Julian Bobrowski prezesem „Pałuczanki” Kwieciszewo był przez 30 lat, od lutego 1963 r. do lutego 1993 r. Były to złote lata dla klubu, który stał się znany w całej Polsce, głównie za sprawą szczypiornistów, choć sukcesy odnosili także kolarze, brydżyści, tenisiści stołowi, uprawiano boks i lekkoatletykę. Trudno dzisiaj w to uwierzyć, ale do Kwieciszewa rozgrywać ligowe mecze przyjeżdżały grać tak markowe drużyny piłki ręcznej, jak „Wybrzeże” Gdańsk czy „Pogoń” Szczecin.
fot. Damian Stawski
Pałuczanka Kwieciszewo, szczypiorniści, piłka ręczna, klub
Pałuczanka Kwieciszewo - to była marka w całej Polsce
Jedyne co pozostało po drużynie szczypiornistów Pałuczanki Kwieciszewo to wspomnienia i album ze zdjęciami w domowym archiwum wieloletniego prezesa Juliana Bobrowskiego. Po upadku klubu z szatni zrobiono melinę. Puchary walały się po krzakach, kilka z nich Julianowi Bobrowskiemu przyniósł do domu miejscowy grabarz. Cała dokumentacja trafiła do ogniska i została spalona przez miejscowych żuli.
DO NAZWY PAŁUCZANKA
Historia Pałuczanki Kwieciszewo zaczęła się od powstania na terenie kraju po II wojnie światowej Ludowych Zespołów Sportowych. Działacze powojenni chcieli, aby sport istniał przez stowarzyszenie gimnastyczne Sokół albo Koła Młodzieży Wiejskiej. Politycznie było to jednak wtedy niemożliwe. W 1946 r. na szczeblu centralnym zaczęły powstawać LZS-y i zaczęły się rozlewać na cały kraj.
W lipcu 1947 r. klub LZS powstał w Kwieciszewie. Klub nie nosił wtedy jeszcze nazwy Pałuczanka. Jak mówił nam wieloletni prezes klubu Julian Bobrowski nazwa Pałuczanka powstała w latach 1959/60, po którymś już z kolei zarządzie. Wtedy prezesem klubu był ojciec Juliana Bobrowskiego, Andrzej Bobrowski. Był pierwszym prezesem i jednocześnie założycielem klubu. Pierwszy prezes działał w Pałuczance do listopada 1962 r. aż do swojej śmierci. Po nim w lutym 1963 r. przejął schedę jego syn.
Tak prezentowały się proporczyki „Pałuczanki” Kwieciszewo
fot. Damian Stawski
BOISKO TO KLEPISKO
W 1970 r. w klubie powstało boisko do piłki ręcznej. Do dzisiaj znajduje się przy Szkole Podstawowej w Kwieciszewie. Po wielkich trudach i staraniach zostało wybudowane dzięki miejscowym PGR-om. PGR-y, aby powstało boisko odłożyły pieniądze z utwardzania dróg. Jak zaznacza Julian Bobrowski, nieprawdą jest to, że to boisko jest boiskiem szkolnym.
- Przecież do końca, do dzisiaj ta płyta boiska istnieje na koncie klubu sportowego, bo PGR-y nam przekazały. Wszyscy twierdzą, że to jest boisko szkolne. Nieprawda! To nie jest szkolne. To jest do użytku szkoły i środowiska Kwieciszewa, ale płyta asfaltowa należy do klubu sportowego - tłumaczy reporterowi wieloletni prezes.
Na boisku można było uprawiać takie dyscypliny jak piłkę ręczną, siatkówkę, koszykówkę oraz ulokować kort tenisowy. - Jak przyjeżdżali tu do nas grać z całego regionu makropomorskiego to boisko nazywali klepiskiem - opowiada Julian Bobrowski.
Wspomina, że budowa boiska zajęła tydzień i była wielkim lokalnym wydarzeniem, a zaangażowanych w to było wiele osób i instytucji.
- Pamiętam jak boisko powstawało, jak się musieliśmy starać, po komitetach jeździliśmy, wszędzie, a dzisiaj mówią, że Kowalski wybudował boisko. Jak byliśmy na Radzie w Mogilnie to za dwa dni przyszedł telefonogram, że przychodzi 36 wagonów tłucznia do Gębic na stację, żeby to rozładować. Żeśmy się tak zmobilizowali, że wszystko w niedzielę było rozładowane, a wszyscy gospodarze, komitet rodzicielski, wszystkie organizacje, które działały, PGR-y, zakłady. Panie, to Leśniewski zorganizował wszystko. Moment, w 4 godziny było 36 wagonów rozładowanych. Mówili na stacji, że jeszcze czegoś takiego nie widzieli. Obstawione drogi, wszystko milicją, żeby nie kolidowało, żeby wypadku nie było, ciągników to pewnie ze 60 chodziło na trasie Gębice - Kwieciszewo - opowiada z rozrzewnieniem Julian Bobrowski.
GŁÓWNIE PIŁKA RĘCZNA
Kiedy powstała w Pałuczance Kwieciszewo sekcja piłki ręcznej był rok 1970, ten sam rok gdy zostało wybudowane boisko. Pałuczanka swój skład na początku opierała głównie na uczniach Technikum Drogowego z Mogilna. Pierwszym trenerem był Dudziak nauczyciel wychowania fizycznego z Technikum Drogowego w Mogilnie. Imienia trenera Julian Bobrowski nie pamiętał.
On szkolił w Mogilnie, a w Kwieciszewie przychodzili do Bobrowskiego. Odpowiedzialnym za szkolenie był też Ryszard Chudański, brat obecnej dyrektor Szkoły Podstawowej w Kwieciszewie Małgorzaty Chudańskiej-Baran. Później w Pałuczance grali także uczniowie z Technikum Rolniczego w Bielicach.
Wtedy zawodników z Kwieciszewa i z tego technikum w Bielicach trenował Oborski, który był też nauczycielem wychowania fizycznego w Bielicach. Oborski prowadził również seniorów. Obok niego juniorów przygotowywał również Kazimierz Patycki z Bielic, a po nim z kolei Alojzy Śniegocki. W klubie była duża rotacja, a jak mówił Julian Bobrowski w sumie przewinęło się przez Pałuczankę około 200/300 zawodników. Trenerem był też później Jerzy Siekacz.
- Jedno jest najważniejsze bo to jest wieś, środowisko wiejskie. To nie jest miasto, że młodzież jest wszędzie, że są średnie szkoły. Tu trwała rotacja. Od wieku 13/14 lat zawodnik za zgodą rodziców zapisywał się do koła LZS-u i wtedy przechodził przez kolejne stopnie, junior młodszy, junior starszy, kończy szkołę średnią i wybywa i już trzeba szukać kolejnego zawodnika i to się w kółko tak kręciło - opowiada Julian Bobrowski.
Twierdził też, że w tamtych czasach taki klub wychowywał też wielu młodych ludzi. W takim środowisku młodzież miała co robić, nie chodziła po barach, nie było chuliganów. Dzisiaj co jest? Nie ma gdzie iść, nie ma gdzie się podziać.
ERA LUDWIKA ZBYTNIEWSKIEGO
W latach 80. całą piłkę ręczną w Kwieciszewie przejął jako trener Ludwik Zbytniewski ze Strzelna. Wtedy też Pałuczanka święciła największe sukcesy w tej dyscyplinie. - „Lutek” to tutaj zrobił dobrą robotę - mówi.
Największy sukces Ludwik Zbytniewski osiągnął z juniorami, z którymi występował w lidze centralnej. Na 12 drużyn zajmowali 6. miejsce. Julian Bobrowski twierdzi, nie było to łatwe organizacyjnie przedsięwzięcie. - Z juniorami wyglądało tak, że jak mieliśmy mecz w Elblągu, to jechaliśmy na mecz do Elbląga, spaliśmy w Elblągu i na następny dzień jechaliśmy na mecz do Gdańska - opowiada.
Ludwik Zbytniewski wprowadził też seniorów do III ligi, miał też czynny udział przy ściąganiu kolejnych zawodników do klubu. Był trenerem Pałuczanki od sezonu 1978/79. Z funkcją trenera pożegnał się z chwilą, gdy został dyrektorem Liceum Ogólnokształcącego w Strzelnie.
PAMIĘTNE CHWILE
Mimo że Kwieciszewo liczyło tylko 900 osób, Pałuczanka była marką samą w sobie i budziła podziw w klubach w całej Polsce.
- Jak graliśmy w lidze okręgowej to jak taki do nas przyjechał AZS Bydgoszcz, „Wybrzeże” Gdańsk, „Spójnia” Gdańsk, „Truso” Elbląg (obecny „Start” Elbląg), to oni zawsze mówili, że to Kwieciszewo to taki ewenement, że tak wysoko drużyna zaszła, jak wy to robicie? - pytali miejscowych działaczy.
Pamiętał też jak to w turniejach w Kwieciszewie i w Szczecinie Pałuczanka grała z Pogonią Szczecin, która występowała wtedy w I lidze. - No gdzie tam wygrać, łapaliśmy drygi od nich - opowiada pan Julian. W 1988 r. z kolei Pałuczanka Kwieciszewo wywalczyła srebrny medal na Olimpiadzie Sportowców Wiejskich w Chojnicach.
Pałuczanka miała również podpisane porozumienie z jednym z II-ligowych klubów niemieckich na terenie ówczesnego NRD. Dzięki temu rozegrała 8 turniejów międzynarodowych. Były to o tyle zaprzyjaźnione kluby, że podczas uroczystości 40 lat istnienia klubu LZS w Kwieciszewie w 1987 roku nie zabrakło też gości z Niemiec. Impreza była huczna, muzyka, jedzenie, impreza pełną parą.
Jednym z bardziej przykrych chwil było to, kiedy Pałuczanka musiała się wycofać z ligi międzywojewódzkiej. Było to już pod koniec działania klubu.
- Już wtedy wszystkie mecze musiały rozgrywać się w hali sportowej i już nie było wolno nam rozgrywać na tym boisku asfaltowym tylko wszystko rozgrywaliśmy w Gnieźnie na hali. Tam trzeba było wszystko opłacić, na trening raz w tygodniu trzeba było jechać - opowiada Julian Bobrowski.
NIEZAWODNY AUTOBUS
Objeżdżać całą Polskę piłkarze ręczni mogli tylko dzięki autobusowi, który został zakupiony przez gminę Mogilno. - Gdyby nie ten autobus to byśmy też tak wysoko nie zaszli. Autobus zarabiał na klub, woził ludzi do pracy do Warszawy, trochę pieniędzy było w kasie - mówi prezes Pałuczanki.
NIE TYLKO SZCZYPIORNIAK
Pałuczanka to nie tylko piłka ręczna. Był też ping-pong, a trenerem był Jerzy Lange. Pałuczanka Kwieciszewo w ping-ponga grała w III lidze. Grał w niej m.in. syn trenera, Robert Lange i wielu innych zawodników. Bardzo prężna była również sekcja brydża sportowego. W nim Pałuczanka odnosiła największe sukcesy. Uczestniczyła w rozgrywkach na szczeblu centralnym i w turniejach o Puchar Polski. - Głównie „Pałuczankę” reprezentowali starsi panowie - mówi. Pałuczankę z sukcesami reprezentowali m.in. Mieczysław Rejniak oraz Zbigniew Walenciak - nadal obaj zawodnicy czynnie uprawiają brydża sportowego reprezentując barwy Pogoni Mogilno.
Oprócz piłki ręcznej, brydża oraz tenisa stołowego, w Kwieciszewie uprawiano również boks, kolarstwo, lekkoatletykę czy piłkę nożną. - Najwięcej pieniędzy pochłaniało kolarstwo - wspominał prezes.
PO PAŁUCZANCE
W lutym 1993 r. Julian Bobrowski zrezygnował z funkcji prezesa klubu. Rezygnację swoją złożył na piśmie. Powodem był jego stan zdrowia, chorował na cukrzycę, nie mógł chodzić. Razem z nim z klubem pożegnał się wiceprezes ds. sportowych Jerzy Lange. Jak zapewniał jednak Julian Bobrowski, klub zostawił w dobrej kondycji finansowej.
- Było to, żeby Pana nie skłamać około 13,5 mln złotych na koncie (według ówczesnej wartości złotówki, przyp. das). Tak że byliśmy wypłacalni, diety, wszystko każdy zawodnik dostawał - mówi.
Wieloletni prezes Pałuczanki Kwieciszewo wspominał też słowa Ludwika Zbytniewskiego. - „Lutek” zawsze mówił tak: „Jak zabraknie Bobrowskiego w Kwieciszewie, a Woźnicy w Strzelnie, tak jest po „Kujawiance” i po „Pałuczance”. I tak się stało proszę pana. Dzisiaj „Kujawianka” gra w A-klasie. A „Pałuczanka” nigdzie - rozkłada bezradnie ręce. Słowa Ludwika Zbytniewskiego się spełniły.
Bardzo dobrze Julian Bobrowski wspomina cały zarząd i nie w nim upatruje zniknięcia ze sportowej i kulturalnej mapy Pałuczanki. W skład zarządu Juliana Bobrowskiego wchodzili on sam jako prezes, Jerzy Lange - wiceprezes ds. sportowych, członkowie - Mieczysław Rejniak, Erwin Schulz, Bogdan Wojda oraz księgowa Henryka Płoszyńska. W komisji rewizyjnej zasiedli Andrzej Nadolny, Eugeniusz Leśny oraz Zenon Bobrowski.
- Robota by nie szła, gdyby nie zarząd. Mieliśmy dobry zarząd, co bym nie powiedział to uchwałą wszystko przeszło. To nie było też na ładne oczy, tylko musiała być podkładka na to - mówi.
Jak podkreśla Julian Bobrowski, z tego co mu wiadomo to Pałuczanka nadal istnieje. - Nie byłem w ostatnim zarządzie klubu, ale z tego co mi wiadomo to działalność jest zawieszona - tłumaczył.
Tajemnicą owiany był jednak skład nowego zarządu.
Gdy nasz reporter pytał jeszcze Juliana Bobrowskiego czy jest szansa reaktywować Pałuczankę Kwieciszewo, ten tak to tłumaczył: - Powiem panu jedną rzecz. Dzisiaj, młodzież i ci, którzy w zarządzie byli na końcu, z którymi rozmawiałem, mówili: „Kiedy ty prowadziłeś to były inne czasy”. Nieprawda, nie były inne czasy. Czasy są te same. Ale jak się coś robi, to trzeba to doprowadzić do końca. Ja w tej chwili jestem chorowity, mam cukrzycę, nie mogę chodzić. Jakby mi ktoś powiedział, to bym w trzy miesiące klub zorganizował na nowo, ale już nie dam rady - mówił Julian Bobrowski.
ZNANE NAZWISKA
Przez Pałuczankę Kwieciszewo przewinęło się wielu zawodników, dzisiaj znanych osób w powiecie mogileńskim. Jacek Zbytniewski i radny Rady Miejskiej w Strzelnie Bartłomiej Zbytniewski są nauczycielami wychowania fizycznego w Zespole Szkół w Strzelnie. W Pałuczance grał też nauczyciel wychowania fizycznego z Zespołu Szkół w Bielicach Bernard Łaganowski (choć krótko). Grzegorz Kasprzyk pracuje w Szkole Podstawowej w Markowicach a Dariusz Grobelny jest nauczycielem wychowania fizycznego w SP Strzelno. Bramki w barwach Pałuczanki bronił nie kto inny tylko były burmistrz Mogilna Jacek Kraśny, grał tam także nauczyciel w/f, były dyrektor szkoły w Strzelcach i Padniewie, były prezes Pogoni Mogilno Michał Sieracki. Epizod w Pałuczance zaliczył również szef powiatowych struktur SLD oraz dyrektor SP w Ciechrzu Jacek Jabłoński.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1224 (30/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze