Strzelno, wybory 2002, ulotka, kandydat, burmistrz, Mariusz Buda
Cześć, wapniaki
Mariusz Buda musi przeprosić w dzisiejszym numerze Pałuk pracowników M-GOKiR w Strzelnie za nazwanie ich "wapniakami" i "pseudomłodzieżowcami".
ULOTKA POD DRZWIAMI
Zamieszanie wokół kandydata na burmistrza Strzelna Mariusza Budy trwa, pomimo tego, że wybory odbyły się w minioną niedzielę, a kandydat uzyskał minimalne poparcie strzelnian (ostatnie miejsce wśród pięciu kandydatów). Jeszcze przed niedzielą, ktoś podrzucił na schody Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie ulotkę wyborczą Mariusza Budy. Ulotka trafiła także do wielu innych mieszkań w Strzelnie. Pracownicy M-GOKiR osłupieli, jak przeczytali jedną z obietnic, jaką kandydat komitetu "Mądrość i Praca" Mariusz Buda złożył strzeleńskiej młodzieży: - Może jestem już trochę łysy i lat mam tyle co dwóch osiemnastolatków, ale duchem jestem młodszy od niejednego z Was (...) Dla Was pozbędę się tych wapniaków i pseudomłodzieżowców z Domu Kultury.
NIE MIAŁ PRAWA TAK MÓWIĆ
- To jest obraza pracowników - mówi Pałukom dyrektor Domu Kultury Marian Przybylski. - Nie chcę się wypowiadać na temat tego zwrotu - "wapniak". Ja nie czuję się "wapniakiem" w żaden sposób - mówi instruktor Andrzej Beliński dodając, że Mariusz Buda miał prawo otwarcie krytykować działalność M-GOKiR, ale nie miał prawa obrażać jego pracowników nazywając ich "wapniakami". - Ten pan nas obraził - powtarza inny instruktor Piotr Lewandowski, który w kulturze pracuje od 12 lat i po raz pierwszy ktoś w taki sposób podsumował jego działalność.
Marian Przybylski zapowiada, że w najbliższym czasie on i jego pracownicy skonsultują się w tej sprawie z prawnikiem. Chcą ustalić czy zakładać Mariuszowi Budzie oddzielne sprawy sądowe, czy jedną wspólną. Zanim pozew, lub pozwy trafią do sądu, instruktorzy chcieli osobiście spotkać się z Mariuszem Budą, by ten wyjaśnił im dlaczego nazwał ich "wapniakami".
WIĘCEJ SIĘ NIE DOWIESZ
Zachęcająco brzmi inny fragment ulotki Mariusza Budy. - (...) chcesz o mnie więcej informacji, to zadzwoń do mnie na numer 31-83-503 - zachęca ulotka. Na zapewnieniach tych jednak się skończyło. Kiedy zadzwoniliśmy pod podany numer i zapytaliśmy co do powiedzenia o całej tej sprawie ma autor tekstu, ten nie chciał z nami o tym rozmawiać. - Nie wiem czy z panem rozmawiać - powiedział po dłuższej chwili milczenia Mariusz Buda. Nie chciał powiedzieć nam, co miał na myśli nazywając działaczy M-GOKiR "wapniakami". - Co miał pan na myśli używając w swojej ulotce reklamowej określenia wapniaki? - spytaliśmy Mariusza Budę wprost. - Ja wiem co miałem na myśli, oni wiedzą co miałem i społeczeństwo wie, a pan nie wie? - dziwił się. - No właśnie tak się składa, że ja akurat nie wiem, dlatego do pana dzwonię. - Jak pan nie wie, to co ja będę panu tłumaczył. Już się pan nie dowie - uciął rozmowę.
KONIECZNE PRZEPROSINY W PRASIE
We wtorek, Mariusz Buda spotkał się w M-GOKiR z ludźmi, których w kampanii nazwał "wapniakami". Jak wynika z naszych informacji, zaraz na początku spotkania stwierdził, że właściwie cała sprawa jest już załatwiona, bo wyborcy w głosowaniu opowiedzieli się po stronie działaczy M-GOKiR. Instruktorzy czuli się jednak nadal obrażeni i zażądali publicznych przeprosin w Pałukach. Mariusz Buda przystał na to i poprosił, by ułożyli mu treść przeprosin. - Jak potrafił ułożyć sobie ulotkę, to niech teraz ułoży tekst przeprosin. W czwartek zobaczymy, czy ta treść będzie nas satysfakcjonowała. Jak nie, to zażądamy kolejnych przeprosin - wyjaśnia Andrzej Beliński. Jeżeli przeprosiny będą zadawalające, to sprawy sądowej nie będzie. [ramka, w której Mariusz Buda przeprasza pracowników Domu Kultury została opublikowana na s. 2 w Pałukach nr 558 (44/2002) - przyp. mr]
Robert Grygiel
Pałuki nr 558 (44/2002)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze