Bielice, MOW, internat, likwidacja
MOW Bielice grozi zamknięcie
Starosta Tomasz Barczak zwraca uwagę na coraz gorszą sytuację powiatowej oświaty. - Jeżeli nam spada ilość uczniów w szkole, no to możemy dołożyć do pewnego momentu, później trzeba będzie jakieś decyzje podejmować - przestrzega starosta.
Według starosty mogileńskiego Tomasza Barczaka, o czym mówił na sesji Rady Powiatu 19 lutego, jednym z wyjść w szukaniu oszczędności w powiatowej oświacie miałoby być zamknięcie Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Bielicach. - Patrząc na MOW - to jak zawsze mówię - trzeba go jednak zamknąć. Jeżeli się nie zmieni zarządzenie ministra, że nie będziemy mogli kosztów, które tam ponosimy wliczyć do kosztów utrzymania MOW-u, to wtedy musimy go wyciszyć i wyłączyć. Osoby, które tam pracują - no myślimy jakby to zagospodarować - ale taki to będzie efekt - mówił starosta.
MOW Bielice korzysta na przykład z kuchni znajdującej się na terenie Zespołu Szkół w Bielicach. Był pomysł, by przypisać całą kuchnię do MOW-u i wpisać w koszty jego utrzymania. - To znowu powiedzą nam z jakiej racji, jeżeli w internacie mieszka 130 osób. To są te dylematy właśnie, czyli najważniejsze, to są osoby nie nasze, nie z naszego powiatu (mowa o wychowankach MOW - przyp. das). Zarząd już myśli nad tym, żeby ten MOW w Bielicach no niestety zamknąć, jak tak dalej pójdzie - straszył Tomasz Barczak.
Starosta mówił, że powiatowi obiecano, iż od 1 września będzie naliczana subwencja na osobę, która jest skierowana do ośrodka. Okazało się jednak, że jest po staremu. Tłumaczył, że gotowość placówki, personelu, kuchni jest od 1 września. I nawet jak wychowanek jest skierowany do placówki w Bielicach, ale od 1 września nie dotarł do niej, to powiat nie otrzymuje za ten okres żadnej subwencji. - Dopiero jak go dowiozą (...) w listopadzie. Łapią ich i przywożą do naszego MOW-u - dopiero od tego momentu płacona jest subwencja, tłumaczył starosta.
Dalej starosta straszył ministerstwo sprawiedliwości.
- Ja to mówię głośno na każdym spotkaniu. Niech się ministerstwo sprawiedliwości martwi o to, co z tymi osobami zrobi. Musi poprawczak i inne rzeczy uruchamiać, ponieważ nam prawdopodobnie jako powiatowi nie opłaca się prowadzić dwóch ośrodków. Drugi ośrodek mieści się w Szerzawach.
Jak dodał starosta, problemem jest też duża kadra pracownicza, która liczy około 30 osób. Starosta woli dmuchać na zimne i woli ostrzegać pracowników przed ewentualnym zamknięciem ośrodka. - Lepiej jak pracownik wie wcześniej co zamierzamy, a później powiemy „no niestety, no z dniem 1 września wyłączamy, nie robimy” - tłumaczył starosta.
Do sprawy odniósł się także radny powiatowy PO Bartosz Nowacki. - Prosiłem pana naczelnika, żeby zastanawiał się jak zrobić reorganizację, bo wszyscy wiedzieliśmy bardzo dobrze, że zacznie spadać ilość uczniów przyjmowanych do naszych szkół i ośrodków. Teraz mamy gigantyczny spadek, dodatkowo do tego obcinane subwencje - mówił radny Nowacki.
Radny wskazywał również wcześniej, że powinno się zakończyć współpracę z emerytowanymi nauczycielami, którzy pochłaniają dość duże koszty bo są nauczycielami z najwyższym stopniem awansu w ich zawodzie (dyplomowani czy mianowani). W ich miejsce jak zaznaczał radny, powinno się postawić na młodych nauczycieli.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1254 (8/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze