Reklama

Dlaczego mnie pan wyrzuca, miałam tu mieszkać do śmierci

Jeziora Wielkie, pozew sądowy, mieszkanie, umowa najmu
    Dlaczego mnie pan wyrzuca, miałam tu mieszkać do śmierci
     W czwartek (30 czerwca) 87-letnia Regina Winiecka nie została wpuszczona do mieszkania, które zajmowała przez 20 lat na zasadzie ustnej umowy. Na furtce była kłódka, a w drzwiach zmienione zamki. - Pani Winieckiej nie wpuszczę, bo mam obawy, że nie opuści już tego mieszkania - tłumaczył właściciel Jacek Leśniewski.

Gdy Jacek Leśniewski nie chciał wpuścić Reginy Winieckiej do mieszkania, wywiązała się między nimi krótka emocjonalna wymiana zdań. Widoczna w tle furtka była zamknięta na kłódkę. Nawet, gdyby pani Reginie udało się ją sforsować, mieszkanie miało wymienione zamki. fot. Damian Stawski

     BYŁA USTNA UMOWA
     Powraca sprawa 87-letniej Reginy Winieckiej i jej niepełnosprawnej córki Haliny z Jezior Wielkich, o których sytuacji pisaliśmy w Pałukach dwa tygodnie temu. Według kobiet, zostały one zmuszone do wyprowadzki z domu, którego właścicielem jest Jacek Leśniewski z Lubstówka. Mieszkały tam od 1996 r. Wtedy był to Dom Parafialny i miały ustną umowę z ówczesnym ks. proboszczem Galiczem na mieszkanie w nim. Taka sytuacja trwała przez kolejnych 20 lat, gdy zmieniali się proboszczowie.
     Aktem notarialnym 11 lipca 2013 roku Parafia Rzymsko-Katolicka pw. św. Michała Archanioła w Siedlimowie (do której należy także kościół w Jeziorach Wielkich) sprzedała za wiedzą Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie nieruchomość (budynek + grunt) Domu Parafialnego właśnie Jackowi Leśniewskiemu. W akcie notarialnym widnieje zapis, że nowy właściciel kupił od parafii pustostan, choć mieszkały tam dwie kobiety. Obecny proboszcz ks. Witold Sadłowski w sierpniu 2013 r. z ambony podczas mszy św. zapewniał parafian, że pani Regina będzie mogła mieszkać tam, aż do śmierci. Wtedy jej córką miał zaopiekować się syn pani Reginy Hieronim Winiecki (za spełnienie tego warunku zostało mu zapisane mieszkanie od matki). Jacek Leśniewski w poprzednim numerze mówił reporterowi, że syn dostaje za opiekę nad matką pieniądze, a Hieronim Winiecki powiedział reporterowi, że jest to nieprawda.
     Jacek Leśniewski tymczasem część budynku wyremontował i utworzył tam Salę Biesiadną. Za ścianą Sali Biesiadnej mieszkały właśnie Regina Winiecka z córką. Przez trzy kolejne lata ustna umowa nadal obowiązywała. Zdaniem kobiet, Jacek Leśniewski zmusił je jednak 17 czerwca do wyprowadzki po tym, kiedy z mieszkania miał ulatniać się gaz (nieszczelna była butla z gazem). Jacek Leśniewski uznał to jako bezwzględne zagrożenie i jego zdaniem starszymi kobietami powinien zająć się Hieronim Winiecki. Regina Winiecka twierdziła, że co prawda gaz się ulatniał, ale żadnego zagrożenia nie stworzyła.
     Kobiety trafiły do syna. Jednak pani Regina postanowiła, że nie będzie dalej mieszkać i siedzieć synowi na głowie. 21 czerwca napisała do Jacka Leśniewskiego pismo, w którym zażądała powrotu do mieszkania. Pan (...) bez żadnej podstawy prawnej oraz wbrew mojej woli zmusił mnie oraz zamieszkującą ze mną córkę Halinę do opuszczenia tego mieszkania, pomimo bezspornie obowiązującej nadal umowy najmu (...) - pisała w piśmie.
     ASYSTY POLICJI NIE BĘDZIE
     Regina Winiecka poinformowała, że wróci do lokalu 30 czerwca o 10.00. Chciała, by komendant komisariatu w Strzelnie udzielił jej policyjnej asysty. Tłumaczyła, że obawia się Jacka Leśniewskiego, który groźbą zmusił ją do opuszczenia mieszkania. Uważam też, że w obecności funkcjonariuszy policji będę bezpieczniejsza - napisała do policji.
     Komendant komisariatu w Strzelnie asp. szt. Bogusław Kulczak, zgodnie z ustawą o policji odmówił udzielenia asysty. W piśmie z 27 czerwca napisał ponadto: Z analizy posiadanych przeze mnie informacji w przedmiotowej sprawie oraz ustaleń dokonanych przez dzielnicowego posterunku policji w Jeziorach Wielkich asp. szt. Macieja Bociańskiego wynika, że aktualnym właścicielem posesji w miejscowości Jeziora Wielkie jest pan Jacek Leśniewski. Posesja została przez panią opuszczoną dobrowolnie, a jej właściciel w chwili obecnej nie wyraża zgody na ponowne zajęcie lokalu mieszkalnego. Ponadto z moich informacji wynika, że pan Jacek Leśniewski w żaden sposób nie utrudnia odebrania ewentualnych przedmiotów stanowiących pani własność znajdujących się w spornym miejscu. Jednocześnie nadmieniam, że z dotychczasowych ustaleń nie wynika, aby wobec pani stosowano przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia do określonego zachowania, w celu zmuszenia do opuszczenia lokalu mieszkalnego, co wskazuje na brak przesłanek zaistnienia przestępstwa z art. 191 § 1 kodeksu karnego. Niemniej jednak ma pani prawo do złożenia zawiadomienia w tej sprawie. Jeżeli zachodzi spór co do prawa własności i korzystania z lokalu właściwym do jego rozstrzygnięcia jest sąd w drodze powództwa cywilnego.
     Komendant dodał jednocześnie, że gdyby 30 czerwca doszło do zakłócenia porządku, zagrożenia życia lub zdrowia uczestników, to w uzasadnionym przypadku pani Regina ma prawo do zgłoszenia interwencji policji.
     BYŁA USTNA UMOWA UŻYCZENIA
     Reginie Winieckiej 27 czerwca odpowiedzieli również Jacek Leśniewski z żoną Anną. Z pisma wynika, że była ustna umowa użyczenia lokalu mieszkalnego, zawarta między Jackiem Leśniewskim a Reginą Winiecką. Czytamy w nim m.in.: Po kupnie w formie aktu notarialnego dawnego budynku parafialnego w dniu 11.07.2013 roku od Parafii Rzymsko-Katolickiej pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Siedlimowie, pomimo iż nieruchomość ta nie była obciążona żadnymi służebnościami i Pani oraz Pani córka nie posiadały zawartej umowy najmu lokalu mieszkalnego z proboszczem tej parafii, wyraziłem zgodę na dalsze zamieszkiwanie na drodze użyczenia. W dniu 17.06.2016 r. po uprzednim stwierdzeniu znacznego ulatniania się gazu z butli znajdującej się w zajmowanym przez Panie lokalu i tym samym poważnego zagrożenia dla życia i zdrowia dla użytkowników całej nieruchomości rozwiązałem ustną umowę użyczenia za zgodą obu stron i poprosiłem o wyprowadzenie się do pobliskiego domu mieszkalnego Pani syna Hieronima Winieckiego. Pani syn w godzinach południowych samochodem dostawczym zabrał część rzeczy osobistych i wyposażenia i przeprowadził Panie do własnego domu mieszkalnego, w którym zresztą posiadacie zameldowanie. Z uwagi na Pani podeszły wiek i niepełnosprawność Pani córki koniecznym jest sprawowanie bieżącej opieki przez osoby najbliższe. W tej sytuacji jesteśmy ogromnie zaskoczeni podjętą próbą ponownego zamieszkiwania w lokalu, z którego Panie przy pomocy najbliższych dobrowolnie się wyprowadziły. Jednocześnie wzywam do opróżnienia lokalu z pozostałych w nim rzeczy w terminie 7 dni od daty otrzymania niniejszego pisma pod rygorem przeniesienia ich do pomieszczenia gospodarczego na wasz koszt i ryzyko względnie przewiezienia ich do Waszego aktualnego miejsca zamieszkania.
     MIESZKAŃCY NIE PRZYSZLI
     30 czerwca przed Salą Biesiadną o 1000, tak jak zapowiadała zjawiła się pani Regina z synem Hieronimem i synową Małgorzatą. Mieszkańcy nie przyszli, zjawiła się tylko jedna mieszkanka. Było przygotowane oświadczenie o treści: My niżej podpisani oświadczamy, że w dniu 30.06.2016 roku byliśmy świadkami niewpuszczenia pani Reginy Winieckiej do lokalu mieszkalnego w miejscowości Jeziora Wielkie 58, którego lokatorem była przez ostatnie 18 lat i zapłaciła czynsz w wysokości 300 zł za VI. Obecny właściciel Jacek Leśniewski zmienił zamki do mieszkania oraz założył kłódkę na furtce. W tym mieszkaniu pani Regina zostawiła rzeczy osobiste, dokumenty oraz pieniądze.
Nieobecność mieszkańców była dla rodziny Winieckich zaskoczeniem, bo wcześniej pod oświadczeniem mieszkańców, którzy byli świadkami wypowiedzenia słów przez ks. Witolda Sadłowskiego podczas sierpniowej mszy św. w 2013 r., że ksiądz w ogłoszeniach parafialnych tu cytat: powiadomił i zapewnił społeczeństwo, że mimo sprzedaży gruntu pani Regina Winiecka będzie tam zamieszkiwała do śmierci - podpisało się około 120 mieszkańców.
     FURTKA Z KŁÓDKĄ
     Akcja działa się szybko. Regina Winiecka podeszła do zamkniętej na kłódkę furtki, wtedy podszedł do niej Jacek Leśniewski. Pani Regina powiedziała: - Chcę wziąć swoje rzeczy. Po chwili mówiła dalej: - Dlaczego mnie pan wyrzuca, miałam tu mieszkać do śmierci. Jacek Leśniewski pozostawał nieugięty. Nie chciał wpuścić pani Reginy za furtkę. Mówił, że rzeczy może odebrać jej syn. - Pani Winieckiej nie wpuszczę, bo mam obawy, że nie opuści już tego mieszkania - mówił właściciel. - To ja usiądę na schodach i będę tu siedziała - podsumowała pani Regina. Po siedzącą na schodach staruszkę przyszedł jednak jej syn i razem pojechali na posterunek.
     POLICJA WYJECHAŁA, PÓJDĄ DO SĄDU
     Posterunek w Jeziorach Wielkich był jednak zamknięty na cztery spusty. Okazało się, że policjant z Jezior Wielkich jest aktualnie na komendzie w Mogilnie. Policjanci wiedzieli o akcji, ponieważ zostało do nich dostarczone wcześniej pismo. Gdy Małgorzata Winiecka zadzwoniła na policję do Mogilna, usłyszała, że policja nie jest od rozstrzygania tego typu sporów i policjant radził, by z tą sprawą udać się ewentualnie do sądu w drodze postępowania cywilnego.
     Jak dowiedzieliśmy się, Regina Winiecka postanowiła skorzystać z tej podpowiedzi i szykuje pozew przeciwko Jackowi Leśniewskiemu w postępowaniu cywilnym.
     Do sprawy wrócimy.

Damian Stawski

Reklama

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1273 (27/2016)

 

 

 

Inne teksty na ten temat:

Ksiądz obiecał z ambony, babcia z córką wyrzucone

Usunął rzeczy Reginy Winieckiej

 

 

Przejdź do forum

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości