Ścisłe kierownictwo OSRiR. Od lewej: kierownik Włodzimierz Strzeliński i dyrektor Mirosław Wieczorek.
fot. Joanna Świetnicka
Dyrektor OSRiR wprowadził w błąd komisję rewizyjną
Grzecznościowa przysługa za 5 karnetów
Kierownik Górny zapewnia, że ciepłownia miejska nie świadczyła żadnych usług na rzecz pływalni. Kierownik za to doradzał dyrektorowi Wieczorkowi w czasie wolnym od pracy. Doradztwo kosztowało budżet gminy około 1.500 zł w 2007 r. i około 1.000 zł w 2008 r.
W nr 52 Pałuk z 23 grudnia 2008 r. opublikowaliśmy w artykule 304 karnety dla elity przygotowane przez dyrektora OSRiR Mirosława Wieczorka dwa rejestry wydanych przez niego karnetów sponsorskich za lata 2007 i 2008. Takich wykazów zażądała od dyrektora komisja rewizyjna Rady Miejskiej, która na krytej pływalni przeprowadziła kontrolę. Dyrektor Wieczorek przez 5 lat funkcjonowania basenu rozdał za darmo 304 karnety sponsorskie różnym firmom i osobom prywatnym. Jak tłumaczy, karnety wręczał za świadczone przez te podmioty usługi sponsorskie na rzecz Ośrodka Sportu, Rekreacji i Rehabilitacji. - Karnet sponsorski to karnet, który jest (był) zachętą dla osób fizycznych i firm do udzielania pomocy OSRiR w Mogilnie w celu zmniejszenia kosztów utrzymania wszystkich obiektów sportowych - tłumaczył nam w grudniu dyrektor Wieczorek. Twierdził, że według jego wyliczeń i dzięki pozyskaniu sponsorów udało mu się zaoszczędzić z budżetu gminy około 170.000 zł.
Postanowiliśmy przyjrzeć się niektórym pozycjom z rejestru Mirosława Wieczorka. Zarówno w 2007 r. jak i w 2008 r. na liście firm, które otrzymały karnety, figuruje ciepłownia przy ul. Polnej w Mogilnie wchodząca w skład kiedyś ZGK, a teraz po przekształceniach MPGK. W 2007 r. ciepłownia otrzymała według rejestru 3 karnety, a w 2008 r. 2 karnety. Jak ujął to w rejestrze dyrektor Wieczorek, ciepłownia otrzymała karnety za: „Całoroczną pomoc przy usuwaniu awarii węzła cieplnego”.
Spytaliśmy kierownika ciepłowni Romana Górnego, jakie prace wykonywała jego załoga w r. 2007 i w r. 2008 na basenie przy węźle cieplnym. Ciepłownia jest zakładem wchodzącym w skład - wcześniej zakładu budżetowego gminy - a teraz spółki gminnej. Gdyby wykonywała jakiekolwiek prace na rzecz OSRiR i nie wystawiała rachunków, a kierownik ciepłowni przyjmowałby w zamian korzyści majątkowe, jakimi są karnety, to cała sprawa pachniałaby korupcją. Zresztą w 2008 r. ciepłownia wykazała około 0,5 mln zł straty, dlatego pozbywanie się należnego jej dochodu za prace na basenie, byłyby czymś niezrozumiałym.
Odpowiedź Romana Górnego jest zaskakująca, bo wbrew temu, co napisał dyrektor Wieczorek, pracownicy ciepłowni nie usuwali żadnych awarii. Roman Górny mówi: - W latach 2007, 2008 i wcześniej podlegli mi pracownicy Oddziału Energetyki Cieplnej ZGK i później MPGK nie usuwali z mojego polecenia żadnej awarii w węźle cieplnym krytej pływalni w Mogilnie. Węzeł ten stanowi własność OSRiR i jest przez służby OSRiR eksploatowany. Podlegli mi pracownicy OEC (Oddział Energetyki Cieplnej, przyp. mah) średnio dwa razy w miesiącu przebywają w ww. węźle jedynie w celu odczytu licznika ciepła i ewentualnie drugi raz kontrolnie sprawdzając jego poprawność działania i wielkość przepływu czy jest zgodna z mocą zamówioną przez odbiorcę do analiz technicznych.
Za co w taki razie dyrektor Wieczorek wręczał szefowi ciepłowni karnety w 2007 r. i w 2008 r.?
Roman Górny tłumaczy: - W tym okresie zdarzało się, że automatyka układu technologicznego wody basenowej nie działała prawidłowo. Przyjazd serwisu opóźniał się często do 3-4 dni, a za nieuzasadniony przyjazd wystawiał niemałe faktury. Wówczas, nie chcąc zamykać pływalni, pan dyrektor Wieczorek, szukał pomocy na miejscu i zwracał się, najczęściej telefonicznie, do mnie osobiście o poradę techniczną. Udzielone przeze mnie wskazówki eksploatacyjne, często powodowały rozwiązanie problemu i rezygnację z przyjazdu serwisu. Pamiętam o takich dwóch przypadkach albo pod koniec 2006 albo na początku 2007, kiedy byłem w sobotę osobiście, ponieważ były problemy z dogrzaniem wody w małym basenie na zadanym poziomie i wówczas przyszedłem grzecznościowo z pomocą komunalnej firmie podobnie jak ZGK. Pamiętam, że raz udało mi się pomóc, a raz niestety nie i wzywany był serwis. Nigdy od takiej pomocy nie uciekałem w stosunku do firm nazwijmy to samorządowych, jak mogłem doradzić i podzielić się swoim doświadczeniem w ciepłownictwie czy gazownictwie. W związku z tym, że traktowałem to jako przysługę grzecznościową, oczywiście nie oczekiwałem z tego tytułu żadnych wynagrodzeń. Pan Wieczorek, chcąc w jakikolwiek sposób zrekompensować mi moją pomoc w wolnym czasie, przekazał mi 3 karnety 20-godzinne w 2007 i 2 karnety 20-godzinne w 2008.
Jak widać, Roman Górny potwierdził, iż otrzymał w 2007 r. 3 karnety, a w 2008 r. 2 karnety. Zapewnia jednak, że udzielił tylko dyrektorowi Wieczorkowi grze-cznościowej przysługi na zasadzie doradztwa i czynił to w czasie wolnym od pracy. Roman Górny tym samym sugeruje, że otrzymał karnety jako prywatna osoba, a nie jako szef ciepłowni.
Co się zatem działo z karnetami, które wręczył dyrektor Wieczorek kierownikowi pływalni?
- Ja z tych karnetów prawie w ogóle nie korzystałem lub bardzo sporadycznie w 2007 r., ale od co najmniej roku nie korzystałem z uroków krytej pływalnie w Mogilnie wcale - zapewnia kierownik.
Karnety nie leżały jednak gdzieś na zakurzonej półce, a były wykorzystywane. To kolejny dziwny wątek w tej sprawie. Bo choć Roman Górny przekonuje, że otrzymał karnety jako osoba prywatna za jego doradztwo w czasie wolnym od pracy, zaniósł je na teren ciepłowni. - Karnety te były ogólnie dostępne na dyżurce ciepłowni i korzystali z nich moi współpracownicy wraz z rodzinami - wyjaśnia reporterowi Pałuk.
Przytoczmy w tym momencie wypowiedź z 17 grudnia 2007 r. dla naszej gazety dyrektora Mirosława Wieczorka odnośnie procedury pozyskiwania sponsorów i wręczania karnetów sponsorskich: „(...) Mechanizm przyznawania karnetów sponsorskich jest (był) następujący: pojawia się problem, np. awaria lub potrzeba wykonania jakiegoś zadania (koszenie trawy przy plaży w Wiecanowie), próbujemy ustalić, kto może nam pomóc, pytamy o cenę danej usługi, negocjujemy możliwość wykonania „za darmo” zachęcając propozycją wręczenia karnetu sponsorskiego lub próbujemy maksymalnie zmniejszyć koszty, np. zapłacimy tylko za materiał, a robocizna „za darmo” plus określona liczba godzin na karnecie sponsorskim. Po negocjacjach w większości udanych następuje określenie wartości wykonanych prac i zapada decyzja o ilości godzin określonych na karnecie sponsorskim - zawsze około 25-30% wartości pomocy”.
Roman Górny nic o żadnych negocjacjach z dyrektorem Wieczorkiem nie wspomina. Nie był pytany przez dyrektora OSRiR o cenę usługi. Przyszedł w czasie wolnym, doradził grzecznościowo, a dyrektor Wieczorek odwzajemnił się karnetami. Jak wyliczyliśmy w 2007 r. 3 karnety 20-godzinne wręczone kierownikowi Romanowi Górnemu warte były około 1.500 zł. Bilet na basen kosztuje średnio 6 zł za godzinę. Czyli jeden karnet to jest 120 zł. 3 karnety dają już 360 zł. Jak mówi dyrektor Wieczorek, na 1 karnet wchodziły 4 osoby, czyli daje to kwotę 1.440 zł. Tym samym przysługa grzecznościowa kosztowała nas podatników 1.440 zł w 2007 r. Jako, że w 2008 r. były to już tylko 2 karnety, kwota ta wynosi około 1.000 zł.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 883 (2/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze