Reklama

Ostatnie dni dla pergoli

Teresa Szaprowska twierdzi, że pergola na podwórku, która decyzją dyrektora „Mogileńskich Domów” Jerzego Padoła ma zostać rozebrana, zapewniała estetykę temu miejscu, a jej bezpieczeństwo, spokój i nikomu nie przeszkadzała. Nie zgadza się na jej rozebranie.

           fot. Paweł Lachowicz

Mogilno, Teresa Szaprowska, projektant, modernizacja, wjazd, pergole
     Ostatnie dni dla pergoli
     Pergole muszą zostać rozebrane, gdyż przy okazji modernizacji ul. Ogrodowej projektant zaplanował wjazd na teren budynku komunalno-socjalnego od zachodniej części ulicy. Dyrektor Mogileńskich Domów Jerzy Padoł już na wiosnę 2013 toku zapowiada remont kapitalny budynku, a potem remont podwórka i ogrodzenie posesji.

     ODBUDOWA WOKÓŁ BUDYNKU
     Trwa odbudowa ul. Ogrodowej w Mogilnie, m.in. po wybudowaniu tam kolektora sanitarnego. Ulica jest usytuowana w taki sposób, że okala obecny budynek starostwa powiatowego wraz z gminnym budynkiem komunalno-socjalnym administrowanym przez Mogileńskie Domy. Budynek, który kiedyś pełnił funkcje magazynowe, został postawiony, gdy budowano internat mogileńskiego Zespołu Szkół (obecnie mieszczą się tam wydziały starostwa powiatowego). Budynek po oddaniu do użytku internatu miał zostać rozebrany, do dziś to się nie stało.
     W parterowym budynku na dzień dzisiejszy mieści się 1 lokal komunalny oraz 3 lokale socjalne.
     Z PERGOLĄ BEZPIECZNIEJ
     Mieszkanie komunalne zajmuje od 27 lat Teresa Szaprowska, która od początku mieszkała w lokalu z mężem i 4 dzieci. Dziś, po śmierci męża i założeniu przez dzieci własnych rodzin, mieszka sama. Mieszkanie to znajduje się od szczytu w zachodniej części budynku.
     - My otrzymaliśmy to mieszkanie do zaadoptowania po byłym magazynie. Myśmy ten magazyn zaadoptowali na mieszkanie, a i wszystko tutaj robiliśmy własnymi rękoma - powiedziała Teresa Szaprowska. Dodała również, że życie w tym budynku nie należało do spokojnego, a wieczne napięcie powodowały osoby, które zamieszkiwały lokale socjalne. Na przykład w czasie, gdy ślubowała jej córka i rodzina bawiła się na weselu, włamano się do jej mieszkania i skradziono odtwarzacz video, pieniądze i inne wartościowe rzeczy. Sprawcami byli jej sąsiedzi, zamieszkujący w tamtym czasie jeden z lokali socjalnych.
     W trakcie tych 27 lat pani Teresa robiła wszystko, by upiększyć wizerunek obdrapanego wiecznie budynku, ale także robiła wszystko, by być tam bezpieczną. Kilka lat temu w uzgodnieniu z poprzednim administratorem budynku Wiesławą Łaganowską ustawiła na podwórku pergolę.
     - Zastanawialiśmy się wówczas z panią Łaganowską co zrobić, żeby uniemożliwić dalsze włamania do mojego mieszkania. W jaki sposób utrudnić możliwość włamania. I wpadliśmy na pomysł, żeby przegrodzić ten kawałek podwórka, tym bardziej, że można było to zrobić, bo ja swobodnie mogę dojść do mieszkania, a lokatorzy mieszkań socjalnych mają wejście i wjazd od drugiej strony. Sami z mężem zagrodziliśmy to przejście. Postawiliśmy pergolę, żeby było ładnie, żeby było zadbane i żeby było bezpiecznie. Cały czas to wszystkim służyło i nie przeszkadzało - opowiada pani Teresa.

Pani Teresa twierdzi, że od strony transformatora również mógł być zaprojektowany i wykonany wjazd. Jest tam zrobiony jednak chodnik z wysokim krawężnikiem i w tej sytuacji nawet „Enea” nie będzie mogła podjechać do transformatora. 

Reklama

         fot. Paweł Lachowicz

     WJAZD NA POSESJĘ OD ZACHODU
     Obecnie przy remoncie ul. Ogrodowej od strony zachodniej został wykonany wjazd na teren domu komunalno-socjalnego. Konieczne było także rozebranie płotu, gdyż według projektu trzeba było częściowo wejść z ulicą w teren podwórka.
     Projekt remontu ul Ogrodowej nie przewidywał tak, jak do tej pory dwóch wjazdów na posesję. W miejscu, gdzie do tej pory mieszkańcy lokali socjalnych podjeżdżali do komórek z węglem i drewnem (od strony wschodniej) nie przewidziano wjazdu. Zgodnie z projektem wzdłuż ulicy aż do wejścia do budynku starostwa powstał tam szeroki chodnik.
    Jedyny wjazd na posesję jest w tej chwili tylko od strony zachodniej.
     Jak twierdzi nasza rozmówczyni, w tej chwili, nawet gdy rozbiorą przegradzające podwórko pergole, żaden pojazd nawet multikar nie będzie miał możliwości przejazdu, gdyż w bardzo bliskim sąsiedztwie zaledwie 2 metrów od budynku postawione zostały komórki na składowanie węgla i drewna. Poza tym w wejściu do jej mieszkania zbudowane są schody, natomiast wystające zadaszenie znajduje się zaledwie 2 m nad ziemią i zdaniem naszej rozmówczyni jadący tamtędy multikar zahaczy o nie.
     - Straż pożarna, czy karetka pogotowia również tutaj nie wjadą. Oni zajadą z drugiej strony, nawet po wysokim krawężniku i chodniku. Teraz, żeby móc wjechać, to oprócz tego, że rozbiorą mi pergole to będą musieli rozebrać również moje schody - mówi rozżalona Teresa Szaprowska.
     ROZŻALENIE
     9 listopada Teresa Szaprowska otrzymała od administratora budynku Jerzego Padoła pismo, że 12 i 13 listopada zostanie rozebrana pergola dzieląca podwórko.
     - Do tego to oni są pierwsi, ale żebym się u nich doprosiła o cokolwiek, żeby „Mogileńskie Domy” robiły tutaj jakiś remont, to nie. Kiedy mąż żył, wszystko robiliśmy we własnym zakresie. Jedyne co zrobili to posmarowali dach lub wymienili rynnę. Tutaj było w przeciągu 4 lat dwukrotne podpalenie. Często wieczorami schodzi się tutaj młodzież do sąsiadów i ta ścianka z pergoli to było moje jedyne zabezpieczenie, żeby mi nie wchodzili. Często są tutaj interwencje policji. Oni teraz zdejmą mi tą pergolę, a i tak niczym nie przejadą, a ja będę się czuła zagrożona. W mieszkaniach obok, w tych socjalnych często zmieniają się lokatorzy. Nigdy, jak tutaj od początku mieszkam, nie przywożono tam węgla, tylko tyle co opieka dała. Dojazd tam moim zdaniem i tak mógłby być z tamtej strony, bo przecież to jest otwarte. A co ja mam teraz zrobić, każda kamienica ma bramę, każdy blok ma domofon, a co ja mam zrobić jak będzie otwarte. Wtedy, kto chce i co chce to sobie weźmie. Ja mam nie spać w nocy, żeby mi nie wzięli węgla, czy drewna, a wystarczyło tylko zrobić wjazd od drugiej strony - opowiada pani Teresa.
    Jak mówi, żaden z mieszkańców nie ma samochodu, żeby musiał na podwórko wjeżdżać. Z kolei od strony mieszkań socjalnych, przy szczycie stoi transformator przy którym wybudowano chodnik i nie zrobiono nawet dojazdu dla samochodu z energetyki.
     - Ja jestem rozżalona. Żeby rzeczywiście był w tym jakiś sens, żeby był ten rzeczywisty przejazd, ale tutaj nie będzie można przejechać chyba, że rikszą i chyba, że połowę chałupy mi rozbiorą. Po za tym pracuję w firmie „Provident” i odpowiadam za kasę i dokumenty i dyrektor Padoł o tym wie. Ja będę musiała zrezygnować z pracy, tylko dlatego, żeby komuś udostępnić wszędzie wejście. Mi jest potrzebne naprawdę bezpieczeństwo. Co ja mam zrobić? Postawić tutaj policjanta. A od tego pisma nawet nie ma możliwości odwołania się. A wystarczyłoby tylko zrobić wjazd od tamtej strony. Tam wystarczyłoby wyjąć i włożyć krawężniki. Roboty jest na 3 godziny, tylko wystarczy trochę dobrej woli. Ale tu nikt nie ma dobrej woli. Cały czas myślałam, że dyrekcja to ludzie szlachetni, którzy dbają o swoich mieszkańców - opowiada Teresa Szaprowska.
     Mówi, że po drugiej stronie ul. Ogrodowej wykonano dwa wjazdy do posesji i można było to zrobić. Sprawdziliśmy, faktycznie są tam dwa wjazdy, jednak do dwóch różnych posesji, gdyż działka jest tam podzielona na dwie odrębne działki.
     TROCHĘ SZKODA PERGOLI
     Zdaniem Teresy Szaprowskiej decyzję o rozbiórce pergoli dyrektor Mogileńskich Domów Jerzy Padoł podjął na wniosek mieszkańców lokali socjalnych w budynku. Nasz reporter spytał sąsiadów pani Teresy, czy składali pismo do dyrektora Padoła i prosili o rozebranie pergoli pani Teresy.
     - Ja nie składałam wniosku o rozebranie tej pergoli, ale słyszałam, że nie ma dojazdu, żeby dowieść opał i dlatego chcą ją rozebrać. Mieszkam tutaj zaledwie 2 miesiące. Staram się żyć z wszystkimi w zgodzie i żadnych konfliktów tutaj nie było i mam nadzieję, że nie będzie. W zasadzie nie wychodzę z domu. Z tego co mi mówiono, to tutaj przy trawostacji będzie postawiona siatka. I oni to ogrodzą i tutaj dojścia, ani dojazdu nie będzie. A wie pan, żeby utrudnić ludziom żywot i wprowadzić trochę zamętu, to się dużo wymyśla. A byłoby lepsze dla nas, jakby tutaj zrobili dojazd od strony transformatora, bo przecież samochód każdy się tutaj zmieści. A co to komu przeszkadza. że sobie tutaj kobieta zrobiła ładnie i elegancko, tym bardziej, że włożyła w to własne pieniądze. I jest tutaj tak przytulniej, dzięki temu. Trochę tego szkoda. I jest to dla mnie trochę dziwne. Ja nawet nie sądziłam, że z tej strony jest wjazd - opowiada Krystyna Roszak, która mieszka w bezpośrednim sąsiedztwie z Teresą Szaprowską.
     MOGŁO BYĆ PO STAREMU
     Kolejny sąsiad mówi, że on również nie wnioskował o rozbiórkę pergoli i usytuowanie tam wjazdu. Sądzi on jednak, że stało się tak dlatego, że teren wokół transformatora należy do Enei i ma zostać ogrodzony.
     - Tutaj wjazd przy transformatorze był nieoficjalny. Mi lepiej by pasowało, jakby wjazd był po staremu. Teraz na chodnik nie można wjechać, a jakbym z opałem wjechał, to grozi mi mandatem, a ponadto jest tutaj zakaz postoju. Ale co zrobić, jak nie ma dojazdu, a każdy z opałem chce wjechać. Mi ta pergola nie przeszkadza, chyba że musiałbym wersalkę tamtędy wnieść. Lepiej byłoby, gdyby wjazd pozostał po staremu, tak, jak było do tej pory - opowiada Waldemar Ryszkowski, który z żoną i 2 dzieci mieszka w budynku przy Ogrodowej od ponad 2 lat.
     WIOSNĄ REMONT BUDYNKU
     Dyrektor Mogileńskich Domów Jerzy Padoł przyznaje, że rzeczywiście pani Szaprowska może być i jest rozżalona. Jednak wjazd do tej nieruchomości zaprojektowano od strony zachodniej ul. Ogrodowej. - Tak jest zaprojektowane. I tak zostało to wykonane. Nie ma to związku z transformatorem. Z tamtej strony wjeżdżały sobie samochody, tak było od lat, jak tylko pamiętam, ale tam nie było wjazdu - mówi - Musi być dojazd „multikarem” z opałem, bo nie sposób to nosić po jakiś wertepach, czy gdzieś z ulicy.
     Wiosną przyszłego roku Mogileńskie Domy planują wykonać elewację tego budynku. Gdyby ten remont został przeprowadzony wcześniej, to zdaniem dyrektora Padoła dzisiaj po modernizacji ul. Ogrodowej budynek byłby zabrudzony, zakurzony i byłby problem, co z tym zrobić. Jerzy Padoł twierdzi, że zdaje sobie sprawę, że Teresa Szaprowska chciałaby mieć tę część podwórka tylko dla siebie, ale podwórko jest częścią wspólną wszystkich mieszkańców, którzy tam mieszkają.
     - My musimy umożliwić ludziom przejście, a od strony transformatora jest bardzo duży uskok. Być może w przyszłości to się odgrodzi. Tam mieszka niewiele osób i raczej nie ma takiego towarzystwa, które by niszczyło, brudziło i zagrażało bezpieczeństwu. Jeżeli chodzi o włamania, to ja nie odnotowałem żadnego włamania, chyba, że było coś wcześniej - dodał Jerzy Padoł.
      MULTIKAR PRZEJEDZIE
     Jego też zdaniem między budynkiem, a pomieszczeniami gospodarczymi multikar z pewnością się zmieści. Twierdzi również, że cała sprawa wzięła się na wniosek mieszkańców, którzy chcą dowieść do swoich mieszkań opał.
     Dodaje, że podwórko i tak będzie musiało być wyremontowane. Mogileńskie Domy mają już wprowadzoną rurę podłączoną do kolektora i będzie tam zrobione odwodnienie. Dyrektor ma zamiar ocieplić ten budynek i poprawić jego estetykę.
     - Żeby uporządkować teren, czekają nas duże nakłady pracy. Jak my odtworzymy to ogrodzenie i bramkę, które tam kiedyś były, to będzie tam znowu teren zamknięty, tylko dla tych mieszkańców. Do tej pory państwo Szaprowscy w tej części sami dbali o porządek i trzeba im to oddać, że naprawdę było tam czysto i estetycznie. Poza tym, gdy będziemy podchodzić do remontu elewacji, również ta pergola musiałaby zostać usunięta - dodał Jerzy Padoł.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1083 (46/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości