Reklama

Nielegalnie wycinali trzcinę

Mężczyźni wycinający trzcinę nie mieli na to pozwolenia od właściciela jeziora - Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu oraz ze Starostwa Powiatowego. Nikt nie sprawdził także, czy wycinając trzcinę, nie niszczą gniazd ptactwa wodnego. Policja ukarała ich mandatem.

Mężczyźni wycinali trzcinę wzdłuż brzegu zamarzniętego jeziora w Łąkiem na zlecenie firmy spod Skulska. Okazało się, że wycinka była nielegalna. fot. Magdalena Lachowicz

     W niedzielę 5 lutego mieszkańcy Łąkiego (gm. Strzelno) spacerując w wiosce nad zamarzniętym jeziorem zauważyli, że kilku mężczyzn wycina trzcinę na linii brzegowej jeziora. Poinformowali o tym radnego powiatowego Dariusza Chudzińskiego, który w tym czasie z rodziną przyjechał ze Strzelna nad jezioro pojeździć na łyżwach. Dariusz Chudziński spytał jednego z pracujących, czy mają pozwolenie na wycinkę trzcin. Mężczyzna miał odpowiedzieć, że robią to na zlecenie firmy Wiesława Ł. z gminy Skulsk.
     - To wycinka pod przyszły rok, bo ta trzcina jest tylko do wyrzucenia. Dopiero w tym miejscu urośnie świeża, która jest wykorzystywana do krycia dachów. Ci ludzie powiedzieli nam, że tną, bo pan Ł. im kazał. Miejscami trzcina jest do samego brzegu wycięta. Oni się bardzo nas wystraszyli. To było dziwne, bo gdyby mieli wszelakie pozwolenia, to by nie uciekali. Jeden od razu wyjechał stąd traktorem na brzeg, a drugi busem uciekł - opowiadają nam mieszkańcy.
     Z naszych ustaleń wynika, że Wiesław Ł. pozyskuje trzcinę dla zakładu zajmującego się usługami związanymi z kryciem dachów trzciną w kilku krajach Unii Europejskiej, m.in. w Danii i Francji.
     W związku z tym, że mężczyźni nie potrafili racjonalnie wytłumaczyć, czy mają zezwolenie na wycinkę, Dariusz Chudziński zawiadomił policję. Funkcjonariusze ze Strzelna po rozmowie z mieszkańcami i osobami, które trzcinę wycinały, zakazali dalszej wycinki, do momentu wyjaśnienia sprawy.
     Reporter ustalił, że zezwolenie na wycinkę trzcin uzyskuje się w wydziale ochrony środowiska Starostwa Powiatowego. Jednorazowa opłata za to wynosi około 300 zł, niezależnie od tego, ile trzciny ma zostać wycięte. Powierzchnię tę trzeba określić we wniosku. Suche trzciny tnie się regularnie w zimie, gdy jezioro zamarza. Zanim trzciny zostaną usunięte odpowiednie służby muszą zlustrować dany teren, by sprawdzić, czy w trzcinowisku znajdują się gniazda wodnych ptaków. Ponadto zanim dokona się wycinki trzcin na danym akwenie wodnym sporządza się plan wycinki, który zatwierdza Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, w tym wypadku w Poznaniu, który jest właścicielem jeziora.
     Z naszych informacji wynika, że firma wycinająca trzcinę miała zezwolenie na wycinkę trzciny od dzierżawcy jeziora, firmy Inter Fish. Ale ta firma jest tylko dzierżawcą jeziora, a zgodę na wycinkę wydaje tylko właściciel. Jezioro jest własnością Skarbu Państwa i administrowane jest przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, w przypadku Łąkiego jest on w Poznaniu. Takiej zgody nie mieli, wycinka była nielegalna.
     Zdaniem mieszkańców Łąkiego usunięcie trzcin dewastuje jezioro, pogarsza jego estetykę. - Co jakiś czas obserwujemy, że coraz mniej tych trzcin jest wokół naszego jeziora. Woda nam ucieka. W miejscach, gdzie rośnie trzcina poziom wody jest wyższy. Z naszej strony uciekło już ponad 2 metry wody - mówią nam mieszkańcy. Dariusz Chudziński dodał: - Ponadto, trzcina to siedlisko ptaków, które mają tam swoje gniazda. Jak można tak bez żadnej zgody wszystko wyciąć? Po drugiej stronie jeziora, gdzie trzcina nie jest wycięta, śpiewają ptaki, a u nas już nie śpiewają. Ludzie się martwią, bo przyroda, to jest nasz skarb, trzcina była ostoją tych ptaków.
     6 lutego nad jezioro do Łąkiego dotarł z policjantami powiadomiony o wycince trzciny zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Rybackiej w Bydgoszczy, komendant posterunku Straży Rybackiej w Kruszwicy Lesław Tarnowski.
     W drodze policyjnego postępowania okazało się, że wycinka trzcin była rzeczywiście nielegalna. Było to wykroczenie dokonane na wodach i terenach przywodnych. Jak poinformował nas oficer prasowy KPP w Mogilnie mł. asp. Tomasz Bartecki, przedstawiciel firmy zajmującej się wycinką trzciny został ukarany mandatem karnym, gdyż nie posiadał wymaganego pozwolenia wodno-prawnego na wycinanie roślin. Chodzi tu o art. 192 ustawy Prawo wodne, które mówi: Kto bez wymaganego pozwolenia wodno-prawnego albo z przekroczeniem warunków określonych w pozwoleniu wodno-prawnym korzysta z wody lub wykonuje urządzenia wodne albo inne czynności wymagające pozwolenia wodno-prawnego, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, albo grzywny.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1304 (6/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości