Skutki wprowadzanej reformy w mogileńskiej oświacie
Kij w dyrektorskie mrowisko
Pół tysiąca godzin - to spodziewane oszczędności w szkołach. W złotówkach będzie to kwota nawet około 1 mln zł. Nie wszystkim dyrektorom reforma się podoba. - Mówią wręcz, że wszystko będą zwalać na mnie, bo to jest moja wina. Może nastąpiła jakaś pomyłka w wyborze funkcji. Może trzeba było być nadal nauczycielem, a nie dyrektorem - w ostrych słowach komentował to dyrektor ZOSiP Jarosław Lorek.
W mogileńskich szkołach od kilku tygodni wprowadzana jest standaryzacja. Jest to efekt raportu i zaleceń, przygotowanych za zgodą mogileńskich radnych przez firmę Vulcan.
Nowy dyrektor ZOSiP Jarosław Lorek publicznie przypomina, że to dyrektorzy szkół odpowiadają w całości za funkcjonowanie szkół, którymi kierują: - „Mają przecież dodatek motywacyjny i dodatek funkcyjny”. fot. Joanna Świetnicka Dyrektor Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli Jarosław Lorek wyjaśniał mogileńskim radnym na sesji 29 kwietnia skutki wprowadzanej reformy i opór, na jaki natrafia wśród części dyrektorów szkół. Dyrektor Lorek mówił, że już od 1 lutego, gdy objął stanowisko, pojawiła się w szkołach jakaś dziwna, niezdrowa atmosfera. Pierwsze co zauważył, to funkcjonujący w gm. Mogilno kompletny brak przesyłu informacji między szefem oświaty, burmistrzem, a dyrektorami i nauczycielami szkół. - Tymczasem moje działania szły w kierunku, aby stwierdzić, jaki jest stan oświaty w Mogilnie. Postawić diagnozę i znaleźć rozwiązania - mówi dyrektor Lorek. Sprawdzał budżety szkół i arkusze organizacyjne. - Najważniejszą w tej chwili rzeczą w ZOSiP jest przygotowanie SIO (Systemu Informacji Oświatowej, przyp. mah) - mówił radnym.
- Kij został włożony w mrowisko. To państwo podjęli decyzję, żeby zmienić oświatę, a cały splendor spływa teraz na moją skromną osobę. W środowisku jestem postrzegany jako reformator systemu - tłumaczył z przekąsem dyrektor. Tymczasem jego zdaniem po decyzji radnych oraz po raporcie Vulcana, obojętnie kto byłby dyrektorem musiałby wszystkie zalecenia wykonać. Trafiłby także na nieprawidłowości, tak jak się to stało w SP Padniewo i SP Gębice.
Według dyrektora Lorka, to dyrektorzy szkół ponoszą w tej chwili w całości odpowiedzialność za ich funkcjonowanie: - Mają przecież dodatek motywacyjny i dodatek funkcyjny. Ja jestem osobą, która spotyka się z dyrektorami tylko 2 razy w roku, przy konstruowaniu budżetu i przy arkuszach organizacyjnych.
Dyrektor Lorek mówił, że jest zaskoczony skalą informacji, jakie są rozpowszechniane na jego temat po gminie Mogilno. - Krążą plotki, że Lorek będzie zwalniał sprzątaczki, że Lorek będzie zwalniał nauczycieli, że Lorek nie pozwala na wiele rzeczy.
Na pytanie radnego Porozumienia Stanisława Greli, jakie skutki finansowe dla budżetu będzie miała wprowadzana reforma, dyrektor Lorek wyjaśnił, że wprowadzenie standaryzacji to 500 godzin rocznie oszczędności, od 0,5 mln zł do 1 mln zł rocznie. - Te pół miliona złotych gdzieś szło, do kogoś trafiało. Państwo teraz rozumieją pewną formę agresji skierowaną w moją stronę - mówił do radnych.
- Do mnie przychodzi teraz pracownik szkoły czy przedszkola i płacze, co on ma zrobić, bo ma kredyt, bo ma na utrzymaniu dzieci. Może dyrektorzy odpowiedzieliby na te pytania. Nie mają tej odwagi w sobie, żeby powiedzieć wprost? - mówił dyrektor ZOSiP. Jego zdaniem, dyrektorzy szkół w ogóle nie rozmawiają ze swoimi pracownikami, tylko przysyłają ich do Urzędu Miasta. - Ja ich nie zatrudniałem, ja nie powodowałem tego, że w szkole czy przedszkolu pracuje o 5-6 pracowników za dużo.
Dyrektor Lorek zauważył, iż np. dyrektor SP Gębice Jacek Szalaty przyjął z pokorą protokół pokontrolny z nieprawidłowości, jakie u niego stwierdzono i całą odpowiedzialność wziął na siebie. - Inni dyrektorzy tego nie rozumieją. Mówią wręcz przeciwnie, że wszystko będą zwalać na mnie, bo to jest moja wina. Może nastąpiła jakaś pomyłka w wyborze funkcji. Może trzeba było być nadal nauczycielem, a nie dyrektorem - w ostrych słowach mówił dyrektor Lorek. Nie padły jednak żadne nazwiska dyrektorów.
Reakcję środowiska nauczycielskiego na wprowadzane zmiany nazwał dyrektor taką dziecinną trochę. - Jak się nie lubi nauczyciela, to się na niego obraca, pokazuje się różne gesty czy wymyśla różnego rodzaju słowa. W stosunku do mojej osoby tak się właśnie teraz dzieje. Nie wiem, czy jest to efekt niedojrzałości tych osób, czy po prostu mojego działania - mówił radnym dyrektor Lorek.
Nikogo z radnych PSL ani SLD informacje podane przez dyrektora Lorka nie zainteresowały. Tylko radny Stanisław Żerdka zgryźliwie podsumował informacje: - Pańska skromność budzi szacunek. Radny Grela zareagował za to na odgłosy wśród radnych, zniecierpliwionych tym, że dyrektor opowiadał o stanie oświaty prawie pół godziny. Nie miał złudzeń. - Ja rozumiem, że niektórym niewygodnie jest słuchać tego, co mówi dyrektor w sprawie oświaty. Radny zapowiedział jednocześnie, że na następnej sesji przedstawi raport komisji społecznej z wizytacji szkół pod względem stanu szkolnego majątku.
Dyrektor Lorek zapowiedział, że około 1 mln zł oszczędności, które pojawią się w budżecie oświaty, będzie chciał przy oświacie zatrzymać i przeznaczyć na konieczne remonty w szkołach oraz zakupy pomocy dydaktycznych. Wskazywał również na potrzebę zorganizowania spotkania jego i burmistrza z wszystkimi nauczycielami, jednak bez obecności dyrektorów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze