Reklama

Interwencyjni stworzyli dzikie wysypisko

Strzelno, ul. Klonowa, wysypisko, śmieci, sprzątanie, miasto, interwencyjni
     Interwencyjni stworzyli dzikie wysypisko
    Śmieci, które zbierali przy sprzątaniu miasta, zwozili na ul. Klonową. Burmistrz Ewaryst Matczak i szef pracowników interwencyjnych Jan Kapica zapewniają, że takiej zgody nigdy nie dawali i nic o tym nie wiedzieli.

     Wzdłuż torów kolejowych przy ul. Klonowej w Strzelnie pracownicy interwencyjni stworzyli dzikie wysypisko śmieci. Zwożą tam wszystkie śmieci, które zbierają sprzątając miasto. Wśród śmieci znajdują się liście, gałęzie, gruz, piach z poboczy dróg, które de facto powinny trafić na wysypisko. Wcześniej ci sami pracownicy zwozili śmieci na teren po byłej rzeźni. Wówczas mieszkańcy w rozmowie z naszym reporterem sugerowali, że miejsce na składowanie tego typu nieczystości powinno znajdować się gdzieś daleko od zabudowań, a nie prawie pod oknami mieszkań.
     Obecnie mieszkańcy ponownie zwrócili się do naszego reportera z prośbą o podjęcie interwencji w sprawie tworzenia przez pracowników interwencyjnych dzikich wysypisk śmieci. - Proszę przyjechać do Strzelna i zobaczyć, jak wygląda miejsce składowania śmieci. Nie raz pisaliście o nielegalnych dzikich wysypiskach w Strzelnie. Oczywiście, że one są, a teraz powstało kolejne nielegalne wysypisko miejskie wzdłuż torów. Śmieci są tam składowane przez pracowników interwencyjnych, którzy sprzątają miasto. Samowolka to raczej nie jest, na pewno śmieci składowane są tam z polecenia pana burmistrza. Najpierw śmieci były składowane po byłej rzeźni w centrum miasta, teraz są na ul. Klonowej. Wiem z pewnych źródeł, że kilka lat temu w pierwszej kadencji burmistrza Matczaka miało powstać ekologiczne wysypisko na miarę XXI wieku. Starały się o jego wybudowanie dwie firmy z Włoch i Anglii, ale pan burmistrz i ówcześni radni nie zgodzili się na tę inwestycję - powiedział nam jeden z mieszkańców Strzelna.
     Burmistrz Ewaryst Matczak twierdzi, że o problemie dowiedział się od naszego reportera. Stwierdził, że jeśli rzeczywiście pracownicy stworzyli wzdłuż torów kolejowych dzikie wysypisko, to śmieci wywożą tam nielegalnie. Zdaniem burmistrza, nie ma na takie działanie jego przyzwolenia. - Pracownicy mają zwozić śmieci do specjalnego kontenera, który ustawiony jest na terenie po byłej rzeźni. Za organizację pracy odpowiadają pan Jan Kapica i Krzysztof Łepski. Ja zapowiadam, że jeżeli okaże się, że rzeczywiście jest tam bałagan, to dostaną mandat - powiedział nam burmistrz Matczak.
     W środę 19 sierpnia, tuż przed oddaniem artykułu do druku, rozmawialiśmy z szefem pracowników interwencyjnych Janem Kapicą. Ten przyznał, że rzeczywiście we wskazanym przez naszego czytelnika miejscu znajdowały się śmieci zwiezione ze sprzątania ulic w mieście. Jednak pracownicy zwozili je tam bez zgody Jana Kapicy.
     - Ja sam przeszedłem się wczoraj ul. Klonową i rzeczywiście parę wózków zwiezionego piasku tam było. Człowiek, jak jeździ samochodem to tego nie widzi, ale wczoraj przeszedłem się pieszo i zobaczyłem, że nasi pracownicy tam śmieci wyrzucają. Na dzień dzisiejszy jest to już sprzątnięte. Znajduje się tam jeszcze jakieś igliwie, trawa cięta, liście i kwiaty pochodzące z ogródków, ale to już nie są nasze śmieci, tylko mieszkańcy je tam wyrzucili. Nasi pracownicy wiedzą, że żadnych śmieci na poboczach nie wolno im wyrzucać, ale pewno komuś nie chciało się iść zbyt daleko i dlatego wyrzucił śmieci na Klonowej - powiedział nam Jan Kapica.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1227 (33/2015)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości