W Mogilnie rozpoczęto uroczyście Rok Wawrzyniakowski
Księża czują się zniewoleni jak za pruskiego zaborcy
Dziekan zarzucił radnym, że skłócają mogileńskich kapłanów, i że rozmawiają krytycznie o ich decyzjach na sesjach. Że dominuje tu kult relatywizmu w dzieleniu dóbr kultury. Zapowiedział, że księża będą przyglądać się i oceniać decyzje radnych.
Ks. Andrzej Panasiuk zapowiedział radnym, że kapłani mogileńscy będę się teraz przyglądać, jak w Mogilnie dzielony jest tort pieniędzy budżetowych na kulturę. Będą to oceniać, bo panuje, ich zdaniem, w Mogilnie, dyktatura relatywizmu w dzieleniu pieniędzy na dobra kulturalne. Zdjęcie powyższe pochodzi z ubiegłego roku, z 25-lecia kapłaństwa ks. Panasiuka. fot. Paweł Lachowicz 10 listopada wspólną sesją Rady Powiatu i Rady Miejskiej zainaugurowano w Mogilnie Rok Wawrzyniakowski. Zakończy się on 10 listopada 2010 r., w dniu setnej rocznicy śmierci ks. Piotra Wawrzyniaka. Radni na wspólnej sesji przyjęli jednogłośnie oświadczenie (publikujemy je na str. 9 w ramce), a mogileński historyk Andrzej Jakubowski przedstawił postać księdza Piotra Wawrzyniaka.
Wśród wielu innych wystąpień szczególnie to, co powiedział dziekan mogileński ks. Andrzej Panasiuk, odbiło się szerokim echem w gminach powiatu mogileńskiego. Następnego dnia, przy okazji uroczystości 11 Listopada, komentowano w wielu miejscach słowa dziekana.
Na początku uroczystej sesji uprzedził on zebranych, że wahał się, czy w ogóle zabierać głos.
- Zapytałem obu moich księży, czy mam zabrać głos - tłumaczył radnym. Ci księża to przybyli również na sesję ks. Tomasz Walterbach z parafii św. Faustyny oraz ks. Zenon Lewandowski z parafii farnej. Opinia ich musiała być pozytywna, skoro wszedł na mównicę.
KAPŁAN PRZEDE WSZYSTKIM
Dziekan z jednej strony dziękował tym, którzy przygotowali treść oświadczenia, ale z drugiej strony zwrócił uwagę, że w oświadczeniu słowo kapłan padło tylko jeden raz. Mówił, że wszyscy widzą w ks. Wawrzyniaku ekonomistę, bankowca i społecznika, ale mało się zwraca uwagę na to, że on był przede wszystkim kapłanem. - Zakładamy i wiemy. I nikt nie ma wątpliwości. Ale niech to raz będzie nazwane. To ksiądz, który siedział w konfesjonale i spowiadał. Ksiądz, który uczył religii. Ksiądz, który się martwił o to, jak przekazać Ewangelię ludziom - mówił ks. Panasiuk. Uważał on, że tylko takie spojrzenie na ks. Wawrzyniaka będzie miało wpływ na cały rok wspólnych refleksji i czynów.
NIE KRYTYKOWAĆ KSIĘŻY
W tym momencie zwrócił się do radnych i powiedział, że dokona teraz publicznej spowiedzi.
- Przychodzę tutaj z moimi słabościami, z moim temperamentem, z moimi wadami, z moimi nieudolnościami, o których wiem, że też się dyskutuje na Radzie i się później to podaje do prasy, do informacji - zaczął oskarżać radnych. Radni za bardzo nie rozumieli w tym momencie o co chodzi. Jednak dziekan Panasiuk zaczął mówić o cmentarzu i wszystko stało się jasne. - Tak, biorę na siebie całą nieudolność względem cmentarza mogileńskiego jako zarządca - bił się w piersi. Przypomnijmy, że radni wcześniej kilka razy w tej kadencji dyskutowali o porządku na cmentarzu, o niewywożeniu śmieci cmentarnych, o tym, że wierni lgną w błocie na cmentarnych alejkach, a księża kasują duże pieniądze za pochówek zmarłych. Pojawił się nawet pomysł, by Kościół oddał cmentarz, a gmina zajęłaby się prowadzeniem cmentarza komunalnego.
Ksiądz apelował, by szukać takich rozwiązań, do jakich doszedł z Radosławem Trepińskim. Radny razem z członkami Samorządowego Forum Prawicy wykonuje na cmentarzu wiele prac przy odnawianiu nagrobków i porządkowaniu starej części cmentarza. Organizuje również rokroczne kwesty na cmentarzu. Dziekan przypomniał, że kiedyś dochodziło między nimi do konfliktów: - Ale doszliśmy do współpracy. Prosił, by dyskusje o cmentarzu nie ograniczały się tylko do krytyki jego osoby na odległość i przez prasę. - Wielu z nas kapłanów w tym mieście nieraz zostało tak potraktowanych. Proszę was o to - apelował.
Był przekonany, że to samo na jego miejscu powiedziałby ks. Wawrzyniak.
BĘDĄ OCENIAĆ RADNYCH
W tym momencie porównał sytuację i realia, w jakich żył ks. Wawrzyniak z obecnymi realiami. - On naprzeciw sobie miał rząd pruski i władze pruskie. A my jesteśmy Polakami - mówił drżącym głosem o obecnej sytuacji kapłanów w Mogilnie.
Zwrócił uwagę, że kapłani nigdy nie będą królami, burmistrzami, starostami czy radnymi: - Ale nie możemy zrzec się misji prorockiej kapłanów. Przestrzegł po raz kolejny mogileńskich samorządowców: - Będziemy oceniać działania radnych. I będziemy je nazywać w świetle Ewangelii. Ksiądz Panasiuk przypomniał jednocześnie z rozżaleniem, że wielokrotnie w ostatnich latach przemawiał i pisał listy do radnych tej i poprzednich kadencji, ale przeszły one praktycznie bez echa.
NIE KONFLIKTUJCIE KSIĘŻY
Mówił, że ciągle są sprawy, które mogileńskich kapłanów niepokoją. - Nie konfliktujcie kapłanów z kapłanami. Nie róbcie tego nigdy. Nie róbcie tak, że powiecie, że tyle uchwaliliśmy i ksiądz księdzu zabrał. Że nie zrobiono ołtarza, bo zrobiono bruk. Nie mówcie tego. Nie mówcie. Nie konfliktujcie kapłanów z kapłanami. Musimy znaleźć inne rozwiązania. Bardzo was o to proszę - apelował do mogileńskich radnych - A takie rzeczy miały tutaj swój precedens.
Ks. Panasiuk, jak w wielu innych sprawach, nie mówił konkretnie o co chodzi. Można się tylko domyślać, że chodziło mu o tegoroczny podział pieniędzy z budżetu gminy na zabytki. Przypomnijmy, że w tym roku gmina miała na ten cel 60.000 zł. Pieniądze otrzymała parafia klasztorna - 50.000 zł oraz resztę parafie w Gębicach i w Strzelcach. Radni zgłaszali wnioski, by podział był bardziej sprawiedliwy i proponowali obcięcie ks. Panasiukowi części gminnej dotacji.
DYKTATURA RELATYWIZMU
Po sprawie konfliktowania kapłanów, dziekan przeszedł do kultury. Zaznaczając, że księża doceniają to wszystko dobre, co się dzieje w Mogilnie, mówił: - Będzie nas nadal niepokoiło wszystko, co dotyczy kultury i wychowania młodzieży. To co Benedykt XVI nazwał dyktaturą relatywizmu, już od dawna wchodzi do Mogilna. Zaraz wytłumaczył, o co mu chodzi: - Dyktatura relatywizmu jest także w podziale pieniędzy na kulturę w tym mieście. Gdzie można raz składać wiązanki Wawrzyniakowi, a później zaprzeczać temu wszystkiemu w innych decyzjach. Dziekan Panasiuk nadal ostro oskarżał samorządowców. Nie odwoływał się jednak do żadnych konkretów. Ale nie omieszkał dodać: - Będziemy nadal się o to niepokoić.
Zdziwienie na twarzach radnych wywołało jego kolejne publiczne oświadczenie. Powiedział: - I będziemy tutaj kapłanami, którzy mogą się narażać, jak się narażał Wawrzyniak, ale będziemy to mówić. Tak, jak nam dyktuje nasze sumienie.
Jeżeli ktoś na sali nie rozumiał nadal, o co chodzi, usłyszał z ust ks. Panasiuka: - I tak ja rozumiem Rok Wawrzyniakowski. Jeśli tutaj bohaterem jest ksiądz, to o tym trzeba też pamiętać. Nie można z niego zrobić tylko bankowca, działacza, spółdzielcy.
NIE MA DYKTATURY
Słowa księdza dziekan krótko, ale wymownie podsumowała przewodnicząca Rady Miejskiej Elżbieta Sarnowska: - Dają nam wiele do przemyśleń. Zwróciła uwagę dziekanowi, że nie ma racji, gdyż w oświadczeniu słowo ksiądz pada 6 razy, a słowo kapłan 2 razy. Przewodnicząca Sarnowska przypomniała, że od początku tej kadencji współpraca z kapłanami układa się - jak to ujęła - sympatycznie. Cieszyła się także, że od początku tej kadencji kapłani nie są już podzieleni i razem na przykład organizują wspólne procesje na Wszystkich Świętych, czego wcześniej w Mogilnie nie było. Zapewniła jednocześnie kapłanów w imieniu Rady Miejskiej: - Jesteśmy dalecy od dyktatury relatywizmu.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 927 (46/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze