Reklama

Moneta pod lupą policji

Kryminalni rozpytują
     Moneta pod lupą policji
     Postępowanie da odpowiedź na pytanie, czy kierownik M-GOPS wysyłając pracowników do Bydgoszczy, prywatnymi samochodami z delegacjami służbowymi w godzinach pracy, by załatwiali jego prywatne sprawy - naruszył prawo.

     OŚWIADCZENIA
      7 października w Pałukach ujawniliśmy w artykule Moneta, że burmistrz Leszek Duszyński jest w posiadaniu oświadczeń pracowników M-GOPS w Mogilnie.
      Dotyczyły one wysyłania ich w godzinach pracy prywatnymi samochodami do Bydgoszczy. Tam załatwiali dla kierownika jego prywatne, rodzinne sprawy.
      Oświadczenia burmistrz miał w teczce, razem z innymi materiałami związanymi z kierownikiem M-GOPS. Pojawiły się tam pod koniec sierpnia.
      Sprawą po naszym artykule zainteresowała się mogileńska powiatowa policja. Wszczęła w tej sprawie postępowanie sprawdzające. Rozpytuje urzędników, kseruje i gromadzi dokumenty. Z naszych informacji wynika, że w ratuszu mogileńskim policjant w tej sprawie był 6 listopada.
Rzecznik prasowy policji nadkom. Tomasz Rybyczyński potwierdził nam, że jest w tej sprawie prowadzone postępowanie sprawdzające.
      DWA KURSY
      Przypomnijmy o co w tej sprawie chodzi.
      Był to dzień w czerwcu tego roku. Dzień zakończenia roku szkolnego. Kierownik M-GOPS w Mogilnie Dariusz Stalinski chciał tego dnia wcześniej wyjechać do Bydgoszczy, bo jest szefem Rady Rodziców i miał zaproszenia od kilku klas. - Poza tym mój syn jest laureatem ogólnopolskich olimpiad i chciałem mu osobiście pogratulować wyników w nauce - mówi reporterowi Dariusz Stalinski. Kupił wtedy w mogileńskiej kwiaciarni 9 wiązanek kwiatów, by syn mógł je wręczyć nauczycielom.
      Jednak w tym dniu zapowiedzieli się do niego burmistrz Leszek Duszyński z wiceburmistrzem Jarosławem Ciesielskim. Przyszli po 1500. Kierownik Opieki Społecznej sam nie mógł pojechać do Bydgoszczy. Posłał tam dwoma prywatnymi samochodami dwóch podległych mu pracowników M-GOPS.
      Dlaczego dwoma samochodami?
      Pierwszy pracownik wyjechał dość wcześnie. Kierownik wysłał Monikę Lasecką do banku w Bydgoszczy. Pracownica miała kupić monetę, którą akurat w tym dniu emitował Narodowy Bank Polski, i zawieźć ją do szkoły, do syna kierownika. - Monety to lokata kapitału na przyszłość. W taki sposób chciałem synowi, z którego osiągnięć jestem dumny, podziękować za wyniki w nauce. Robię tak każdorazowo - mówi reporterowi Pałuk kierownik Stalinski.
      9 wiązanek kwiatów czekało nadal w siedzibie M-GOPS w Mogilnie. Kierownik liczył, że burmistrz przyjdzie na tyle szybko, iż zdąży jeszcze sam pojechać do szkoły syna. Miał tam być na 14:00.
      Nie zdążył, bo burmistrz nie przychodził, dlatego wezwał drugiego pracownika, którym był starszy inspektor do spraw świadczeń rodzinnych Przemysław Kawczyński. Ten wziął wiązanki kwiatów i pojechał do szkoły prywatnym autem, tam wręczył je synowi kierownika.
      Pracownicy na wyjazd prywatnymi samochodami w godzinach pracy, w prywatnych sprawach kierownika Stalinskiego, dostali delegacje służbowe. Te delegacje są w dokumentacji ośrodka. Nie zostały jednak rozliczone. Monika Lasecka przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim.
      Przebieg zdarzeń potwierdził w rozmowie z reporterem Pałuk kierownik Stalinski. Mówi, że zrobił tak, bo kocha swego syna i w tej sytuacji, w jakiej się znalazł - nie miał innego wyjścia.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 926 (45/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości