Reklama

Krokodyle łzy u marszałka

Spór idzie o to, kto co powiedział w Toruniu
     Krokodyle łzy u marszałka
     To co powiedział burmistrz Leszek Duszyński u marszałka Piotra Całbeckiego w sprawie budowy obwodnicy - a raczej to, czego nie powiedział - wywołało popłoch i zdenerwowanie w otoczeniu starosty Tomasza Barczaka.

    Informowaliśmy o tym w numerze 7 Pałuk i Ziemi Mogileńskiej. Burmistrz Mogilna Leszek Duszyński spotkał się 15 lutego z marszałkiem województwa kujawsko-pomorskiego Piotrem Całbeckim w Toruniu.     Burmistrz poinformował marszałka podczas spotkania m.in. o obstrukcyjnej roli, jaką odgrywa w sprawie budowy obwodnicy wschodniej Mogilna lokalny PSL. Zanim Rada Miejska podjęła uchwałę o budowie obwodnicy, była ona przez pół roku totalnie negowana przez radnych PSL, część radnych Przymierza oraz na samym początku także przez radnych SLD. W końcu głosami koalicji i lewicy została podjęta uchwała o budowie obwodnicy. Pół roku zostało jednak bezpowrotnie stracone. Spotkanie było niezmiernie ważne, także z innego powodu. Przede wszystkim dofinansowanie budowy obwodnicy z funduszy unijnych i środków województwa będzie nie mniejsze niż 50%. Rozmawiano również o tym, że przygotowywanie się do budowy 5,3-kilometrowego odcinka to dopiero I etap budowy obwodnicy. II jej etapem będzie przedłużenie obwodnicy w kierunku Żabna tak, by ominęła całe miasto.
    STAROSTA NA AUDIENCJI
    9 dni później, 24 lutego u marszałka na audiencji zameldował się starosta mogileński Tomasz Barczak razem z naczelnikiem Andrzejem Stachowiakiem. Starosta mówił na powiatowej sesji 25 lutego, że na spotkanie do Torunia został zaproszony przez marszałka.
    - Pan marszałek uważa - oczywiście po spotkaniu z burmistrzem Mogilna - że starosta i pracownicy starostwa blokują budowę obwodnicy - tłumaczył podczas sesji radnym powiatowym. Mówił, że burmistrz Mogilna razem z posłem Tomaszem Lenzem: (...) specjalnie zabiegali o spotkanie z marszałkiem, gdzie przedstawili starostę i pracowników starostwa w bardzo złym świetle.
    O co chodzi? Otóż wniosek złożony przez burmistrza Mogilna zgodnie ze specustawą do starostwa w ostatnie dni starego roku o wydanie pozwolenia na budowę obwodnicy, został cofnięty do uzupełnienia. Zabrakło w nim map, które należało pobrać z geodezji. Między innymi są one potrzebne do dokładnego wytyczenia przebiegu obwodnicy oraz dokładnego wyszczególnienia powierzchni działek, których właścicieli starosta będzie musiał wywłaszczyć. Burmistrz Duszyński zwraca uwagę, że uzupełnianie wniosku o różne dokumenty przy staraniach o pozwolenie na budowę jest czymś naturalnym. Dlatego nie rozumie tak nerwowej reakcji starosty akurat w tym konkretnym przypadku.    

    Doszło nawet do tego, że starosta Barczak przyszedł na sesję Rady Miejskiej, by powiedzieć o tym miejskim radnym.
    Starosta z naczelnikiem zawieźli do marszałka Całbeckiego pełną dokumentację budowy obwodnicy, jaka była w ich posiadaniu. Pojechali z tą dokumentacją, która została złożona przez inwestora, by uzyskać pozwolenie na budowę w trybie specustawy. Wszystkie dokumenty mieli pokserowane za zgodność z oryginałem i zostawili je u marszałka. Po to, jak tłumaczył radnym starosta, żeby marszałek poznał prawdę.
    - Chciałem państwa poinformować, że pan marszałek został wprowadzony w błąd - mówił starosta. Wytłumaczył Piotrowi Całbeckiemu, że to gmina Mogilno nie złożyła wszystkich wymaganych prawem dokumentów do pozwolenia na budowę. Nie ma tu żadnej winy ani jego, ani nikogo z pracowników starostwa. - Nie wiem, dlaczego pan marszałek został wprowadzony w błąd - zastanawiał się głośno starosta na sesji.
    Starosta powiedział radnym, że do ratusza mogileńskiego marszałek ma teraz wysłać urzędników, by przyjrzeli się całej sprawie na miejscu. - Sprawa została wyjaśniona na tyle, że pan marszałek dopiero w tej chwili zna prawdę - mówił starosta.
    Co najciekawsze, starosta Barczak pochwalił się także marszałkowi, że jako obywatel jest przeciwny budowie obwodnicy. Zaś jako starosta, robi wszystko, żeby decyzje związane z inwestycjami gminnymi zawsze były wydawane w pierwszej kolejności.
    PROSTOWANIE
    Gdy tylko starosta skończył mówić, od razu do głosu wyrwał się radny prawicy Radosław Trepiński.     - Czy byłby pan w stanie tutaj określić, kto wprowadził pana marszałka w błąd. Myślę, że pan wie - pytał. Pytanie radnego było o tyle zaskakujące, że Tomasz Barczak jasno powiedział, iż chodzi o burmistrza Mogilna. - Został pan medialnie wielokrotnie pomówiony. O to, że pan właściwie utrudnia cały ten proces historycznej obwodnicy. Z tego wynika, że jest to sytuacja zupełnie odwrotna - mówił. Proponował, by starosta zrobił wszystko, aby te sprawy publicznie wyprostować.
    KOMUNIKAT
    Jeszcze dalej poszedł radny SLD Tadeusz Szymański. Uważał, że nie tylko marszałek został wprowadzony w błąd, ale także w błąd zostało wprowadzone całe społeczeństwo. - Wydaje mi się, że ta sprawa wymaga wyjaśnienia i taki komunikat skierowany z prośbą wręcz z żądaniem wydrukowania powinien się ukazać - radny miał na myśli opublikowanie komunikatu w prasie lokalnej. Nie sprecyzował jednak, co w takim komunikacie miałoby się znaleźć.
    O STAROŚCIE ANI SŁOWA
    Burmistrz Leszek Duszyński mówi, że był u marszałka nie po raz pierwszy. I zapewne jeszcze kilka razy przed rozpoczęciem konkretnych robót tam pojedzie. Mówi, że te spotkania są konieczne, gdyż budowa obwodnicy to inwestycja kluczowa z punktu widzenia strategii rozwoju województwa kujawsko-pomorskiego. Twierdzi, że w tej chwili kompletnie nie rozumie nerwowego postępowania starosty Barczaka. - Uznałem za mój obowiązek poinformowanie marszałka o przebiegu prac oraz potencjalnych zagrożeniach. Mówiłem o działaniach radnych, w tym radnych z PSL, w wyniku których rozpoczęcie tej inwestycji zostało opóźnione o pół roku. Nie mówiłem nic o panu staroście. Stąd nie rozumiem jego oburzenia i zachowania. Mam tu na myśli na przykład podzielenie się nieprawdziwymi informacjami z radnymi powiatu - dziwi się Leszek Duszyński.
    NIK NIE PRZYJECHAŁ
    Zapytaliśmy się 8 marca wiceburmistrza Jarosława Ciesielskiego, czy urzędnicy marszałka - zgodnie z tym, co mówił na powiatowej sesji starosta - już byli w ratuszu cokolwiek wyjaśniać w sprawie budowy obwodnicy. Od wizyty starosty w Toruniu minęło już 11 dni. Okazało się, że nikt nie przyjechał do ratusza i nikt nie zapowiedział się i nie awizował, że zamierza przyjechać.
    TAK TO BĘDZIE
    Wystąpienie Tomasza Barczaka na sesji podsumował radny Jerzy Szczotka. - Kampania wyborcza wchodzi w decydującą fazę i po co mamy ronić krokodyle łzy nad tym, czy takie czy inne są informacje. Skoro jest dwóch pretendentów do jednego fotela, to jakoś się muszą w tej kampanii odnaleźć. Jeden drugiego będzie oskarżał o to i o tamto. Tak to będzie trwało - uważa szef Piasta.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 943 (10/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości