Barbara Szczepańska chce, by jej sprawę zbadała specjalna komisja złożona z radnych
fot. Roman Wolek
Barbara Szczepańska, Różanna, fałszerstwo, prokuratura
Oskarża o fałszerstwo i chce komisji śledczej
Mieszkanka Różannej nie wzięła jednak udziału w posiedzeniu komisji rewizyjnej, na której rozpatrywano jej sprawę. Jak twierdzi, została wtedy celowo wprowadzona w błąd o odwołaniu komisji przez pewną osobę pracująca w Urzędzie. W związku ze stawianymi zarzutami kierownik GOPS Katarzyna Górna złożyła zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Słupcy.
Z ASYSTĄ POLICJI
Wszystko wskazuje na to, że konieczna będzie interwencja prokuratury, aby rozstrzygnąć spory pomiędzy Barbarą Szczepańską z Różannej a Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Orchowie. Sprawa ta ma związek ze zdarzeniem z 17 lutego bieżącego roku. Wtedy to Anna Lange, pracownica GOPS, umówiła się na wywiad środowiskowy w mieszkaniu Ireny Paradeckiej z Orchowa. Miało to być zebranie informacji przed przyznaniem zasiłku celowego na zakup opału. W związku z tym, że osoba ta jest ubezwłasnowolniona, nad przebiegiem wizyty miała czuwać Barbara Szczepańska, opiekun prawny Ireny Paradeckiej. Pracownica GOPS udała się na ten wywiad w asyście policji. Według GOPS, asysta policji była w tym przypadku konieczna, mając na uwadze zapewnienie bezpieczeństwa pracownikowi socjalnemu. Katarzyna Górna, kierownik GOPS w Orchowie, uzasadniała, że Barbara Szczepańska przy wcześniej podejmowanych przez pracowników czynnościach służbowych była w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego i kierowała pod adresem pracowników agresję słowną.
PRZEKROCZENIE UPRAWNIEŃ
W wyniku tego zdarzenia skargę na działanie GOPS złożył Stanisław Paradecki z Rumi (woj. pomorskie), syn Ireny Paradeckiej, który uważa, że wezwanie asysty policji było przekroczeniem uprawnień przez pracownika socjalnego. Jak uzasadniał, przybycie pracownika socjalnego w asyście policji doprowadziło do wywołania paniki u jego mamy, a w konsekwencji do zapaści i poważnego zagrożenia życia. Stanisław Paradecki w swoim piśmie zastanawiał się także, czy takie działanie pracowników socjalnych nie było wyrazem mobbingu wobec Barbary Szczepańskiej, czyli opiekunki prawnej jego mamy. Według niego, mobbing mógł być stosowanego w odwecie za jej starania o osoby nie radzące sobie w życiu i dochodzenie wszelkiej możliwej pomocy dla podopiecznych, co może być niewygodne dla GOPS.
SKARGA NIEZASADNA
Skarga ta była rozpatrywana przez komisję rewizyjną Rady Gminy w Orchowie na posiedzeniu 16 maja. Mimo zaproszenia na posiedzenie nie przybyli Barbara Szczepańska, ani też Stanisław Paradecki. Radni z tej komisji wysłuchali więc wyjaśnień w sprawie Katarzyny Górnej - kierownik GOPS, Anny Lange - pracownika socjalnego GOPS oraz st. sierżanta Ireneusza Bobrowskiego - dzielnicowego posterunku policji w Orchowie. Zapoznali się także z dokumentacją.
Na podstawie tych ustaleń uznali skargę za nieuzasadnioną. Według komisji rewizyjnej, policjanci działali w ramach interwencji prewencyjnej. Ustalili, że brak jest wskazań, iż stan zdrowia Ireny Paradeckiej pogorszył się w czasie pobytu w jej mieszkaniu policjantów i pracownika socjalnego. Nie zajęli się tematem mobbingu z uwagi na fakt, że opiekun prawny Ireny Paradeckiej nie pozostaje w stosunku pracy z GOPS w Orchowie.
Na sesji Rady Gminy 29 maja zgodnie z wnioskiem komisji rewizyjnej radni podjęli uchwałę w sprawie uznania skargi za nieuzasadnioną.
CHCĄ ZNISZCZYĆ
Do sprawy tej powrócono jednak 25 czerwca na kolejnej sesji Rady Gminy. Janina Nowak, przewodnicząca Rady Gminy, odczytała 3 pisma autorstwa Barbary Szczepańskiej.
Pierwsze z nich pochodzi z 7 maja i skierowane zostało do komisji rewizyjnej. Autorka pisze w nim, że jako opiekun prawny Ireny Paradeckiej oświadcza, iż w żaden sposób nie wyraziła zgody na wpuszczenie dwóch policjantów do mieszkania swej podopiecznej. Zaznacza także, iż stawiany jej zarzut stanu silnego pobudzenia emocjonalnego nie ma uzasadnienia. W swoim oświadczeniu informowała, że wójt Teodor Pryka oraz kierownik GOPS fałszywie i kłamliwie wysyłają pisma Stanisławowi Paradeckiemu próbując w ten sposób wykluczyć ją z pełnienia funkcji opiekuna prawnego. Dodała, że listownie była straszona Prokuraturą Rejonową w Słupcy przez wójta i kierownik GOPS.
POWOŁAĆ KOMISJĘ
Drugie pismo Barbary Szczepańskiej pochodzi z 5 czerwca i kierowane jest do całej Rady Gminy. Autorka powtarza w nim, że jest pomawiana przez wójta i kierownik GOPS, a na ten temat ukazały się już artykuły w prasie. Informuje również, że nie dano jej możliwości 16 maja wzięcia udziału w posiedzeniu komisji rewizyjnej rozpatrującej jej skargę.
- Okazało się, że przed 11:00 16 maja już przed Urzędem Gminy stała pewna osoba pracująca w Urzędzie, która poinformowała mnie, że sesja komisji rewizyjnej zostaje przełożona na później ze względu, że dziś o 11:00 jest pogrzeb mamy jednego z radnych. Nie wiedziałam, że zostanę zmylona, więc się zdecydowałam nawrócić - tłumaczy Barbara Szczepańska powód swojej nieobecności podczas rozpatrywania skargi i dodaje, że wydawało się jej to dziwne, bo tego samego dnia zorganizowano też wywiad u jej podopiecznej Ireny Paradeckiej i pracownik GOPS miała nalegać, by przyjechała ona na wywiad najlepiej już przed 12:00.
W swoim piśmie mieszkanka Różannej zaapelowała do Rady Gminy o powołanie specjalnej komisji do wyjaśnienia całej sprawy i zaproponowała, by do komisji tej weszli: radni Rady Gminy: Ryszard Świtek, Ryszard Szczepański i Andrzej Szymkowiak oraz radny Rady Powiatu Bogdan Jastrząb. Jak stwierdziła, zbadanie skargi na kierownika GOPS i wójta przez tych radnych pozwoli na zbadanie wszystkiego uczciwie, rzetelnie i sumiennie.
ZARZUT FAŁSZERSTWA
Trzecie pismo Barbary Szczepańskiej odczytane podczas sesji napisane zostało 11 czerwca. Autorka zarzuca w nim popełnienie fałszerstwa przez pracownicę GOPS. W swoim piśmie informuje, że poprosiła pracownika socjalnego Annę Lange o wgląd w sporządzoną przez nią kartę wywiadu. Jak zaznacza ten wywiad środowiskowy u Ireny Paradeckiej przeprowadzony został 16 maja przed 12:00, a Annie Lange miała towarzyszyć wtedy pracownik socjalny Milena Perlikowska.
Karta wywiadu została sfałszowana przez pracownika socjalnego, który obok mojego podpisu umieścił złą datę wywiadu środowiskowego tj. wpisała 22 maja 2014. Oświadczenie składam w sekretariacie Urzędu Gminy w Orchowie i podaję tę informację ze świadomą prawdą i stanem faktycznym - informowała w swoim piśmie Barbara Szczepańska.
Po odczytaniu pism na sesji Janina Nowak zwróciła uwagę, że jest w nich poważny zarzut fałszerstwa.
KTOŚ KŁAMIE
Katarzyna Górna, kierownik GOPS informowała, że rozmawiała w tej sprawie z pracownikiem socjalnym oraz zapoznała się z dokumentacją. Ustaliła, że 16 maja u Ireny Paradeckiej nie mogło być prowadzone żadne postępowanie administracyjne przez GOPS. Tym bardziej, że wniosek o pomoc wpłynął do ośrodka dopiero 21 maja. Dlatego też wywiad środowiskowy przeprowadzono u mieszkanki Orchowa nie 16, ale 22 maja. Kierownik GOPS stwierdził więc, że ona jak i pracownik są pomawiani przez Barbarę Szczepańską, dlatego też dzień przed sesją, czyli 24 czerwca, złożyła w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Słupcy.
Radny Sebastian Gonicki stwierdził, że jeśli jest problem w tej sprawie, to można powołać komisję, żeby nie było zarzutu, iż członkowie komisji rewizyjnej byli stronniczy. Zaproponował, aby taka komisja składała się z osób, które same się do niej zgłoszą. Przewodniczący komisji rewizyjnej Władysław Jakubowski uważał, że powołanie kolejnej komisji nic nie wyjaśni. Zwracał uwagę, że zaczyna się w tej sprawie wpadać w paranoję i ktoś tu kłamie.
- Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że pani Szczepańska kłamie - komentował przewodniczący komisji rewizyjnej. Dodał, że skoro ktoś ją okłamał na temat posiedzenia komisji, to powinna wskazać, kto to zrobił. Zażądał więc, by Barbara Szczepańska ujawniła nazwisko osoby, która miała ją poinformować o tym, że posiedzenie komisji rewizyjnej nie odbędzie się 16 maja.
Przewodnicząca Rady Janina Nowak zaproponowała, by nie powoływać specjalnej komisji i poczekać aż prokuratura zbada sprawę. Za takim wnioskiem głosowało 13 radnych, a od głosu wstrzymali się Bogdan Piotrowski i Ryszard Świtek.
MOGŁA SIĘ POMYLIĆ
Na temat tej sprawy rozmawialiśmy z Barbarą Szczepańską. Pytaliśmy m.in. o to, kto jest tą pewną osobą pracującą w Urzędzie, która miała ją poinformować o przełożeniu posiedzenia komisji rewizyjnej 16 maja. Mieszkanka Różannej odpowiedziała jednak, że nie może tego ujawnić, gdyż osoba ta zostałaby zwolniona z pracy w Urzędzie Gminy.
Barbara Szczepańska zmieniła także nieco swoją wcześniejszą wersję zdarzeń i twierdzi, że wywiad środowiskowy u Ireny Paradeckiej odbył się zarówno 16 maja, jak i 22 maja. Zaznaczyła także, iż nie boi się postępowania w prokuraturze w związku z jej zarzutem, iż karta wywiadu została sfałszowana przez pracownika GOPS. Tłumaczy, że to czy doszło do fałszerstwa, to były tylko jej wątpliwości, więc ewentualnie miała prawo się w tej sprawie pomylić. Barbara Szczepańska komentuje także, iż oddanie sprawy do prokuratury odbiera jako kolejne działania wójta mające na celu ją zniszczyć.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1168 (27/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze