Taki przebieg zdarzeń w parku miejskim przedstawia 58-letnia bezdomna. Śledztwo zostało przedłużone do 24 grudnia. - Przesłuchiwani są świadkowie, został powołany biegły z dziedziny medycyny w zakresie oceny obrażeń ciała - mówi szef prokuratury rejonowej Rita Kubiak. Śledztwo ustali, czy przebieg wydarzeń był taki, jak mówi pokrzywdzona, czy obrażenia na jej nodze powstały w inny sposób.
Anna Karłasz feralnego dnia w letnie wakacje siedziała właśnie na tej ławce, przy „sokolni” nad mogileńskim jeziorem. Mówi, że to tutaj zaatakowali ją nieletni, chcieli papierosy, potem oblali czymś jej nogę i nie wie, czy na koniec podpalili czy ból z oparzenia był tak okropny. fot. Joanna Świetnicka Zupełnie przypadkowo od osób przebywających w Schronisku dla Bezdomnych Kobiet i Mężczyzn przy ul. Łąkowej w Mogilnie dowiedzieliśmy się o zdarzeniu, do którego miało dojść na przełomie lipca i sierpnia tego roku w parku miejskim. Bezdomna kobieta miała zostać oblana jakąś substancją i podpalona przez kilkoro nieletnich.
Reporter dotarł do bezdomnej, dzisiaj mieszkającej w schronisku, jednak cztery miesiące temu kobieta z własnej woli nie była objęta opieką i pomocą ze strony schroniska.
CHCIELI PAPIEROSA
Anna Karłasz (mamy zgodę na publikację imienia, nazwiska i wizerunku) mówi, że do końca życia zapamięta dramatyczne wydarzenia z jednego z ciepłych letnich wieczorów.
Kobieta nie pamięta dokładnej daty, ale doskonale wie, gdzie wtedy była. Siedziała na ławce nad jeziorem przy dawnej hali sportowej Sokół i paliła papierosa. Miała na sobie spodnie ze sztruksu i kolorowy sweter. Była gdzieś około 21:00. 58-latka mówi, że siedziała tam od około 30 minut.
- Nikogo nie było dookoła, a przynajmniej tak mi się wydawało. W pewnym momencie zauważyłam grupkę nastolatków. Czaili się, aż w końcu do mnie podeszli i zażądali papierosa. Odpowiedziałam, że nie mam i szybko tego pożałowałam - opowiada pani Anna.
- Skrępowali mnie. Ręce, buzię, żebym nie krzyczała. Polali mnie czymś na prawej nodze i poparzyli. Nie wiem czy użyli zapalniczki, czy podpalili, czy to ta substancja tak paliła, ale ból był okropny. Ktoś musiał tam jeszcze być i to wiedzieć, spłoszył ich i mnie puścili. Uciekli - wspomina kobieta i dodaje: - Zaraz przyjechała policja, potem straż pożarna. Strażacy podali mi tlen. Na końcu przyjechała karetka pogotowia: - Pamiętam straszny ból. Potem straciłam chyba przytomność. Zabrano mnie do szpitala w Mogilnie, gdzie otrzymałam pomoc.
ZNA SPRAWCÓW
Nasza rozmówczyni powiedziała nam, że zna sprawców, niektórych także z nazwiska. - Oni wszyscy są nieletni. Mają po 15, 16 lat. Zaczepiali mnie nie raz, aż w końcu mnie upolowali. Przeważnie chcieli papierosa, tak jak wtedy. Ludzie nawet zwracali im uwagę, żeby dali mi spokój. Wołali: „Daj papierosa, daj papierosa, daj papierosa”. Gdybym przewidziała co się stanie, to dałabym im tego papierosa, bo miałam. Jak pomyślę, że mogli mi krocze poparzyć albo twarz, to aż mi ciarki przechodzą - usłyszeliśmy od mogilnianki.
Kobieta przyznała w rozmowie z Pałukami, że boi się teraz wychodzić na wieczór. - Nauczka była, teraz po śmierć iść? To się różnie dzieje. Wolę nie wychodzić - stwierdziła pani Anna.
- Chcieli mi też poparzyć drugą nogę. Jest na niej też ślad, ale ktoś ich spłoszył i zadzwonił na policję. Pamiętam jak doktor zrywał mi tą skórę. Nauczka była. Nie spałam nocami. Tabletki przeciwbólowe nie pomagały. Ja ból do dziś czuję. Cierpiałam i cierpię dalej. Moje leczenie, moje wszystko. Nie wiem jak poradziłabym sobie gdyby nie pomoc z Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mogilnie - mówi Anna Karłasz.
MAŚCI, OPATRUNKI
Leczenie 58-latka kontynuowała w szpitalu w Strzelnie. Anna Karłasz na Izbę Przyjęć strzeleńskiego szpitala została przyjęta 16 sierpnia o 16:56. W wywiadzie stwierdzono, że oparzenie III stopnia uda prawego było około 2 tygodnie wcześniej. W diagnozie lek. med. Marek Banaszewski stwierdził oparzenie chemiczne III stopnia biodra i kończyny dolnej, z wyjątkiem okolicy stawu. Leczenie polegało na kąpielach rumiankowych i opatrunkach z lekarstwami dwa razy dziennie. Leczenie zakończyło się 7 października. - Na koniec doktor kazał odrzucić maści, leki, a kupować krem z witaminą, żeby nawilżać tą ranę. Robię to, ale co z tego jak mnie rwie. To jest ból - powiedziała nam kobieta.
NA NOWO W SCHRONISKU
Kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej Agnieszka Szulc powiedziała nam, że Anna Karłasz od wielu lat jest mieszkanką Schroniska dla Bezdomnych Kobiet i Mężczyzn w Mogilnie.
- W kwietniu bieżącego roku pani Anna opuściła schronisko, nie starała się o przedłużenie decyzji przydzielającej miejsce w schronisku. Podczas omawianego czynu nie była objęta pomocą ośrodka. Pierwszy pobyt w szpitalu mamy zaznaczony w wywiadzie - miał miejsce 1 sierpnia bieżącego roku. Ośrodek o powyższym zdarzeniu powziął informacje od mieszkańców schroniska. Pani Karłasz po opuszczeniu szpitala od razu nie wyraziła zgody na umieszczenie w schronisku i wykupienie leków. Ponownie została poddana hospitalizacji 16 sierpnia bieżącego roku. Wówczas po opuszczeniu szpitala została umieszczona w naszym schronisku i do dnia dzisiejszego korzysta ze wsparcia ośrodka - wyjaśniła Agnieszka Szulc.
Tak dziś wygląda poparzone udo mieszkanki Schroniska dla Bezdomnych. Na nodze zostały blizny, a ból pani Anna odczuwa cały czas. fot. Joanna Świetnicka POLICJA PROWADZI ŚLEDZTWO
16 sierpnia mogilnianka osobiście zgłosiła sprawę na policji. Mówi reporterowi, że od tego czasu nie była ani razu przesłuchiwana.
Od czasu zaistnienia tego zdarzenia pani Anna tylko raz widziała jednego - jak określiła - z młodocianych sprawców. - Przejechał obok nie na rowerze, ale mnie nie zaczepił - mówi.
Zastępca oficera prasowego komendanta powiatowego policji w Mogilnie sierż. szt. Magdalena Pollak poinformowała nas, że śledztwo w sprawie uszkodzenia ciała trwa. Wszystko zgodnie z art. 157 § 1 k.k. - kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
- Kobieta twierdzi, że została oblana cieczą i podpalona. Jej zdaniem tego czynu dokonało kilku nieletnich sprawców. W chwili obecnej trwa ustalanie świadków zdarzenia. W tej sprawie został też powołany biegły, który ma określić uszczerbek na zdrowiu - przyznała sierż. szt. Magdalena Pollak.
Rozróżnienie lekkiego od średniego uszczerbku na zdrowiu wynika z kodeksu karnego. Artykuł 157 § 1 k.k. mówi o średnim uszczerbku na zdrowiu, a o lekkim uszczerbku na zdrowiu mówi § 2 art. 157 k.k. Różnice między średnim a lekkim uszczerbkiem na zdrowiu wynikają z czasu trwania naruszenia czynności ciała lub rozstroju zdrowia. Jeżeli naruszenie czynności ciała lub rozstrój zdrowia trwa powyżej 7 dni, wówczas mamy do czynienia ze średnim uszczerbkiem na zdrowiu. Jeżeli naruszenie czynności ciała lub rozstrój zdrowia trwa poniżej 7 dni, wówczas mówimy o lekkim uszczerbku na zdrowiu. Kwestia średniego lub lekkiego uszczerbku na zdrowiu ma ogromne znaczenie dla odpowiedzialności karnej sprawcy wypadku. Jeżeli naruszenie czynności zdrowia trwa powyżej 7 dni to mamy do czynienia z przestępstwem, jeżeli natomiast trwa poniżej 7 dni, wówczas sprawca wypadku będzie odpowiadał za wykroczenie.
STRAŻACY POMOGLI KOBIECIE
Rzecznik policji dodała, że policja nie brała udziału w interwencji w letnie wakacje nad jeziorem.
Za to st. kpt. Patryk Kaczmarek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Mogilnie potwierdził w rozmowie z reporterem gazety, że w tej sprawie nie ma żadnego meldunku, ale strażacy faktycznie pomogli w okresie letnim kobiecie znajdującej się nad jeziorem.
- Strażacy byli akurat na ćwiczeniach na akwenie wodnym. W pewnym momencie ktoś poprosił ich o pomoc. Kobieta siedziała na ławce. Nie prowadziliśmy żadnej tlenoterapii. Strażacy odprowadzili kobietę na Izbę Przyjęć w Mogilnie i na tym ich rola się skończyła. Pisaliśmy w tej sprawie wyjaśnienie na policję - usłyszeliśmy od st. kpt. Patryka Kaczmarka.
SZCZEGÓŁY PO WIGILII
- Toczy się postępowanie z art. 157 § 1 k.k. i aktualnie prokurator przedłużył czas trwania dochodzenia z uwagi na konieczność wykonania dalszych czynności. Przesłuchiwani są świadkowie, został powołany biegły oczywiście z dziedziny medycyny w zakresie oceny obrażeń ciała. Natomiast w kwestii decyzji ostatecznej prokuratora jeszcze jest za wcześnie żeby o tym mówić - powiedziała reporterowi Pałuk prokurator rejonowy Rita Kubiak.
Na pytanie reportera, czy kobieta wskazała rzekomych sprawców tego czynu, prokurator odpowiedziała: - Nie znam akt, nie odpowiem pani na to pytanie. Postępowanie jest do 24 grudnia przedłużone. Myślę, że w tym czasie zostanie zakończone i ostateczne jakieś wnioski zostaną podjęte w tej sprawie. Wtedy będę mogła przekazać bardziej wiążące w tej sprawie informacje.
Śledztwo ustali, czy przebieg wydarzeń w parku miejskim w Mogilnie był taki, jak mówi pokrzywdzona 58-latka, czy obrażenia na jej nodze powstały w inny sposób.
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1293 (47/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze