Reklama

Grożą, że zajmą gabinet burmistrza

Magdalena Gralak pofatygowała się, by przyjechać z zagranicy do Strzelna i powiedzieć burmistrzowi Matczakowi w jego gabinecie, że nie da z siebie zrobić kozła ofiarnego. Zrezygnowała też z wykupu mieszkania na własność.

        fot. Paweł Lachowicz

Lokatorzy, ul. Gimnazjalna, warunki mieszkaniowe, burmistrz
     Grożą, że zajmą gabinet burmistrza
     Po każdej ulewie dach kamienicy cieknie jak durszlak. Ewaryst Matczak mówi, że naprawi dach, jak znajdzie wykonawcę, który skredytuje tę inwestycję, bo w budżecie nie ma pieniędzy. Dzisiaj na miejscu pojawi się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który oceni stan techniczny budynku.

     PODBITKA, CIEKNĄCY DACH
     W ubiegłym tygodniu w artykule Dach domu cieknie jak durszlak pisaliśmy o kłopotach mieszkańców gminnej kamienicy przy ul. Gimnazjalnej 3 w Strzelnie z całkowicie zniszczonym dachem na budynku. Po ostatnich ulewach mieszkańcy borykali się z cieknącą przez dziurawy dach wodą do ich mieszkań.

Rozmowa w gabinecie burmistrza 5 sierpnia nie była łatwa. Burmistrz twierdził, że on ma tylko rację, a winą za cieknący dach obwiniał Magdalenę Gralak. Na zdjęciu od lewej: Dariusz Głowacki, Magdalena Gralak, Danuta Dudek i burmistrz Ewaryst Matczak.

Reklama

        fot. Paweł Lachowicz

     Szczególnie trudna sytuacja jest w mieszkaniu Magdaleny Gralak. Ze względu na to, że większość czasu przebywa ona za granicą w jej imieniu z burmistrzem Ewarystem Matczakiem w sprawie zniszczonego dachu kontaktowała się jej współlokatorka Danuta Dudek. Przypomnijmy, że w budynku na ul. Gimnazjalnej 3 gmina nie wykonuje od lat żadnego poważnego remontu, tylko łata doraźnie dziury w dachu. Burmistrz Matczak twierdzi, że to wina jednej z mieszkanek, bo zerwała podbitkę dachu i od tej pory zaczęły się kłopoty. Mówił, że Magdalena Gralak obiecywała remont dachu, a pojechała sobie za granicę. Magdalena Gralak nie pozwala, by burmistrz zrobił z niej kozła ofiarnego. Mówiła, że nigdy nie miała zamiaru remontować całego dachu, tylko podbitkę nad jej mieszkaniem. Zapowiadała, że zrezygnuje w takim razie z wykupu tego mieszkania od gminy.
     Burmistrz Ewaryst Matczak 28 lipca w rozmowie z naszym reporterem przyznał też, że obwinia właśnie mieszkańców za fatalny stan dachu oraz za przecieki wody do mieszkań. - Tak się stało, bo ktoś zaczął remontować ten dach i zerwał podbitkę i okazało się, że dach jest zniszczony, a gdyby to nie było zerwane, to jeszcze by wytrzymało rok czasu. Ta pani, która deklarowała się, że zrobi strop w tej chwili wycofała się z tego. Deklarowała, że wyremontuje dach, a teraz jest za granicą. Mamy pismo, w którym się deklaruje, a my teraz zostaliśmy ofiarami - mówił Ewaryst Matczak.
     Dodał, że w piśmie, które trafiło do Urzędu Miejskiego 23 czerwca najemczyni wyraźnie deklaruje, że wykona naprawę dachu na własny koszt i zamierza wykupić mieszkanie wraz z budynkiem gospodarczym i garażem na własność. - Było tam łatane, ale nie zrobimy wszystkich dachów od razu. Gdybyśmy mieli pieniądze zrobilibyśmy więcej - usłyszeliśmy. Twierdził, że gmina administruje mieszkaniami komunalnymi od 7 lat. Wcześniej administrowała budynkami komunalka. Zdaniem Magdaleny Gralak złożyła ona deklarację dotyczącą wymiany podbitki sufitowej, nigdy nie było mowy o remoncie dachu. W rozmowie z naszym reporterem przyznała, że podeszła do remontu podbitki, ale nie spodziewała się, co zastanie pod płytami. Okazało się, że deski są tak spróchniałe i dach dziurawy, że nie ma sensu, aby wykonać nową podbitkę na tak zgniłych i zmurszałych deskach. Deski są tak zniszczone, że kruszą się w dłoni. Ponadto w większej części są pokryte białym grzybem - Jak zdjęliśmy płyty i ocieplenie okazało się, że ten dach nadaje się tylko do kapitalnego remontu. Tam trzeba wszystkie belki i deski wymienić. Ktoś źle zrozumiał w Urzędzie, że mam zrobić cały dach. Ja miałam na myśli remont tylko mieszkania. Burmistrz zrozumiał jak bym się deklarowała, że wyremontuje cały dach, a tam przecież mieszkają jeszcze dwie rodziny. Ja dachu nawet nie ruszyłam – tłumaczyła nam Magdalena Gralak.
     Dodała też, że teraz burmistrz próbuje szukać kozła ofiarnego. Twierdzi, że tłumaczyła pracownikowi Urzędu Sylwii Kowalskiej, że chodzi jej o remont tylko i wyłącznie podbitki wewnątrz mieszkania, a burmistrz upiera się, że ona deklarowała remont całego dachu.
     W sytuacji, jaka obecnie zaistniała Magdalena Gralak stwierdziła, że wycofuje się z wykupu mieszkania.
     KONFRONTACJA
     Rozwój sytuacji, który nastąpił po naszym artykule zmusił główną najemczynię do przyjazdu do Polski. Razem ze współlokatorami udała się do włodarza miasta, aby omówić trudną sytuację. Udała się do Urzędu również po to, aby złożyć rezygnację z wcześniejszego zamiaru kupna lokalu.
     Z burmistrzem spotkali się z samego rana, wczoraj, w środę 5 sierpnia w jego gabinecie. Na spotkanie z burmistrzem mieszkańcy zaprosili również naszego reportera.
W rozmowach z Magdaleną Gralak i Danutą Dudek oprócz burmistrza uczestniczyli także pracownicy zajmujący się w gminie sprawami mieszkaniowymi, referent ds. mieszkaniowych Dariusz Głowacki i starszy specjalista ds. administracji budynków komunalnych Sylwia Kowalska.
     Burmistrz od początku rozmowy zasłaniał się pismem, które wpłynęło do Urzędu Miejskiego 23 czerwca od Magdaleny Gralak. - Niech pani zrozumie jedną rzecz. Otrzymaliśmy od pani pismo. Wyraziliśmy zgodę, że pani zrobi projekt budowlany - mówił na spotkaniu burmistrz Matczak.
     Magdalena Gralak tłumaczyła, że przyjechała do Strzelna wyjaśnić pewne sprawy. Twierdziła, że nigdy nie deklarowała, że wyremontuje cały dach na budynku. - To nie są małe pieniążki. Powtarzałam wiele razy, że nie chciałam robić dachu. Proszę mnie nie wciągać w jakieś niewiadome deklaracje - mówiła Magdalena Gralak.
     Burmistrz twierdzi, że dach wcześniej nie przeciekał, tak jak teraz. Problemy jego zdaniem zaczęły się od momentu zdjęcia przez główną najemczynię lokalu podbitki i tym samym doszło do uszkodzenia dachu. - Wcześniej ten dach nie ciekł tak mocno - powiedział Ewaryst Matczak. Wypowiedź włodarza miasta poirytowała Magdalenę Gralak. - Panie burmistrzu, czy pan tam był i widział. Pani Sylwio ile razy zgłaszałam przecieki. Byłam rok temu i przysłaliście pracowników. Pan Kapica powiedział, że on więcej na ten dach nie wejdzie. Czy ja mam mieszkać jak człowiek czy jak ... za przeproszeniem - mówiła zdenerwowana Magdalena Gralak.
     Burmistrz przerywając jej wypowiedź zarzucił najemczyni, że nie zamieszkuje w wynajmowanym mieszkaniu. - Droga pani, pani tu nie przebywa - powiedział Matczak, co jeszcze bardziej zdenerwowało panią Magdalenę. Natychmiast przedstawiła argumenty świadczące na jej korzyść. Mówiła, że regularnie płaci czynsz, dba o mieszkanie jak najlepiej potrafi. - A dach nie należy do moich obowiązków. Przecież tam są inni lokatorzy. Tu chodzi o to, żeby bezpiecznie mieszkać – tłumaczyła pani Magdalena.
     SZUKA, KTO GO SKREDYTUJE
     Ostatecznie burmistrz zadeklarował, że dach naprawi, ale nie zrobi tego w tym roku. Jego zdaniem remont dachu wyniesie ponad 30.000 zł. - Powiedziałem, że jak znajdę wykonawcę, który mnie skredytuje, to być może w październiku ten dach zrobimy, a wykonawca będzie czekał za pieniążkami. Ja pani w budżecie nie mieszam, a ja skąd mam te pieniążki przełożyć. My mamy wszystkie dachy pozarywane - mówił Ewaryst Matczak.
     Mieszkańcy sugerowali, że są w gminie mieszkania, na które z chęcią sami by przeszli. Są to np. mieszkania ładne, gdzie obecni lokatorzy nie opłacają czynszu. Burmistrz zasugerował, że jak chcą, to mogą pójść lecz są one na terenie gminnych wiosek. - A pójdą państwo na wieś? - pytał Matczak.
     Magdalena Gralak nie rozumiała propozycji burmistrza. Pytała dlaczego ona miałaby przeprowadzić się na wieś, skoro tutaj regularnie płaci czynsz i z żadnymi opłatami nie zalega. - Dlaczego my mamy pójść na wieś, dlaczego pogorzelcy nie pójdą. Bo oni chcą teraz jak najlepiej mieszkać. Jak najwygodniej. Mi jest przykro, że doszło do takiej sytuacji, ale nie można wciąż mówić pogorzelcy i pogorzelcy - powiedziała Magdalena Gralak.
     Burmistrz uparcie twierdził, że dopóki nie znajdzie wykonawcy, który skredytuje i wykona remont, wcześniej remontu dachu na budynku przy ul. Gimnazjalnej nie zrobi.
     Wówczas Magdalena Gralak zrezygnowała z dalszej rozmowy. Spytała tylko Sylwię Kowalską co ma zrobić, aby złożyć rezygnację z deklaracji kupna mieszkania. Opuszczając gabinet skomentowała. - Tu nie ma żadnej merytorycznej dyskusji. A najlepiej trzeba będzie zaśpiewać, jak w piosence „Chcę wyjechać na wieś” - mówiła Magdalena Gralak.
     Mieszkańcy na dzień dzisiejszy są tak zdesperowani, że deklarują, iż wprowadzą się do budynku Urzędu prosto do gabinetu burmistrza.
     W chwili oddawania artykułu do druku dowiedzieliśmy się, że w dniu dzisiejszym, czwartek 6 sierpnia o 12:30 w budynku gminnym przy ul. Gimnazjalnej 3 pojawi się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który oceni stan techniczny budynku.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1225 (31/2015)

 

Inne teksty na ten temat:

Dach domu cieknie jak durszlak

Zakaz użytkowania lokalu

 

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości