Reklama

Kiedyś dobrzy koledzy, dziś publiczne połajanki

Mogilno, OSRiR, Jerzy Prussak, Włodzimierz Strzeliński, Robert Michalski
     Kiedyś dobrzy koledzy, dziś publiczne połajanki
     Jerzy Prussak informuje, że Włodzimierz Strzeliński pomagał mu kiedyś koleżeńsko w firmie usług ratownictwa wodnego. Zmieniło się to od lipca 2015 r., gdy miał zażądać zbyt wysokiej stawki za swe usługi. Miał też odgrażać się rodzinie Prussaka, że ich zniszczy. Inaczej widzi to Strzeliński. Mówi, że rzeczywiście pomagał mu, ale potem zrezygnował. Prussak go potem ciągle nachodził i nękał SMS-ami. Zapewnia, że rodzinie Prussaka nigdy nie groził.

     DWA PISMA
     Po ubiegłotygodniowej publikacji Pieniądze, pieniądze, pieniądze, kolega od kieliszka i CBA na temat sytuacji w Ośrodku Sportu, Rekreacji i Rehabilitacji w Mogilnie i stawianych zarzutach przez zwolnionego 30 grudnia 2015 r. pracownika Włodzimierza Strzelińskiego, na ręce przewodniczącej Rady Miejskiej wpłynęły dwa pisma, którymi nadawcami byli prezes spółki Mogilno Sport i jednocześnie dyrektor OSRiR Robert Michalski oraz świadczący usługi ratownicze w OSRiR i na plaży w Wiecanowie Jerzy Prussak.
     Pismo dyrektora Michalskiego praktycznie nie wnosi nic nowego do sprawy i powiela informacje, jakie w Pałukach zamieściliśmy już tydzień temu.
     POMAGAŁ PRUSSAKOWI W FIRMIE
     Interesujące za to jest pismo Jerzego Prussaka przesłane na ręce Teresy Kujawy 8 stycznia. Czytamy w nim:
     W związku z publikacjami, które ukazały się w lokalnych mediach w pierwszym tygodniu 2016 roku, pragnę panią poinformować, iż należy poddać w wątpliwość przytaczane przez pana Włodzimierza Strzelińskiego insynuacje, jakby dochodziło do nieprawidłowości w zakresie prowadzonych przez moją firmę usług ratownictwa wodnego podczas współpracy z Ośrodkiem Sportu Rekreacji i Rehabilitacji w Mogilnie. Zaistniała sytuacja może wynikać z faktu, iż zrezygnowałem ze współpracy z panem Włodzimierzem Strzelińskim w połowie ubiegłego roku. Od marca 2014 roku Pan Włodzimierz Strzeliński pomagał mi, koleżeńsko w prowadzonej przeze mnie działalności. Pomoc i współpraca dotyczyły zakresu korespondencji z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji, przygotowywania ofert przetargowych (...) oraz dotacji celowej, w związku z realizacją zadań ratownictwa wodnego w celu zapewnienia bezpieczeństwa osobom przebywającym na obszarach wodnych na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Jednakże, po zaproponowaniu przez pana Włodzimierza Strzelińskiego zbyt wysokiej stawki wynagrodzenia za usługi, byłem zmuszony zrezygnować ze współpracy. Od lipca 2015 roku pan Włodzimierz Strzeliński nie raz odgrażał się mnie, jak i mojej żonie, że pożałuję tej decyzji, a on zrobi wszystko, aby nas zniszczyć. O ile ta sytuacja dotykała tylko mnie, uznałem, że należy przeczekać, aż pan Włodzimierz Strzeliński jako osoba inteligentna zrozumie, że jako właściciel firmy muszę kierować się także finansami, a co za tym idzie utrzymaniem płynności finansowej prowadzonej przeze mnie działalności.
     Oprócz działalności odpłatnej na rzecz podmiotów zlecających, świadczę wolontariat. Większość z wykonywanych pokazów dla dzieci i młodzieży w zakresie ratownictwa wodnego oraz udzielania pierwszej pomocy, a także patroli akwenów wodnych w powiecie mogileńskim wykonywałem ze współpracownikami w 2014 i 2015 roku w ramach wolontariatu, gdyż nie było mnie stać na zapłacenie za dodatkowe dyżury ratowników wodnych. Moim kosztem jest również wykorzystanie sprzętu, który służy podczas pokazów oraz koszt dowozu sprzętu na miejsce pokazu. Działania w zakresie profilaktyki i edukacji dotyczące bezpieczeństwa na obszarach wodnych, nakłada na mnie, jako podmiot uprawniony do wykonywania ratownictwa wodnego, Ustawa z dnia 18 sierpnia 2011 roku o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych.
     W obecnej sytuacji, gdy insynuacje pana Włodzimierza Strzelińskiego dotyczą nie tylko mnie, mojej rodziny i współpracowników, ale także godzą w interes gminy i OSRiR w Mogilnie, pragnę, aby pani przewodnicząca była świadoma pobudek, jakie mogą kierować panem Włodzimierzem Strzelińskim. Jako człowiek rozumiem żal pana Włodzimierza Strzelińskiego po utracie pracy, ale nie mogę zrozumieć kierowania się w swoich działaniach przez pana Włodzimierza Strzelińskiego chęcią zemsty na forum publicznym. Chcę, aby pani przewodnicząca była świadoma, z jakim człowiekiem ma pani do czynienia i że jego działaniami nie kieruje bynajmniej dobro publiczne.
(...) Pragnę stanowczo podkreślić, że współpraca z panem Włodzimierzem Strzelińskim nie odbywała się na zasadach współpracy z OSRiR w Mogilnie. Pomagał mi, jako osoba prywatna, nie pracownik OSRiR w Mogilnie. Często pan Włodzimierz Strzeliński prosił mnie o spotkanie w godzinach jego pracy w OSRiR Mogilno celem uzupełnienia i kompletowania dokumentów na potrzeby mojej firmy (...).
     KONTAKTOWALI SIĘ SMS-ami
     Włodzimierz Strzeliński również opowiada reporterowi o wcześniejszych koleżeńskich relacjach z Jerzym Prussakiem. Jak mówi, on sam przerwał współpracę, a nie Jerzy Prussak. Do tej sprawy jednak nie chciał się ustosunkowywać. Powiedział, że zrobi to dopiero wtedy, kiedy Jerzy Prussak od operatora sieci komórkowej pokaże SMS-y wymieniane z Włodzimierzem Strzelińskim. Z nich miałaby wyjść cała prawda o ich relacjach. Włodzimierz Strzeliński opowiedział reporterowi pewną historię.
     - Zrobiłem te trzy rzeczy, o których on tutaj pisze i chciał, żebym dalej to prowadził, ja powiedziałem, że nie. Jeździł, wydzwaniał. Powiem panu nawet więcej. Jechałem na spotkanie po południu z najemcą z Wiecanowa, tam coś mieliśmy ustalić. Wiedziałem, że on za mną chodzi, za mną wydzwania. Porozmawiałem z tym najemcą, usiedliśmy przy stole, pijemy kawę to doszedł do stolika na siłę mnie od nich odciągnął, żebym tylko mu prowadził tę firmę - powiedziałem, że nie. Przyjechał tu pod bramę kiedyś. 40 minut dzwonił, bo widział, że samochód stoi mój, nie odbierałem. SMS-y wysyłał „Włodek wyjć” przez „ć”, „Włodek proszę, czekam”. W końcu wyszedłem i powiedziałem „Nie Jurek, nie będę” i coś jeszcze później było i mój ostatni SMS brzmiał „Jesteś zerem, facetem bez jaj i od... się ode mnie raz na zawsze” - opowiada reporterowi Włodzimierz Strzeliński.
     Reporter zapytał, czy Włodzimierz Strzeliński groził kiedykolwiek państwu Prussak. - Nie przypominam sobie - powiedział. Zwraca zresztą uwagę, że Anna Prussak w poprzednim numerze Pałuk mówi, iż między nią a Strzelińskim nie było żadnych zadrażnień i konfliktu.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1248 (2/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości