Spółdzielcy z Mogilna i Strzelna połączyli siły
Krzyki z sali: - Odwołać prezesa
Spółdzielcy rozpoczęli zbiórkę podpisów za zwołaniem walnego zgromadzenia członków. Listy z podpisami i numerami pesel można oddawać: w Mogilnie u Bożeny Bogdańskiej, Haliny Wiśniewskiej i Łucji Siwka, a w Strzelnie u Ireny Pułkownik, Anny Młodoszewskiej i Marii Lipieńskiej.
Sala, gdzie odbywają się sesje Rady Powiatu Mogilno w budynku przy ul. Ogrodowej, zgromadziła 98 spółdzielców ze Strzelna i Mogilna TYLKO PEŁNE UWŁASZCZENIE
Niewielu spółdzielców z Mogilna i Strzelna zdaje sobie sprawę z tego, że jeżeli mają spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego - to tak naprawdę nie są jeszcze jego właścicielami. Nie mogą nim swobodnie dysponować. Faktycznym właścicielem jest nadal Spółdzielnia Mieszkaniowa w Mogilnie.
Sytuacja diametralnie zmienia się po wyodrębnieniu własności mieszkania wraz z przypadającym na lokal udziałem w gruncie i w częściach wspólnych budynku. Właściciel nabywa pełne prawa do lokalu mieszkalnego. Może dowolnie, a więc niezależnie od decyzji spółdzielni, nim dysponować. Może to mieszkanie sprzedać, zamienić, darować czy też zapisać komuś w testamencie. Posiadając prawo odrębnej własności można uzyskać kredyt bankowy, gdyż na lokalu można ustanowić hipotekę.
Ustawa z 15 grudnia 2000 r. daje członkom spółdzielni mieszkaniowych możliwość uwłaszczenia. Zgodnie z prawem, pełna własność mieszkania to także własność gruntu, na którym budynek jest usytuowany.
BOJOWE NASTROJE
W Mogilnie i Strzelnie spółdzielcy walczą o prawo do pełnego uwłaszczenia. Walka ciągnie się latami i nie daje żadnych rezultatów. W obu miastach powstały grupy inicjatywne. Spółdzielcy nie chcą już więcej rozmawiać z prezesem Janem Guzikiem.Na ostatnie spotkanie 30 września do budynku Starostwa Powiatowego przy ul. Ogrodowej w Mogilnie przyszło 98 osób. Zdecydowano o podjęciu kroków, aby zwołać walne zgromadzenie członków z zamiarem odwołania z funkcji prezesa Jana Guzika i całego zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej. Gdy padła taka propozycja, na sali zrobił się ogólny szum. Lokatorzy wołali: - Odwołać prezesa i cały zarząd. Tu chodzi o obronę naszych interesów. Prezes nie reprezentuje naszych interesów. Spółdzielnia to my, on jest tylko naszym przedstawicielem. Stracił już u nas zaufanie.
WALCZĄ OD 8 LAT
Mieszkańcy Osiedla Piastowskiego i bloku przy ul. Michelsona w Strzelnie prowadzą batalię o swoje mieszkania niemal od dnia, kiedy Sejm przyjął ustawę o uwłaszczeniu spółdzielców. Sejm i strzeleński samorząd przygotowali od strony prawnej taką możliwość. Zarząd mogileńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wbrew prawu odmawia jednak przekształcenia mieszkań w odrębną własność. Do zarządu SM wnioski o przeniesienie prawa własności gruntów zaczęły wpływać już w 2001 r. I od początku były problemy. Na początku władze spółdzielni tłumaczyły mieszkańcom, że nie mogą tego zrobić, bo nie są właścicielem gruntu, tylko mają go w wieczystej dzierżawie. Prezes Jan Guzik przerzucał odpowiedzialność za zwłokę na burmistrza Strzelna Ewarysta Matczaka. Twierdził, że to z jego strony jest brak inicjatywy.
RADNI SWOJE, PREZES SWOJE
W listopadzie 2007 r. na wniosek SM radni wyrazili zgodę na przekształcenie prawa do wieczystej dzierżawy gruntów pod osiedlem, których wartość sięgała blisko 1,5 mln zł, z 95% bonifikatą, czyli zaledwie za 8.500 zł.
Radnym chodziło o to, żeby wszyscy spółdzielcy mieli możliwość uzyskania pełnej własności swoich lokali.
Burmistrz Matczak zapowiedział, że będzie bonifikata, ale tylko pod warunkiem, że jak najszybciej dokonany zostanie podział gruntów i działki trafią do lokatorów. Jednak wbrew decyzji radnych z listopada 2007 r. stan prawny gruntów pod budynkami do dziś nie zmienił się.
Podobna sytuacja jest w Mogilnie. Tutaj 16 października mijają dwa lata od podjęcia przez radnych uchwały o przekazaniu gruntów spółdzielni przez gminę. Także z bonifikatą. W tym przypadku Spółdzielnia Mieszkaniowa uzyskała grunty za 7.800 zł i do dnia dzisiejszego nie złożyła wniosku do Sądu Rejonowego w Mogilnie o wpis do księgi wieczystej. W związku z tym do dnia dzisiejszego jako właściciel terenu nadal figuruje gmina.
Radna Irena Pułkownik ze Strzelna (przy mównicy) jest jedną z osób, do których można przynosić listy z podpisami NIE CHCĄ „PO OBRYSIE”
Spółdzielcy obu miast w przedstawionym przez siebie projekcie chcą, aby po podziale każdy blok dostał teren, gdzie byłoby miejsce na śmietniki i na plac zabaw. Do każdej nieruchomości w ich projekcie zapewniony jest dojazd, jest także miejsce na parking. Dostęp do mediów pod terenami zielonymi regulowałyby zapisy o służebności w akcie notarialnym.
Jan Guzik uważa, że mieszkańcy dokonali złego podziału nieruchomości i nie chce się na niego zgodzić. Spółdzielnia chce przekazać lokatorom ziemię „po obrysie” bloków. Najpierw prezes Guzik mówił o 1 m wokół bloku, potem proponował 4 m, a w konsekwencji zaproponował po stronie klatek schodowych teren z chodnikiem, a po stronie balkonów do 6 metrów. Nie chce zgodzić się na przekazywanie terenów wspólnych dla wszystkich bloków.
Spółdzielcy uważają, że w przyszłości zarząd spółdzielni będzie chciał za sowitą odpłatnością wydzierżawiać im teren pod śmietniki czy pod plac zabaw, dlatego tak broni się teraz przed przekazaniem im całego gruntu.
Spółdzielcy ze Strzelna mówią, że dużym nadużyciem ze strony zarządu spółdzielni jest straszenie członków, iż po uwłaszczeniu pozostaną oni pozostawieni sami sobie. Nic bardziej mylnego.
- Każdy właściciel wyodrębnionego lokalu może pozostać dalej członkiem spółdzielni, może też zrezygnować z członkostwa w spółdzielni i założyć wspólnotę mieszkaniową. Może się okazać, że dzięki temu obniżą się koszty utrzymania mieszkania - mówią przedstawiciele spółdzielców.
ALBO DYMISJA, ALBO ODWOŁANIE
Na zebraniu w Strzelnie 11 września prezes Guzik sugerował mieszkańcom Strzelna, że Spółdzielnia Mieszkaniowa poza blokami w Strzelnie zarządza także blokami w Mogilnie, jednak tylko strzelnianie mają wiecznie jakieś problemy, natomiast w Mogilnie takich problemów nie ma. Prezes Guzik mijał się z prawdą. W Mogilnie sytuacja jest analogiczna, jak w Strzelnie.
Dużą pomoc okazują spółdzielcom prezes Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców Zdzisław Cisowski oraz wiceprezes Feliks Michalski, którzy obecni byli na jednym ze zorganizowanych w Strzelnie spotkań. Pomimo zaproszenia na to spotkanie prezesa i członków Rady Nadzorczej nikt na spotkaniu się nie pojawił. Prezes Cisowski po wysłuchaniu problemów mieszkańców Strzelna stwierdził, że taka sytuacja jest nie do przyjęcia. - Powiem wam, dlaczego nie ma dzisiaj tutaj prezesa. Bo on się was boi. Jemu pomyliły się lata. To wy jesteście właścicielami spółdzielni. Spółdzielnia to wy, on chce na was tylko zarobić. Płacicie mu tyle pieniędzy, że jemu to wystarcza i nie potrzebuje się z wami spotykać. Należy zastanowić się, kto komu powinien tutaj służyć? Wy musicie doprowadzić do takiego stanu, że albo prezes sam poda się do dymisji, albo wy go odwołacie - mówił prezes KZLiS Zdzisław Cisowski.
Od tamtego czasu odbyło się jeszcze kilka spotkań, które nie wniosły nic nowego do sprawy. Mecenas Maria Kręc podczas jednego ze spotkań wielokrotnie zabierała głos w imieniu lokatorów. Udowadniała także, iż prezes Guzik każdą ustawę interpretuje według siebie i nigdy z korzyścią dla lokatorów. Jednak prezes Guzik na wszystkie pytania i sugestie miał gotową odpowiedź. Cały czas sygnalizował też, że w Mogilnie nie ma takich problemów jak w Strzelnie.
Jakież było jego zdziwienie, gdy na jedno z zebrań przybyły mieszkanki Mogilna, które wchodzą w skład mogileńskiej grupy inicjatywnej. Wśród nich były Bożena Bogdańska i Halina Wiśniewska. To co powiedziały, otworzyło oczy mieszkańcom Strzelna na wiele spraw w spółdzielni.
DZIAŁA NIEZGODNIE Z PRAWEM
14 czerwca 2007 r. Sejm znowelizował Ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych. Ustawa zlikwidowała takie organy spółdzielni jak: zebranie grupy członkowskiej oraz zebranie przedstawicieli członków. Zastąpiła je walnym zgromadzeniem członków. Nałożyła również na spółdzielnie mieszkaniowe obowiązek zmiany statutów zgodnie z przepisami ustawy w terminie do 30 listopada 2007 r. oraz zgłoszenie tych zmian do KRS w terminie do 31 grudnia 2007 r.
Mogileńska spółdzielnia nie dokonała tych zmian, nawet nie podjęła żadnych kroków w celu aktualizacji statutu.
Zgodnie z nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych walnym zgromadzeniom członków zostały przyznane dotychczasowe uprawnienia zebrań przedstawicieli członków.
Do uprawnień tych należy między innymi możliwość decydowania o: zmianie statutu spółdzielni, rozpatrywanie odwołań od uchwał rady nadzorczej, decydowanie o podziale spółdzielni albo zbyciu przez nią nieruchomości, zatwierdzenie sprawozdań zarządu i rady nadzorczej, w tym finansowych, udzielanie absolutorium członkom zarządu, decydowanie o inwestycjach itp. Zgodnie z nowelizacją członkowie mają prawo zgłaszać swoje propozycje do porządku obrad walnego zgromadzenia członków, do treści proponowanych uchwał oraz przedstawiać własne projekty uchwał. Tym samym mają realny wpływ na gospodarkę spółdzielni. Istotny też jest nieskrępowany dostęp do dokumentów finansowych SM.
Zebranie przedstawicieli członków przestało być z chwilą wejścia w życie nowelizacji najwyższym organem spółdzielni i straciło swoje kompetencje. Jedynym jego uprawnieniem i obowiązkiem jest uchwalenie zmian w statucie - czego do tej pory SM nie zrobiła. Podejmowanie uchwał innej treści z mocy prawa jest nieważne. Mecenas Maria Kręc mówiła na spotkaniu w Strzelnie: - Muszę państwa uświadomić, że cokolwiek prezes wam teraz obieca, będzie niewykonalne, ponieważ spółdzielnia nie działa zgodnie z prawem. Trzeba zadać sobie także pytanie, czy aktualny zarząd może funkcjonować w obecnym składzie. Nie zmieniając statutu spółdzielnia blokuje wasze działania.
ZBIERAJĄ PODPISY
Na środowym spotkaniu 98 osób ostatecznie zdecydowano o zbieraniu podpisów. Listy z podpisami dołączone zostaną do dwóch przygotowanych wniosków.
Pierwszym do Rady Nadzorczej o natychmiastowe zwołanie walnego zgromadzenia członków i drugim do Sądu Okręgowego o stwierdzenie nieważności 7 uchwał podjętych podczas zebrania przedstawicieli, które odbyło się 29 czerwca.
Już w trakcie spotkania swoje podpisy złożyło 75 osób. Członkowie grup inicjatywnych z Mogilna i ze Strzelna mówią, że podpisy wraz numerem pesel można zbierać także w poszczególnych blokach i oddać je potem u członków grupy inicjatywnej. W Mogilnie są nimi: Bożena Bogdańska, Halina Wiśniewska i Łucja Siwka, a w Strzelnie: Irena Pułkownik, Anna Młodoszewska i Maria Lipieńska. Panie zwracają uwagę, by pamiętać o tym, żeby każda lista opatrzona była nagłówkiem informującym, w jakim celu jest sporządzona.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia mogileńska nr 921 (40/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze