Prywatny hodowca norek i lisów Robert M. z Wiecanowa przegrał w Sądzie Apelacyjnym sprawę z gminą Mogilno (wyrok przed Sądem Okręgowym był dla niego korzystny) o odszkodowanie za straty jakie poniósł, gdy 15 maja 2012 r. młode norki zostały zagryzione przez matki. Przyczyną miał być hałas podczas prac przy budowie obwodnicy w okresie wykotu. Czy Robert M. złoży kasację od wyroku - nie wiemy, bo nie chciał z nami rozmawiać.
HODOWCA NOREK KONTRA GMINA
11 lutego dowiedzieliśmy się o sprawie sądowej, którą gminie Mogilno kilka lat temu wytoczył mieszkaniec Wiecanowa, prowadzący prywatną hodowlę norek i lisów Robert M.
Sprawa związana jest z obwodnicą wschodnią Mogilna. Do tej pory jedyną sprawą, o której wiedzieliśmy, związaną z obwodnicą, były starania gminy Mogilno w sądzie o odzyskanie pieniędzy, jakie gmina wydała na podniesienie linii energetycznej nad obwodnicą.
Przedmiotem tego zaś sądowego sporu było zdarzenie z 15 maja 2012 roku. Prawie 4 lata temu doszło do zagryzienia młodych norek przez matki, co jak twierdził hodowca, spowodowane było hałasem generowanym przez roboty na budowie mogileńskiej obwodnicy podczas okresu wykotu. Hodowca zażądał od gminy odszkodowania za straty w hodowli, jakie poniósł.
27 stycznia 2015 r. zapadł w tej sprawie (sygn. akt I C 752/12) wyrok na wokandzie Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Był niekorzystny dla gminy Mogilno. Gmina miała zapłacić Robertowi M. odszkodowanie w kwocie 282.132 zł z ustawowymi odsetkami od 8 czerwca 2012 roku do dnia zapłaty. Sąd zasądził także od gminy Mogilno na rzecz Roberta M. zwrot kosztów procesu w kwocie 17.670,40 zł. Gmina miała także zapłacić na rzecz Skarbu Państwa - Sąd Okręgowy w Bydgoszczy kwotę 317,41 zł tytułem części należności biegłego. W pozostałej części powództwo zostało oddalone (czego dotyczyło, nie wiemy).
Gmina Mogilno wniosła apelację od wyroku do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.
11 lutego o 11.30 Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał wyrok w sprawie z powództwa Roberta M. o zapłatę przeciwko gminie Mogilno z udziałem interwenienta ubocznego Mott MacDonald Limited spółce z o.o. Odział w Polsce z siedzibą w Warszawie. Firma ta była wykonawcą projektu obwodnicy.
Tym razem wyrok jest korzystny dla gminy Mogilno. Sąd w Gdańsku oddalił wszelkie roszczenia Roberta M. wobec gminy Mogilno. Jednak sąd nie obciążył Roberta M. kosztami postępowania poniesionymi przez gminę. Nie obciążył także mieszkańca Wiecanowa kosztami postępowania apelacyjnego poniesionymi przez gminę. Nakazał także ściągnięcie od Roberta M. na rzecz Skarbu Państwa - Sądu Okręgowego w Bydgoszczy kwoty 317,41 zł tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych wyłożonych przez Skarb Państwa.
CO DALEJ
15 lutego reporter Pałuk pojechał w tej sprawie do Wiecanowa. Chcieliśmy się dowiedzieć od Roberta M., czy będzie składał kasację od wyroku, czy może będzie podejmował jakieś inne kroki prawne w tej sprawie.
Robert M. wyszedł do reportera razem z żoną i powiedzieli, że nie będą udzielali w tej sprawie żadnych informacji ani wyjaśnień. Prosili również reportera, by w Pałukach o tej sprawie nic nie pisał. Reporter zwrócił uwagę, że sprawa dotyczy gminy i publicznych pieniędzy, dlatego gazeta ma obowiązek o tym pisać. O tym nie rozmawialiśmy z Robertem M., ale wyrok w każdej sprawie - także w tej - jest jawny i został publicznie już opublikowany, dlatego o sprawie piszemy. Nie wiemy natomiast co miał na myśli Robert M. mówiąc do reportera: - To się burmistrz ucieszy.
DLACZEGO BURMISTRZ MILCZAŁ
Chcieliśmy także rozmawiać o sprawie z burmistrzem Leszkiem Duszyńskim. Głównie interesowało nas to, dlaczego o sprawie norek od samego jej początku burmistrz i jego służby milczą. Dlaczego nie powiedział ani słowa o tym radnym poprzedniej i obecnej kadencji Rady Miejskiej w Mogilnie. Dlaczego ta sprawa została ukryta przed opinią publiczną. Dlaczego nie było o niej nic wiadomo przed poprzednimi wyborami w 2014 r. na fotel burmistrza.
Pytania są tym bardziej istotne, że wyrok Sądu Okręgowego zapadł w styczniu ubiegłego roku i był dla gminy niekorzystny. Jednak burmistrz Duszyński, nie znając przecież decyzji Sądu Apelacyjnego nie zabezpieczył w budżecie na 2016 rok kwoty, o której mówi wyrok z 27 stycznia 2015 r.
Na tę chwilę sprawa dla gminy zakończyła się pozytywnie, jednak chcieliśmy uzyskać odpowiedzi na nasze pytania.
We wtorek rano reporter dzwonił do burmistrza Duszyńskiego lecz w słuchawce po pierwszym sygnale usłyszał tylko T-mobile, poczta głosowa. Wczoraj, w środę burmistrz na połączenie ze strony reportera nie reagował już w ogóle.
Pytaliśmy również kilku radnych tej i poprzedniej kadencji, czy cokolwiek wiedzą odnośnie tej właśnie sprawy. Radni jednak nic nie wiedzieli. Wygląda więc na to, że sprawa ta została przez gminę skrzętnie ukryta.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1253 (7/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze