Bogumiła i Marcin Gliwińscy prowadzą działalność gastronomiczną zarówno po strzeleńskiej, jak i jeziorańskiej stronie. Pani Bogumiła stwierdziła, że po 2200 muzyka w jej lokalu jest wyciszana. Problem jej zdaniem stanowi sąsiadująca z nią dyskoteka „Elpaso”, gdzie muzyka puszczana jest tak głośno celowo, by zagłuszyć muzykę w jej lokalu.
fot. Paweł Lachowicz
Przyjezierze, spotkanie, dzierżawcy, grunty, Urząd Miejski, Strzelno, Przyjezierze Letnisko
Na lewo od ul. Świerkowej ma być Przyjezierze Letnisko
O staraniach władz samorządowych prowadzących do zmiany nazwy Przyjezierza po jego strzeleńskiej stronie powiadomił działkowców, restauratorów i handlowców burmistrz Ewaryst Matczak. Na zebraniu z mieszkańcami rozmawiano ponadto o celowości wydawania przepustek wjazdowych, przepustowości dróg wewnętrznych, braku oświetlenia dróg wewnętrznych oraz zakłócaniu ciszy nocnej na terenie ośrodka.
20 czerwca w pomieszczeniu po byłej restauracji Pod Dębami odbyło się spotkanie dzierżawców gruntów gminy Strzelno położonych w Przyjezierzu z przedstawicielami Urzędu Miejskiego w Strzelnie. Uczestniczyło w nim 30 dzierżawców i właścicieli działek.
PRZEPUSTKI
- Jestem za tym, żeby zlikwidować te zaleciałości z PRL-u, kiedy obowiązywały przepustki wjazdowe na posesje. Wy macie swoje posesje i ja rozumiem, że musicie na nie dojechać. Bez przepustek będziecie mieli pełną swobodę. Jeśli chodzi o działki za hotelem, to mogę dostosować się do wydawania kart parkingowych dla właścicieli działek, bo tam właściciele mają tak małe działki, że nie sposób zaparkować na nich samochody. Tym właścicielom możemy wydać bezpłatne karty parkingowe i oni będą mogli parkować na naszym parkingu - mówił Tadeusz Stolarz.
ŚWIATŁO NA SOLANKOWEJ
Szczególną uwagę poświęcił również doświetleniu ul. Solankowej, o które postulowali w ubiegłym roku mieszkańcy tej ulicy. Tadeusz Stolarz zapewniał, że sprawa jest cały czas możliwa do wykonania.
- Jest to problem omawiany już od wielu lat. Rozmawiałem z mieszkańcami i po prostu musicie się dogadać. Są lampy, ale wspólnie musicie podzielić koszt oświetlenia. Lampy stoją na działce dawniejszej Telekomunikacji i są one podłączone. Jest możliwość założenia podlicznika, koszty które by wskazał rozliczane byłyby między mieszkańców, którzy z tego oświetlenia by korzystali. Te lampy nie muszą świecić całą dobę, ale tylko wtedy, kiedy jest taka potrzeba - mówił Tadeusz Stolarz.
Działkowcy nie zgadzali się z tym pomysłem. Twierdzili, że płacą w gminie wysokie podatki i z jakiej racji mają pokrywać koszty oświetlenia.
- Tak być nie może - mówili oburzeni.
DROŻNOŚĆ DRÓG
Poruszono też sprawę przejezdności dróg wewnętrznych. Podkreślano, że drogi wewnętrzne są drogami przejazdowymi i powinny być udrożnione. - Tam w razie czego musi przejechać karetka, czy straż pożarna. Jeżeli drogi wewnętrzne będą zastawiane samochodami będziemy zmuszeni wzywać policję lub straż miejską - mówił Tadeusz Stolarz.
Józef Drzazgowski, właściciel sklepu U Leonarda przy ul. Świerkowej stwierdził, że na terenie Przyjezierza nie ma w ogóle dróg pożarowych. Potwierdził, że faktycznie, gdyby był na terenie ośrodka pożar, to straż nie ma możliwości przejazdu. Wspomniał też o ul. Jesionowej. - Trąbię o tym już kolejny rok. Dopóki jeszcze gmina jest właścicielem gruntu, to można wytyczyć tam drogę. Jest piękny odcinek, którym można do ulicy dojechać, tylko trzeba wyciąć te spalone dęby, a nie ciągle powtarzać, że one odbiją - mówił Drzazgowski w kierunku burmistrza.
ROZLICZENIE ZUŻYCIA WODY
Pytał też obecnych na zebraniu urzędników, a zwłaszcza burmistrza, dlaczego do dnia dzisiejszego nie jest rozwiązana sprawa płatności za zużycie wody.
- Czekamy od dłuższego czasu, jak zabrał nam pan rozliczenie wody od Jezior Wielkich. Kiedy dotrzyma pan obietnicy, że będziemy płacić tyle, ile płacą po stronie Jezior. Do dzisiejszego dnia tego się nie doczekaliśmy - mówił Józef Drzazgowski.
Zdaniem letników nie może być tak, że właściciele i dzierżawcy działek po strzeleńskiej stronie Przyjezierza płacą dwa razy więcej za wodę, niż działkowcy po jeziorańskiej stronie wczasowiska.
- Jakie ponosicie dodatkowo koszty za to, że nas zaopatrujecie w wodę. Przecież to jest chore, żeby były tak różne stawki i to w jednej miejscowości, gdzie woda dostarczana jest z tego samego ujęcia. Bierzecie wodę z Jezior przykładowo za 2 złote, a nam sprzedajecie za 4 zł. Zrzeknijcie się dostawy wody na rzecz Jezior Wielkich i będziemy płacić taniej. Po co nam pośrednik typu gmina Strzelno, my chcemy płacić bezpośrednio dostawcy - mówił w imieniu obecnych na zebraniu letników Józef Drzazgowski.
Księgowy strzeleńskiej komunalki Marcin Woźniak, która kasuje opłaty za zużycie wody po strzeleńskiej stronie Przyjezierza stwierdził, że jest za tym, by na terenie wczasowiska był tylko jeden dostawca wody, najlepiej Jeziora Wielkie.
- My jako ZGKiM jesteśmy jednostką podległą bezpośrednio pod burmistrza Strzelna. My tylko wykonujemy decyzję nam narzuconą. Cena wody w Przyjezierzu powstała na podstawie zawartego porozumienia pomiędzy wójtem Jezior Wielkich (ówczesnym wójtem Markiem Maruszakiem przyp. mal), a burmistrzem Strzelna. Jeżeli będzie inne porozumienie, my jako zakład chętnie oddamy rozliczanie tej wody, bo wiemy, że państwo macie wodę droższą niż po drugiej stronie ulicy i jest to paradoks, jakich mało. Trzeba coś z tym zrobić, ale to nie jest w naszej gestii, my wykonujemy polecenia z wyższej półki, czyli burmistrza - mówił Marcin Woźniak.
Działkowcy zgodnie stwierdzili, że chcą podpisać umowy na dostarczanie wody z gminą Jeziora Wielkie. - Ja też bardzo bym tego chciał, tylko nie ma takiej zgody ze strony Jezior Wielkich - mówił burmistrz Matczak.
Spytaliśmy wójta Jezior Wielkich Zbysława Woźniakowskiego, czy jest możliwe, by zaopatrywaniem i rachunkami za zużycie wody zajmowała się na terenie całego Przyjezierza jeziorańska komunalka. Wójt nie widział w tym żadnego problemu. Uważał, że nie ma żadnych przeciwwskazań, by to komunalka z Jezior obsługiwała całe Przyjezierze.
WIZERUNEK LETNISKA
Letnicy wskazywali też na nieciekawą ich zdaniem infrastrukturę letniska. Hanna Błaszak pytała burmistrza, dlaczego nie ma na terenie wczasowiska żadnego ogólnodostępnego placu zabaw dla dzieci? - Byłam z dzieckiem na terenie ośrodka „Maria”, ale pani mnie wyprosiła, ja wiem, że to jest prywatny teren. My mamy tutaj domki, my przyjeżdżamy już w maju - mówiła Hanna Błaszak.
Letnicy mówili też o ogólnej estetyce wczasowiska. Domagali się od burmistrza wyegzekwowania od właścicieli walących się budek przy ul. Świerkowej, by zadbali o ich wygląd. - Te dwie budy szpecą wizerunek Przyjezierza. Kto wydał w ogóle pozwolenia na postawienie takich straszydeł. To nie jest wizytówka Przyjezierza, tylko antyreklama - mówili wzburzeni letnicy. Józef Drzazgowski dodał: - Pozwalacie na budowę takich szop, co straszą. To zależy od burmistrza. Spotkajcie się ze starostą, wójtem i powiedzcie, żeby w końcu przestali wszyscy robić dziadostwo z Przyjezierza. Mówicie o bezpieczeństwie, to dbajcie o to bezpieczeństwo, a nie tylko co roku podnosicie tutaj podatki, a jest tutaj coraz gorzej. Tylko wspólne działanie może zdziałać coś w Przyjezierzu, a nie każdy robi sobie na złość. Można poszerzyć chodniki i będą deptaki, tylko potrzeba rozmów.
Wspominał, że autobusy blokują przejazd przez ośrodek. Wskazał, że przy drodze jest szeroki pas drogowy. - Dlaczego nie zrobi się tam zajezdni dla autobusów. Przecież to nie są wielkie pieniądze. Czy wójt, jak i burmistrz przyjrzeli się, jak wyglądają chodniki po obu stronach drogi. Tak samo pozbawienie ośrodka miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych. Tu ludzie przyjeżdżają z całej Polski i co widzą, dziadostwo - dodał Józef Drzazgowski.
Burmistrz twierdził, że te budki stoją tam od wielu lat. Są one prywatną własnością, ale stoją na gruncie gminnym. - Zgody na postawienie domków my nie wydawaliśmy, one są tam jeszcze od lat 70. Będziemy z ich właścicielami negocjować, by te budki doprowadzić do porządku, ale nie mogę narzucić tym osobom, by te budki rozebrali - mówił burmistrz.
CISZA NOCNA
Poruszona została także prowadzona na terenie wczasowiska działalność rozrywkowa. Chodziło głównie o to, że część lokali ma bardzo małą powierzchnię, a przez to większość swojej działalności rozrywkowej prowadzą na zewnątrz, w ogródkach piwnych, nie respektując przy tym otoczenia.
- W zeszłym roku przechodziło to ludzkie pojęcie. Od rana karuzela, po południu już dyskoteka wystawiała kolumny, po 22:00 przed dyskotekę, do tego jeszcze muzyka z punktów gastronomicznych i robiło się istne dudnienie. Tego nie można wytrzymać, te wiecznie dudniące bębny do 3:00 w nocy. Dyskoteka pod zielonym namiotem i zabawa pod czerwonym, i tak na okrągło. Ja nie mam nic przeciwko graniu, tylko niech to granie po 22:00 będzie przyciszone. Głos się od jeziora odbija i słychać tylko dudnienie - mówili starsi letnicy.
Komendant Straży Miejskiej w Strzelnie Paweł Namieśnik stwierdził, że jak najbardziej od strony prawnej wygląda tak, że każdy ma prawo sobie odpocząć. Jednak zakłócenie ciszy nocnej podlega rozpatrywaniu tylko po zgłoszeniu. - Bez zgłoszenia ani policja, ani straż miejska nie będzie reagować - mówił Paweł Namieśnik. Cisza nocna według niego trwa od 22:00 do 6:00 rano.
PUSTYNI NIE BĘDZIE
Ryszard Janowczyk dopytywał, kiedy gmina usunie pochyloną sosnę, która zagraża bezpieczeństwu i uszkadza jego domek. Twierdził, że miał już z tego tytułu wypłacone odszkodowanie z PZU, ale ubezpieczyciel stwierdził, że drzewo powinno zostać wycięte, bo PZU może już nie wypłacić kolejnego odszkodowania. - I co wtedy, przyjdę po odszkodowanie do gminy. Mam złożony wniosek i cały czas nie ma zgody burmistrza na wycięcie tego drzewa. Pan tak broni drzew, ale najpierw jest człowiek, a potem drzewo - mówił Ryszard Janowczyk.
Burmistrz Matczak twierdził, że otrzymuje wiele wniosków z Przyjezierza o wycinkę drzew. - Ja wiem, że mówicie, że burmistrz nie wydaje decyzji na wycinkę. Ale gdybym wszystkie wnioski złożone na wycinkę drzew zrealizował, to byłaby tutaj pustynia - mówił burmistrz.
Działkowcy pytali co z drzewami, które rosną w drodze i uniemożliwiają dogodny wjazd samochodami na posesję. - Jak myśmy kupowali działkę 15 lat temu, to drzewa były małe. Teraz się rozrosły i trudno jest dojechać na posesję - mówiła Hanna Błaszak. Burmistrz odpowiedział, że drzewa w drodze, które po stwierdzeniu, że rzeczywiście blokują przejazd będą usunięte przez gminę.
DZIKIE PODŁĄCZENIE
Tadeusz Stolarz prosił, by strzeleńska komunalka pomogła rozwiązać problem istniejący na 12 działkach usytuowanych za rowem przy ośrodku Pod Dębami. Te działki są podłączone do kanalizacji, ale do dnia dzisiejszego właściciele tych domków nie mają żadnej umowy i nie płacą za odpływ kanalizacji.
- Ja za to muszę usuwać awarie pomp, są monity, że z szamba śmierdzi, bo pompa została zapchana. Spaliły się już tam dwie pompy, trzecią zainstalowałem ostatnio, którą zakupiła szkoła, ale ile można. Koszt takiej pompy, może jest nieduży, bo 900 zł, ale dla szkoły taki koszt jest wysoki. Chcę jakiejś rekompensaty od właścicieli działek, bo oni gdzie indziej nie są podłączeni - mówił Tadeusz Stolarz.
Marcin Woźniak ze strzeleńskiej komunalki oznajmił, że ZGKiM nie zajmuje się kanalizacją na terenie Przyjezierza, w części administrowanej przez gminę Strzelno. - My mamy przekazaną tylko działalność w zakresie rozliczania zużycia wody - mówił.
Burmistrz tłumaczył nam, że nie wie jak to się stało, że te domki są podłączone do kanalizacji. Twierdzi, że jedną z umów widział, bo przedstawił mu właściciel działki.
- W tym miejscu od samego początku jest bałagan z kanalizacją. My tam naprawiamy, jak jest awaria, a nikt nam kosztów nie zwraca. Ta studzienka nie znajduje się ani w naszej ewidencji, ani ewidencji w Jeziorach Wielkich. Nie wiem, kto pozwolił tym ludziom się tam podłączyć. Oni są tam podłączeni na dziko. A jeszcze mają pretensje, jak zdarzają się awarie. Ktoś, kiedyś wyraził zgodę na podłączenie i oni mają na to dokument, jak jeszcze Przyjezierze funkcjonowało w latach 70. i początkach lat 80. Oni twierdzą, że wpłacali jakieś pieniążki, komu nie wiem. Kto wówczas zarządzał Przyjezierzem nie pamiętam. Staramy się tą sprawę unormować, ale jest bardzo trudno - usłyszeliśmy od burmistrza.
SAMOWOLE BUDOWLANE
Największą bolączką, która przeraża zarządcę ośrodka po strzeleńskiej stronie Przyjezierza jest stosowana nagminnie samowola budowlana.
- Nie mówię już o działkach, gdzie tej samowoli jest pełno, prawie u każdego z mieszkańców. Ale sama ul. Świerkowa. W ubiegłym tygodniu znowu została pobudowana jakaś wiata w pasie drogowym. To stoi jakiś boxer tuż przy chodniku, to jakaś wiata, to punkty handlowe. Ja wiem, że chcecie zarobić, ale ten pas drogowy pozostawmy wszystkim przybyłym. Każdy kupujący, jak stanie przy takim punkcie handlowym zmusza przechodniów do wejścia na ulicę, bo blokuje przejście chodnikiem. Tak samo jak młodzież stanie i pięściami wali w boxera, to przechodzień, żeby nie oberwać musi wejść na ulicę. Tak być nie może - mówił Tadeusz Stolarz.
Nawiązując do stosowanej samowoli budowlanej burmistrz Matczak omówił sprawę działek po ośrodku Solino w Inowrocławiu. W ubiegłym roku kopalnia sprzedała wszystkie domki, a działki podzieliła gmina Strzelno. Zdaniem burmistrza umowa była taka, że gmina przejmie ośrodek, ale pod warunkiem, że właściciele domków wykupią działki. Zgodnie z podjętą przez Radę Miejską uchwałą działki wydzierżawione zostały im na 3 lata. Jednak obecnie właściciele domków nie chcą już działek wykupić. Natomiast modernizują swoje domki, dobudowują tarasy, wszystko bez odpowiedniej zgody.
- Nie taka była umowa. Oni mieli działki od gminy wykupić na własność. Teraz nie mam takiego zainteresowania. Zapominają jednak, że umowa dzierżawy na 3 lata nie daje im możliwości stawiania czegokolwiek, rozbudowy domków na tych działkach. Za rok kończy się im dzierżawa i nie jest powiedziane, że umowy będą im przedłużone. Wtedy będą musieli rozebrać swoje domki - powiedział burmistrz Matczak.
BĘDĄ DWA PRZYJEZIERZA
Józef Drzazgowski wspomniał też o tym, że w Przyjezierzu po strzeleńskiej stronie nie ma nadanych administracyjnie ulic, są tylko ulice nazwane umownie, a kod pocztowy w Przyjezierzu jest kodem Jezior Wielkich. Mówił, że było z tego tytułu wiele zamieszania, np. handlowcy musieli wymieniać pieczątki.
Zdaniem burmistrza największy problem jest z ustaleniem nowej miejscowości.
- Okazało się, że przy podziale administracyjnym kraju, jak powstawały nowe samorządy gminy to Przyjezierze zostało podzielone na dwie części. Nie może być dwóch miejscowości Przyjezierze, dlatego temat się wlecze, żeby ustalić osobną miejscowość, ustalić drogi wewnętrzne i ustalić drogi gminne. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się to załatwić i utworzyć w gminie Strzelno miejscowość, którą planujemy nazwać np. Przyjezierze Letnisko, ale to wymaga zgody władz centralnych - mówił burmistrz Matczak.
W związku z tym, że wiele spraw poruszanych podczas zebrania dotyczyły zajęcia przez właścicieli punktów gastronomicznych pasa drogowego, który blokuje swobodne poruszanie się po chodnikach osób pieszych, spraw związanych z infrastrukturą całego Przyjezierza, spraw regulacji cen wody ustalono wspólnie, że burmistrz zorganizuje dodatkowe spotkanie, na które zaprosi starostę, wójta Jezior Wielkich, dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych, zarządców ośrodka po obu stronach Przyjezierza. W spotkaniu uczestniczyć będą również wydelegowani podczas zebrania działkowcy: Józef Drzazgowski, Hanna Błaszak, Marcin Gliwiński i Ryszard Janowczyk.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1167 (26/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze