Reklama

Ciencisko Wybudowania tonie w błocie

Mieszkańcy: - Na zebraniach, to zawsze jest tylko płacz, że gmina nie ma pieniędzy
     Ciencisko Wybudowania tonie w błocie
     Mieszkańcy mają już dość dziur i błota, które niszczą ich samochody i sprawiają, że dojazd do domu staje się udręką. Od lat bezskutecznie walczą o utwardzenie drogi dojazdowej do zabudowań.

Obecny na spotkaniu członek Rady Sołeckiej Edmund Sarnowski, który również mieszka w tej części Cienciska, twierdzi, że w Radzie Sołeckiej każdy jest z innej części wsi i każdy chce, żeby koło niego było zrobione
    fot. Magdalena Lachowicz

    Na spotkanie z reporterem w Ciencisku Wybudowania przybyli prawie wszyscy zainteresowani mieszkańcy. Dojazd reportera na umówione wcześniej miejsce graniczył z cudem, a samochód nadawał się tylko do myjni.
    WSZECHOBECNE BŁOTO
    - Jak pani sama widzi, do naszych domów brak jest utwardzonej drogi dojazdowej. Jeździmy po prawdziwych wertepach, niszczymy zawieszenia samochodów, wymieniamy amortyzatory. Zadaję sobie pytanie, jak długo to może trwać? Wizyty w Urzędzie Miejskim nie przynoszą skutku. Chodzimy, jeździmy po błocie i narzekamy - mówi Mariusz Piotrowski. - To jest tragedia. Gdyby to był jakiś nieuczęszczany odcinek, to pół biedy, ale przecież tu co chwila jeżdżą samochody. Mało tego, tu dzieci chodzą do szkoły - irytuje się Mateusz Piekarski.
    Od głównej drogi w Ciencisku do zabudowań na Wybudowaniach jest blisko półtora kilometra  drogi, na domiar złego w ogóle nie oświetlonego. Mieszkańcy skarżą się, że zimą, czy po deszczu, gdy dzieci wracają ze szkoły, to nie dość, że muszą brnąć po kostki w błocie, to jeszcze po ciemku. Dziury i błoto - tak najczęściej wygląda droga prowadząca do rozbudowującego się w tym kierunku Cienciska.

    Bardzo ważną sprawą dla mieszkańców jest autobus, który dowozi dzieci do szkoły. Ze względu na stan nawierzchni drogi zatrzymuje się on przy głównej drodze, a to jest spory kawałek od zabudowań, blisko półtora kilometra, w związku z tym dzieci, żeby dotrzeć do autobusu, muszą przebrnąć przez wielkie błocisko. - Czy pani sobie wyobraża, jak one potem wyglądają w szkole, w takich obłoconych butach? To tylko wstyd - dodaje Krystyna Bicka. - Niech pani zapyta burmistrza, czy nie żal mu tych małych dzieci puścić tą drogą. Teraz 6-latki pójdą do szkoły. Człowiekowi starszemu nie chce się iść tą drogą, a co dopiero małym dzieciom - mówią mieszkańcy.
    PROSZĄ BEZ SKUTKU
    Mieszkańcy niejednokrotnie pisali petycje do burmistrza Ewarysta Matczaka o zainteresowanie się ich losem. Żadne prośby ani pisma nie przyniosły do dzisiaj żadnych rezultatów.
    - W razie potrzeby, to nawet karetka pogotowia tutaj nie dojedzie. Mamy nadzieję, że ktoś się tym

Reklama
Wanda Szpulecka mówiła, że nie ma z nimi sołtysa, bo nic go nie obchodzą mieszkańcy.
- „Ważne, że koło siebie ma ładną” drogę” - mówiła.
    fot. Magdalena Lachowicz

zainteresuje i może sumienie burmistrza ruszy i trochę tego kamienia tu da, bo to jest koniec świata. Nieraz rozmawialiśmy z sołtysem, a on twierdzi, że pierwsza to będzie droga w centrum wioski, bo tam jest większa potrzeba. Tam jest jakieś 400 m drogi i droga jest przejezdna, a tutaj jest błoto. Co roku od lat jest obiecywane, że może na przyszły rok. Gdyby obowiązywała jakaś kolejność, to my tutaj już parę razy nową nawierzchnię byśmy mieli - opowiadają mieszkańcy.
    Lidia i Janusz Paluchowie mówią, że za poprzedniego burmistrza jeszcze coś można było w gminie załatwić, chociaż trochę kamienia, a teraz nic. - Prosiliśmy, żeby gmina zakupiła kamień, a my z mężem przywieziemy na własny koszt. Chcieliśmy dać paliwo, ciągnik, czas swój i pracę, a burmistrz uparł się i powiedział że nie, że w żadnym wypadku. A nam bardzo zależy, bo do nas przyjeżdżają po mleko. Nowe samochody pokupowali i jest problem. A to jest nasze jedyne źródło dochodu - mówi Lidia Paluch.
    Wanda Szpulecka opowiada natomiast, że jej dom znajduje się pod lasem i ma prawie 300 lat. Ona także twierdzi, że wielokrotnie zabiegała u burmistrza Matczaka o utwardzenie drogi. Teraz jest po operacji biodra i był kłopot z dowiezieniem jej do lekarza - Jak były te śniegi i sąsiad mnie woził do lekarza do Inowrocławia, to tutaj nie szło w ogóle przejechać. Samochód mu się zawiesił i był wielki kłopot. Na litość Boską, w jakim my wieku żyjemy? - pyta Wanda Szpulecka.
    Zdaniem mieszkańców, na zebraniu wiejskim padła propozycja, że jest tanie kruszywo. Ludzie się deklarowali, że sami przywiozą. Burmistrz miał  powiedzieć, że nie da na kruszywo przysłowiowej złotówki. - Teraz powiedzieliśmy z mężem, że nie damy swojego transportu, bo to spory kawałek drogi do Piechcina. Świętej pamięci burmistrz Iwiński, z nim  to szło załatwić. Gmina kamień zakupiła, myśmy

Krystyna Bicka (w okularach) mówi, że ze względu na stan nawierzchni drogi autobus szkolny zatrzymuje się przy głównej drodze, blisko półtora kilometra od zabudowań. Natomiast Lidia Paluch (druga z lewej) twierdzi, że burmistrz Matczak wszelką inicjatywę mieszkańców zabija w zarodku.
    fot. Magdalena Lachowicz

przywieźli i było ok. Ludzie pomogli rozgarnąć i szło coś zrobić. I teraz sami również chcieliśmy  kamienia przywieźć, ale burmistrz nie wyraził zgody - opowiada Lidia Paluch.
    NIE BĘDĄ PŁACIĆ PODATKU
    Zdaniem mieszkańców, w zeszłym roku odbyło się w wiosce spotkanie odnośnie funduszy sołeckich. W tym roku fundusz został przeznaczony na zakup krzeseł do świetlicy. -  Burmistrz obiecał i w protokóle jest to zapisane, że obiecał 3 kursy kamienia i do dzisiaj cisza. Ja to dokładnie zapisałam, żeby nie odeszło w zapomnienie. My z mężem płacimy ponad 7.000 zł podatku rolnego rocznie i chcemy, żeby tutaj również coś było zrobione. Kiedyś pani Bicka podpisy zbierała i wysyłała do województwa i województwo do gminy odsyłało pisma, że drogę mają zrobić. I do dziś jej nie ma.    
    Burmistrz miał wtedy pretensję, że od razu do województwa piszemy. Na zebraniach to zawsze jest tylko płacz, że gmina nie ma pieniędzy - denerwuje się Lidia Paluch.
    Natomiast Wanda Szpulecka dodała, że w ubiegłym roku powiedziała burmistrzowi, że jak nie potrafi rządzić, to niech zostawi to stanowisko. - On sam powiedział, że może zaraz sam odejść. Najbardziej mnie boli, że radni dostają tyle diety, a ja tyle lat tu mieszkam i żadnego radnego nie widziałam. Po listy musimy 2 kilometry jechać, bo poczta też tą drogą nie chce przyjeżdżać - dodaje Wanda Szpulecka.
    - Słupki również miały być, aby przykrócić tych rolników, co drogę przyorują. Do dzisiaj ich nie ma. Wiadomo, że wszystkich nie zadowoli, ale coś mógłby dla nas zrobić - dodają mieszkańcy.
Mieszkańcy solidarnie stwierdzili, że gdy nie będzie dalszego odzewu władz Strzelna w ich sprawie, zaprzestaną płacenia podatku rolnego do gminy.
    CHCĄ WIĘCEJ
    Referent do spraw dróg i działalności gospodarczej Urzędu Miejskiego w Strzelnie Przemysław

Reklama
Kacper Piekarski i Izabela Nadlewska codziennie pokonują błotnistą drogę
    fot. Magdalena Lachowicz

Stelmaszyk twierdzi, że w zeszłym roku gmina wydała ponad 60.000 zł na odtworzenia granic i poszerzenie tej drogi w Ciencisku do 10 m i wówczas mieszkańcy byli bardzo zadowoleni. - Teraz po prostu chcą jeszcze więcej. Nie sądzę, żeby to było możliwe, abyśmy utwardzili ten odcinek drogi. A jak będzie budowana droga w centrum Cienciska, na którą jest już projekt, to można będzie wykorzystać materiał z jej rozbiórki na częściowe utwardzenie tej drogi. Ponadto sołtys pieniądze z funduszu może również przeznaczyć na remont drogi - powiedział Przemysław Stelmaszyk.
    BĘDĄ 3 KURSY KAMIENIA
    Burmistrz Ewaryst Matczak zapewnił nas, że całości drogi gmina na pewno nie utwardzi. W tym roku jeszcze z zeszłorocznej inwestycji dowiezione zostaną do Cienciska 3 kursy kamienia i nic więcej.
    - W tej chwili Rady Sołeckie mają swoje fundusze i muszą tak rozplanować te pieniądze, żeby z nich  remontować również drogi wiejskie. My dróg gruntowych w gminie mamy ponad 100 km

„My jesteśmy wyborcami. A o elektorat trzeba zabiegać i dbać” - mówił Kazimierz Bicki
    fot. Magdalena Lachowicz

i wszędzie są podobne problemy i zdajemy sobie z tego sprawę. Ale żeby wszystkich zadowolić, jeżeli chodzi o drogi, to całego budżetu byłoby za mało. Kamień będzie dowieziony wówczas, jak będziemy remontować inną część drogi w Ciencisku - powiedział burmistrz Matczak. Ponadto włodarz Strzelna zapewnił, że mieszkańcy mogą jeszcze liczyć na materiał, który będzie odzyskany podczas remontu innego odcinka we wsi i to jest wszystko.
    W związku z tym, że autobus nie dojeżdża po dzieci na Wybudowania, tylko staje przy drodze głównej, to zdaniem burmistrza nie jest niczym dziwnym, bowiem według ustawy o szkolnictwie dzieci do autobusu szkolnego mogą dochodzić nawet do 3 kilometrów. Ponadto burmistrz zaznaczył w rozmowie z naszym reporterem, że nie ma takiej możliwości, żeby ktoś nie zapłacił podatku.
    - My w tym roku na akcję zima wydaliśmy tyle, że oni w podatkach nie są w stanie przez 20 lat zapłacić tylu pieniędzy. Ja robię to, co ustalono na zebraniach wiejskich, a zadecydowano, że będzie to remont innego odcinka drogi, tam gdzie mieszka większa część mieszkańców. My zadecydowaliśmy o remoncie drogi, a mieszkańcy wybrali, jaki odcinek drogi remontujemy - dodał burmistrz Matczak.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 943 (10/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości