Reklama

Mama Marceliny nie składa broni

Golejewo
     Mama Marceliny nie składa broni
     Sprawa ciągnie się już około 40 dni. Agnieszka Kaizer nie jest usatysfakcjonowana sposobem, w jaki próbuje się zamieść pod dywan - jej zdaniem - skandaliczne postępowanie opiekunki szkolnego autobusu.

Agnieszka Kaizer uważa, że wiele musi się zmienić w szkole w Rzeszynku. Jeżeli nie będzie miała już sił walczyć z tym układem, przeniesie swe dzieci do szkoły w innej gminie. fot. Paweł Lachowicz

    O sprawie pisaliśmy w Pałukach 23 września. Przypomnijmy, że niespełna 3-letnia Marcelina Kaizer z Golejewa została przez rodziców zapisana do oddziału przedszkolnego w Rzeszynie. Dowożona była do przedszkola szkolnym autobusem, który wyrusza i kończy trasę w Golejewie. Autobusem wraz z dziećmi podróżuje opiekunka dzieci dowożonych Jolanta Szarek, która na tym stanowisku pracuje od 11 lat, zatrudnia ją dyrektor Szkoły Podstawowej w Rzeszynku Wiesława Maciejewska. Feralnego 7 września Marcelina Kaizer nie wysiadła z autobusu w Rzeszynie. Kierowca autobusu wrócił do bazy w Golejewie. Następny szkolny kurs miał dopiero około południa. Gdyby nie fakt, że dzieci pozaginały zagłówki, pewnie Marcelinka na blisko 4 godziny zostałaby zamknięta sama w autobusie.
    SKARGI
    Sprawa prawdopodobnie nie zrobiłaby się tak głośna, gdyby matka dziecka została natychmiast poinformowana o tym zdarzeniu. Jednak rodzice dowiedzieli się o zdarzeniu dopiero po tygodniu od rodziców innych dzieci. Mama dziewczynki Agnieszka Kaizer napisała skargę do wójta Marka Maruszaka oraz zażalenie na pracę opiekunki Jolanty Szarek do dyrektor Wiesławy Maciejewskiej.
    Ostatecznie dyrektor Maciejewska nałożyła na opiekunkę karę w postaci pouczenia. Agnieszka Kaizer postanowiła sprawy tak nie zostawić i skierowała ją do Kuratorium Oświaty. - Nie chodzi mi o to, aby pani Szarek została zwolniona z pracy. Ja nie widzę jej tylko na stanowisku opiekunki - mówi Agnieszka Kaizer. Nasza rozmówczyni twierdzi, że wielokrotnie próbowała porozmawiać w tej sprawie z dyrektorem Wiesławą Maciejewską, słysząc dookoła różne niepochlebne opinie odnośnie pracy opiekunki Jolanty Szarek. Wszelkie jej próby rozmowy z dyrektorką szkoły spełzły na niczym. Nie udało się jej doprowadzić także do ogólnego zebrania w szkole wszystkich rodziców.
    U WÓJTA
    Pukając od drzwi do drzwi, została ostatecznie poproszona na spotkanie, które odbyło się w poniedziałek 11 października w Urzędzie Gminy w Jeziorach Wielkich. Z jej relacji wynika, że w gabinecie wójta została przeproszona za zaistniałą sytuację przez nauczyciela przedszkola Barbarę Szczepaniak, dyrektor Wiesławę Maciejewską, i opiekunkę Jolantę Szarek. - Pani opiekunka przepraszając chciała, żebym i ja także przeprosiła ją za wstyd, którego się dzięki mnie najadła. Ja jednak uznałam, że nie mam za co jej przepraszać. Przecież to ona doprowadziła do tej sytuacji i jeszcze narażała na niebezpieczeństwo moją córkę - mówi Agnieszka Kaizer.
    Podczas spotkania - zdaniem naszej rozmówczyni - wójt po raz kolejny miał jej powiedzieć, że jeżeli nie podoba jej się dowóz i opieka w autobusie szkolnym, to może dziecko dowozić na własną rękę. Przy okazji pani Agnieszka dowiedziała się również, że Marcelina nie ma jeszcze 3 lat i na dobrą sprawę nie powinna być przyjęta do przedszkola, a tym bardziej dowożona. -  Ale ja deklarację wypełniałam zapisując dziecko do przedszkola i wpisałam datę urodzenia i dziecko zostało przyjęte. Wychodzi na to, że jest to łaska pańska, że nasze dzieci zabierane są do przedszkola - powiedziała Agnieszka Kaizer.
    Ostatecznie podczas spotkania w gabinecie wójta ustalono, że konieczna jest wywiadówka z rodzicami. - Wójt powiedział, że  koniecznie chce być na niej obecny - dodała pani Agnieszka.
    PRZYJAZD WIZYTATORA
    Zanim jednak doszło do spotkania u wójta Maruszaka, Agnieszka Kaizer kontaktowała się również z Kuratorium Oświaty. Po jej interwencji doszło do kontroli wizytator Melanii Kranc w Szkole Podstawowej w Rzeszynku. Kontrola odbyła się również 11 października. - Jak wróciłam tego dnia ze spotkania z wójtem do domu, dowiedziałam się, że mam jechać do szkoły, bo przyjechała pani z kuratorium. Natychmiast tam pojechałam. Zostałam poproszona na rozmowę i przedstawiłam, co mnie boli i jakie mam zastrzeżenia do działalności szkoły. Pani Kranc również była oburzona postawą pani dyrektor - opowiada Agnieszka Kaizer. 
    - Pani dyrektor dostała miesiąc od pani wizytator na dostosowanie się do moich skarg i uwag. Pani Melania Kranc nakazała również zorganizowanie ogólnego zebrania w szkole. Zebranie zostało zaplanowane na środę 13 września (już po zamknięciu tego numeru gazety, przyp. pal).
    POLICJA BADA SPRAWĘ
    Agnieszka Kaizer złożyła także doniesienie na Posterunku Policji w Jeziorach Wielkich. Poprosiła jednak komendanta powiatowego o odsunięcie policjantów z Jezior Wielkich od sprawy z obawy o stronniczość.
    Jak zdołaliśmy ustalić, Agnieszka Kaizer nosi się z zamiarem przeniesienia dzieci do szkoły w innej gminie. Mówiąc o tym przytoczyła słowa radnego Janusza Jasieckiego wypowiedziane podczas komisji w Jeziorach Wielkich. -  W innej gminie słowo rodzica ma wielkie znaczenie i rodzic otrzymuje tam szacunek, czego nie można powiedzieć o szkole w gminie Jeziora Wielkie - powiedziała Agnieszka Kaizer.
    Do wszystkich wątków sprawy 3-letniej Marceliny wrócimy w Pałukach za tydzień.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 974 (41/2010)

Reklama

 

 

Inne teksty na ten temat:

Zostawiła trzyletnią Marcelinkę bez opieki

Rodzice milczeli, nikt nie podniósł ręki

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości