Reklama

Leją smołę w dziury

Pracownik firmy z Nakła nad Notecią przewidzianą technologią dla tego typu dróg nakłada warstwę smoły i grysu w ubytki na drodze 

          fot. Paweł Lachowicz

Wójcin, droga, dziury, smoła, ubytki, jezdnia
     Leją smołę w dziury
     Według mieszkańca Wójcina Ryszarda Bukowskiego, nie tak powinno wyglądać łatanie dziur i ubytków w jezdni. Jest przekonany, że jeszcze raz w tym roku droga będzie w tych miejscach ponownie naprawiana. Wójt Woźniakowski twierdzi, że jedynym wyjściem, które zadowoliłoby wszystkich, jest nowy dywanik asfaltowy, ale na taką inwestycję gminy nie stać.

 

Ryszard Bukowski jest budowlańcem, fachowym okiem przyglądał się prowadzonym pracom remontowym nawierzchni drogi. Jest oburzony sposobem, w jaki firma, która wygrała przetarg, wykonuje zlecone jej prace.

       fot. Paweł Lachowicz

     Gmina Jeziora Wielkie przystąpiła do cząstkowych remontów nawierzchni dróg gminnych. Po przetargu prace wykonuje Zakład Usług Komunalnych Juliusza i Romana Pilarskich z  Nakła nad Notecią. Nie wszystkim mieszkańcom sposób naprawy dróg się podoba. Tak jest na przykład w Wójcinie. W ubiegłym tygodniu remont cząstkowy nawierzchni prowadzony był na drodze w kierunku wójcińskiej plaży. Przyglądając się, jak firma wykonuje prace mieszkaniec Wójcina Ryszard Bukowski zdegustowany zadzwonił do reportera. - Mógłby pan przyjechać i zrobić zdjęcia, jak wykonują remont drogi. Nic innego nie robią, tylko leją smołę - usłyszeliśmy.
     Spotkaliśmy się z panem Ryszardem na odcinku remontowanej drogi. Usłyszeliśmy kolejny nawał gorzkich słów ze strony mieszkańca wioski.
     - To jest śmiechu warte, żeby tutaj coś takiego było robione. Z tych dziur nie jest wymiecione. W jednym roku taki remont był dwa razy robiony na wiosnę i jesień. To co robią teraz, to może lato wytrzyma i na jesień będą na nowo dziury. A jakie to są koszty, ile tysięcy złotych na to idzie. Nie mogą ten raz na 5 lat zrobić konkretnego dywanika, a nie, żeby to tak było. To jest historia, żeby coś takiego działo się u nas w Wójcinie. Wójt jest inspektorem nadzoru i tu się robi tak, jakby przy budowie domu na styropian położono nadproża [belki wzmacniające nad oknami - przyp. pal]. Czy wójt by tak zrobił i się na to zgodził. Przy takim wykonaniu niech udziela gwarancji na 2 lata i po tym czasie dopiero im zapłacić. A tak ileś tysięcy złotych idzie w błoto. To jest tak, jakby pieniądze wrzucił do szamba. Ta firma chociaż powinna te wyrwy wyczyścić i jakiś podkład zrobić, a jak jest takie dziadostwo, to przejedzie samochodem i wyrwie to. W tych dziurach nie ma żadnego podkładu tylko sam piach. Jakbym się nie znał, to bym nic nie mówił, ale w budownictwie pracowałem ponad 20 lat i zapewne do „wianków” [noc świętojańska organizowana corocznie nad jeziorem w Wójcinie - przyp. pal] starczy i znowu przyjadą na jesień. A wystarczy, że teraz przejadą samochody z materiałami budowlanymi i będzie po drodze - martwi się Ryszard Bukowski.
     Wójt Zbysław Woźniakowski twierdzi, że inaczej nie da rady tej drogi naprawić. Jedynym konkretnym rozwiązaniem byłoby położenie na tej drodze nowej nawierzchni, ale na taką inwestycję gmina w tej chwili nie ma pieniędzy.
     - Ten pan pewnie myśli, żeby wycinać i kłaść nową nawierzchnię. Rozumiem, ale jak mamy asfaltową drogę, to tak robimy, nie gdy jest natrysk na kamieniu wapiennym. Tutaj niestety nie da rady. Tutaj można remontować tylko tą samą technologią, jaką wykonano drogę. Można to robić ładniej i tego pilnujemy, ale technologii nie zmienimy - stwierdził wójt Woźniakowski.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1211 (17/2015)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości