Jerzy R. nic nie robił sobie z wizyty strażników miejskich. Kazał iść
komendantowi Kussowi na skargę do samego diabła. fot. Joanna Świetnicka
Mogilno
Jerzy R. musi
opuścić teren
Do 21 czerwca bezdomny ma opuścić ze swoim dobytkiem teren należący do PKP. Ma też przedstawić strażnikom zaświadczenie o szczepieniu psa. Od kilku dni robi jednak uniki.
W ubiegłym (23) numerze tygodnika Pałuki i Ziemia Mogileńska ukazał się
kolejny już artykuł dotyczący bezdomnego Jerzego R. z Mogilna. Wtedy do
mogileńskiej redakcji zgłosili się mieszkańcy kamienicy przy ul.
Dworcowej w Mogilnie. Mówili oni, że zaczynają obawiać się o swoje
bezpieczeństwo, przede wszystkim sanitarne. Związane było to z tym, że
obok ich kamienicy, w jednym ze zrujnowanych budynków należących do PKP
zadomowił się Jerzy R. Mieszkańcom znany jest z akcji przykuwania się
łańcuchem do budynku mogileńskiego ratusza.
MA OPUŚCIĆ TEREN
Do opuszczonego budynku PKP, a właściwie ścian i kupy gruzu (bez dachu)
przy torach kolejowych na wprost ul. Narutowicza, znosił różnego rodzaju
przedmioty znalezione w śmietnikach. Dlatego też mieszkańcy sąsiedniej
kamienicy zaczęli obawiać się pojawienia się szczurów i wybuchu
epidemii.
W dniu ukazania się naszego artykułu, czyli 10 czerwca, na zajmowany
przez Jerzego R. teren udali się strażnicy miejscy z Mogilna na czele
z komendantem Mirosławem Kussem.
Komendant Kuss przyznał, że o tym, iż Jerzy R. przebywa w tym miejscu
dowiedział się dopiero z prasy. W związku z tym natychmiast postanowił
podjąć interwencję.
Na miejscu funkcjonariusze poinformowali bezdomnego, że miejsce to
należy do PKP, a on nie powinien tam przebywać. Nakazali, aby jak
najprędzej opuścił teren i udał się do schroniska. Ponadto komendant
dodał, że o jego przebywaniu tutaj bezzwłocznie powiadomi właściciela
terenu, czyli PKP w Bydgoszczy.
Jerzy R. odpowiedział na to:
- Pan może dać znać nawet i samemu diabłu. Ja się stąd nie wyniosę. Do
schroniska nie pójdę. Dajcie mi mieszkanie.
WIZYTA Z PKP
Jeszcze tego samego dnia komendant Straży Miejskiej w Mogilnie Mirosław
Kuss telefonicznie poinformował o sytuacji zarządcę terenu z KKP
w Inowrocławiu. Następnego dnia (tj. w piątek) z Inowrocławia do Mogilna
przyjechali przedstawiciele właścicieli terenu, żeby ocenić sytuację.
Mogileński bezdomny tłumaczył im, że nie ma gdzie mieszkać i dlatego
tutaj przebywa. Na to zareagował komendant Kuss, który wyjaśnił zarządcy
terenu, że Jerzy R. ma gdzie mieszkać, ponieważ ma miejsce w schronisku
mogileńskim i w każdej chwili może tam pójść. W związku z tym
przedstawiciel właścicieli terenu wyznaczył Jerzemu R. termin na
opuszczenie tego miejsca do końca tego tygodnia, czyli do 18 czerwca.
Sprawdzić, czy wszystko zostało usunięte przyjedzie najprawdopodobniej
21 czerwca.
Komendant Straży Miejskiej przekazał też 10 czerwca pismo w tej sprawie
do PKP Centrali Zakładu Gospodarki Nieruchomościami w Bydgoszczy.
Poinformował w nim, że na terenie należącym do PKP, za budynkiem starej
nastawni w Mogilnie, przebywa osoba bezdomna z całym swoim dobytkiem
oraz o obawach mieszkańców pobliskich posesji związanych z możliwością
pojawienia się szczurów i innych gryzoni.
PIES
Jerzy R. w czasie wizyty strażników miał przy sobie psa. Jerzy R. został
poproszony o pokazanie zaświadczenia o szczepieniu czworonoga. Bezdomny
tłumaczył, że nie ma go przy sobie, ale jest to tylko kwestią
przywiezienia go. Psa, który według bezdomnego ma około 4 miesięcy, miał
kupić z ważnym szczepieniem. Zaświadczenie miał pokazać strażnikom 14
maja.
Od poniedziałku strażnicy nie mogą na terenie budynku PKP zastać Jerzego
R.
W związku z tym komendant mogileńskiej Straży Miejskiej powiadomi
Powiatowego Lekarza Weterynarii, który posiada bardziej szczegółowe
przepisy w tym zakresie. - Jeśli lekarz nic nie pomoże w tej sprawie, to
sprawę skierujemy do sądu, bo każdy pies musi być szczepiony - dodał
nasz rozmówca.
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 957 (17/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze