Reklama

Komunalka ukryła długi

 We wtorek po raz kolejny na komisji Rady Miejskiej burmistrz Leszek Duszyński mógł się przekonać, jak dyrektor przekształcanej „komunalki” Jan Gwiazda (na pierwszym planie) przeciwny jest powstaniu spółki i broni ZGK. Słuchając tego co mówił, postronnej osobie mogłoby się wydawać, że to dobrze funkcjonująca firma, a nie bankrut ekonomiczny.      
     fot. Marek Holak

Sytuacja finansowa ZGK na progu uruchomienia spółki jest tragiczna
    Komunalka ukryła długi
    ZGK zalega różnym wierzycielom około 0,5 mln zł, dlatego burmistrz Duszyński zaproponował zwiększenie dokapitalizowania powstającej spółki na starcie do kwoty 300.000 zł. - Jak można nie przyznać się do błędu, do pośpiechu. Przystąpiliście do procesu, o którym nie mieliście pojęcia - mówił o przebiegu przekształcania komunalki radny Przymierza Jacek Kończal.

    Od wtorku 1 kwietnia startuje na bazie Zakładu Gospodarki Komunalnej spółka Mogileńskie Przedsiębiorstwo Komunalne.
    Prezesem firmy zostanie Artur Lorczak, który dziś pełni funkcję pełnomocnika burmistrza ds. przekształcenia firmy. Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej burmistrz Leszek Duszyński wystąpił z propozycją uchwały, która dokapitalizuje spółkę większą kwotą niż początkowo proponowano. Przypomnijmy, że 2 miesiące temu radni już podjęli decyzję o dokapitalizowaniu spółki kwotą 100.000 zł. Wtedy część radnych PSL, zwłaszcza Stanisław Żerdka i Paweł Molenda, mówiła, czy to nie jest oby za mała kwota. Dziś burmistrz zaproponował zwiększenie kwoty dokapitalizowania do 300.000 zł.
    Marcin Leśny z kancelarii prawniczej, która zajmuje się procesem przekształcenia ZGK w spółkę, mówi, że w ostatnich dniach zetknął się w Mogilnie z sytuacją, której nie widział nigdzie. Raptem zaczęły pojawiać się niepokojące informacje o różnych wierzycielach ZGK. - Były to odmienne informacje od tych, jakie otrzymaliśmy w listopadzie o zadłużeniu - mówi Marcin Leśny. Wierzytelności niezapłacone różnym firmom przez ZGK sięgają września ubiegłego roku.
    Jeden z pracowników ZGK mówi nam, że dziwnie termin, od którego ZGK przestał płacić należności, zbiegł się w czasie z podjęciem przez Radę Miejską uchwały intencyjnej o przekształceniu komunalki. - W tym zakładzie są takie długi, że spółka nie udźwignie tego już na samym starcie - przestrzegał Leśny. Prawnik mówił, że nie może być tak, iż długi są i nic się z nimi nie robi. Jak najszybciej trzeba opracować plan restrukturyzacji tych długów. Marcin Leśny ujawnił, że długi sięgąją 557.000 zł, nie licząc odsetek. Jego zdaniem złożyło się na to kilka przyczyn, m.in. spóźniony o wiele lat proces przekształcenia ZGK. Prawnik powiedział, że ZGK funkcjonował mniej więcej tak: płace były, ZUS i podatki były, ale wierzytelności nie płacono. Co zaskoczyło ekipę, która zajmuje się przekształceniem ZGK to to, że załoga nie miała także wypłaconej trzynastki.

Marcin Leśny (z lewej) z kancelarii prawnej, która pilotuje i obsługuje proces przekształcania ZGK w spółkę Mogileńskie Przedsiębiorstwo Komunalne mówił, że z taką sytuacją, jak w ZGK spotkał się po raz pierwszy w swej pracy. Twierdzi, że nie mógł zakładać, iż dyrekcja firmy będzie wprowadzała go w błąd przedstawiając sytuację finansową firmy, a tak się stało.         fot. Marek Holak

    Ostro sytuację zaatakowali radni, zwłaszcza PSL, wspomagani przez Jacka Kończala z Przymierza. Stanisław Żerdka mówił, iż nie spotkał się nigdzie z sytuacją, żeby na starcie nie dokapitalizować spółki. - Jak można na starcie było nie przeprowadzić audytu. Pan tu jeszcze do nas przyjdzie. Jeszcze trzeba będzie dołożyć - mówił do Marcina Leśnego radny ludowców. Inny ludowiec Stanisław Wojtasiński powiedział,  że radni najpierw zostali pogłaskani, żeby przeszło samo przekształcenie zakładu, a teraz dostali po głowie. Zarzucił burmistrzowi i całej ekipie przeprowadzającej przekształcenie, że to jest nic innego jak przedszkole: - Panowie, przedszkole tu robicie.
Marcin Leśny tłumaczył, iż nie rozumie radnych, gdyż oni o sytuacji w ZGK jako zakładzie budżetowym powinni wiedzieć od dawna. Jeszcze raz przypomniał: - Ani razu nie miałem informacji o takim zadłużeniu od p. Bukowskiego.
Radny Żerdka komentował pod nosem, że biorą za to pieniądze, a nie potrafią przeprowadzić przekształcenia.
Dyrektor ZGK Jan Gwiazda tłumaczył, że firma wcale nie jest bankrutem, jak to niektórzy starają się wmówić radnym. - To są zobowiązania i należności - tłumaczył radnym. Dociskany pytaniami przez radnych zaprzeczył, aby firma była zadłużona. Zaatakował przy okazji burmistrza Duszyńskiego, że wybrano najmniej korzystny okres dla przekształcenia firmy, gdyż ZGK jest zakładem sezonowym. Zwracał uwagę, że należności, jakie ZGK ma u mieszkańców sięgają 300.000 zł. Gdyby to się udało ściągnąć, to dług wynosiłby nie 500.000 zł, a 200.000 zł. - Nie jest tak, jak się mówi, że to bankrut - powtarzał Jan Gwiazda.
    Burmistrz Duszyński przypomniał mu, że był zawsze przeciwny przekształceniu ZGK w spółkę w przeciwieństwie do dyrektora Mariana Bukowskiego.
    Bardzo ostro sprawę postawił na komisjach Rady Miejskiej Jacek Kończal z Przymierza: - Jest rzeczą niesłychaną, że państwo 2 miesiące temu przedstawiliście nam pakiet uchwał i mimo licznych uwag - co do pośpiechu i pewnej nonszalancji - w sposób zupełnie bezkrytyczny wprowadziliście tryb przekkształcenia (...) Dziś opowiadacie nam głupstwa, które jakoby leżą u podstaw tej decyzji o zwiększeniu kapitału do 300.000 zł (...) Jak można nie przyznać się do błędu, do pośpiechu. Przystąpiliście do procesu, o którym nie mieliście pojęcia.
Marcin Leśny nie dawał za wygraną. Twierdził, że to co opowiada dyrektor Gwiazda, to kompletne pomieszanie pojęć ekonomicznych. Ujawnił, że dopiero od pełnomocnika burmistrza ds. przekształcenia ZGK Artura Lorczaka otrzymał prawdziwe dane o stanie finansowym zakładu. Wcześniej do tych informacji nie było dostępu.
Burmistrz Leszek Duszyński tłumaczył radnym, iż kompletnie nie rozumie ich zarzutów. Przecież spółka startuje od 1 kwietnia i od podjęcia uchwały o przekształceniu i dopiero po wprowadzeniu tam pełnomocnika Artura Lorczaka, burmistrz mógł się dowiedzieć o prawdziwym stanie finansowym firmy. Wcześniej te dane były ukrywane. Jednak na stawiane pytania przez radnego Żerdkę, kto jest winien tej sytuacji, odpowiedź nie padła.
Marcin Leśny tłumaczył, że do tej pory nigdzie współpraca z żadnym zakładem komunalnym nie przebiegała tak kulejąco jak w Mogilnie.

  Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 341 (13/2008)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości