Sytuacja była groźna, gdyż zarówno pacjent, który przed dwoma tygodniami wrócił z Północnych Włoch, jak i internista Jerzy Hercog nie zachowali odpowiednich procedur. Jasno one mówią, że osoby, które mogły przebywać w regionach transmisji wirusa lub miały kontakt z osobami zarażonymi koronawirusem, a u których w ciągu 14 dni wystąpiły objawy, powinny niezwłocznie poinformować o tym fakcie sanepid i zgłosić się na oddział zakaźny, a nie być przyjmowane przez lekarza w innego typu szpitalu.
PACJENT Z INOWROCŁAWIA
3 marca po południu mieszkańców Strzelna obiegła informacja o prawdopodobnym pojawieniu się w szpitalu w Strzelnie koronawirusa. Natychmiast odbyło się posiedzenia Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Mogilnie.
Dyrektor SP ZOZ Ewa Bonk-Woźniakiewicz i dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Mogilnie Urszula Piwek-Brejecka podczas zebrania informowały, że około 13.00 na oddział wewnętrzny szpitala w Strzelnie zgłosił się mieszkaniec Inowrocławia z objawami mogącymi wskazywać na zarażenie koronawirusem. Pacjent, który został przyjęty przez internistę Jerzego Hercoga na oddziale wewnętrznym szpitala, wykazywał objawy przeziębienia. Miał gorączkę, duszności i bóle głowy. Lekarz miał stwierdzić, że pacjent znajduje się w grupie zagrożenia, tym bardziej, że mężczyzna przed dwoma tygodniami wrócił z Północnych Włoch, a tam występują ogniska koronawirusa. W związku z tym odesłał mężczyznę na odział zakaźny Wojewódzkiego Szpitala Obserwacyjno-Zakaźnego im. Tadeusza Browicza w Bydgoszczy. Pacjent własnym transportem, którym wcześniej przyjechał na umówioną wizytę do Strzelna, po decyzji internisty pojechał do Bydgoszczy.
Sytuacja była groźna, gdyż zarówno pacjent, jak i doktor Hercog nie zachowali odpowiednich procedur. Jasno one mówią, że osoby, które mogły przebywać w regionach transmisji wirusa lub miały kontakt z osobami zarażonymi koronawirusem, a u których w ciągu 14 dni wystąpiły objawy, powinny niezwłocznie poinformować o tym fakcie sanepid i zgłosić się na oddział zakaźny, a nie być przyjmowane przez lekarza w innego typu szpitalu.
Po zaistniałej sytuacji dyrekcje szpitala i sanepidu zdecydowała o przeprowadzeniu dezynfekcji w szpitalu. Izba Przyjęć na czas dezynfekcji została zamknięta. Dezynfekcji poddano także gabinet lekarski. Dyrektor SPZOZ w Mogilnie ponadto wydała zarządzenie o odesłaniu dwóch pielęgniarek i lekarza, którzy mieli kontakt z pacjentem, do domu. Przez 14 dni mieli przebywać na samoobserwacji w swoich domach. O sytuacji dotyczącej pacjenta informacja została przekazana też do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Inowrocławiu, skąd przyjechał mężczyzna.
Podczas popołudniowego posiedzenia Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Mogilnie burmistrz Strzelna Dariusz Chudziński pytał dyrektor Urszulę Piwek-Brejecką, jak gmina może zareagować w takiej sytuacji. - Za chwilę będą spotkania z okazji 8 marca. Naprzeciwko, po skosie mamy praktycznie dwie szkoły, jak się ma zachować Strzelno? - pytał burmistrz. Urszula Piwek-Brejecka odpowiedziała, że jest to na razie tylko podejrzenie koronawirusa, a fundamentalną zasadą jest zachowanie podstawowych zasad higieny i niewprowadzanie paniki.
Krótko po zakończeniu posiedzenia starosta Bartosz Nowacki, który jest zarazem szefem Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego" otrzymał informację z Wojewódzkiego Sztabu Kryzysowego, że mieszkaniec Inowrocławia został przebadany w bydgoskim szpitalu i wykluczono u niego obecność koronawirusa. Stwierdzono u niego inną jednostkę chorobową. Nie przyjęto go na oddział szpitalny i został odesłany do domu.
Na chwilę obecną na terenie naszego województwa nie stwierdzono nowych przypadków podejrzenia zakażenia koronawirusem. - Nie poddano także żadnej osoby kwarantannie. Czynnym nadzorem epidemiologicznym objętych jest 39 osób z terenu naszego województwa - poinformował rzecznik prasowy wojewody kujawsko-pomorskiego Adrian Mól.
W związku z tym, że przypadek koronawirusa nie potwierdził się, zdjęta została wcześniej zastosowana kwarantanna dla lekarza i personelu medycznego, który miał kontakt z pacjentem.
NIE WPADAĆ W PANIKĘ
Pomimo, iż alarm okazał się fałszywy, burmistrz Strzelna Dariusz Chudziński na 4 marca zwołał zebranie gminnego sztabu kryzysowego poszerzone o kierowników wszystkich referatów Urzędu Miejskiego i dyrektorów placówek budżetowych i oświatowych z terenu gminy. Zebranie rozpoczęło się o 8.00 w sali obrad strzeleńskiego magistratu. Podczas zebrania przypominano, że koronawirus 2019-nCoV jest wirusem osłonkowym, podatnym na działanie wszystkich rozpuszczalników lipidów. Dlatego należy pamiętać o częstym myciu rąk wodą z mydłem lub dezynfekować je środkiem na bazie alkoholu. Okres wylęgania wirusa może trwać do 14 dni. Najczęściej 5-6 dni. W tym czasie podróżujący z obszarów wysokiego ryzyka powinien obserwować swój stan zdrowia. W przypadku pojawienia się symptomów, takich jak gorączka powyżej 38°C, kaszel, duszność podróżny powinien skontaktować się z najbliższą jednostką sanepidu lub bezpośrednio ze szpitalem zakaźnym.
- W związku z tym, że w dniu wczorajszym starosta mogileński Bartosz Nowacki zwołał posiedzenie centrum zarządzania kryzysowego opartego o incydent, który zaistniał w szpitalu w Strzelnie, postanowiłem przekazać państwu informacje wynikające z tego spotkania - rozpoczął zebranie burmistrz Chudziński.
- Mężczyzna miał wszelkie objawy, by być podejrzewanym o prawdopodobieństwo wystąpienia zarażeniem koronawirusem. Szpital i "sanepid" podjęli natychmiastowe działania (…). Pan starosta podjął współpracę z wojewodą, efekt tego był taki, że pani dyrektor "sanepidu" mogileńskiego wystosowała społeczne wystąpienie, z którego wynika to, żebyśmy nie popadali w panikę i skrajne zachowania. Mamy za zadanie, i to jest zobowiązanie dla nas wszystkich, stosować pilnie zwykłe zasady higieny, które są związane z naszym codziennym funkcjonowaniem. Nie wytwarzać atmosfery obłędu ciągłego zagrożenia. W szpitalu zakaźnym, jak poinformował pan wojewoda, nie stwierdzono u mężczyzny zarażenia koronawirusem – mówił burmistrz Chudziński.
WYMYŚLIŁ SOBIE KORONAWIRUSA
Dodał, że podczas zebrania sztabu kryzysowego w Mogilnie omawiano też inny przypadek, jednego z chłopców z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Strzelnie, który - jak wynikało z rozmowy z psychologiem - wymyślił sobie wracając po długiej nieobecności, że miał kontakt z innym chłopakiem, który wrócił z Włoch. - A że miał symptomy grypy, to sobie wymyślał, jak to wychowankowie MOW, a pracowałem tam kilka lat, więc wiem, jak się oni tam zachowują - mówił burmistrz. Przypadek wychowanka po rozmowie z psychologiem nie był brany pod uwagę.
STOSOWAĆ CODZIENNĄ HIGIENĘ
Burmistrz zaapelował do personelu pomocniczego jednostek gminnych, aby zwracali szczególna uwagę na opróżnianie koszty na śmieci. Ma to się odbywać częściej niż zazwyczaj. One mają być po prostu puste. Mowa jest o koszach w toaletach i wszędzie tam, gdzie pojawiają się chusteczki higieniczne, czy ręczniki papierowe. Wszędzie ma być dostępne mydło w płynie. Nie ma, jak dodał burmistrz, obowiązku wprowadzenia specjalnych środków odkażających do rąk, czy też maseczek ochronnych. - Żadnych wariacji, tylko mydło i ręczniki papierowe plus chusteczki systematycznie opróżniane z koszy - dodał burmistrz.
Zwrócił się do pracowników Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, aby w związku z tym, że pracownicy pracują w różnych środowiskach, zwracali szczególną uwagę na to co się w danym środowisku dzieje. Apelował, by pracowników środowiskowych i opiekunki uczulić na sytuację, która może ewentualnie wystąpić. - Wiemy, że wirus ten dotyka najczęściej bardzo słabe fizycznie jednostki, osoby starsze, schorowane mogą najbardziej ucierpieć w tym wypadku. Ale też bez paniki - mówił burmistrz.
Pełnomocnik burmistrza do spraw oświaty Anna Rywak mówiła o wysyłaniu dzieci na badania przed przyjściem do szkoły po zwolnieniu lekarskim. - Nie możemy popadać w paranoję i dochodzić do szaleństwa. Mamy w Strzelnie posuchę lekarzy, a lekarz pediatra jest tylko jeden. Jeśli go zasypiemy dziećmi, które mają wrócić po zwolnieniu lekarskim do szkoły, tylko po to, żeby wydał opinię, to sparaliżujemy pracę lekarzy pediatrów - mówił burmistrz.
Anna Rywak powiedziała, że wdrożona przez Powiatowy Zespół Zarządzania Kryzysowego w Mogilnie procedura wskazuje na to, że zaświadczenie powinny przekazać dzieci po długotrwałym zwolnieniu lekarskim. - Jest zatem prośba, żeby od dziecka, którego około tygodnia nie było w szkole i przychodzi po przeziębieniu, czy anginie do szkoły nie wymagać od rodziców zaświadczenia od lekarza, że dziecko jest zdrowe. Przy okazji trzeba też zaufać rodzicom. Jednocześnie miejcie oczy szeroko otwarte i gdy zobaczycie, że dziecko źle się czuje, czy ma gorączkę, natychmiast dzwońcie do rodziców. Jeśli dziecka nie było w szkole ponad dwa lub trzy tygodnie rzeczywiście można wymagać zaświadczenia od lekarza, że dziecko jest już zdrowe - mówiła Anna Rywak.
Burmistrz na zakończenie dodał, że nie odwołuje żadnych imprez kulturalnych i spotkań zaplanowanych w najbliższym czasie na terenie gminy.
Paweł Lachowicz, 5 III 2020
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze