Reklama

Gołębie umierały w strasznych męczarniach

Strzelno, ul. Inowrocławska 3
    Gołębie umierały w strasznych męczarniach
    Kilkanaście gołębi zginęło śmiercią głodową na stalowej kracie. Nie mogły wylecieć z poddasza kamienicy, bo krata zasłoniła 2 otwory w ścianie, przez które kontaktowały się ze światem. Nie wiadomo czy to sprawa wiatru, czy świadomego działania człowieka. Administrator budynku Mirosław Gutowski zapewnia, że to czysty przypadek: - Ja osobiście nie zlecałem założenia żadnej siatki, w życiu nie zrobiłbym takiej krzywdy żadnemu zwierzęciu. 

Te nienaturalnie poskręcane ptaki widać, że do końca walczyły o wydostanie się z pułapki, jaką dla nich stało się poddasze kamienicy przy ul. Inowrocławskiej 3. Krata zatrzasnęła się na otworach wlotowych i ptaki usiłowały przedostać się przez otwory w kracie, bezskutecznie. Zginęły śmiercią głodową.   
 fot. Magdalena Lachowicz

    Widok, jaki w minionym tygodniu mogli zobaczyć na ścianie jednej z kamienic mieszkańcy Strzelna przechodzący ul. Inowrocławską, budził szok i osłupienie. Na metalowej kracie zasłaniającej dwa otwory wlotowe na poddasze kamienicy znajdowała się duża ilość martwych gołębi. Z dołu 3-piętrowej kamienicy na pierwszy rzut oka wyglądało to tak, jakby ktoś powtykał w kratę jakieś szmaty.
    W poniedziałek 20 października do naszej redakcji zadzwonił w tej sprawie zdenerwowany mieszkaniec Strzelna. Prosił, żebyśmy przyjechali i sprawdzili, co stało się i skąd te martwe gołębie.
    Gdy reporter dotarł na miejsce, widok martwych gołębi był tak przerażający, że trudno nam było zrobić jakiekolwiek zdjęcia. Nie była to bowiem zwykła śmierć ptaków. Na szczytowej ścianie budynku mieszczącego się przy ul. Inowrocławskiej 3 (przy wylocie z Rynku w kierunku Inowrocławia) wisiało bezwładnie kilkanaście gołębi, które najprawdopodobniej próbowały wydostać się otworami z poddasza, na którym miały swoje gniazda. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn otwory, przez które ptaki wlatywały do gniazd, zasłonięte zostały stalową siatką, przez co ptaki nie mogły wydostać się na zewnątrz. Prawdopodobnie z głodu i pragnienia na siłę przepychały się jeden przez drugiego w wyniku czego zadusiły się w otworach znajdującej się na ścianie siatki.
    Napotkani przechodnie nie mogli spokojnie przyglądać się takiej tragedii. Od razu także wykluczyli chorobę u ptaków. Twierdzili, że ktoś specjalnie zamontował tam metalową siatkę, aby pozbyć się gołębi z budynku. Mieszkańcy chcą o tym mówić, ale anonimowo. Twierdzą, że Strzelno to małe miasteczko i wszyscy się znają, kamienica jest prywatna, a o mieszkania trudno.

To na ścianie tej kamienicy przy ul. Inowrocławskiej 3 w Strzelnie, pod metalową kratą zginęło śmiercią głodową kilkanaście gołębi fot. Magdalena Lachowicz

   Jeden z mieszkańców mówił naszemu reporterowi: - Te gołębie zostały tam żywcem zagłodzone. Specjalnie założyli tam siatkę, aby nie mogły stamtąd wyjść. Te ptaki mieszkały tam odkąd tylko pamiętam, a nie jestem już taki młody. Tam niedawno robiony był dach i wtedy założono siatkę. Gołębie, którym udało się wydostać, przesiadują cały czas na dachu budynku. Gołębie nie miały żadnego właściciela, żyły tam dziko.
    Jak ustaliliśmy, właścicielem kamienicy, w której zginęły ptaki, jest mieszkaniec Warszawy Stefan Oszymowski. W rozmowie telefonicznej powiedział nam, że administracją budynku do 31 marca tego roku zajmowała się Anna Pluskota, natomiast od 1 kwietnia administrację przejął Mirosław Gutowski, który - jak zapewnia właściciel kamienicy - ma licencję na administrowanie budynkami.  O założeniu jakiejkolwiek siatki na otwory w poddaszu na budynku właściciel budynku nie miał pojęcia.
    Twierdził, że wszystkimi pracami, które są niezbędne do wykonania w budynku zajmuje się wynajęty przez niego administrator. Sam rzadko bywa w Strzelnie, ostatnio przebywał tam 2 lata temu. - Nic nie wiem o jakiejś kracie na ścianie. Myślę, że jeżeli inspektor z nadzoru budowlanego stwierdził, że należy te otwory zakryć, bo jest np. wilgoć, to administrator to zrobił. Ale ja nic o tym nie wiem - mówi Stefan Oszymowski. Zasugerował nam, abyśmy zadzwonili do obecnego administratora Mirosława Gutowskiego i jego spytali, co się w kamienicy dzieje.
    Wcześniej jednak, we wtorek ponownie pojechaliśmy do Strzelna, aby zobaczyć, czy gołębie zostały uprzątnięte. Niestety, minął kolejny dzień, a ptaki wisiały nadal na ścianie budynku.
    Mirosław Gutowski w rozmowie z naszym reporterem powiedział, że sprawa martwych gołębi jest mu znana, ponieważ również w poniedziałek zadzwoniła do niego mieszkanka tego domu i poinformowała o sprawie. - Ponieważ jestem mieszkańcem Strzelna, zaraz podjechałem zobaczyć, co się tam dzieje. Widok, podobnie jak pan,i uważam za przerażający i drastyczny. Cóż mogłem zrobić - zleciłem konkretnej osobie, aby usunęła ptaki ze ściany budynku i ewentualnie ze środka, jeżeli tam są też martwe ptaki. Człowiek, któremu to zleciłem, miał to wykonać do wtorku do godziny 1600 - mówi Pałukom. Mirosław Gutowski zapytany przez reportera, czy to on zlecił założenie takiej siatki, powiedział, że kamienicą administruje od niedawna i z chwilą, kiedy przejmował nad nią pieczę ,krata była już zamontowana na budynku. Jednak nie zasłaniała otworów, przez które wlatywały ptaki.

Reklama
To zdjęcie przesłał nam administrator kamienicy Mirosław Gutowski. Pokazuje ono, że jeszcze kilka miesięcy temu krata była założona pionowo i nie zasłaniała otworów wlotowych na poddasze kamienicy.

    Na potwierdzenie przesłał do naszej redakcji zdjęcie budynku zrobione w czerwcu br., na którym widoczna jest zamontowana siatka. Wisi ona jednak pionowo i nie zasłania otworów wlotowych na poddasze (zdjęcie prezentujemy na stronie 6).
    - Krata tam była odkąd pamiętam. To nie tak, że Gutowski kazał ją założyć. Jestem miłośnikiem zwierząt i nigdy nie zrobiłbym czegoś tak okrutnego. Jedyne co mogłem w tej sytuacji zrobić to nakazać uprzątnąć ptaki - opowiada Mirosław Gutowski.
    Na zdjęciu przesłanym przez Mirosława Gutowskiego wykonanym w czerwcu br. widać na ścianie zamontowaną kratę. Jednak administrator nie wie, kto ją założył i w jakim celu to zrobił. - Nie jestem w stanie się tego dowiedzieć, ponieważ obecni lokatorzy mieszkają w tym miejscu od niedawna. Jak twierdzą, wprowadzając się do kamienicy, widzieli już na ścianie umocowaną kratę - mówi Gutowski.

     Cały czas reportera nurtowało jednak pytanie, skoro siatka była tam od zawsze, a ptaki wlatywały przez otwory w ścianie na poddasze, to dlaczego nagle krata została obrócona tak i przez kogo, że zasłania teraz otwory, a ptaki przez nią zostały uwięzione?
    Sytuację próbuje wytłumaczyć administrator Gutowski: - Niedawno jedna z lokatorek zgłosiła mi, że przecieka dach, w związku z tym podjąłem starania o jego naprawę. Po uzyskaniu pieniędzy od właściciela kamienicy zatrudniłem firmę, która zajęła się naprawą dachu. Zmieniana była papa oraz naprawiane kominy. Być może podczas wykonywania prac naprawczych krata osunęła się tak niefortunnie, że zablokowała otwory przez które wlatywały ptaki lub osunęła się ona pod wpływem wiatru. Myślę, że gdyby ktokolwiek wiedział, że krata się w ten sposób przesunęła z pewnością by zareagował. To był po prostu nieszczęśliwy przypadek. Ja osobiście nie zlecałem założenia żadnej siatki, w życiu nie zrobiłbym takiej krzywdy żywemu stworzeniu - powiedział Gutowski.
    Obecnie ze sporego stada dzikich gołębi zostało tylko kilkanaście sztuk. Przyzwyczajone do swojego miejsca nadal przesiadują na gzymsie dachu, nie mogą jednak wejść do swojego gniazda.
Z administratorem kamienicy rozmawialiśmy jeszcze wczoraj, w środę, krótko przed zamknięciem tego numeru gazety. Niestety, Mirosław Gutowski nie umiał nam powiedzieć, czy gołębie zostały już uprzątnięte. - Miałem trudności z załatwieniem osoby, która podjęłaby się uprzątnięcia tych ptaków. Sprawa była bardzo ryzykowna i niebezpieczna ze względu na wysokość i umieszczenie ptaków. Tam nawet nie sięgał żaden wysięgnik. Jednak osoba, która podjęła się tego zadania miała to wykonać najpóźniej we wtorek. Ja tam codziennie nie bywam, w związku z tym nie wiem, czy jest to już uprzątnięte. Dzisiaj, jak będę wracał z pracy, pojadę to sprawdzę? - powiedział Pałukom Mirosław Gutowski.
    W związku z powyższym administrator kamienicy nie był w stanie powiedzieć nam również, czy krata została na ścianie budynku, czy jest już ściągnięta.
    O całej sytuacji rozmawialiśmy też z komendantem Straży Miejskiej w Strzelnie Pawłem Namieśnikiem. W środę około godziny 1100 patrol straży pojechał na ul. Inowrocławską i sprawdził budynek. Okazało się, że gołębie były już uprzątnięte. - Od jednego z przechodniów dowiedzieliśmy się, że ptaki zostały uprzątnięte wczoraj po południu, czyli we wtorek - mówi komendant Namieśnik. Jednocześnie ze ściany budynku usunięto także metalową kratę. W związku z tym gołębie mogą wrócić do swoich gniazd.

Reklama

  Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 871 (43/2008)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości