Reklama

Los jezior w rękach polityków

Protestujący przeszli od Urzędu Miasta na strzeleński Rynek, po drodze skutecznie utrudniając ruch drogowy w centrum Strzelna. Zgodnie z zapowiedziami, protest przebiegał spokojnie. Przez całą drogę organizatorzy protestu domagali się skutecznych działań w ratowaniu Jeziora Ostrowskiego w Przyjezierzu.
  fot. Magdalena Lachowicz

Gdy przemawiał Przemysław Zowczak, na Rynku w Strzelnie rozległy się gwizdy
     Los jezior w rękach polityków
     Prezes Stowarzyszenia Przyjezierze Józef Drzazgowski w ostrych słowach zaatakował polityków PSL-u, zarzucając im bezczynność i bierność w sprawie tragedii, jaka rozgrywa się na naszych oczach w Przyjezierzu. Pytał, dlaczego nie ma ich na proteście razem z innymi mieszkańcami powiatu oraz letnikami. Wicestarosta Zowczak apelował, by nie mieszać obrony przyrody z polityką.

      KOLEJNA AKCJA
     23 lipca blisko 300 osób przeszło ulicami Strzelna, domagając się ratowania Jeziora Ostrowskiego w Przyjezierzu. Organizatorami  kolejnego już protestu było Stowarzyszenie Ochrony Środowiska Naturalnego Przyjezierze, WZZ Sierpień 80, Polska Partia Pracy, Stowarzyszenie Goplanie XXI, Stowarzyszenie Miłośników Wędkarstwa i Ochrony Środowiska oraz Stowarzyszenie Emerytów i Rencistów Weterani Pracy. Prezes Przyjezierza Józef Drzazgowski powiedział reporterowi, że wspólna akcja protestacyjna zorganizowana była dlatego, ponieważ działacze mają dość niespełnionych obietnic w sprawie zwrotu wód do jezior Pojezierza Gnieźnieńskiego. Organizatorzy po raz kolejny chcieli zwrócić uwagę na problem wysychania jezior Pojezierza Gnieźnieńskiego, a w szczególności Jeziora Ostrowskiego, nad którym leży Przyjezierze. Protestujący, wśród których byli mieszkańcy gm. Strzelno, gm. Jeziora Wielkie, właściciele domków letniskowych, handlowcy i wczasowicze przebywający w Przyjezierzu oraz sympatycy tej wypoczynkowej miejscowości, spotkali się pod Urzędem Miejskim, skąd wyruszyli na strzeleński rynek po drodze skutecznie utrudniając ruch drogowy w centrum Strzelna. Zgodnie z zapowiedziami, protest przebiegał spokojnie.
     GDZIE ONI SĄ
     - Zebraliśmy się dzisiaj  po to, żeby porozmawiać o zagrożeniach jakie niesie ze sobą odkrywkowa metoda wydobycia węgla. O jej rzeczywistym wpływie na  środowisko naturalne. Do tej pory służby odpowiedzialne za ochronę środowiska nie zrobiły w zasadzie nic lub bardzo mało, żeby zapobiec tej degradacji. W rozmowach przedstawiały nam jedynie argumenty, że nic się nie da zrobić, że wszystko jest w zgodzie z prawem. To właśnie w Przyjezierzu zaczęliśmy otwarcie pokazywać kto jest sprawcą tej tragedii ekologicznej, pokazaliśmy jakim barbarzyństwem dla środowiska i ludzi tu mieszkających jest wydobywanie węgla metodą odkrywkową. Mówimy „dość” lekceważeniu lokalnych społeczności oraz naukowców, którzy mają odmienne zdanie i nie ulegają naciskom, i pieniądzom oferowanym przez wielkie firmy, które przyzwyczaiły się, że mogą prowadzić swoją działalność bez liczenia się z nikim i że nikt nie jest im się w stanie przeciwstawić.  Jesteśmy po to, żeby zaprotestować, żeby w końcu osoby odpowiedzialne za środowisko wzięły się w garść i zaczęły działać. Po co mamy Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Bydgoszczy czy w Poznaniu? Po to, żeby siedzieli tam dyrektorzy, brali pieniądze i nie robili nic, bo nie robią nic. Są to struktury niepotrzebne, bo oni tylko przeszkadzają. Gdyby coś robili, to nie byłoby tutaj ani mnie, ani nikogo z was. A dlaczego tu nikogo nie ma od nich? Bo nie mają nam nic do powiedzenia, tak samo nie ma nikogo z kopalni, bo nie mają argumentu. Bo zawsze używali jednego, że to brak opadów i jak widać to też bzdura, bo są opady, a wody nadal nie ma. Jak długo jeszcze będziemy pozwalali się oszukiwać? - pytał zebranych Józef Drzazgowski.
     TRACĄ WSZYSCY
     Ekolodzy cały czas uważają, że nowo uruchamiana przez Kopalnię Konin odkrywka węgla brunatnego Tomisławice przyczyni się do wyschnięcia Gopła i nieodwracalnego zniszczenia roślinności. Przytaczają przy tym przykład Jeziora Ostrowskiego w Przyjezierzu, w którym poziom wody w ciągu ostatnich lat obniżył się niemal o dwa metry i wciąż opada. Zdaniem ekologów i okolicznych mieszkańców, winę za to ponosi działająca od wielu lat odkrywka Kopalni Konin.
     - Każdy, kto odwiedza Przyjezierze, może na własne oczy przekonać się, jak szybko postępuje degradacja jeziora, nad którym leży ta wypoczynkowa miejscowość. Wiele pomostów jest już od dawna poza zasięgiem jeziora, lustro wody w ciągu ostatnich kilku lat opadło o ponad 2 m - mówił Józef Drzazgowski.
     Według protestujących spowodowane działalnością konińskiej kopalni obniżenie lustra wody w Jeziorze Ostrowskim powoduje zmniejszenie atrakcyjności turystycznej miejscowości Przyjezierze, a to z kolei, jak potwierdza burmistrz Ewaryst Matczak, może spowodować zmniejszenie dochodów gminy.
     TO NIE KOPALNIA
     Jednak według ekspertyz zleconych w zeszłym roku przez Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego odkrywka Tomisławice nie wpłynie na obniżenie wód w okolicznych akwenach. Takie też stanowisko podtrzymywał idący w tłumie specjalista do spraw ochrony środowiska Kopalni Węgla Brunatnego Konin Arkadiusz Michalski, który podczas pikiety udowadniał wszystkim protestującym, że w działalności kopalni zawsze uwzględniane są wszelkie wymogi dotyczące ochrony środowiska. Tak samo - jak mówił - jest w przypadku odkrywki Tomisławice. Potwierdza to otrzymana ekspertyza hydrogeologiczna wykonana przez Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Według wydanej ekspertyzy, kolejna odkrywka kopalni nie doprowadzi do spadku poziomu wody w jeziorze Gopło, ani w innych okolicznych akwenach.
     - Jezioro Ostrowskie jest odległe od odkrywki ponad 7 kilometrów. Nasz lej depresji wytworzony ze względu na wydobycie węgla sięga do odległości pięciu kilometrów i nadal uważamy, że nie mamy tutaj wpływu na te jeziora. Naszym zdaniem jest to brak opadów w ciągu ostatnich kolejnych lat - mówił Arkadiusz Michalski.
     Jednak Józef Drzazgowski twierdzi inaczej: - Odkrywka „Tomisławice” nie będzie miała wpływu na Jezioro Gopło, tak jak nie miała odkrywka „Jóźwin” na Pojezierze Gnieźnieńskie. Nie będzie to widoczne może za rok, czy dwa, ale za 15 czy 20 lat jezioro Gopło na obecnej działalności kopalni na pewno dużo straci - mówił Józef Drzazgowski.
     Przypomnijmy, że zgodnie z planami eksploatacja odkrywki ma się rozpocząć pod koniec 2010 r. i potrwa przez około 24 lata. Kopalnia cały czas jest zdania, że dostosowała się do wszystkich przepisów UE w tym zakresie i działa zgodnie z prawem, w oparciu o koncesję. Według wyników ekspertyzy hydrogeologicznej wykonanej w 2008 r. przez Państwowy Instytut Geologiczny, nowa odkrywka nie grozi zniszczeniem jeziora Gopło i jego okolic.
     - Powtarzamy swoje żądania. My chcemy zwrotu wody do jezior Pojezierza Gnieźnieńskiego, chcemy wstrzymania odkrywek w okolicach Gopła i Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia oraz naprawienia szkód, które kopalnia wyrządziła w środowisku - wzywał Józef Drzazgowski.
     RUROCIĄG UTKNĄŁ
     Podczas trwającego protestu mieszkańcy regionu domagali się naprawienia szkód, jakie w środowisku naturalnym wyrządziła Kopalnia Węgla Brunatnego Konin.  Domagali się budowy rurociągu, którym do jezior Pojezierza Gnieźnieńskiego ma wracać woda. - Będziemy robić wszystko, aby Przyjezierze uratować - mówili organizatorzy protestu.
Protestujący zaznaczali, że kąpiel w  Przyjezierzu jest coraz bardziej niebezpieczna. - Jezioro wysycha, linia brzegowa przesuwa się i nagle można stracić grunt pod nogami. Z roku na rok ubywa coraz więcej wody. Za pięć lat nie będziemy mieli się gdzie kąpać i odpoczywać - mówiła Grażyna Puchalska z Przyjezierza. Po czym Jan Zielniak dodał: - Plaże pustoszeją. Uciekają turyści. Przyjezierze się kończy.
     Ratunkiem dla wysychających wód miał być rurociąg, którym do okolicznych jezior miała wracać woda z kopalni odkrywkowej. Budowę 10-kilometrowego rurociągu planowano w tym roku. Termin jest już jednak nierealny, bo ciągle nie ma decyzji o oddziaływaniu inwestycji na środowisko i sprawa utknęła ze względu na kwestie proceduralne. - Ktoś celowo blokuje budowę rurociągu - mówią mieszkańcy. Protest w Strzelnie zdaniem manifestujących ma przyspieszyć realizację ich postulatów.
     Burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak mówił do pikietujących: - Od 5 lat bezskutecznie walczymy różnymi metodami, a szczególnie prawnymi metodami, poprzez wykonanie ekspertyzy, poprzez zbilansowanie inwestycji budowy rurociągu, uzgodnienia, spotkania o to, aby woda specjalnie wybudowanym rurociągiem powracała do naszych jezior. Utknęliśmy jednak w gąszczu przepisów prawa. Staramy się wszystko wykonywać zgodnie z prawem. Efektów jednak do tej pory nie ma żadnych. Dlatego organizatorom tego protestu i wszystkim przybyłym należą się słowa wielkiego uznania za to, że cały czas chcą walczyć, że chcą ratować nasze jezioro, które jest bardzo ważne dla naszego środowiska. Chcemy, aby była kopalnia, ale także chcemy, aby nasze środowisko pozostało nietknięte - mówił burmistrz Matczak.
     Jednak przedstawiciel kopalni Arkadiusz Michalski skutecznie próbował odpierać zarzuty protestujących: - To nie my odpowiadamy za opóźnienia w rozpoczęciu inwestycji. Bardzo nam zależy na tym, żeby ten rurociąg powstał, żebyśmy zasilali te jeziora wodą. Wodę mamy, jest czysta i staramy się, jak możemy, żeby przyspieszyć uzyskanie decyzji środowiskowej - wyjaśniał.
     Jeden z organizatorów protestu Grzegorz Kulczycki, prezes Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Weterani Pracy, a zarazem emerytowany górnik powiedział słowa, po których oklaskom nie było końca. W jego wypowiedzi usłyszeliśmy, że problem nie leży dziś w budowie kopalń.
     - Problem leży w braku woli dialogu i porozumienia się m.in. z dyrekcją kopalni, zarządem, którzy to powinni dbać nie tylko o interes kopalni, ale także o środowisko ekologiczne. Wiadomym jest, że jeżeli fedruje się węgiel brunatny, to wyrządza się szkody górnicze - jest to nieuniknione - jest to zjawisko, które trzeba naprawiać.
     To, że woda do dzisiaj nie powraca do naszych jezior, to niestety jest winą kopalni, bo to ona nie dba. Wszyscy mieszkańcy Strzelna i naszego całego regionu musimy głośno protestować i powiedzieć w końcu „stop”, bo tak dalej być nie może. Nakazujemy zwrotu wody do Przyjezierza - wzywał Grzegorz Kulczycki.

    ODDAJCIE KOPALNIĘ DO SĄDU
     Prezes Przyjezierza Józef Drzazgowski zwrócił się do burmistrza Ewarysta Matczaka i wójta Jezior Wielkich Marka Maruszaka, którym przypomniał, że w 2007 r. złożyli oni skargę o degradację środowiska do sądu: - I co, sprawa trafiła do Konina, a oni to umorzyli. Dzisiaj prosimy, zróbcie to po raz kolejny, oddajcie kopalnię „Konin” do sądu o degradację środowiska, narażenia skarbu państwa na olbrzymie straty, rolników na szkody, nas na utratę miejsc pracy, bo nie może być tak, że szkoda jest w kujawsko-pomorskim, a prowadzi to prokuratura konińska. Są naukowcy, którzy wiedzą jaki jest wpływ kopalni na środowisko. Jeśli odpompowuje się 100 mln m3 wody rocznie, to corocznie ginie takie małe jezioro. Kopalnia istnieje 60 lat i tu rodzi się pytanie - jak długo może środowisko wytrzymać? Jak długo będzie agonalnie wołać o pomoc? Przecież jest to agonia tych jezior i lasów. Nie może być tak, że robimy to kosztem łąk ramienicowych, które są w jeziorze. Ale jeżeli ktoś mówi, że woda czystości pierwszej klasy zaszkodzi tym ramienicom, to bzdury. Bo wyobraźcie sobie, że za 2 lata nie będzie tej wody w ogóle. Pozostaną bajora, a przy tym zginą nie tylko ramienice, ale i dziesiątki innych przedstawicieli fauny i flory. A cel jest wyższy. Tak jak nie raz powtarzam, że to co teraz mamy, dzierżawimy od naszych przodków i to co zostawimy naszym dzieciom, będzie świadczyło tylko o naszym zdrowym rozsądku. 

Reklama

Politykom PSL oberwało się od Józefa Drzazgowskiego (stoi przy mikrofonie) za ich bierność w walce o uratowanie Jeziora Ostrowskiego

  fot. Magdalena Lachowicz

     LUDZIE Z PSL
     W tym momencie Józef Drzazgowski w mocnych słowach zaatakował polityków PSL-u: - A gdzie są ludzie z PSL-u? Nie ma ich, a być tutaj powinni, bo są to ludzie, którzy powinni bronić roli, ziemi, lasów. Nie ma ich tu, ale w telewizji są i uśmiechają się do nas, i kłamią, kłamią i jeszcze raz kłamią.
     Na Rynku odezwały się gromkie oklaski. Wójt Marek Maruszak ostro ripostował, że on jest z PSL i by prezes Drzazgowski nie mówił, że nie ma nikogo z tej partii. Powiedział, że nie przypomina sobie, żeby kiedykolwiek kogoś okłamał, po czym dodał:  - Nie może tak być, żeby wody cały czas ubywało. Coś jest nie tak. Kopalnia za zanikanie wody wini suszę, ale przecież w tym roku było bardzo dużo opadów, a lustro wody nie przybrało ani milimetra. Wydaje mi się, że tym razem wraz z burmistrzem Strzelna będziemy musieli wystąpić do ministra skarbu, gdyż jest to minister, który jest właścicielem jeziora w Przyjezierzu, ale także kopalni. I myślę, że byłoby to jednoznaczne, aby go zainteresować, bo może mieć on inne mylne informacje. A jest to nasz wspólny interes, aby te jeziora istniały i myślę, że jak będzie to poruszone na szczeblu Warszawy to się coś w tej sprawie ruszy.
     PODZIĘKOWANIE DLA POSŁA
     Na strzeleńskim Rynku padły słowa podziękowania w kierunku posła Platformy Obywatelskiej Krzysztofa Brejzy, który od początku czynnie włącza się w sprawę ochrony Przyjezierza i wspiera każdą akcję protestacyjną ekologów. W czwartkowym proteście powiedział do manifestujących, że nie siedzi z założonymi rękoma, ale próbuje na wszelkie sposoby pomóc lokalnym ekologom. Już w 2006 r. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Włocławku stwierdził, że organem odpowiedzialnym za opadanie wód w jeziorach Powidzkiego Parku Krajobrazowego, w Jeziorze Ostrowskim w rejonie Przyjezierza jest Kopalnia Węgla Brunatnego Konin, a także kopalnia Budzisławska. - Od tego czasu wspólnie z Józefem Drzazgowskim składamy zapytania poselskie. W ubiegłym roku otrzymałem odpowiedź od ministra środowiska, że porozumienie z sierpnia 2007 r. jest realizowane i do września 2008 r. Spółka „Envirotex” z Poznania miała całość dokumentacji projektowej niezbędnej do budowy rurociągu. W ciągu 13 miesięcy często dochodziło do wielokrotnych przesunięć w sporządzeniu tej dokumentacji z winy tej firmy. Złożyłem w tej sprawie zapytanie w ubiegłym miesiącu. Wiem, że nałożone zostały na tą firmę kary umowne. Także jest już to mały sukces. Za 3 tygodnie organizujemy spotkanie w Ministerstwie Ochrony Środowiska z udziałem ministra Stanisława Gawłowskiego, który jest zainteresowany rozwiązaniem tego problemu. W mojej ocenie sprawy utknęły gdzieś na szczeblu Poznania. Myślę, że taka interwencja z Warszawy ze strony sekretarza stanu jest potrzebna - mówił poseł Krzysztof Brejza.
     NIE MIESZAĆ POLITYKÓW
     Wicestarosta Przemysław Zowczak podkreślił, że gospodarka narodowa potrzebuje energii elektrycznej. - Zdaję sobie z tego sprawę. Ale my wszyscy potrzebujemy zdrowego środowiska, w którym żyjemy. Z tego miejsca chciałem poprosić państwa o jedną rzecz. Ja wiem, że wszyscy mamy, a zwłaszcza ci, którzy są bliżej związani z Przyjezierzem, uzasadnione pretensje, bo na nich, na was przerzuca się koszty. Samemu czerpie się zyski, a koszty przerzuca się na innych. Wy płacicie koszty nieraz i nawet rabunkowej gospodarki. Ale zauważcie jedno. Wy jesteście doświadczeni przez sprawców wysychania tego jeziora w Przyjezierzu tak, jak wy jesteście często doświadczeni przez wysychanie lasów przede wszystkim na tym terenie lasów maradzkich. Ale uważajmy na jedno, żeby w podobny sposób nie doświadczać pozostałej części społeczeństwa, która nie ma żadnej winy. Bo ci, którzy są winni temu, że jezioro wysycha i wysychają lasy, dzisiaj ich tutaj nie ma. My im nie dokuczymy. Tak że protestujmy, bo mamy prawo, mamy powód, ale róbmy to w taki sposób, żeby nie krzywdzić, tych którzy absolutnie na to nie zasłużyli. Apelowałbym o jeszcze jedną rzecz, żeby nie mieszać ochrony środowiska i obrony przyrody z polityką, bo wtedy na tym wygrają politycy. Na tym przegramy my wszyscy, na tym przegra całe społeczeństwo - mówił wicestarosta.
     GWIZDY NA RYNKU
     - A ja tak prawdę mówiąc nie zgodzę się ze starostą i z tym co powiedział, bo akurat ja jestem na bardzo wielu spotkaniach i są tam różni politycy, a tutaj nie zależy to od nas, to zależy tylko od polityków. Czy ta woda popłynie, nie zależy ode mnie, ani od nikogo z nas, to zależy od nich. A dlaczego uderzyłem w PSL? Byłem na spotkaniach w Koninie, dwa razy w Poznaniu i tam są politycy z PSL-u. I jak się okazuje, oni są za kopalnią. Premier Waldemar Pawlak czy poseł Jan Bury, czy poseł Eugeniusz Grzeszczak, wszyscy są za kopalnią, dla nich nie liczy się środowisko. To są ludzie z PSL-u. „Bóg, Honor, Ojczyzna” - ziemi nie ma, liczy się tylko prywata. Mówi się nam, że zabraknie energii elektrycznej, bo do 2030 r. podwoi się jej zużycie i to jest następna bzdura, to jest nieprawda. Wystarczy oszczędzać, a jest u nas tak stara energetyka, bo przez 30 lat nic nie zrobiono w tym kierunku. Lepiej kopać dziury, produkować prąd, a nie oszczędzać. 7% energii uzyskujemy z „Konina”. 13 tysięcy hektarów zniszczonej ziemi, miliony litrów odpompowanej wody - odpowiadał Józef Drzazgowski.
     Gdy Przemysław Zowczak chwycił za mikrofon, na strzeleńskim rynku członkowie Przyjezierza reagowali pojedyńczymi gwizdami.
     Mówił: - Ja nie należę do żadnej partii politycznej. Ja nie proszę o to, żeby bronić polityków. Nieważne, czy szczebla centralnego, powiatowego, wojewódzkiego czy gminnego. Ja proszę tylko o to, żeby nie łączyć kwestii związanych z ochroną środowiska z uprawianiem polityki. Bo jeśli ktoś zawinił, to trzeba na niego wskazać palcem. Ale jeśli już mówimy o polityce, to prosiłbym, żeby pan wymienił te wszystkie ugrupowania polityczne, które miały swój udział w umożliwieniu kopalni zrobienia tego, co zrobiła i tego co się stało - tłumaczył wicestarosta.
     BYŁ CZAS, BY DZIAŁAĆ
     Tym słowom nie pozostał dłużny Józef Drzazgowski: - Nie będziemy tutaj polemizować, ale powiem, wszyscy są winni oprócz nas. Ja nie jestem politykiem i proszę do mnie nie mieć pretensji. Uważam panie starosto, że były chwile i czasy, że o wiele wcześniej trzeba było działać. I tak samo jest z nowym prawem geologicznym, które powstanie niebawem. Pytam, który z panów zrobił cokolwiek w tym kierunku? Pan wie, czym grozi nowe prawo geologiczne, to jest IV rozbiór Polski, tylko że ekonomiczny i pan, wójt czy burmistrz nie będziecie mieli nic do powiedzenia. Robicie coś w tym kierunku? Napisaliście jakieś pismo? Nic do dzisiejszego dnia! Ja wam nie ubliżam, ale nic nie robicie panie starosto i wszystkie partie poprzez SLD, PO, PIS po PSL. Po prostu jak się ktoś tam dostanie, zaraz zmienia swoje poglądy.
     Wówczas burmistrz Ewaryst Matczak zobowiązał się, że będzie w dalszym ciągu popierał działania Stowarzyszenia Przyjezierze oraz pozostałych organizatorów protestu w kierunku ochrony środowiska naturalnego. Również swoją pomoc zadeklarował obecny na proteście burmistrz Mogilna Leszek Duszyński, który zaznaczył, że Przyjezierze jest ośrodkiem równie ważnym dla mieszkańców Mogilna, bowiem wielu z nich ma tam swoje domki oraz wypoczywa tam w okresie letnim.
     - Przyjezierze stało się takim symbolem walki o środowisko naturalne. Mieszkańcy oraz władze Mogilna są z wami. Możecie liczyć na nasze wsparcie - mówił Leszek Duszyński.
     Józef Drzazgowski, kończąc manifestację, powiedział: - Każdy, komu zależało na zachowaniu naszego dziedzictwa naturalnego i nie było mu obojętne piękno naszej kujawskiej przyrody niezależnie od tego, czy jest mieszkańcem, czy gościem naszej nadgoplańskiej przyrody, był z nami w tym dniu i wspólnie z nami protestował w Strzelnie. (...) Natura jest w stanie dać nam wszystko i zaspokoić nasze potrzeby, ale nie jest w stanie zaspokoić ludzkiej próżności i żądzy posiadania. Zebraliśmy się po to, aby naszej przyszłości, którą jest młodzież, dać impuls do działania w obronie środowiska. Byliśmy też po to, żeby nasi rządzący w końcu zrozumieli ile zła czynią, nie reagując na dewastację środowiska. To wy, którzy przyszliście protestować, daliście dowód na to, że nasze środowisko nie jest wam obojętne. To wy jesteście tutaj najważniejsi, nie politycy, czy samorządowcy, tylko wy, ludzie, którzy w tym czasie mogliby wygrzewać się na plaży lub prowadzić swoje interesy w Przyjezierzu, a nie tutaj protestować. Wy jesteście siłą i pokazujecie jak powinno być w naszym kraju.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 911 (30/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości