Wyrok Sądu Pracy w Inowrocławiu
Jana Guzika ratuje Solidarność
Do Solidarności zapisali się wszyscy pracownicy Spółdzielni Mieszkaniowej. W obawie przed zwolnieniami. Budynek zamienił się teraz w solidarnościową twierdzę.
Były prezes mogileńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Jan Guzik zapisał się do „Solidarności” Powołana 15 marca, podczas Nadzwyczajnego Zebrania Członków mogileńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej nowa Rada Nadzorcza, na posiedzeniu 27 kwietnia podjęła uchwałę o odwołaniu prezesa Jana Guzika z zajmowanego stanowiska oraz z funkcji kierownika spółdzielni. Został on odwołany jednogłośnie w tajnym głosowaniu. Było to 3-miesięczne rozwiązanie umowy bez prawa świadczenia pracy, którego termin upłynął 31 lipca.
Na obie funkcje (prezesa i kierownika SM) powołany został przez starą Radę Nadzorczą, w związku z tym nowa Rada Nadzorcza mogła go z tych stanowisk odwołać.
Jan Guzik złożył do Sądu Pracy w Inowrocławiu pozew o uznanie za bezskuteczne wypowiedzenie z funkcji kierownika spółdzielni. Jednym z punktów uzasadnienia odwołania była informacja, że Rada Nadzorcza zwolniła go z pracy bez porozumienia z istniejącymi w spółdzielni związkami zawodowymi.
- Pan Guzik miał prawo zaskarżyć uchwałę, z czego oczywiście skorzystał - mówi radca prawny spółdzielni Justyna Stasiak.
Przed inowrocławskim Sądem Pracy odbyły się trzy rozprawy. Pierwsza z nich miała miejsce 2 czerwca, druga pod koniec czerwca, ostatnia 26 lipca. Tego dnia zapadł wyrok przywracający Jana Guzika na stanowisko kierownika spółdzielni.
Jan Guzik - jak informuje radczyni Justyna Stasiak - został przywrócony przez Sąd Pracy z tego powodu, iż sędzia za brak formalny uznał przy odwołaniu brak konsultacji ze związkami zawodowymi.
- Naszym zdaniem bardzo duże wątpliwości budzi fakt, czy pan Guzik był w ogóle członkiem tych związków zawodowych. Cały czas starałam się wykazać, że Jan Guzik do związków wstąpił dopiero po otrzymaniu zwolnienia z pracy. Sąd poszedł na łatwiznę i oddalał wnioski, które ewentualnie pozwoliłyby na zweryfikowanie informacji Jana Guzika z informacjami z Zarządu NSZZ „Solidarność” w Bydgoszczy - powiedziała Justyna Stasiak.
Przewodnicząca Rady Nadzorczej mogileńskiej spółdzielni Bożena Bogdańska twierdzi, że kilka dni przed wręczeniem wypowiedzenia zasięgała informacji, czy Jan Guzik jest członkiem związków. Mówi, iż usłyszała od przewodniczącej związków zawodowych w spółdzielni Aleksandry Nowak, że Jan Guzik nie jest członkiem związków. - Po czym w sądzie pani Nowak zeznaje zupełnie co innego. Mówi, że nigdy nie było takiej rozmowy. Ja wnosiłam o konfrontację tych dwóch świadków, ale niestety sąd się też do tego nie przychylił. W ogóle sąd nie uwzględniał wielu zgłaszanych przeze mnie wniosków dowodowych - dodaje radczyni Stasiak.
Zdaniem Justyny Stasiak, brak konsultacji przy zwolnieniu z pracy ze związkami zawodowymi stanowi rzeczywiście duży brak formalny. Jeżeli ktoś jest członkiem związków, a nie było to konsultowane, to jest to zdaniem radczyni poważna sprawa. - Tylko tutaj jest kwestia, czy Jan Guzik był członkiem związków zawodowych. Tym bardziej wydaje się to dziwne, że członek SLD zapisuje się do niezależnych związków zawodowych. Jest to niespotykane. Na pytanie w trakcie procesu, dlaczego Guzik nie powiedział o tym, że należy do związków w momencie wręczania wypowiedzenia, tylko dopiero po dwóch, trzech dniach, kiedy sporządzono naprędce odpowiednie uchwały, stosowne potwierdzenia dokonanych opłat składek członkowskich, wtedy poinformował Radę Nadzorczą, że jest członkiem NSZZ. Właściwym momentem moim zdaniem jest moment wręczenia wypowiedzenia. Guzik pytany, dlaczego tego nie zrobił, odpowiedział, że chciał popatrzeć na twarze ludzi, którzy upajali się jego odwołaniem. Chciał, aby mieli z tego satysfakcję - dodała Justyna Stasiak.
Wyrok, który zapadł 26 lipca w Sądzie Pracy w Inowrocławiu, jest nieprawomocny. Jak powiedział nam prezes SM Wojciech Baran, spółdzielnia czeka na odpis wyroku. Sąd ma na to dwa tygodnie.
Następnie spółdzielnia ma prawo w ciągu 7 dni od daty dostarczenia odpisu wnieść odwołanie do Sądu Okręgowego do Bydgoszczy. - Nie wiem, co zrobimy. Mamy prawo się odwoływać. W tym czasie, do ostatecznego wyroku w sprawie, Jan Guzik nie może powrócić do pracy - powiedział Wojciech Baran.
Skontaktowaliśmy się z Janem Guzikiem i spytaliśmy, czy jest członkiem SLD oraz kiedy wstąpił do Solidarności. Ponieważ Jan Guzik telefon służbowy po zakończeniu stosunku służbowego musiał zwrócić do spółdzielni, a nie mieliśmy innego numeru telefonu komórkowego, zadzwoniliśmy na telefon domowy, który widnieje w książce telefonicznej. Jan Guzik po zadaniu mu pytań stwierdził, że nie jest już prezesem. Dziwił się, że zadzwoniliśmy na jego prywatny numer telefonu. Nie chciał również udzielić odpowiedzi na zadane pytania, mówiąc, że jest to jego prywatna sprawa i odmawia udzielenia informacji.
Przypomnijmy, że w poprzedniej kadencji Rady Miejskiej 2002-2006 Jan Guzik został radnym z listy SLD.
Przewodniczącą związków zawodowych w mogileńskiej spółdzielni Aleksandrę Nowak spytaliśmy, kiedy Jan Guzik wstąpił do Solidarności. - Nie udzielę takich informacji. Obowiązuje mnie ustawa o ochronie danych osobowych, mogę udzielić informacji tylko na wniosek sądu - powiedziała Aleksandra Nowak.
Od osoby, która prosiła o zachowanie anonimowości, dowiedzieliśmy się, że do Solidarności w Spółdzielni Mieszkaniowej należą wszyscy pracownicy. Także Jan Guzik. Nie wiemy tylko, kiedy się zapisał. Wiemy za to, że nagła miłość pracowników do Solidarności wzięła się z obawy o to, że nowa władza w spółdzielni zechce robić porządki. Zdaniem naszego rozmówcy: - Biurowiec Spółdzielni Mieszkaniowej przy ulicy Hallera przypomina teraz związkową twierdzę solidarnościowców.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 965 (32/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze