Reklama

Nauczyciele chcą odzyskać swoje pieniądze

Trzemeszno
    Nauczyciele chcą odzyskać
   swoje pieniądze
    Być może na rozprawie 8 kwietnia zapadnie wyrok w sprawie roszczeń członków KZ-P wobec gminy. Jeśli gmina przegra proces, to wszyscy podatnicy zapłacą za błędy popełnione przy prowadzeniu KZ-P pracowników oświaty.        

    MA ZAPŁACIĆ GMINA
    W czwartek 6 marca w Sądzie Rejonowym w Gnieźnie odbyła się druga rozprawa w sprawie roszczeń członków Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej pracowników oświaty wobec gminy. Przypomnijmy, że Urszula S., była pracownica Zespołu Obsługi Szkół prowadząca obsługę KZ-P, przywłaszczyła sobie część środków wpłacanych przez członków Kasy. Za czyn ten otrzymała karę więzienia w zawieszeniu oraz nakaz uregulowania wyrządzonych przez siebie strat. Nie wiadomo dokładnie, ile pieniędzy zostało skradzionych. Podczas sprawy karnej biegły ustalił, że była to kwota nie mniejsza niż 60.000 zł. Jednak komisja likwidacyjna Kasy obliczyła, że z Kasy ulotniło się znacznie więcej pieniędzy, bo 140.000 zł. W związku z tym, że obsługa Kasy prowadzona była przez pracownika Zespołu Obsługi Szkół, czyli jednostkę organizacyjną gminy, członkowie Kasy domagają się, by utracone przez nich pieniądze zwrócone zostały z budżetu gminy. Fiaskiem zakończyły się rozmowy między przedstawicielami komisji likwidacyjnej KZ-P i władz gminy w sprawie polubownego zakończenia tego sporu i członkowie Kasy postanowili rozstrzygnąć tę sprawę na drodze sądowej.
    BRAKUJE 140.000 ZŁOTYCH
    Na czwartkowej rozprawie w imieniu członków komisji likwidacyjnej KZ-P przesłuchiwana była Maria Dombek. Prowadzący sprawę sędzia Marek Ostrowski pytał m.in. o powody powstania komisji likwidacyjnej KZ-P, o to, kto oprócz Urszuli S. zajmował się sprawami Kasy oraz od kiedy zaczęły docierać sygnały o tym, że coś złego dzieje w KZ-P.
    Maria Dombek odpowiadała, że komisja likwidacyjna zajęła się sprawami Kasy po tym, jak zwolniona została Urszula S. Stwierdziła również, że z tego co słyszała, to Kasa posiadała też swój zarząd i komisję rewizyjną, a problemy w KZ-P wyszły na jaw, kiedy członkowie Kasy z Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum chcieli wystąpić z KZ-P.
    Sędziego interesowało także, kto skierował Urszulę S. do prowadzenia spraw KZ-P. Według Marii Domek osobą tą był Sylwester Koch, były dyrektor Zespołu Obsługi Szkół.
    Sędzia Marek Ostrowski pytał przedstawicielkę komisji likwidacyjnej o to, co komisja ustaliła na skutek swoich prac oraz w jaki sposób obliczyła kwotę zagarniętą z Kasy. Maria Dombek wyjaśniała, że komisja ustaliła, iż w Kasie brakuje pieniędzy, które, sądząc po dokumentacji, powinny się tam znajdować. Chodzi tu o kwotę ponad 140.000 zł. Przedstawicielka komisji likwidacyjnej tłumaczyła też, że udało się dokonać obliczeń brakującej kwoty od 1995 r., gdyż komisja dotarła do dokumentacji sporządzonej po denominacji złotego, w której wyszczególniono po przeliczeniu na nowe złote, ile pieniędzy wpłacił każdy z członków. Poza tym komisja dokonała obliczeń, biorąc pod uwagę wpłaty, pożyczki, zadłużenie i spłaty każdego z członków Kasy.
    ZARZĄD NIE DZIAŁAŁ
    Sędzia dociekał także, czy komisja likwidacyjna, analizując dokumentację, natrafiła na jakieś dokumenty z zebrań zarządu lub komisji rewizyjnej Kasy Z-P. Maria Dombek odpowiadała, że były jedynie pisma Sylwestra Kocha do Urszuli S., z których wynikało, że są jakieś nieprawidłowości, bo dyrektor ZOS groził w nich Urszuli S. zabraniem premii lub zwolnieniem z pracy, jeśli nie dostarczy ona rozliczeń dotyczących Kasy.  
    Prowadzący sprawę sędzia Marek Ostrowski pytał, czy Urszula S. dokonuje jakichś wpłat z tytułu zadłużenia, na co Maria Dombek odpowiadała, że były jakieś wpłaty ze strony tej osoby, ale nie spłaca ona regularnie swojego zadłużenia.
    - Jak długo macie zamiar trwać jako komisja likwidacyjna? - interesował się sędzia Ostrowski. - Tak długo, aż będziemy mogli zwrócić pieniądze członkom Kasy - odpowiadała Maria Dombek.
    - A macie jakiś pomysł, skąd wziąć te pieniądze? - dociekał sędzia. - Uważamy, że pracodawca powinien zwrócić Kasie pieniądze za działanie pani S. - stwierdziła przedstawiciela komisji likwidacyjnej KZ-P.
    DOWIEDZIELI SIĘ Z GAZETY
    Drugą osobą przesłuchaną na czwartkowej rozprawie był burmistrz Krzysztof Dereziński. Sędziego interesowały szczegóły wcześniejszych rozmów pomiędzy władzami gminy a komisją likwidacyjną KZ-P w sprawie polubownego rozstrzygnięcia sporu.
    Burmistrz Dereziński wyjaśniał, że gmina rozpatrywała możliwość pójścia na ugodę w tej sprawie, rozumiejąc krzywdę członków Kasy. Burmistrz tłumaczył też, że według wstępnych ustaleń gmina była skłonna zapłacić członkom Kasy 50.000 zł, lecz nie więcej, gdyż biegły w czasie sprawy karnej obliczył, że członkom KZ-P zagarnięto około 60.000 zł. Krzysztof Dereziński zaznaczał jednak, że były to tylko wstępne rozmowy i nie miał pełnomocnictwa Rady Miasta na oddanie jakiejkolwiek kwoty członkom Kasy.
    - A co Rada Miasta na to? - interesował się sędzia Ostrowski. - Radni w rozmowach indywidualnych przestrzegali mnie przed podejmowaniem jakichś zobowiązań finansowych - odpowiadał burmistrz.
    Małgorzata Leśna z kancelarii prawnej świadczącej usługi na rzecz trzemeszeńskiego ratusza pytała burmistrza, czy gdy był nauczycielem i sam ubiegał się o pożyczki z Kasy, to prowadząca te sprawy Urszula S. mówiła, że np. trzeba poczekać na decyzję zarządu o zgodzie na udzielenie pożyczki.
    Burmistrz odpowiadał, że prośby o pożyczkę były raczej rozpatrywane pozytywnie i nawet sobie nie przypomina, że był jakiś zarząd Kasy. Dodał też, że niektórzy członkowie komisji rewizyjnej dowiedzieli się dopiero z prasy, że są oni w tej komisji.
    WYROK 8 KWIETNIA?
    Pod koniec rozprawy sędzia pytał burmistrza, czy gmina rozpatruje nadal możliwość zapłaty jakiejś kwoty na rzecz członków Kasy. Burmistrz przyznał, że na pierwszej rozprawie określił pewną kwotę możliwą do zapłaty i była ona niższa od wcześniejszych ustaleń. Burmistrz Dereziński podkreślił też, że jeśli gmina przegra ten proces, to zapłacą za to wszyscy podatnicy, którzy z działalnością Kasy nie mają nic wspólnego.
    Termin kolejnej rozprawy wyznaczony został na 8 kwietnia. Do tego czasu sąd ma podjąć decyzję, czy przyjmie wniosek członków komisji likwidacyjnej o powołanie biegłego, aby na nowo policzył kwotę zagarniętą z KZ-P. Jeśli wniosek ten zostanie odrzucony, to kwietniowa rozprawa może być już ostatnią i może na niej zapaść wyrok. 8 kwietnia przesłuchani zostaną:  biegły, który obliczał, jaka kwota została skradziona członkom Kasy w procesie karnym oraz Aleksandra Baranowska, prezes trzemeszeńskiego ZNP i członek komisji likwidacyjnej.
  Roman Wolek
Trzemeszeńskie Pałuki nr 179 (11/2008)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości