Reklama

Niegospodarność w szkole Jacka Szalatego

 SP Gębice jest jedną z najdroższych szkół prowadzonych przez gminę Mogilno. Przy 230 uczniach koszt funkcjonowania placówki powinien być porównywalny do szkół w Wylatowie i Padniewie. W przeliczeniu na 1 ucznia jest to szkoła droższa o około 2.000 zł.

Burmistrz Duszyński dostał już raport po kontroli
    Niegospodarność w szkole Jacka Szalatego
    Dyrektor szkoły Jacek Szalaty bierze na siebie całą odpowiedzialność za nieprawidłowości. Zaznacza jednak, że nie podejmował żadnych decyzji, które miały skutki finansowe bez wiedzy byłego naczelnika Tadeusza Szymańskiego i byłego burmistrza Jacka Kraśnego.

    ORGANIZACJA SZKOŁY W GĘBICACH
    W ciągu 2 tygodni to kolejna już afera związana z poprzednim naczelnikiem Wydziału Oświaty Tadeuszem Szymańskim. Dwa tygodnie temu pisaliśmy o utracie przez mogileński ratusz ponad 212.000 zł subwencji oświatowej na 2008 r. Wszystko przez błąd popełniony przez dyrektora SP Padniewo Michała Sierackiego, nienaprawiony przez naczelnika Wydziału Oświaty Tadeusza Szymańskiego.
    Kolejny skandal w mogileńskiej szkole dotyczy SP Gębice. W lutym dyrektor nowo powołanego Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli Jarosław Lorek kontrolował arkusze organizacyjne szkół na rok szkolny 2007/2008. - Zacząłem przeglądać organizację szkół. W tej szkole to nie wyglądało, jak trzeba - opowiadał radnym w poniedziałek 28 kwietniapodczas komisji społecznej i oświaty dyrektor Lorek. 25 lutego dyrektor Lorek poprosił o wyjaśnienie wszelkich niezgodności dyrektora Szalatego. 20 marca na biurku burmistrza wylądowała notatka służbowa mówiąca o licznych nieprawidłowościach w gębickiej szkole. Dotyczyły one: przydzielania godzin niezgodnie z arkuszem organizacyjnym szkoły, niezgodności między ilością nadgodzin przydzielonych a nadgodzinami wykazywanymi do wypłaty, szereg nieprawidłowości przy organizacji pracy szkoły (ilość nauczycieli biblioteki i nauczycieli świetlicy) oraz przerost zatrudnienia wśród pracowników obsługi szkoły.   

Jarosław Lorek dziwi się, że dyrektorzy szkół są tak mało samodzielni. Mówi, że nawet zdarza się, iż korespondencja przychodząca do Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli, adresowana jest do Zespołu Opieki Szkół i Przedszkoli. To chyba dobrze oddaje atmosferę braku samodzielności, jaką zastał dyrektor Lorek w szkołach gm. Mogilno po wielu latach rządów naczelnika Tadeusza Szymańskiego.
fot. Joanna Świetnicka

     KOMISJA DO KONTROLI
    Burmistrz Leszek Duszyński mówi reporterowi, iż wyjaśnienia dyrektora SP Gębice Jacka Szalatego na stawiane zarzuty były mało go satysfakcjonujące, dlatego zdecydował się powołać zarządzeniem z 10 kwietnia komisję do przeprowadzenia kontroli w szkole.
    W skład komisji weszli: Jarosław Lorek oraz inspektorzy ZOSiP Elżbieta Tomaszewska-Rezulak i Jolanta Kowalska. Kontrola odbyła się między 18 a 22 kwietnia.
    Dyrektor Lorek tłumaczył radnym, że od 1990 r., jak Jacek Szalaty jest dyrektorem szkoły, była to pierwsza kontrola nadzoru ratusza w tej szkole. Przez 18 lat nikt z Urzędu Gminy nie kontrolował pracy w tej placówce. - Kolegę miał kontrolować? Najlepszego kolegę - wyraził się radny Stanisław Grela o zależnościach między Tadeuszem Szymańskim a dyrektorem Szalatym. - Ja też żony nie kontroluję, jak wydaje pieniądze. Mamy do siebie zaufanie - mówił dyrektor Lorek. - Tam też mieli zaufanie - ironizował radny Grela.
    Według Jarosława Lorka, to co potwierdziła kontrola w SP Gębice, to oznaki niegospodarności i to przekraczające w dużym stopniu to, co powinno być robione w szkole.
    ZA DUŻO GODZIN
    W toku sprawdzania arkusza organizacyjnego z 3 września 2007 r. stwierdzono błędy:
- wykazano nauczycielce Iwonie Stężale godziny, które nie miały odzwierciedlenia w godzinach przeznaczonych dla oddziałów, 2 godziny rewalidacji, 5 godzin techniki,
- wykazano więcej godzin historii, bo 16, tymczasem w przydziałach na oddziały jest 14 godzin historii.
    Szkoła w Gębicach zgodnie z arkuszem organizacyjnym posiadała do dyspozycji 603 godziny. Jednak 3 września 2007 r. błędnie naliczono 7 godzin i już pojawiło się 610 godzin w aneksie do arkusza organizacyjnego. Jak by tego było mało, po podliczeniu godzin przedstawionych przez nauczcycieli i zatwierdzonych przez dyrektora za wrzesień 2007 r. uzyskano 614,5 godziny. Jarosław Lorek mówi, że komisja stwierdziła, iż limit godzin przyznany dla szkoły przekroczono zaraz na początku roku szkolnego aż o 11,5 godziny.
    NADGODZINY
    Dyrektor Lorek mówi, że w tej szkole działy się np. w 2007 r. dziwne rzeczy. 28 sierpnia na Radzie Pedagogicznej wszyscy zostali zapoznani z arkuszem organizacyjnym szkoły. Wiedzieli, jak wygląda ich etat i ile mają nadgodzin. Jednak już 3 września, w aneksie do arkusza organizacyjnego dyrektor Szalaty zupełnie inaczej przyporządkował i opisał godziny.
U 10 nauczycieli liczba godzin w arkuszu organizacyjnym szkoły z sierpnia 2007 r. nie zgadzała się z ilością godzin wykazanych przez nauczycieli do wypłaty nadgodzin. Mieli po prostu więcej nadgodzin niż mówił o tym arkusz organizacyjny. Dotyczyło to: Elżbiety Andrzejewskiej, Mirosławy Kinowskiej, Anny Krzyżanowskiej, Elżbiety Nawrotek, Mariusza Nowakowskiego, Małgorzaty Łukomskiej, Renaty Rachel, Justyny Antczak i Marzeny Hajduk.

Reklama
Koszt funkcjonowania świetlic w szkołach. W Gębicach jest on prawie 4 razy wyższy niż w innych szkołach

    Ze sprawą nadgodzin wiązała się także sprawa nauczycieli, którym przyznano w arkuszu organizacyjnym szkoły godziny świetlicy. W przypadku nauczyciela świetlicy etat wynosi nie 18 godzin, a 26 godzin. W szkole gębickiej godziny świetlicy liczone były jako godziny dydaktyczne. Zamiast 1/26 liczono jako 1/18. Tak liczono godziny 9 nauczycielom: Elżbiecie Andrzejewskiej, Alinie Adamskiej, Irenie Głowińskiej, Elżbiecie Kędzierskiej, Jackowi Jackowskiemu, Elżbiecie Nawrotek, Małgorzacie Rzymskiej, Kamili Rudnickiej i Małgorzacie Łukomskiej.
     Jackowi Jackowskiemu niezgodnie z przepisami (brak zgody organu prowadzącego) obniżono pensum godzin z 18 do 14. Jarosław Lorek móowi, iż z tego co wie, nauczyciel miał jeszcze dodatkowe godziny w Kwieciszewie.
    4 DNI W TYGODNIU
    Zespół kontrolny stwierdził, iż w szkole dyrektor Szalaty nie przestrzegał zapisów art. 42c Karty Nauczyciela, który mówi o 5-dniowym tygodniu pracy w szkole. Tymczasem w gębickiej placówce było 5 nauczycieli, którzy pracowali w tygodniu przez 4 dni. Są to: Anna Krzyżanowska, Marlena Mrówczyńska, Mariusz Nowakowski, Iwona Stężała, Waldemar Zbytek i żona byłego naczelnika oświaty Maria Szymańska. Według komisji, brak było w tych konkretnych przypadkach jakiegokolwiek uzasadnienia do 4-dniowego tygodnia pracy dla tych konkretnych nauczycieli.
    Dyrektor Lorek sytuację tak tłumaczył radnym komisji oświaty: - Bo w pozostałych dniach siedzieli w innych szkołach.
    NAUCZYCIELE ŚWIETLICY
    Zespół kontrolny stwierdził, iż godziny pracy nauczycieli świetlicy w większości się ze sobą pokrywały. Nauczyciele świetlicy: Jolanta Kasperkowiak, Krystyna Jastrowska, Renata Rachel, częściowo Marzena Hajduk oraz Justyna Łuczak wypracowują 107,5 godziny (bez dojazdów). Zdaniem komisji: Co przy pracy w szkole od 700 do 1500, wykazuje 2,5 nauczyciela ciągłego dyżuru świetlicowego.
    Radnym podczas poniedziałkowej komisji oświaty dyrektor Lorek mówił, iż rozrysował sobie ilość nauczycieli, jaka miała godziny świetlicowe z czasem pracy świetlicy i wyszło mu, że 4 nauczycieli w świetlicy musiało siedzieć prawie tak samo, w tym samym czasie. - Nie wiem, patrzyli sobie w oczy? - dziwił się dyrektor Lorek. Dziwił się tym bardziej, iż głównie miało to miejsce między 10:00 a 13:00, a dzieci w tym czasie mają lekcje.
    Dyrektor Lorek tłumaczył także, co robiono, gdy nauczyciel miał dowożenie dzieci autobusami szkolnym i był problem, jak miał robić awans zawodowy: - W autobusie się nie da, to dostawał dodatkowo 0,5 etatu w szkole.
    Jarosław Lorek pokazywał również radnym, co się działo w szkole, gdy trzeba było ograniczyć ilość etatów, bo dzieci było mniej. Wtedy z ratusza za czasów poprzedniej władzy płynął jasny sygnał, żeby nie ograniczać. - Były także naciski w zatrudnianiu konkretnych jakichś osób - tłumaczył radnym dyrektor Lorek.
    OLBRZYMIE KOSZTY ŚWIETLICY
    W chwili kontroli liczba etatów świetlicowych wynosiła 5,82. Komisja sugeruje zmniejszenie ilości nauczycieli w świetlicy oraz zatrudnienie opiekunów dzieci na dowozach jako pracowników obsługi w wymiarze 40 godzin.
    W szkołach gminy Mogilno jest zatrudnionych średnio 2 nauczycieli świetlicy w szkole, gdzie uczęszcza 490-530 uczniów. SP Gębice liczy 230 uczniów.
    * Koszt świetlicy w SP 2 Mogilno
                                     - 122.000 zł.
    * Koszt świetlicy w SP 3 Mogilno
                                     - 106.000 zł.
    * Koszt świetlicy w SP Gębice
                                     - 227.000 zł.
    Komisja wyraziła negatywną opinię na temat funkcjonowania świetlicy i dowozów. - Świetlica jest zorganizowana nieracjonalnie, a opiekunowie dzieci na dowozach są zatrudnieni na etatach świetlicowych, generuje to koszty w granicach 1.000 zł na jednego ucznia szkoły - napisała komisja w raporcie.
    ADMINISTRACJA I OBSŁUGA
    Komisja stwierdziła za I semestr roku szkolnego 2007/2008 w SP Gębice (230 uczniów) - 13,25 etatów administracji i obsługi. Dla porównania w szkole większej, jaką jest SP 2 Mogilno, jest 11,5 pracowników przy 490 uczniach i wydawanych 290 obiadach.
Według opracowania firmy Vulkan, szkoła w Gębicach powinna zatrudniać 9 pracowników, w tym 1 palacza i 3 pracowników kuchni.
    STRATY
    Według Jarosława Lorka, wszystkie nieprawidłowości, do jakich dochodziło w SP Gębice, przyniosły w 2007 r. straty dla budżetu gminy około 200.000 zł. O tyle była to droższa szkoła od innych szkół, w wyniku złej organizacji pracy szkoły.
    SZALATY WSKAZUJE
    23 kwietnia do zarzutów zespołu kontrolnego odniósł się dyrektor Jacek Szalaty. Napisał m.in., że:   W związku z poważnymi zarzutami dotyczącymi nieprawidłowego zarządzania zasobami kadrowymi w kierowanej przeze mnie placówce, a w szczególności funkcjonowania świetlicy szkolnej i dowozów, pragnę wyjaśnić, że wszelkie działania w tym zakresie były konsultowane z ówczesnym naczelnikiem WOKiS panem Tadeuszem Szymańskim lub bezpośrednio z burmistrzem Mogilna panem Jackiem Kraśnym.
    JAKIE KONSEKWENCJE
    Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej 29 kwietnia, która odbyła się już po zamknięciu tego numeru Pałuk, radny Stanisław Grela miał publicznie zapytać burmistrza Mogilna o konsekwencje, jakie zostaną wyciągnięte wobec winnych tej sytuacji, zarówno związanej z utratą ponad 212.000 zł subwencji (przypadek SP Padniewo), jak i bałaganem organizacyjnym oraz niegospodarnością w SP Gębice. - Chcę, żeby wszyscy na sesji to widzieli i słyszeli. Bo wiem, ilu było zatroskanych jego losem zwolenników i obrońców pana Szymańskiego - mówił radny Grela.
    WIĘCEJ SAMODZIELNOŚCI
    Dyrektor Lorek zapowiedział, że od tego roku: - Towarzysko będę odwiedzał dyrektorów szkół i w arkuszach organizacyjnych nie będzie już żadnych nieprawidłowości. Zapewnił radnych, że subwencja na pewno starczy na pensje. Jeżeli będzie się zwracał do radnych, to tylko o pieniądze na remonty, zakupy pomocy dydaktycznych, itp.
Mówił, iż dyrektorzy szkół są jeszcze zbyt często mało samodzielni: - Nie jestem dyrektorem dyrektorów. Dyrektorzy szkół powinni brać całą odpowiedzialność na siebie, a nie z wszystkim do Lorka.            

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 846 (18/2008)
 
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości