Reklama

Burmistrz zaczaił się na brygadę Kapicy

18 listopada pracownicy brygady remontowej istniejącej przy Urzędzie Gminy w Strzelnie ponownie spóźnili się do pracy przy naprawie dachu pałacu w Jeziorkach. Na miejscu czekał już na nich burmistrz Ewaryst Matczak. Zagroził im rozwiązaniem brygady, jeżeli nie chcą pracować. Pracami brygady kieruje Jan Kapica (z prawej).

        fot. Paweł Lachowicz

Jeziorki, Urząd Gminy, naprawa, dach, pałac, brygada, Jan Kapica, interwencja, Ewaryst Matczak
     Burmistrz zaczaił się na brygadę Kapicy
     Ewaryst Matczak otrzymywał sygnały, że pracownicy brygady remontowej istniejącej przy Urzędzie Gminy, naprawiając dach pałacu w Jeziorkach przychodzą do pracy o której chcą i wychodzą jak chcą. Burmistrz sprawdził to osobiście, zaczaił się za pałacem. - Rozmowa była krótka i dałem im termin ukończenia budowy, a jak się nie wywiążą w terminie, to będę rozwiązywał brygadę - mówi reporterowi.

     18 listopada zadzwonił do nas mieszkaniec Jeziorek (gm. Strzelno) oburzony jakością prac, jakie wykonuje brygada remontowa Urzędu Miejskiego w Strzelnie. - W Jeziorkach remontowany jest tzw. biały pałac. Pracownicy burmistrza wymieniają dach na budynku. Do pracy przychodzą sobie, jak chcą. To jest karygodne - mówił nasz rozmówca prosząc o interwencje w tej sprawie. Prosił też, by reporter przyjechał na miejsce i zbadał sytuację. W byłym pałacu mieszka obecnie 8 rodzin. Głównymi najemcami lokali są: Leon Mroziński, Irena Superczyńska, Teresa Kołodziejczak, Andrzej Konkiewicz, Henryk Ostrowski, Jadwiga Toman, Adam Socha i Helena Walkowiak.
     Na miejscu próbowaliśmy porozmawiać z mieszkańcami. Opowiedzieli nam o zachowaniu pracowników, ale nie chcieli ujawniać nazwisk. Sytuacja tego dnia była poważna, ponieważ cały dzień padał rzęsisty deszcz oraz wiał porywisty wiatr. - Leci nam woda do domów. Miesiąc, jak ten dach został zdjęty. Ułożyli tylko drewno. Zrobiliśmy sobie tutaj z poddasza kuchnię i teraz nam woda zacieka. Sąsiadka była u burmistrza i on rano dzisiaj przyjechał. Było trochę hałasu. Trochę się przestraszyli i pracują teraz w deszczu - mówiła pierwsza z napotkanych mieszkanek.
     Druga z mieszkających tam osób była zbulwersowana postępem prac przy kryciu dachu. Narzekała na prace prowadzone przez gminną brygadę. Poinformowała, że pracownicy powinni zaczynać pracę o 7:00 i kończyć ją o 15:00, ale w rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej. - To co oni robią, to jest szczyt. Oni pracują, jak chcą. Przychodzą do pracy później i często wychodzą wcześniej. Nie dość, że pozarywane wszystko, to jeszcze woda nam zacieka do mieszkań. Zadzwoniłam do burmistrza i była dzisiaj rano afera. Wczoraj, jak zadzwoniłam, to burmistrz przyjechał i spotkał ich akurat na świetlicy. Dzisiaj burmistrz specjalnie przyjechał rano zobaczyć, o której zaczynają. Tak długo siedział, aż przyszli do pracy. Dzisiaj przyjechali do pracy o 7:45, a zaczęli o 8:30. Dlatego burmistrz przyjechał wcześniej i wjechał od tyłu, żeby nie widzieli i czekał na nich, aż przyjdą do pracy. Wczoraj (17 listopada) przyjechali do pracy prawie o 8:30, a o 9:00 poszli sobie na kawę. Dach jest słabo zabezpieczony i woda zacieka, a oni jeden na drugiego zganiają mówiąc, że to kto inny robił. Burmistrz prosił mnie, abym powiedziała to im, jak zaczynają pracę. Przy nim to żaden z nich nawet nie zaprzeczył - opowiada mieszkanka.
     Pokazała również, jak zabezpieczone zostało poddasze. Mieszkańcy sami poustawiali tam wanienki i wiadra, aby wyłapywać zaciekającą wodę. - W niedzielę spędziliśmy pół dnia na poddaszu wylewając wodę - dodała mieszkanka.
     Przy remoncie pokrycia dachowego w Jeziorkach oprócz 6 pracowników brygady pracują również pracownicy interwencyjni. Ich robotą kieruje bezpośrednio Jan Kapica. Reporter zastał brygadę pracującą akurat przy opierzeniu dachu mimo silnego wiatru i opadów deszczu. Narzekali na warunki, w jakich muszą pracować. Gdy spytaliśmy o zaistniałą sytuację tego dnia rano, kiedy miała miejsce niezapowiedziana wizyta burmistrza, kierownik brygady Jan Kapica powiedział: - Nie wypowiadamy się na ten temat.
     Burmistrz Ewaryst Matczak powiedział nam, że remont dachu trwa od końca października. - Miałem zgłoszenie od jednej z mieszkających tam pań, że dach jest słabo zabezpieczony i zacieka. Miałem też sygnały, że pracownicy nie pracują w tych godzinach, w jakich powinni pracować, dlatego to sprawdziłem. To, że zaczynają pracę później, tłumaczyli tym, że jest kiepska pogoda. Rozmowa była krótka i dałem im termin ukończenia budowy, a jak się nie wywiążą w terminie, to będę rozwiązywał brygadę. Termin wyznaczyłem do końca przyszłego tygodnia i pokrycie na dachu ma być zakończone. Bez względu na pogodę. Wiadomo, że nie mają pracować, jak pada deszcz, ale każdą dobrą pogodę mają wykorzystać. Dostałem sygnał, że niektórzy z tych pracowników kończą pracę już o 13:30. A przyjście i wyjście z pracy odbijają w Urzędzie. Więc jak tu odbiją kartę o 14:30, to gdzie się podziewają przez godzinę. Trzeba to uporządkować - powiedział burmistrz Matczak. Zaznaczył też, że utrzymuje brygadę remontową przy Urzędzie dlatego, że jak zleci im pewne prace, to nie musi płacić podatku VAT i na tym gmina oszczędza. - Generalnie jestem zadowolony z pracy brygady. Są tam niektórzy ludzie bardzo wartościowi i solidni. Pracują często, jak potrzeba również po godzinach - dodał burmistrz.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1241 (47/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości