Reklama

Gmina wodę dowiezie, ale odpłatnie

Woda, Wycinki, gmina, dowóz, wodociąg
     Gmina wodę dowiezie, ale odpłatnie
    Na budowę wodociągu do posesji Mieczysławy Matczak i jej braci w tym roku nie ma szans. Budynek hydroforni remontowany nie będzie. Studnia jest, ale wody w niej nie ma. Sołtys Proszysk, radna Elżbieta Kozłowska naciskała wójta, by gmina dostarczała wodę nieodpłatnie. Wójt Woźniakowski jest zdania, że rodziny muszą pokryć koszty dowozu i koszty wody.

     W dwóch poprzednich numerach Pałuk, w artykułach Wójt - wykopać studnię, sklep - „Tytan” w promocji oraz Kto pierwszy wstał, to wodę miał pisaliśmy o problemie braku wody, z jakimi borykają się mieszkańcy miejscowości Wycinki (gm. Jeziora Wielkie). Od 9 lat Mieczysława Matczak i jej bracia nie mogą korzystać dla celów pitnych z wody pobieranej z hydroforni. Z powodu jej jakości psują się w domu urządzenia. Mieszkają w lesie i są jedynymi odbiorcami wody. Miało tu kiedyś powstać osiedle mieszkaniowe dla pracowników nadleśnictwa, ale do tego nie doszło. Dziś gminie nie opłaca się przejmować i naprawiać hydroforni. Nie opłaca się także, zdaniem wójta Zbysława Woźniakowskiego, ciągnąć nitki wodociągowej tylko dla dwóch rodzin, bo jakość wody wtedy i tak nie poprawiałaby się. Wójt proponował rodzinie wykopanie studni. Zaznaczał, że gmina finansowo im nie pomoże, bo jest to na prywatnej działce. Okazało się, że rodzina na posesji ma wykopaną studnię, ale nie ma w niej wody.
    O braku wody w Wycinkach rozmawiali radni podczas wspólnego posiedzenia komisji Rady Gminy 17 kwietnia. - Ja nie wyobrażam sobie, aby w XXI wieku ci ludzie nie mieli wody - mówiła radna Aneta Bemke.
     Wójt podczas komisji tłumaczył, że po podłączeniu nitki wodociągu przy takim poborze wody, który miałby tam miejsce, woda nie będzie zdatna do picia. - Ja współczuje pani Matczak i tej drugiej rodzinie, ale jak będą spuszczać wodę, to będą płacić tysiące złotych za wodę - tłumaczył wójt. Ostatecznie zaproponował, aby wstrzymać się jeszcze i później wybudować nitkę wodociągu. - Proponuję wstrzymać się do przyszłego roku. Będzie wówczas nowe rozdanie unijne i dostaniemy zwrot, lecz musimy mieć pieniądze w budżecie i może tu być naszego wkładu tylko 20%. Kosztowałoby to trochę więcej niż 270 tysięcy zł, ale to nie jest sprawa tego roku - mówił wójt.
     Radna, a zarazem sołtys sołectwa Proszyska, w skład których wchodzą Wycinki, Elżbieta Kozłowska pytała wójta: - Jakie widzi pan rozwiązanie dla tych rodzin do grudnia. Wypowiada się pan, że remont hydroforni nie ma sensu, budowa nitki nie ma sensu, dowożenie wody nie ma sensu, więc ludzie nadal zostają bez wody. Tak pan wójt wypowiedział się do „Pałuk”. To nie jest temat od wczoraj i jak tylko zostałam sołtysem byłam u wójta poprzedniego i później z panem zaczęłam załatwiać i zawsze od pana wychodziłam taka zadowolona, bo myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi. Zawsze było wszystko już załatwione. Okazuje się, że zwodził pan mnie i panią Matczak. Okazuje się, że gdyby nie mój głos przeciwko niezamykaniu szkoły w Rzeszynku i za funduszem, na pewno pieniądze znalazłyby się na budowę wodociągu. Pan zaprzecza sam sobie, bo raz mówi pan, że nie opłaca się, bo będzie woda stała i będą się zamulały rury. Na którejś z komisji zarzucał pan nam, że gdybyśmy zamknęli Rzeszynek i nie uchwalali funduszu sołeckiego, zrobiłby pan świetlice w Siedlimowie, w Lubstówku, a w ostatnich „Pałukach” pan się wypowiada, że zrobiłby pan wodę na Wycinki. Pytam się, czy te 270.000 zł jest z gumy, że tak by się to rozciągnęło? – pytała radna Kozłowska.
     Wójt ku zdziwieniu radnej przyznał, że te 270.000 zł są tak jakby z gumy i podał przykład. - W 2014 r. 608.000 zł przeznaczyliśmy na inwestycje, a wykonaliśmy za 1.500.000 zł. To jest z gumy, czy nie jest? Dwa razy w ciągu roku obracamy tymi samymi pieniędzmi i to nie naszymi - bronił swojego zdania wójt.
     Radna Kozłowska prosiła wójta, by był konsekwentny w słowach. Prosiła, że jeśli wójt coś obiecuje, by dotrzymywał słowa. - To dziecku można coś obiecać i tego nie dać. I można mu naopowiadać głupot - mówiła Elżbieta Kozłowska.
     Wójt stwierdził, że nie jest tak, że on wzbrania się, by pomóc rodzinom z Wycinek. Jego zdaniem, zgodnie z prawem, jeżeli jest awaria wodociągu, to dostawca wody musi nieodpłatnie dostarczyć wodę mieszkańcom. Natomiast jeżeli nie ma wodociągu i mieszkańcy z niego nie korzystają, to gmina może jedynie wodę do posesji dowozić, ale za tę wodę mieszkańcy muszą zapłacić. - Muszą wszystkie koszty pokryć – mówił wójt.
     Elżbieta Kozłowska naciskała. Cały czas pytała wójta, jakie widzi rozwiązanie na czas dopóki rodzinom na Wycinki nie zostanie doprowadzona woda.
     Wójt powiedział, że wodę gmina może do posesji w Wycinkach dowozić, ale odpłatnie. Mówił, że koszt dowozu i koszt wody będzie musiała rodzina pokryć. Twierdził, że woda musi być dostarczana codziennie. - Woda pitna nie może pozostać do dnia następnego. Trzeba będzie ją spuścić i dowieźć świeżą. To nie tak, że my tam postawimy beczkę i będą sobie mogli spuszczać. Każdego dnia trzeba wodę dowieść - mówił wójt Woźniakowski. Zobowiązał się, że jednak gmina wodę będzie do posesji pani Matczak dowozić.
     Radna Aneta Bemke zauważyła pozytywny aspekt całej sprawy. Jej zdaniem, jak powstanie nitka wodociągu do Wycinek, to może wieś zacznie się rozbudowywać. - Może ludzie zaczną się tam budować, bo przecież są to atrakcyjne tereny – mówiła.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1210 (16/2015)

Reklama

 

 

Inne teksty na ten temat:

Kto pierwszy wstał, to wodę miał

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości