Zespół Szkół Zawodowych w Strzelnie
Nieznany los warsztatów
Albo będą zlikwidowane i młodzież będzie dojeżdżać na warsztaty do Bielic, albo za zgodą starostwa przejmie je gmina. Burmistrz Matczak chce to zrobić i uratować szkołę. Obawia się jednak utrudnień ze strony starostwa powiatowego.
W tym budynku w zawodzie ślusarz kształci się 75 uczniów fot. Magdalena Lachowicz W sierpniu minionego roku Sejm przyjął nową ustawę o finansach publicznych. Zakłada ona likwidację wszystkich państwowych zakładów budżetowych, gospodarstw pomocniczych państwowych i samorządowych jednostek budżetowych oraz ograniczenie zadań samorządowych zakładów budżetowych. Ma ona zostać zakończona do końca 2010 r.
Dziś gospodarstwa pomocnicze realizują zadania z zakresu działalności rolniczej czy oświatowej. Jako gospodarstwa pomocnicze funkcjonują dziś np. warsztaty szkolne, w których uczniowie odbywają praktyczną naukę zawodu.
Takie warsztaty istnieją przy Zespole Szkół Zawodowych w Strzelnie. W związku z tym, że szkoła podlega Starostwu Powiatowemu w Mogilnie, uchwałą Rady Powiatu z 29 stycznia Zarząd Powiatu upoważniony został do podjęcia działań zmierzających do likwidacji gospodarstwa pomocniczego (warsztatów szkolnych) przy Zespole Szkół Zawodowych w Strzelnie.
W lutym odbyło się spotkanie dotyczące ewentualnego przejęcia przez gminę warsztatów szkolnych przy ZSZ w Strzelnie. Docelowo w Bielicach ma powstać Centrum Kształcenia Praktycznego, a w Strzelnie warsztaty mają być zlikwidowane. Jeżeli gmina Strzelno, jak mówi burmistrz Ewaryst Matczak, nie przejmie tych warsztatów, to młodzież ze strzeleńskiego ZSZ będzie dowożona do warsztatów do Bielic. - Taka jest ewentualna koncepcja - powiedział burmistrz Matczak.
W warsztatach szkolnych obecnie kształcą się uczniowie trzech klas w zawodzie ślusarz. Jest to 75 uczniów. Likwidacja warsztatów wiąże się ze stopniowym zanikiem młodzieży w tej placówce. - To jest zabranie ze Strzelna około 100 dzieciaków. Cała szkoła ma ich około 300. Więc grozić to może stopniowym umieraniem tej szkoły. U nas w te warsztaty od lat w ogóle nie inwestowano i teraz, gdy weszła w życie ustawa o likwidacji gospodarstw pomocniczych, to w Strzelnie się likwiduje, a w Bielicach się przekształca. To jest ta różnica. Ja mogę przejąć obiekt za przysłowiowa złotówkę, doposażyć w odpowiedni sprzęt i bezpłatnie kształcić młodzież. To mogę tylko zaoferować - dodał burmistrz Matczak.
Jednak na dzień dzisiejszy sprawa stanęła w martwym punkcie. Na ostatniej sesji powiatowej uchwalono powstanie Centrum Kształcenia Praktycznego w Bielicach, natomiast co ze Strzelnem, na razie nie wiadomo.
Burmistrz Strzelna powiedział, że jeśli otrzyma list intencyjny z powiatu odnośnie intencji przekazania warsztatów gminie, to on z radnymi gminy Strzelno będzie na ten temat rozmawiał. - Ja osobiście byłbym za tym, żeby utrzymać szkołę i pracę dla nauczycieli. Także młodzież miałaby jakąś możliwość wyboru, ale decyzja ostateczna należeć będzie do radnych - mówił burmistrz. Na dzień dzisiejszy żaden list intencyjny do gminy Strzelno nie wpłynął z powiatu, więc działania na razie zamarły. Włodarz Strzelna myślał wstępnie, aby ewentualnie warsztaty po przejściu pod gminę przekazać ZEC lub strzeleńskiej komunalce. - Te zakłady mogłyby w dalszym ciągu szkolić uczniów. Myśleliśmy, aby utworzyć dodatkowe kierunki, które dostosowane byłyby do naszych lokalnych potrzeb. Ale zależałoby nam, aby wówczas powiat nam tego nie utrudniał. Myśleliśmy np. o technikum mechanicznym - dodaje burmistrz Matczak.
Co do przyszłości warsztatów niechętnie rozmawiał z reporterem dyrektor ZSZ Piotr Cieślik. Przyznał jednak, że odbyło się w szkole spotkanie powołanego przez starostwo zespołu z dyrekcją szkoły oraz przedstawicielami Urzędu Miejskiego w Strzelnie, jednak nie przyniosło ono żadnych konkretnych odpowiedzi odnośnie dalszego funkcjonowania warsztatów. Jedno, zdaniem Piotra Cieślika, jest pewne. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych gospodarstwa takie, jak przy strzeleńskiej placówce, nie mogą od 2011 r. istnieć, natomiast co do przyszłości warsztatów, dyrektor jeszcze nic nie wie.
- Są przymiarki, jakieś zakusy, ale oficjalnych ustaleń nie ma. Jesteśmy po spotkaniu z Zarządem Powiatu i tam było powiedziane, że owszem likwidacja gospodarstwa jest, ale co dalej, to szukamy rozwiązania, które byłoby najlepsze dla wszystkich. Dla powiatu, dla mnie i przede wszystkim dla uczniów. Mamy polecenie ze starostwa, abyśmy sami poszukali koncepcji co dalej z naszym budynkiem. Na dzień dzisiejszy nie ma nic wiążącego, nie ma żadnego projektu uchwały. Jest tylko to, co wynika z ustawy i w związku z tym ja sam złożyłem do starostwa pismo o możliwość likwidacji gospodarstwa, bo takie są wymogi. Jako dyrektor placówki muszę wystąpić do Zarządu Powiatu, aby pozwolili mi na wszczęcie procedur likwidacyjnych. Gdy dostanę pismo zwrotne, to zacznę spisywać majątek i następnie go przekażę. Tylko gdzie, tego jeszcze nie wiadomo - mówił dyrektor ZSZ Piotr Cieślik.
Jego zdaniem, warsztaty może równie dobrze przejąć powiat. Z tym, że jeśli przejąłby to powiat jako warsztaty szkolne, to wówczas ich finansowanie obciążyłoby budżet powiatu, a szkoła nie mogłaby wytwarzać nic dla społeczności, nie mogłaby także pracować zarobkowo, a wszystko co byłoby wyprodukowane przez młodzież, by szło na złom. - I to jest właśnie chore. Dlatego, że państwo, uchwalając taką ustawę, nie pomyślało, że takie gospodarstwa, warsztaty istnieją przy szkołach. Bo do tej pory, jak nasze trzy klasy wytwarzały cokolwiek, na co miały zamówienie, to za to zostało im zapłacone i powiat nie musiał do utrzymania warsztatów dopłacać żadnych pieniędzy. One utrzymywały się same. Wypracowywaliśmy jakieś minimalne zyski, co widać po wizerunku budynku, ale to nie chodziło o to, tutaj chodziło o dobro ucznia. To było na zdrowych zasadach, nie zarabiamy dużych pieniędzy, ale młodzież ma gdzie się szkolić, a teraz państwo podjęło taką decyzję, a nie inną i ucierpi na tym tylko i wyłącznie młodzież - dodał Piotr Cieślik.
Zgodnie z ustawą wszystkie procedury likwidacyjne warsztatów szkolnych przy ZSZ w Strzelnie powinny być zamknięte do 31 grudnia 2010 r. Aby jednak mogły być zamknięte, 6 miesięcy wcześniej musi być podjęta odpowiednia decyzja.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 943 (10/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze