Spotkanie na prośbę proboszcza parafii w Rechcie
Małe szanse na szkołę w Sukowych
Burmistrz Ewaryst Matczak mówi, że nawet jak odejdą dzieci do Sukowych, szkoła w Stodołach nie będzie zamknięta.
Inicjatorem zebrania wiejskiego był ks. proboszcz parafii w Rechcie Dariusz Kaszuba Od zamknięcia Szkoły Podstawowej w Sukowych (gm. Kruszwica) uchwałą Rady Miejskiej Kruszwicy z 22 lutego 2007 r. minęły 3 lata. Rodzicom zaproponowano wówczas, że ich dzieci będą mogły uczyć się w szkole w pobliskich Polanowicach.
Mieszkańcy Sukowych nie poddawali się i walczyli o utrzymanie szkoły we wsi. Protest 269 mieszkańców Sukowych, Chrosna, Słabęcina i Baranowa nie pomógł w utrzymaniu tam szkoły. - Jeśli u nas nie będzie „podstawówki”, to poślemy je do Stodół w gminie Strzelno - zapowiadali wówczas rodzice.
Sołtys Tomasz Wijaszka mówił, że wierzy w szczerość intencji ks. proboszcza, ale zastanawia się, czy aby będzie to walka o dzieci i o szkołę, a nie będzie to miało podtekstu politycznego I tak się też stało. 40 uczniów trafiło do Szkoły Podstawowej w Stodołach (gm. Strzelno), którą wybrali dla nich rodzice. 4 pozostałych uczących się wówczas w Sukowych uczniów trafiło do szkoły w Polanowicach, Racicach i Kruszwicy.
Na dzień dzisiejszy 40 dzieci uczęszcza do szkoły w Stodołach. Na 35 uczniów gmina Strzelno otrzymuje subwencję oświatową, co oznacza, że tylu jest uczniów szkoły. Pozostałe 5 osób to przedszkolaki, na które nie przysługuje subwencja. Dzieci dowożone są do szkoły autobusem szkolnym podstawianym przez gminę Strzelno.
Wydawałoby się, że sprawa szkoły w Sukowych jest już zamknięta. Rodzice zdołali pogodzić się już z jej utratą. Zadowoleni są z kształcenia dzieci w szkole w Stodołach. A jednak znalazły się osoby, które postanowiły powrócić do tematu szkoły w Sukowych.
Radny Kruszwicy Piotr Imański uważał, że rodzice powinni walczyć o reaktywowanie szkoły w Sukowych NA PROŚBĘ PROBOSZCZA
18 lutego w świetlicy wiejskiej na prośbę proboszcza parafii w Rechcie Dariusza Kaszuby odbyło się wiejskie spotkanie, które miało na celu wstępne rozmowy o możliwości reaktywowania we wsi zamkniętej 3 lata temu szkoły. Na początku ks. Kaszuba stwierdził, iż należy odrzucić wszelkie złe naleciałości i spróbować ponownie porozmawiać o powrocie szkoły. Przeczytał też petycję, która podpisana przez mieszkańców miała trafić do burmistrza Kruszwicy Tadeusza Gawrysiaka. W petycji czytamy m.in., że w trosce o dzieci i o szkołę-budynek w Sukowach, mieszkańcy zwracają się do burmistrza z prośbą o reaktywowanie szkoły. Prośbę swą jako mieszkańcy miejscowości Sukowy motywujemy tym, że nieużywany budynek niszczeje, a był budowany przez naszych dziadków i ojców i jest to przyczyna naszego bólu. Nie możemy spokojnie patrzeć na to, że nasze dzieci jeżdżą do innych gmin po to, by się w nich uczyć, a tu na miejscu jest zaplecze i odpowiednia liczba uczniów, by takowa szkoła spokojnie funkcjonowała. Jednocześnie przypominamy, że jednym z najważniejszych powodów zamknięcia szkoły w Sukowach były oszczędności. Według informacji z wiarygodnego źródła tzn. radnego Piotra Imańskiego budżet przez zmniejszenie ilości szkół miał być mniejszy o ok. 1,5 miliona złotych. Okazało się jednak , że budżet na oświatę zwiększył się o 2 miliony złotych. Pytamy zatem, gdzie te oszczędności. Czy kosztem dzieci, czy kosztem niszczenia szkoły z odpowiednim zapleczem - czytamy w piśmie do burmistrza Gawrysiaka.
Tomasz Kluczyński uważa, że reaktywacja szkoły w Sukowych jest na dzień dzisiejszy nierealna Wszystko wydawałoby się w porządku, gdyby nie fakt, że mieszkańcy nic nie wiedzieli, jakoby mieli walczyć o reaktywację we wsi szkoły. - Wierzę w szczerość intencji ks. proboszcza, ale zastanawiam się, czy aby będzie to walka o nasze dzieci, o szkołę , a nie będzie to miało podtekstu politycznego, obawiamy się, że może to być element kampanii wyborczej, która ktoś za naszym pośrednictwem chce sobie zrobić. Apelują, nie eksperymentujcie już na naszych dzieciach - mówił sołtys Sukowych Tomasz Wijaszka. Mieszkańcy uważali, że szkoła w Sukowych jest już dla nich przeżytkiem.
Niemniej mieszkańcy, zdaniem ks. proboszcza, mówili mu, gdy chodził po kolędzie, że budynek niszczeje i coś można byłoby z nim zrobić. Wojciech Wojciechowski tłumaczył, że szkołę zamknięto, gdyż nie można było jej utrzymać. - Na 40 dzieci było 11 nauczycieli, a i tak poziom nauczania nie był tutaj wysoki. Teraz nasze dzieci maja dobrze i nie odstają od innych uczniów - mówił.
Jednak mieszkańców zaniepokoiła informacja, jaka do nich dotarła, że burmistrz chce sprzedać budynek szkoły. - To jest budynek budowany przez naszych ojców i dziadków, nie można tak po prostu go sprzedać - mówił Wiesław Sztafel. Chociaż po chwili dodał, tak jak większa część mieszkańców, że stan techniczny szkoły jest w opłakanym stanie. Gdyby budynek przejęło sołectwo, to nie byliby sami w stanie go wyremontować. - Nawet gdyby burmistrz oddał nam budynek za darmo, to nie bylibyśmy w stanie doprowadzić go do użyteczności - mówili mieszkańcy.
Ponieważ zebranie nie przyniosło konkretnych rozwiązań, puszczono w obieg listę obecności, na której podpisało się 40 osób. Ta lista podpięta został do wniosku, który trafił do burmistrza Kruszwicy już 19 lutego. - To było pierwsze spotkanie, zobaczymy, jaka zapadnie decyzja. Mamy jeszcze w zanadrzu plan „B” - powiedział na zakończenia spotkania ks. Kaszuba.
Wiesław Sztafel po zamknięciu szkoły w Sukowych posłał swoje dzieci do szkoły w Stodołach (gm. Strzelno). Jak mówi jest z tego zadowolony BUDYNEK DO SPRZEDAŻY
Burmistrz Kruszwicy Tadeusz Gawrysiak powiedział nam, że pismo rozpatrywane będzie dzisiaj na sesji Rady Miejskiej. - Trudno jest mi sobie wyobrazić reaktywowanie tej szkoły. Nie ukrywam, że szkoła była zamykana ze względów finansowych, a nie dlatego, że ktoś kogoś lubi, czy nie i z żadnych innych powodów. My dokładamy do całej oświaty łącznie z przedszkolami 6,5 miliona zł oprócz subwencji - powiedział burmistrz Gawrysiak.
Burmistrz ponadto przyznał, że przymierza się do sprzedaży budynku po szkole. Budynek, jego zdaniem, nie może niszczeć, ale nie wie, czy znajdzie na niego nabywcę. Gmina wstępnie - jak mówi burmistrz - rozważała zamianę obiektu na mieszkania socjalne. Ale jak wszystko przeliczyli, to okazało się, że dużo taniej i efektywniej byłoby postawić nowe mieszkania. - Tam są duże korytarze, nie ma ciągów grzewczych, ani odpowiedniej instalacji wodociągowej. Przebudowa tego obiektu pochłonęłaby sporo pieniędzy. Gdy przeliczyliśmy to tam mogłoby powstać 10 mieszkań socjalnych, tyle, że za te pieniądze wybuduję w prostej wersji 20 mieszkań. Ale coś z tym budynkiem trzeba zrobić. W tej chwili jest dekoniunktura, jeśli chodzi o rynek nieruchomości. Dwa lata temu wszystko szło na pniu - mówił burmistrz. Po czym dodał, że gmina Kruszwica nie jest w tak katastrofalnej sytuacji finansowej, a wręcz dobrej sytuacji, że burmistrz nie musi nic na siłę sprzedawać. - Nie muszę też się spowiadać, dlaczego coś mam sprzedać. Jeżeli mi się to opłaca, to sprzedają. Nie sprzedam jednak poniżej oszacowanej kwoty, za grosze, byle tylko się tego pozbyć i mieć święty spokój - dodał burmistrz Gawrysiak.
Burmistrz mówi: - Szkoda tylko, że organizatorzy tego spotkania nie zaprosili mnie, jako burmistrza. Przecież dzisiaj są takie czasy, że ludzie nie boją się wypowiadać przy samorządach i wyrażać na ich temat opinii. Jest demokracja. Wszystkim poczynaniom przyglądają się media i wyciągają taką, czy inną opinię. Już nikt nie boi narazić się burmistrzowi. Ale to nie znaczy, że demokracja jest anarchią, i że zgodzimy się na wszystko, co kto chce.
STODOŁY PRZETRWAJĄ
W związku z tym, że dzieci z Sukowych uczęszczają do szkoły w Stodołach spytaliśmy burmistrza Strzelna Ewarysta Matczaka, czy gdyby odeszły dzieci z Sukowych, szkoła w Stodołach byłaby zagrożona zamknięciem. - Ja wiem, że w przypadku, gdy szkołę się zamyka to traci wieś. Do szkoły w Stodołach uczęszcza ponad setka dzieci. Dojeżdżają do niej dzieci ze Sławska Dolnego, Kraszyc i Książa. Z pewnością nie będę robił nikomu problemu, gdyby chciał swoje dziecko dać do szkoły w Sukowych. Jednak zagrożenia dla szkoły w Stodołach nie widzę. Nawet gdyby te dzieci odeszły, to szkoła nie zostanie zamknięta - powiedział burmistrz Matczak.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 941 (8/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze