Strzelno, bunt, policja, straż, wychowankowie
Bunt w ośrodku
W ubiegły wtorek około 23:00 kilkoro nastolatków zabarykadowało się w swoich pokojach i wszczęło awanturę. Konieczna była interwencja policji. Do ośrodka przyjechała też wezwana straż pożarna, gdyż chłopcy grozili, że podpalą budynek.
Dyżurujący we wtorkowy wieczór 29 września w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym dla Chłopców w Strzelnie wychowawcy próbowali uspokoić niepokornych wychowanków. Po prośbach i namowach wychowawców część z nich otworzyła drzwi. Jednak dziewięciu chłopców nie dostosowało się do poleceń wychowawców. Trzech z nich używało gróźb karalnych strasząc, że podpalą ośrodek. Zadecydowano o wezwaniu policji i strażaków. Około 1:20 dyrektor ośrodka Agnieszka Piotrowicz w eskorcie policji i strażaków sforsowała drzwi, po czym funkcjonariusze obezwładnili agresywnych wychowanków. Trzej najbardziej agresywni wychowankowie: 15-letni, 16-letni i 17-letni zostali zatrzymani. Najstarszy trafił do policyjnej izby zatrzymań, natomiast 15- i 16-letni przewiezieni zostali do policyjnej izby dziecka. Wychowankowie odpowiedzą za przestępstwa uszkodzenia mienia i kierowania gróźb karalnych. 17-latek usłyszał już zarzuty, za które grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. W przypadku 15- i 16-latków dalsze decyzje podejmować będzie sąd rodzinny i nieletnich.
Dyrektor MOW potwierdza informacje o zajściu w strzeleńskim ośrodku. - Wychowankowie dokonali pewnego aktu niesubordynacji zamykając się w swoich pokojach. Część otworzyła te pokoje po moich prośbach oraz prośbach wychowawczyni, która pełniła dyżur. Natomiast część uczestników tego zdarzenia nie wypełniło tego polecenia, stąd potrzebna była interwencja. To jest w zasadzie wszystko, co mam na ten temat do powiedzenia. Ponieważ wszelka jakaś nadinterpretacja faktów uważam jest tutaj niewskazana - powiedziała dyrektor Agnieszka Piotrowicz.
Pytaliśmy, czy w wyniku zdarzenia odnotowała jakieś straty, czy uszkodzenia mienia w ośrodku.
- To nie są żadne straty, bo pewne fakty zostały nadinterpretowane. Powstają jakieś hasła dotyczące buntu, zniszczeń, itp. Owszem, ja nie taję niczego, bo się coś takiego wydarzyło i to potwierdzam. Nie mniej jednak nie są to jakieś zniszczenia kolosalne z interwencją policji, więc nie mogę mówić o kolosalnych kosztach związanych z naprawą tego mienia. Miałabym takie życzenie, wręcz żeby przedstawiając informacje dotyczące zdarzenia wyjść od takiej wiadomości, że są to uczniowie, czy wychowankowie, którzy z pewnych powodów tutaj znaleźli i proszę mieć to na uwadze. Jest to młodzież, użyję nawet słowa wyselekcjonowana w pewien sposób. Bo to nie są ludzie, którzy w normalnych warunkach funkcjonują, w normalnej grupie rówieśniczej, tylko tacy, którzy zostali wyselekcjonowani i znaleźli się w jednym środowisku i jedno środowisko tworzą. Trzeba podkreślać, że jest to młodzież rzeczywiście trudna, niedostosowana społecznie. Charakter placówki również na to wskazuje - dodała Agnieszka Piotrowicz.
Jej zdaniem, na uwagę zasługuje fakt, że to, iż przy zdarzeniu interweniowała policja, to jest normalna procedura w sytuacjach kryzysowych, które na terenie takiej placówki, jak MOW mogą się wydarzyć.
- Więc nie jest to czymś dziwnym, tylko jest to procedura, która mnie, jako dyrektora placówki obliguje, że muszę odpowiednie służby o tym poinformować. Chciałabym jeszcze dodać, że oczywiście nikomu nic się nie stało. Sytuacja bardzo szybko wróciła do normy. Te osoby, które w sposób czynny brały udział w zdarzeniach, zostały odpowiednio ukarane. Dzisiaj dzień w placówce wygląda normalnie i zwyczajnie - powiedziała dyrektor Piotrowicz.
Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy w Strzelnie jest placówką resocjalizacyjno-wychowawczą, wychowankami ośrodka są chłopcy w wieku 13-18 lat. Łącznie w placówce może przebywać do 52 podopiecznych. Dla każdego z wychowanków przygotowuje się indywidualny program edukacyjno-terapeutyczny, za realizację którego odpowiada wychowawca. Nieletni realizują obowiązek szkolny w gimnazjum, bądź obowiązek nauki w Zasadniczej Szkole Zawodowej nr 2 działających w ramach ośrodka.
W strzeleńskim ośrodku przebywają chłopcy z terenu całej Polski, którzy weszli w konflikt z prawem i wobec których sąd wydał postanowienie o zastosowaniu środka wychowawczego w postaci umieszczenia w placówce resocjalizacyjnej. Podopieczni MOW to młodzież niedostosowana społecznie, która pochodzi najczęściej ze środowisk patologicznych, co jest przyczyną zarówno popełniania przez nich czynów karalnych (wagarowanie, ucieczki z domów, kradzieże, włamania), jak i negatywnego stosunku do norm społecznych i uznawanych wartości. Wychowankowie w większości przejawiają negatywne nastawienie do obowiązków szkolnych wynikające z ich dotychczasowego stylu życia i doświadczeń, w tym lekceważenia autorytetu dorosłych.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1234 (40/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze