Reklama

Bez nogi, bez wody

Stanisław Winiarski nie potrafi jeszcze poruszać się o kulach. Marzy o wózku inwalidzkim. Na dzień dzisiejszy pomaga mu szwagierka i bratanek. Wszystko, czego potrzebuje ma poukładane w zasięgu ręki. Brakuje mu bieżącej wody w mieszkaniu. fot. Paweł Lachowicz

Stanisław Winiarski, bratanek,  GOPS, mieszkaniec, los
     Bez nogi, bez wody
     Po interwencji na zebraniu wyborczym nowej sołtys Jezior Wielkich Aliny Mohylowskiej-Woźniak, wójt Zbysław Woźniakowski podjął decyzję, że doprowadzi na koszt gminy przyłącze wody do budynku, w którym mieszka Stanisław Winiarski z amputowaną kilkanaście dni temu nogą. Także kierownik GOPS Marlena Kantanista mówi, że Opieka poczyni starania, by zorganizować wózek inwalidzki, pomoże mężczyźnie w uzyskaniu orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności oraz rozważy możliwość załatwienia protezy.

     AMPUTACJA NOGI
     Stanisław Winiarski mieszka we wsi potocznie nazywanej przez mieszkańców Jeziorami Małymi. Jest kawalerem, ma 58 lat, od 30 lat mieszka sam w rodzinnym domu. Mimo braku stałego zatrudnienia radził sobie do tej pory zupełnie nieźle, podejmował prace dorywcze. Z zawodu jest murarzem, więc - jak sam przyznaje - były okresy, gdy był wręcz rozchwytywany i na brak pracy nie narzekał. Mówi, że nigdy wiele mu do życia nie było potrzeba.

Bratanek Piotr Winiarski chętnie pomaga wujowi w codziennym życiu. Przynosi wodę i opał. Jest też upoważniony do załatwiania spraw w imieniu niepełnosprawnego pana Stanisława. fot. Paweł Lachowicz

Reklama

     W domu, w którym mieszka, nie ma bieżącej wody, jako jedynym w całej wsi. Pan Stanisław twierdzi, że dopóki w studni na jego posesji była woda, to nie potrzebował jej w domu. Gdy studnia wyschła, rowerem woził wodę w 5-litrowych bańkach od szwagierki Elżbiety Winiarskiej. Pewnie do tej pory by sobie z tym radził, gdyby nie choroba nóg. Od kilku lat cierpi na miażdżycę tętnic kończyn dolnych. W kwietniu 2013 r. przeszedł poważną operację. W Klinice Chirurgii Naczyniowej i Angiologii przeszczepiono mu wówczas skórę na owrzodzenie prawej nogi. W owrzodzenie wszczepiono również siatkę. Przeprowadzono u niego także wszczepienie pomostu aortalnodwuudowego oraz trombektomię ramienia protezy. Zabieg udał się i Stanisław Winiarski wracał do zdrowia. Nieszczęśliwy wypadek, który mu się przydarzył, spowodował kolejną wizytę w szpitalu, tym razem na oddziale chirurgicznym w Strzelnie. Urazu operowanej wcześniej nogi, jak opowiada naszemu reporterowi, doznał w momencie, gdy przewoził rowerem wodę w dwóch pięciolitrowych bańkach i przewrócił się. Błotnik wbił mu się w kostkę. Noga zaczęła sinieć. Pan Stanisław myślał jednak, że noga się zagoi. Rzeczywistość okazała się inna. Do szpitala w Strzelnie trafił 30 stycznia. Z wypisu szpitalnego podpisanego przez ordynatora oddziału chirurgicznego w Strzelnie lekarza medycyny Marka Banaszewskiego wynika, że u pana Stanisława rozpoznano martwicę stopy prawej z owrzodzeniem oraz miażdżycę tętnic kończyn dolnych. Decyzja lekarza była jedna - amputacja uda prawego w ½ długości uda. Na domiar złego, ze względu na zaawansowaną miażdżycę kończyn, grozi mu jeszcze amputacja drugiej nogi
     RODZINA POMAGA
     Do domu po zabiegu wrócił 4 lutego, przywiózł go uczący się jeszcze bratanek Piotr Winiarski. Od tego momentu to właśnie on wraz z mama Elżbietą stali się z konieczności jego opiekunami. Stanisław Winiarski ustanowił Piotra Winiarskiego swoim pełnomocnikiem, tak by mógł załatwiać jego wszelakie sprawy. Nosi mu węgiel, upoważniony jest też do odbioru renty socjalnej. Ze względu na niskie dochody Stanisława Winiarskiego szwagierka ze swoim synem złożyli wniosek do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jeziorach Wielkich o przyznanie zapomogi panu Stanisławowi w postaci węgla na opał.
     - On siedzi teraz w jednym pokoju. Porusza się o kulach, które pożyczyliśmy. Zamówiliśmy na allegro kaczkę, żeby mógł się wysikać. Z kolei sołtys załatwia krzesło do załatwiania się, bo toalety też w domu nie ma. Jak się nie uda, to szwagra mam tapicera, to mu takie krzesło zrobi. Powiem jedno. Gdybym wiedziała, że nie zasługuje na pomoc, to bym się nie starała, a pomagam nie tylko jemu. Mnie nie chodzi o jakiś rozgłos, ja chcę tylko pomocy dla niego - powiedziała Elżbieta Winiarska.
     SOŁTYS ROZLICZA RADNYCH
     Podczas wyborczego zebrania sołeckiego w Jeziorach Wielkich mieszkanka Alina Mohylowska-Woźniak (wygrała później wybory na fotel sołtysa) pytała radnego Franciszka Pałuckiego, czy zna los mieszkającego w pobliżu jego posesji sąsiada. - Ta osoba ma amputowaną nogę, mieszka bez bieżącej wody, bez toalety, w bardzo trudnych warunkach i pan jako radny proszę mi powiedzieć, co by pan zaproponował - pytała sołtys Woźniak. Franciszek Pałucki tłumaczył, że nie wie o kogo chodzi. - Tutaj trzeba poszukać przyczyny, dlaczego ten pan do dzisiaj nie ma wody. Skoro pani o tym wiedziała już wcześniej, to dlaczego czekała pani z ta sprawą do dzisiaj? - mówił radny.
     Alina Mohylowska-Woźniak słysząc, iż radny Pałucki nie jest w sprawie zorientowany stwierdziła, że w takim razie podczas zebrania zgłasza problem i chciałaby uzyskać odpowiedź jeszcze przed zebraniem wiejskim, które planuje już jako sołtys zorganizować. - Co pan, jako radny razem z panią Kasią [radna Katarzyna Kasztarynda z Jezior Wielkich  - przyp. pal] zrobili w tym kierunku? - kontynuowała sołtys.
     Elżbieta Winiarska mówi, że Alina Mohylowska-Woźniak miała jej obiecać, że jako sołtys zrobi wszystko, żeby doprowadzić wodę do domu pana Stanisława. Innego zdania był Franciszek Pałucki, który stwierdził, że gmina może i wodę pociągnie do jego domu, ale rodzina musi się złożyć, by pokryć koszty założenia instalacji wodnej. Kilkanaście lat temu, gdy w tej część Jezior Wielkich podłączana był wodociąg, mieszkańcy sami płacili za podłączenie swoich posesji.
     - On ma 5 sióstr, każda choruje i nie są w stanie mu pomóc. Chcielibyśmy, aby podłączono mu wodę, bo nitka idzie blisko budynku - powiedziała Elżbieta Winiarska.
Stanisław Winiarski mówi, że sam sfinansowałby przyłącze wody do domu, ale go na to nie stać. Ma miesięcznie 529 zł renty socjalnej. - Teraz to się tylko modlę, aby wózek załatwić, żebym mógł latem na podwórko wyjechać. O kulach nie potrafię jeszcze chodzić. Nie jestem nauczony i się przewracam - mówi Stanisław Winiarski. - Papierosa jeszcze zapalę, ale alkoholu nie ruszę, bo i za co. Papierosy też sam skręcam, bo taniej wychodzi. Paczka papierosów kosztuje 14 zł, to ja za to mam kilogram kiełbasy. Pewnie przestanę je palić - dodaje pan Stanisław.
     OPIEKA POMOŻE
     Kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jeziorach Wielkich Marlena Kantanista podkreśla, że węgiel, który otrzymał 10 lutego Stanisław Winiarski, przyznany został na wniosek, a nie jest to efektem wypowiedzi Aliny Mohylowskiej-Woźniak na zebraniu wyborczym.
     - Jest jeszcze kwestia leków. Siostrzeniec deklaruje na tę chwilę pomoc usługową i on się tym panem zajmuje. Jesteśmy otwarci i  rozważamy również usługi opiekuńcze, jak rodzina powie, że nie może się nim zająć. Rozważamy jeszcze inne możliwości z umieszczeniem w Domu Pomocy Społecznej. Próbujemy również wózek inwalidzki załatwić. Jest to sprawa poważna, jak na dzień dzisiejszy. Oprócz zasiłku stałego ten pan otrzymuje jeszcze pomoc doraźną w postaci opału. Dostał w grudniu i teraz. Na razie minął krótki czas od powrotu ze szpitala i zobaczymy, jak będzie sobie radził. Na nogę leczył się już wcześniej i trzeba tu powiedzieć, że nie brał leków i zaniedbał zdrowie tej nogi. Będziemy jeszcze wysyłać dokumenty, aby otrzymał znaczny stopień niepełnosprawności. Można jeszcze rozważyć sprawę protezy i być może będzie mógł się poruszać. Wiadomo, że do pracy nie pójdzie, ale będzie mógł funkcjonować. On na pewno nie zostanie bez pomocy - zapewniła Marlena Kantanista.
     PRZYŁĄCZE ZROBI NA KOSZT GMINY
     Wójt Zbysław Woźniakowski mówi, że ze strony mieszkańców słyszy pytania, kto teraz za to przyłącze zapłaci. - My jednak zrobimy to przyłącze. Nie wiem, kiedy damy radę i kiedy pogoda na to pozwoli. Wiem, że inni mieszkańcy płacili za przyłącza, ale ja to zrobię wbrew stanowisku mieszkańców. Ja nie mogę teraz inaczej postąpić, tylko tę wodę do mieszkania tego pana doprowadzić - powiedział wójt.
     Później okazało się, że w tym samym czasie, gdy rozmawialiśmy z wójtem, przy posesji Stanisława Winiarskiego pojawili się pracownicy jeziorańskiej komunalki i sprawdzali możliwość założenia przyłącza wody do budynku pana Stanisława.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1200 (6/2015)

Reklama

 

Więcej na ten temat:

Wózek, kule, proteza

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości