Spotkanie w Przyjezierzu z władzami Strzelna i Jezior Wielkich
Bolączki letników przed sezonem
Rozmawiali: o wykupie działek, o braku oświetlenia, o wywożeniu śmieci, o brudnej wodzie w kranach i o ciszy nocnej. Apelowali, by ul. Świerkowa łączyła, a nie dzieliła kąpieliska na część jeziorańską i strzeleńską.
Edmund Lepczyński z Mogilna w imieniu wszystkich właścicieli punktów handlowych pytał burmistrza Matczaka, kiedy będzie możliwość wykupu od gminy działek handlowych na własność 2 czerwca w restauracji Pod Dębami w Przyjezierzu odbyło się spotkanie władz samorządowych Strzelna i Jezior Wielkich oraz kierownictwa ośrodka z użytkownikami działek i właścicielami punktów handlowych przed rozpoczynającym się sezonem.
WYKUP DZIAŁEK
Podobnie jak w roku ubiegłym działkowcy poruszali kwestię wykupu od gminy Strzelno na własność działek handlowych. - Czy nie można podjąć uchwały, abyśmy mogli w końcu stać się właścicielami działek, na których od lat stoją nasze punkty handlowe? Każdy stawia sobie co chce, śmieci i w końcu robi się tutaj niesamowity bałagan. Gdyby każdy był właścicielem, dbałby o swój teren - mówił Edmund Lepczyński. Jak się okazuje, nadal właściciele działek handlowych według lokalnego prawa nie mogą zakupić swoich działek. Podczas zebrania działkowcy podjęli decyzję, że pójdą na najbliższą sesję Rady Miejskiej i tam poruszą palący ich problem. Burmistrz Ewaryst Matczak zaproponował, aby zainteresowani wykupem działek handlowych przybyli na posiedzenia komisji Rady.
OŚWIETLENIE
Po raz kolejny użytkownicy działek rekreacyjnych podjęli temat braku oświetlenia na ulicach. - Na bocznych uliczkach jest tak ciemno, że czubka własnego buta człowiek nie widzi i o własne nogi może się przewrócić - mówili wczasowicze. Dyrektor Krzysztof Zwoliński tłumaczył, że sprawa oświetlenia nie jest prosta. Najpierw musiałaby zostać wykonana dokumentacja, a koszt wydania jej dla jednej ulicy to koszt rzędu 30.000 zł. - Takich ulic jest w Przyjezierzu wiele. Gdy funkcjonowały kiedyś ośrodki pracownicze, każdy z nich był oświetlony i w związku z tym na uliczkach też było jasno, teraz w Przyjezierzu mamy prawie same prywatne domki. Gminy nie stać na założenie wszędzie oświetlenia.
Będziemy zakładać lampy sukcesywnie - mówił wójt Marek Maruszak.
- Przecież płacimy do gmin podatki. Co się z nimi dzieje, skoro Przyjezierze umiera na naszych oczach? Tutaj od lat nie widać żadnych inwestycji - denerwowali się letnicy. Emocje próbował chłodzić dyrektor Zwoliński. - Tylko w tym roku zainwestowaliśmy w Przyjezierzu około 200.000 zł, z tego 180.000 zł w remont „woprówki” - dodał dyrektor Zwoliński. Te słowa nie przekonały wczasowiczów, którzy mówili, że po co wydawać pieniądze na remont tego obiektu, gdy niedługo nie będzie kogo pilnować.
- Woda ucieka z jeziora, kąpiel jest niebezpieczna, trzeba zainwestować w poprawę funkcjonalności plaży - mówili działkowcy.
ŚMIECI
Sen z powiek wielu użytkownikom działek spędza zaśmiecanie Przyjezierza. Letnicy zarzucali Straży Miejskiej, że ani razu nie kontrolowała użytkowników, czy zapłacili w biurze GOSR za wywóz śmieci.
Burzliwą dyskusję i dużo kontrowersji podczas spotkania budziło także pismo wysłane do użytkowników działek po stronie strzeleńskiej dotyczące wywozu śmieci. Otóż od tego roku nie będzie już możliwości odbioru ich przez pracowników gminy. W pismach GOSR poinformował, iż zgodnie z pismem Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego z Mogilna, od roku 2010 trzeba podpisywać indywidualne umowy na wywóz nieczystości i odpadów komunalnych z uprawnionym odbiorcą. Niewywiązanie się z tego obowiązku skutkować będzie kontrolami Straży Miejskiej i wyciągnięciem konsekwencji w formie grzywny.
Letnicy pytali, z kim mają podpisać umowę i jak będzie ta sprawa wyglądała w rzeczywistości. - W Przyjezierzu śmieci zbiera firma „Maraton”. Kupując worek za 12 zł właściciel domku ma zagwarantowany wywóz zapełnionego worka przez tę firmę - mówił burmistrz Matczak. Szczegółowych informacji w tej sprawie udziela p.o. dyrektor GOSR Henryka Błaszak.
CISZA NOCNA
Podczas spotkania poruszany był także problem ciszy nocnej. W tej kwestii głosy są podzielone. Właściciele domków letniskowych znajdujących się blisko miejsc, skąd dochodzi głośna muzyka, za wszelką cenę dążą do ustalenia zasad przestrzegania ciszy nocnej. Są jednak i przeciwnicy tego pomysłu, którzy uważają, że ośrodek wczasowy jest miejscem wypoczynku i rozrywki, a nie sanatorium, do którego przyjeżdża się leczyć. - Wystarczy spojrzeć na pobliski Skorzęcin. Tam jest dopiero świetny, pełen życia i rozrywki ośrodek, nie to co tutaj. Przyjezierze umiera śmiercią naturalną, znika woda, znikają punkty handlowe, znika muzyka i znikają turyści. Szkoda słów - mówili letnicy.
Właściciel domku przy ul. Modrzewiowej Marek Burchard pokazuje wójtowi Markowi Maruszakowi, jakiej czystości woda płynie z kranu w jego domku oraz innych na tej ulicy Krzysztof Zwoliński apelował, aby nie porównywać Przyjezierza do Skorzęcina. - Tam 90% terenu należy do gminy, są płatne wjazdówki i dziennie przewija się tam kilka tysięcy osób. Można zatem sobie to przeliczyć. My niestety nie możemy pobierać żadnych opłat - mówił dyrektor Zwoliński.
BRUDNA WODA W KRANACH
Podczas spotkania właściciele domków przy ul. Modrzewiowej poruszyli problem brudnej wody płynącej z kranów w ich domkach. - Ile razy można prosić, żebyście coś z tym zrobili. Jak można w XXI wieku mieć taka zanieczyszczoną wodę. Ten problem powraca z roku na rok - mówili działkowcy z ul. Modrzewiowej.
Wójt Maruszak przyznał, że rzeczywiście problemem może być fakt, że kilka domków na tej ulicy podłączonych jest do starego przyłącza po drukarni. - Te rury tam są jeszcze azbestowo-cementowe. Nawet jeśli się je przepłucze, to i tak nie jest człowiek w stanie wszystkiego wypłukać. Musicie państwo często zgłaszać to do „komunalki”, oni powinni spuścić tyle wody, aby była ona czysta i zdatna do picia - mówił wójt Maruszak.
W sprawie utrzymania czystości w Przyjezierzu działkowcy zasugerowali, aby kierownictwo całego ośrodka lepiej pilnowało ludzi zatrudnionych do sprzątania. - Należy sprzątać wszystkie uliczki, te boczne także, a nie jak do tej pory tylko główną ul. Świerkową. Ul. Bukową trzeba także zamiatać, na to nie potrzebujecie dokumentacji - mówili wczasowicze.
ŚWIERKOWA DZIELI
Działkowcy podczas spotkania stwierdzili jednogłośnie, że nadal brakuje na terenie Przyjezierza współpracy między gminami. - Od lat obserwujemy w Przyjezierzu brak współpracy między gminami Jeziora Wielkie i Strzelno. Wszystkim przecież powinno zależeć na dobru ośrodka. Zawsze mówiło się, że razem można więcej zdziałać niż w pojedynkę. Taka współpraca przyniosłaby zapewne dobre efekty. Świerkowa powinna łączyć gminy, a nie dzielić. Panowie muszą się dogadać, bo Przyjezierze jest naszą wspólną sprawą - mówił Józef Drzazgowski.
Działkowcy prosili także kierownictwo ośrodka o częstsze imprezy kulturalne na terenie Przyjezierza. - Podnieśliście nam podatki, a nic dla nas nie robicie - mówili działkowcy. W odpowiedzi usłyszeli, że obie gminy robią wszystko, na co je stać. - Opłacamy dodatkowe patrole, zatrudniamy ratowników, to przecież też jest ważne i my za to płacimy - odpowiadali zarządcy ośrodka.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 956 (23/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze