Mieszkańcy Osiedla Piastowskiego w Strzelnie
Chcą uwolnić się od spółdzielni
Prezes Guzik w obawie przed utratą lukratywnego stanowiska od 8 lat blokuje i utrudnia uwłaszczenie mieszkań. Lokatorzy ze Strzelna i Mogilna łączą w tej chwili siły, zapowiadając walkę do skutku o grunty pod blokami.
Członkowie grupy inicjatywnej Osiedla Piastowskiego w Strzelnie, chcieli dowiedzieć się od Jana Guzika, kiedy w końcu staną się właścicielami gruntów pod blokami i tym samym będą mogli zakładać swoje własne małe spółdzielnie. Nie dowiedzieli się. fot. Magdalena Lachowicz Mieszkańcy Osiedla Piastowskiego w Strzelnie prowadzą batalię o swoje mieszkania niemal od dnia, kiedy Sejm przyjął ustawę o uwłaszczeniu spółdzielców. Sejm i strzeleński samorząd przygotowali od strony prawnej taką możliwość. Zarząd mogileńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wbrew prawu odmawia jednak przekształcenia mieszkań w odrębną własność.
Zgodnie z ustawą sejmową z 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych, lokator musi tylko złożyć wniosek do zarządu SM, żeby otrzymać warunki przejęcia mieszkania na własność. Ustawa przewiduje drogą prawną, pozwanie do sądu opornego zarządu spółdzielni, ale takich przypadków jak w Mogilnie nie ma wiele. Większość spółdzielni komunalnych w Polsce musi namawiać mieszkańców do uwłaszczenia.
Do zarządu SM wnioski o przeniesienie prawa własności gruntów zaczęły wpływać już w 2001 roku. I od początku były problemy. Na początku władze spółdzielni tłumaczyły mieszkańcom, że nie mogą tego zrobić, bo nie są ich właścicielem, tylko mają je w wieczystej dzierżawie. Prezes Jan Guzik dodatkowo przerzucał odpowiedzialność za zwłokę na burmistrza Strzelna Ewarysta Matczaka, twierdząc, że to z jego strony brak inicjatywy.
W listopadzie 2007 r. na wniosek SM, radni wyrazili zgodę na przekształcenie prawa do wieczystej dzierżawy gruntów pod osiedlem, których wartość sięgała blisko 1,5 mln zł z 95% bonifikatą, czyli zaledwie za 8.500 zł. Radnym chodziło o to, żeby wszyscy spółdzielcy mieli możliwość uzyskania pełnej własności swoich lokali. Burmistrz Matczak zapowiedział, że będzie bonifikata, ale tylko pod warunkiem, że jak najszybciej dokonany zostanie podział gruntów i działki trafią do lokatorów.
Decyzja radnych spowodowała lawinę kolejnych wniosków mieszkańców Osiedla Piastowskiego. Podania grzęzły gdzieś w szufladach Guzika, który nie chciał, żeby lokatorzy stali się też właścicielami gruntów.
Rozsierdzonych całą sytuacją lokatorów przybywało. Na początku 2008 r. powołali swoją reprezentację do rozmów z zarządem i opracowania planu podziału osiedla na działki, które stałyby się własnością mieszkańców poszczególnych bloków. W jej skład weszli: Bolesław Szymański, Stefan Posadzy, Józef Graczyk, Mścisława Piotrowicz, Zbigniew Wiśniewski, Maria Lipieńska, Irena Pułkownik, Kazimierz Michalski. Od początku wspiera ich kierownik strzeleńskiego ZEC Krzysztof Szarzyński.
Grupa ustaliła, że wbrew decyzji radnych z listopada 2007 r. stan prawny gruntów pod budynkami nie zmienił się. Jak Guzik zapewnia, że gdy tylko taka decyzja dotrze z sądu, lokatorzy bloku numer 9 uwłaszczeni zostaną od ręki, bo leży on na osobnej działce. Blok nr 10 już jest wpisany do księgi wieczystej. - W przypadku pozostałych bloków nastąpi podział na nieruchomości jednobudynkowe i założenie ksiąg wieczystych - mówi prezes Guzik. W przypadku bloku nr 1 zarząd SM musi jeszcze podjąć projekt uchwały o odrębnej własności dla każdego i dostarczyć każdemu do domu. W chwili oddawania tego numeru Pałuk do druku, decyzji sądu o zamianie gruntu z wieczystej dzierżawy na własność jeszcze nie było.
Spółdzielcy w przez siebie przedstawionym projekcie chcą, aby po podziale każdy blok dostał teren, gdzie byłoby miejsce na śmietniki i na plac zabaw. Do każdej nieruchomości w ich projekcie zapewniony jest dojazd, jest także miejsce na parking. Dostęp do mediów pod terenami zielonymi regulowałyby zapis w akcie notarialnym o służebności.
Jan Guzik uważa, że mieszkańcy dokonali złego podziału nieruchomości i nie może się na to zgodzić. Spółdzielnia chce przekazać lokatorom ziemię po obrysie bloku. Najpierw prezes Guzik mówił o 1 m wokół bloku, teraz proponuje 4 m. Nie chce zgodzić się na przekazywanie przyszłym małym wydzielonym spółdzielniom terenów wspólnych dla wszystkich bloków. Spółdzielcy uważają, że w przyszłości zarząd spółdzielni za opłatami będzie chciał wydzierżawiać im teren pod śmietniki czy pod plac zabaw, dlatego tak broni się teraz przed przekazaniem im całego gruntu.
- Oficjalnie pan powiedział rok temu, że jak przygotujemy propozycję podziału, to taka będzie przyjęta - mówił oburzony Józef Graczyk na spotkaniu w gabinecie Jana Guzika 25 sierpnia. - Ja poprosiłem o propozycję. Nie mówiłem jednak, że ona będzie zaakceptowana - tłumaczył prezes.
- Z pańskiej strony nie ma współpracy - denerwowali się mieszkańcy Strzelna na prezesa.
Ostateczna decyzja zależy jednak od burmistrza. Burmistrz Ewaryst Matczak mówi: - Ja jestem po stronie lokatorów. Swój podpis złożę tylko na takim dokumencie, który zaakceptują lokatorzy spółdzielni.
Członkowie grupy inicjatywnej spotkali się w ostatnim czasie z mieszkańcami Mogilna, którzy także mają podobne problemy w SM. Podejmą wspólne działania i razem będą walczyć o swoje prawa. Korzystają także z pomocy Krajowego Stowarzyszenia Lokatorów i Spółdzielców z Konina i Bydgoszczy.
Czym jeszcze Guzik zaskoczy spółdzielców? Na te pytania być może padnie odpowiedź na najbliższym spotkaniu, tym razem ze wszystkimi zainteresowanymi mieszkańcami, grupą inicjatywną, władzami Strzelna oraz zarządem SM, które odbędzie się już jutro, w piątek 11 września o 17:00 w sali Urzędu Miejskiego w Strzelnie.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 917 (36/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze