Reklama

Okna miały być nowe

Nowa Wieś
     Okna miały być nowe
     T rzeba było interwencji reportera, by właściciel firmy z Janikowa zgodził się na wymianę naszemu czytelnikowi jednego z dostarczonych okien. - Wyzywał mnie i powiedział, że jest to nowe okno i nic nie będzie wymieniał - mówi Tomasz Ziółkowski.

Tomasz Ziółkowski pokazuje reporterowi, w jakim stanie znajduje się jedno z dostarczonych mu, zakupionych w firmie z Janikowa, nowych okien        fot. Paweł Lachowicz

     W ubiegłym tygodniu do reportera Pałuk zadzwonił zdenerwowany mieszkaniec Nowej Wsi (gm. Jeziora Wielkie) Tomasz Ziółkowski. Poinformował, że został oszukany przez firmę sprzedającą okna. Ogłoszenie firmy znalazł w gazecie i ze względu na korzystną cenę skorzystał z oferty.
Tomasz Ziółkowski od urodzenia mieszka w Nowej Wsi w rodzinnym domu wraz ze swoją córką. Przymierzając się do remontu domu w pierwszej kolejności postanowił wymienić okna. 4 czerwca zadzwonił do firmy z Janikowa. Po rozmowie z właścicielem zamówił 3 okna, 2 większe i 1 mniejsze.
      Firma bardzo szybko dostarczyła zamówione okna. Przywieźli je do Nowej Wsi 8 czerwca. Pracownicy firmy rozładowali okna, a nasz rozmówca od ręki im za nie zapłacił. Dopiero później zauważył, że jedno z okien odbiega wyglądem od pozostałych.
      - To jest masakra jakaś. Jak zacząłem oglądać te okna, to zauważyłem, że jedno jest w nieciekawym stanie. Zadzwoniłem więc do firmy z prośbą o wymianę. W odpowiedzi usłyszałem, że przyjadą za chwilę, ale do dziś nie dojechali - opowiada Tomasz Ziółkowski. Później - jak mówi - zadzwonił do firmy jeszcze raz. Jego zdaniem właściciel był oburzony. - Wyzywał mnie i powiedział, że jest to nowe okno i nic nie będzie wymieniał. Nie wiem, co mam zrobić, ani faktury, ani rachunku nie otrzymałem. Ja zamówiłem nowe okna, ale firma w swojej ofercie ma również sprzedaż okien używanych. Oni wiedzą, co mi sprzedali. Te dwa pozostałe okna są przyzwoite, ale to jedno jest nie do przyjęcia, ono jest brudne i nie wiem, jak będzie się zachowywało po zamontowaniu. Widać, że to okno jest stare. Papier na nim jest wypłowiały, wygląda jakby stało gdzieś na dworze. Powiedziałem, że nie odpuszczę i zrobię wszystko, żeby mi je wymienili. Człowiek ciężko pracuje i oszczędza, żeby coś w domu zrobić, a tu wcisną człowiekowi jakieś buble. Mieli mi listwę przywieźć do montowania, ale do tej pory ich nie widać. Na okna wydałem 1.150 zł. Te pieniądze na ulicy nie leżą - denerwuje się Tomasz Ziółkowski.
      Zadzwoniliśmy do firmy, która sprzedała naszemu czytelnikowi okna. Właściciel firmy Zygmunt Hryniewicz mówił, że doskonale orientuje się w sprawie. Jednak odpiera stanowczo zarzuty klienta, twierdząc, że w żadnym wypadku jego pracownicy nie wcisnęli Tomaszowi Ziółkowskiemu używanego okna. Zygmunt Hryniewicz twierdzi, że klient otrzymał od firmy okna nowe w okleinie.
      - Proponowałbym, aby spotkać się na miejscu i wspólnie obejrzeć to okno. Jest ono na pewno nowe. Znajduje się na nim okleina oraz napis firmowy, całe okno jest okleinowane fabrycznie. Okleina jest mało widoczna, bo jest to przeźroczysta folia, ale na pewno jest, tylko trzeba dobrze się przyjrzeć. Wówczas zobaczy się, że okno jest nowe - powiedział Zygmunt Hryniewicz. Przy okazji tłumaczył, że okno może być zabrudzone, ponieważ stało pod wiatą. Jego też zdaniem przybrudzona mogła być górna część i to tylko na futrynie, czyli w miejscu, które przy montażu umieszczone będzie w ścianie domu. - Nie mówię, tam mogło gdzieś z dachu kapać, czy coś takiego, ale zapewniam, że okno jest nowe. Jeżeli ten pan chce faktury, to jak tylko się do nas o nią zwróci, to ją otrzyma. Ponadto, jak tylko chce to okno wymienić, może w każdej chwili przyjechać i my mu to okno wymienimy. Klient to okno widział, ponieważ mieliśmy tylko jedną sztukę. Jak ten pan chce, możemy mu dać inne okno lub możemy mu pieniądze zwrócić. U nas nie ma takiej sytuacji, żeby na życzenie klienta nie zwrócić mu pieniędzy, czy dogadać się w inny sposób. W przeciągu tylu lat, jak istnieje moja firma, może tylko jedna osoba się taka zdarzyła - dodaje Zygmunt Hryniewicz.
      Właściciel firmy podkreślił także, że 17 czerwca ma w firmie dostawę nowych okien z fabryki. - Jeśli ten pan chce, może poczekać do czwartku i przyjechać z tym oknem do Janikowa, do siedziby firmy, to mu okno wymienimy. Jak najbardziej możemy iść temu panu na rękę pod każdym względem. Nawet jak się do nas zgłosi po miesiącu czy dwóch, nie ma żadnego problemu - dodał Zygmunt Hryniewicz.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 957 (25/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości