował picie spirytusu. Nie wezwał żadnej pomocy.
Wniosek obrońcy Marka Bielickiego, który twierdził, że oskarżony dokonał zabójstwa pod wpływem silnego wzburzenia, został odrzucony. - Nie można tu mówić o silnym wzburzeniu. Gniew oskarżonego to nie powód, żeby można przyjąć, że oskarżony działał pod wpływem silnego wzburzenia - tłumaczyła sędzia Grzybek. Sędzia informowała, że w tej sprawie są wyłącznie okoliczności obciążające. Adam M. był już m.in. karany za rozbój i niepłacenie alimentów. Sąd nie dopatrzył się żadnych okoliczności łagodzących.
- Kara 25 lat pozbawienia wolności jest karą surową, ale nie jest nadmiernie surowa w rozpatrywanej karze - mówiła sędzia Magdalena Grzybek.
Oskarżony Adam M. przyjął wyrok bez widocznych emocji. Wcześniej podczas rozpraw siedział wpatrzony prawie nieruchomo w jeden punkt.
W okres wykonywania kary oskarżonemu zostanie zaliczony okres aresztowania od 28 listopada. Wyrok nie jest prawomocny. Prawdopodobnie od wyroku nie odwoła się oskarżyciel, czyli Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie, która wnosiła właśnie o wymierzenie kary 25 lat więzienia. Oskarżyciele posiłkowi, członkowie rodziny zabitej, po ogłoszeniu wyroku zapewnili, że nie będą odwoływać się od wyroku. Może więc to tylko zrobić obrońca zabójcy. Będzie mieć teraz 7 dni na złożenie wniosku o przekazanie mu pisemnego uzasadnienia wyroku. Gdy ewentualnie tak zrobi, od czasu otrzymania uzasadnienia będzie miał 2 tygodnie na złożenie apelacji .
Po wyjściu z sali rozpraw członkowie rodziny zamordowanej nie ukrywali, że są zadowoleni z wysokości zasądzonej kary. - Przynajmniej wyjdzie jak już będzie staruchem - mówił ojciec zabitej Andrzej Cz.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 920 (39/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze